Kocham swoje dziecko, ale go nie lubię…

Powszechna opinia głosi, że wszyscy rodzice mają obowiązek kochać swoje dzieci. I rzeczywiście, w zdecydowanej większości przypadków tak jest, ale czy kochać swoje dziecko oznacza także je lubić w każdej sytuacji? Często okazuje się, że niekoniecznie! Dla wielu z nas kochanie dziecka równa się jego lubieniu, jednak warto zdać sobie sprawę, że nie są to uczucia równoważne. Oznacza to, że pomimo ogromnej miłości do dziecka, my jako rodzice w pewnych sytuacjach mamy także prawo go nie lubić.

Nasze wyobrażenia o macierzyństwie, a rzeczywistość

Mamy, które oczekują swojego pierwszego dziecka często sądzą, że noworodki i niemowlęta tylko jedzą i śpią. Nasze ciocie, mamy i przyjaciółki podnoszą nas na duchu w trakcie ciąży racząc opowieściami o swoich grzecznych i posłusznych dzieciach. Słysząc to, mamy wrażenie, że wszystkie małe dzieci są właśnie takie: leżą sobie grzecznie w łóżeczku, bawią się podłożonymi im zabawkami, jedzą, co tylko im podamy i do tego słodko się uśmiechają. I jak tu ich nie lubić?

Taka wizja macierzyństwa sprawia, że nie możemy się wręcz doczekać, kiedy nasza pociecha będzie już z nami, wyobrażamy sobie wspólne dni, wielogodzinne spacery i obiecujemy, że godzinami będziemy wpatrywali się w nasze słodkie dzieciątko podczas jego snu. Snu, który według zapewnień naszych bliskich powinien trwać ponad 22 godziny na dobę!

„Nie lubię swojego dziecka!”

Rzeczywistość w wielu przypadkach okazuje się jednak być całkiem inna, a nasze dziecko często wcale nie przypomina tego słodkiego bobaska z opowieści. Nie chce spać, a większość dnia zamiast w łóżeczku, spędza uwieszone na naszych rękach. Odłożone do łóżeczka od razu zaczyna intensywnie płakać, jakby starannie wybrany miękki materacyk był jego najgorszym wrogiem.

Ci sami bliscy, którzy opowiadali o bezproblemowym rodzicielstwie, teraz nam współczują i pocieszają, że czasem się tak zdarza, ale wkrótce nasz bobas na pewno z tego wyrośnie. My natomiast czepiamy się, jak ostatniej deski ratunku tej nadziei i po cichu marzymy o przespanych nocach, spokojnych dniach i chociaż chwili dla samej siebie. Z czasem wcale nie jest jednak lepiej.

kocham, ale nie lubię

Mijają bowiem kolejne miesiące, nasze dziecko rośnie, zaczyna chodzić i wszędzie go pełno. Rozrzuca zabawki, bawi się jedzeniem, a na każdy zakaz czy polecenie reaguje głośnym krzykiem i protestem. My natomiast jesteśmy coraz bardziej zmęczone, z powodu niewyspania, z powodu stresu, a także z powodu dręczących nas pytań: „dlaczego moje dziecko jest takie nieposłuszne?”, „dlaczego nie jest taki grzeczny i ułożony, jak synek Kasi?”, „kiedy on z tego wreszcie wyrośnie?”.

Aż wreszcie, najczęściej w chwili największego wyczerpania psychicznego, przyznajemy, że wcale nie lubimy swojego dziecka i najchętniej wymieniłybyśmy je na inne, grzeczne, najlepiej takie, jak z reklamy w telewizji. Ale po chwili cichutki głosik szepce: „jak to nie lubisz swojego dziecka?! Musisz je lubić, jesteś mamą, a wszystkie mamy muszą lubić swoje dzieci!”. Muszą? Czyżby?

Miłość macierzyńska, a lubienie dziecka – czy jedno koniecznie równa się drugiemu?

Miłość, zwłaszcza ta macierzyńska, jest uznawana za uczucie bezwarunkowe, trwałe i niezmienne w czasie. Oznacza to, najprościej rzecz ujmując, że matka kocha swoje dziecko, za to, że ono w ogóle jest. W przypadku miłości macierzyńskiej nie ma więc większego znaczenia, jakie to dziecko jest.

Z lubieniem jest natomiast zupełnie inaczej. Lubimy bowiem zazwyczaj dane osoby nie za to, że po prostu są, ale właśnie za to, jakie są. Lubimy więc za zachowanie, sposób bycia, stosunek do nas samych i wiele innych rzeczy. Lubienie to bowiem także uczucie bardzo subiektywne, które zmienia się w zależności od naszego nastroju, wieku i wielu innych czynników. Podobnie jest w przypadku lubienia dzieci.

Można więc jednocześnie kochać swoje dziecko, gdyż miłość rodzicielska jest niejako „wpisana” w naszą naturę, a przy tym go nie lubić. Warto jednak zauważyć, ze to „nielubienie” zazwyczaj jest chwilowe i wynika z braku akceptacji pewnych zachowań ze strony naszej pociechy oraz naszego stresu i podenerwowania. Można więc śmiało powiedzieć, że nie tyle nie lubimy naszego dziecka samego w sobie, co raczej nie akceptujemy jego zachowania w danym momencie. Z pewnością łatwiej jest bowiem polubić dziecko, które jest spokojne, wypełnia nasze polecenia i ogólnie jest grzeczne. Co jednak, kiedy nasze dziecko robi wokół siebie bałagan, którego nie chce posprzątać, krzyczy i do tego wcale nas nie słucha? Czy niegrzeczne dziecko da się lubić? Z pewnością tak, ale jest to trudne i nie każdemu się udaje.

Zaakceptuj swoje uczucia

Wiele mam, które przyznają przed sobą, że nie lubią swojego dziecka, najczęściej bardzo wstydzi się swoich myśli. Takie myślenie wpędza je bowiem w poczucie winy, no bo jak to? Nie można przecież nie lubić własnego dziecka! Według wielu z nas, obowiązkiem dobrej mamy jest bowiem nie tylko dbać o swoje dziecko, ale także lubić je i w pełni akceptować. Dlatego warto jest uświadomić sobie, że każda mama ma prawo do chwili słabości, w tym także do odczuwania złości i negatywnych emocji. W końcu jesteśmy tylko ludźmi, a takie uczucia są częścią naszej natury.

Zadbaj o siebie i swoje potrzeby

Stwierdzenie, „nie lubię swojego dziecka!”, najczęściej wychodzi z ust tych mam, które są zmęczone, zestresowane i w gorszym stanie psychicznym. Najczęściej wynika to z braku pomocy i zrozumienia ze strony bliskich osób oraz pozostawianiem mamy samej z dzieckiem przez dłuższy czas. Dlatego tak ważne jest, aby mama sama zadbała o siebie i swoje potrzeby. Nie wstydźmy się więc prosić naszych bliskich o pomoc w opiece nad dzieckiem. Aby być dobrą mamą wcale nie musimy bowiem przebywać z naszą pociechą przez 24h na dobę! Dlatego wychodźmy z domu, spotykajmy się z przyjaciółmi i zróbmy coś dla siebie! Nasze lepsze samopoczucie z pewnością wyjdzie na dobre całej rodzinie. Nasze dziecko także będzie znacznie szczęśliwsze i spokojniejsze, mając przy sobie zadowoloną i wypoczętą mamę.

Nie miejmy także wyrzutów sumienia, zostawiając swoje dziecko z innymi osobami. Często okazuje się bowiem, że dziecko staje się grzeczniejsze, chętniej słucha poleceń „obcych” osób niż własnych rodziców, którzy często są dla niego zbyt pobłażliwi. Taka lekcja może więc wyjść na dobre nie tylko dla naszej psychiki, ale przede wszystkim dla naszej pociechy.

Ucz, wychowuj, ale przede wszystkim akceptuj swoje dziecko

Warto także zrozumieć, że „złe” zachowania naszego dziecka w większości przypadków nie wynikają z naszych błędów wychowawczych, zwłaszcza jeśli staramy się każdego dnia uczyć je dobrych nawyków i postępowania. Niektóre dzieci są bowiem bardziej energiczne oraz mają silniejszy charakter niż inne i nic na to nie poradzimy. Musimy je więc po prostu zaakceptować takimi, jakie są. Naszym jedynym obowiązkiem jest uczyć i tłumaczyć do znudzenia, co wolno, a czego dziecko nie powinno robić. Pocieszające jest także to, że wraz z wiekiem dziecko coraz więcej rozumie i coraz chętniej wypełnia nasze polecenia.

Nie ma także najmniejszego sensu porównywać swojego dziecka z innymi maluchami. Po pierwsze, każdemu dziecku zdarzają się okresy buntu, które wchodzą w skład naturalnego procesu rozwoju małego człowieka, a po drugie, innym rodzicom często zdarza się nieco koloryzować rzeczywistość, a ich opowieści niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Warto także uzbroić się w cierpliwość i mieć świadomość, że wszystko mija. Ani się bowiem obejrzymy, a nasza pociecha z niespokojnego i nieposłusznego dziecka stanie się energicznym nastolatkiem, którego jeszcze nieraz pochwalimy za silny charakter i posiadanie własnego zdania.

Jestem absolwentką historii i miłośniczką Włoch, języka włoskiego i włoskiej kuchni. Pracuję jako copywriter, ale praca to dla mnie nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim hobby i sposób na życie. Jestem mamą prawie czteroletniego chłopca, który sprawia, że każdy kolejny dzień jest ciekawszy i bardziej kolorowy. Jestem niepoprawną optymistką, dla której szklanka zawsze jest w połowie pełna, a pustkę zawsze można czymś wypełnić. Uwielbiam pisać i dzielić się z innymi swoją wiedzą i doświadczeniami.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Nati Nati

    Nie zgodze sie. Owszem jestem mlodą mamą która nie byla przygotowana na przyjscie na swiat maluśkiego dzidziusia ale nigdy nie przeszlo mi przez mysl ze nie lubie swojej corki. Byly momenty ze nie mialam juz sily na usypalianie po raz setny czy podawanie jednej I tej samej butelki mleka kilka razy czy nocne placze bez powodu. Jest po prostu ciezko I trzeba sobie poradzic. Duzo odpoczuwac kiedy sie da. Jak mam wyjsc do sklepu bez corki to tesknie. Tak samo jak spi

  2. Elżbieta Elżbieta

    Nareszcie cała prawda o macierzyństwie.Dziękuję !

  3. Oliwia Oliwia

    Prawda ,prawda
    Szkoda ze caly czas sa takie baby co mysla inaczej gadaja ze chcialo sie dziecko to trzeba z nim siedziec i wszystko znosic .traktuja wychowanie jako „zadanie” a matki ktore wychodza i zostawiaja dzieci z kims sa NAJgorsze

  4. Marlena Marlena

    Mój synek jest bardzo energiczny, wszędzie go pełno wciąż coś rozsypuje a to mąkę a to ryż.Dziś wziął patelnię i paste jajeczną i „smażył” ale nigdy nie pomyślałam że go nie lubię.

  5. Elżbieta Elżbieta

    Gdy urodził się.mój syn w nocy budził się co godzinę z zegarkiem w ręku.W dzień też spał jak zając do tego wiadomo dochodziły obowiązki wynikające z bycia mamą a tu pomocy znikąd …doszło do tego , że reagowałam na każdy stukot i naprawdę widziałam białe myszki .Byłam tak.zmęczona, że oddałabym go pierwszej napotkanej kobieci ( podejrzewam , że po kilku krokach bym go zabrała) .Dlatego to co jest napisane.w poście jest mi bardzo bliskie.Obecnie kocham moje dzieci jednak są.takie chwile., że z miłą chęcią wyrzucilabym ich z domu.

  6. Karolina Karolina

    Bzdura …. decydujac sie na dziecko trzeba wszystko przemyslec . Zmienic nastawienie .nie zawsze jest lekko .ale dla mnie paranoja piszac ze sie dziecka nie lubi. Niestety swoje potrzeby przez jakis czas trzeba przelozyc .na wszystko jest odpowiedni moment