Kochajmy dzieci bezwarunkowo i bezinteresownie

Rodzicielska miłość powinna być bezwarunkowa, bezinteresowna, mądra, cierpliwa i trwała. Nasze dzieci zasługują na to, by były kochane takimi, jakimi są, a nie takimi, jakimi chcemy by się stały. Z wszystkimi wadami, niedoskonałościami, ograniczeniami, bez zobowiązań i oczekiwań w stosunku do nich.

Pomimo naszych wyobrażeń, ambicji, marzeń, w zgodzie z tym, na co mamy wpływ oraz z tym, co jest poza naszym zasięgiem. W każdej chwili ich życia, gdy są „grzeczne” i kiedy doprowadzają nas do szału, kiedy z poczucia bezsilności chce się nam płakać i gdy jesteśmy tak szczęśliwi, że z przyjemnością przemaszerowalibyśmy przez główną ulicę miasta z transparentem w dłoni – „to moje dziecko, urocze, prawda?”.

Dzieci, które są kochane niezależnie od sytuacji, nie są rozpieszczone, jak twierdzą ci, którzy mają przyklejone do ust słowo klucz – „wychowanie bezstresowe”. Jest zupełnie inaczej. Dzieci, które czują się kochane (a nie takie, które są kochane – bo to dwie odrębne kwestie) są generalnie spokojniejsze, bardziej skłonne do współpracy, empatyczne, otwarte na dialog. One nie muszą o nic walczyć, swoim zachowaniem prowokować, testować rodzicielskiej miłości, zwracać na siebie uwagę, sprawdzając, na ile mogą sobie pozwolić. Trudne chwile zdarzają im się zdecydowanie rzadziej, bo że zdarzają się, to nie ma wątpliwości. To przecież dzieci!

Maluchy,które czują się kochane mają w sobie siłę, spokój i poczucie własnej wartości – dary, których nikt, absolutnie nikt, im nie odbierze.

  • Kiedy ona wreszcie zacznie chodzić?
  • Dlaczego nie może być tak jak jej siostra?
  • Czy on musi być tak uparty?
  • Dlaczego mam tak trudne dzieci?
  • Ona ma takie cienkie włoski…jej kuzynka z kolei…
  • Szkoda, że jest taki niski, będzie popychadłem
  • W ogóle nie ma charakteru…

Te i wiele innych zdań, wypowiadanych mimochodem, często przy dzieciach, bez zastanowienia to sygnał, że jako rodzice mamy wiele do zrobienia, żeby zaakceptować i pokochać nasze dziecko takie, jakie jest.

Tym bardziej, że wiele „wad”, słabości można zacząć postrzegać jako zalety. Dziecko jest uparte? To świetnie – jest duża szansa, że w przyszłości będzie konsekwentnie dążyć do celu, będzie wytrwałe, co pozwoli mu rozwijać się w wielu sferach życia.

kochać bezwarunkowo

Jak kochać bezwarunkowo?

Psychologowie nie mają złudzeń. Nie jest łatwo kochać bezwarunkowo, jeśli nie byliśmy tak kochani jako dzieci, jeśli wzrastaliśmy w domu, w którym przytulało się tylko grzeczne dziecko, bawiło się z maluchem, gdy zasłużył, całowało, gdy niczego „nie wywinął”. Spuścizna, jaką wynosimy z domu jest ogromna, nawet jeśli staramy się od niej odciąć, to trzeba sobie uświadomić, że może być trudno. Szczególnie jeśli nie staniemy z naszymi emocjami twarzą w twarz, nie dotrzemy do poczucia niesprawiedliwości, szkód i braków, jakie przeżyliśmy w dzieciństwie.

Może się zdarzyć, że już jako dorosłe osoby będziemy mieli problem dotrzeć do naszego „dziecięcego ja”, przeżyć małej dziewczynki lub chłopca, poczucia odrzucenia, niesprawiedliwości, złości, jakich często nie pozwalano nam odczuwać („bo grzeczne dzieci się nie złoszczą”).

Uczucia, z jakimi się nie dyskutuje, bo one po prostu są, mogą być odsuwane do podświadomości i zostać uznane za nieprawdziwe, przesadne, nieadekwatne do sytuacji. Możemy myśleć, że przesadzamy, że źle pamiętamy, że w konfrontacji z wersją rodziców, których siłą rzeczy wybielamy i bronimy, nasze przeżycia wydają się dziecinne i głupie.

Jednak nieprzeżyte emocje, którym zaprzeczano w dzieciństwie, mają wpływ na nas dzisiaj! Decydują o tym, jak wychowujemy i jak kochamy własne dzieci. Dlatego trzeba do nich dotrzeć i stawić im czoło.

Żadne emocje nie są głupie

Świat dziecka wygląda zupełnie inaczej niż świat dorosłego. Niby oczywiste, banał, ale rzadko zastanawiamy się nad jego sensem.

Kilkulatek ma prawo czuć się jak dziecko. Przecież nim jest…

Taka historia. Spotkanie z rodzicami. Przedstawienie w przedszkolu. Swoją kwestię ma wypowiedzieć Jaś czy Małgosia. To bez znaczenia. Dziecko drży i zamiast wypowiedzieć dwa zdania, zaczyna głośno płakać. Po sali przechodzi pomruk zdziwienia. Co robi nauczycielka? Wyłapuje jednego z głośniej wzdychających rodziców i prosi by ten uklęknął na środku sali i spojrzał po zgromadzonych rodzicach. Wszystko staje się jasne. Wybrany rodzic rumieni się, bo teraz rozumie – dziecko widzi zgromadzony tłum zupełnie inaczej.

Dlatego jeśli chcemy kochać bezwarunkowo, warto odnaleźć w sobie zagubione dziecko sprzed lat, podejść do niego, porozmawiać, przytulić, poczuć ten ból z przeszłości i pocieszyć. Powiedzieć, że teraz nie musi się bać, nie musi być samo, bo jesteśmy już dorośli i zaopiekujemy się nim, że kochamy je, takie jakie jest.

Przeżycie trudnych wydarzeń z przeszłości jest szczególnie istotne, jeśli pochodzimy z rodzin, w których na miłość trzeba było sobie zasłużyć, a szacunek nie należał się dziecku z góry, ale po spełnieniu konkretnych wymogów. Przeżycie złości na nowo pozwoli jej odejść, oczyści nas od środka, urzeczywistni obraz rodziców, którzy zaczną nam się jawić jako ludzie z krwi i kości – nie bogowie i nie potwory.

Kochaj się bezwarunkowo

Żeby kochać dziecko bezwarunkowo, musimy pokochać najpierw siebie w ten właśnie sposób. Gdy uda nam się uporać z cieniami z przeszłości, które dotąd kazały nam krytykować, karcić i żyć w poczuciu ciągłego niezadowolenia, jesteśmy na dobrej drodze.

Uświadomienie sobie, że nie ma doskonałych rodziców, nauczenie się sztuki wybaczania sobie to bardzo ważna lekcja. Pozwala nam ze spokojem każdego dnia uczyć się, jak być lepszym rodzicem. Nauczy nas również, jak wybaczać własnym dzieciom i gdzie znaleźć siłę, by w chwili, kiedy chcemy krzyczeć, przytulić dziecko i zapewnić, że bardzo je kochamy i że wszystko będzie dobrze.

Nie musisz być doskonała, -y

W miłości bezwarunkowej nie chodzi o to, by być doskonałym. Wszelkie błędy i upadki są ważne, bo wzmacniają rodzica i dziecko. Chodzi raczej o to, by wykorzystać trudniejsze wydarzenia na korzyść relacji, pokazując, że miłość wymaga pracy, zaangażowania każdej ze stron, że bywa trudna, ale jest również piękna.

Łatwo kochać dziecko, gdy jest do nas podobne, gdy ma podobne pasje, cechy charakteru, widzimy w nim siebie. Gorzej, gdy maluch zaczyna przypominać nielubianą teściową, męża, z jakim wzięłyśmy rozwód…Wtedy warto dotrzeć do prawdziwego źródła problemu i rozwiązać go.

Dbaj o siebie

Jesteśmy zapracowani, zabiegani, często zmęczeni. W domu przed dziećmi trudno udawać, ba – nawet nie wolno udawać. Nasze żale, czy frustracje kipią…

Dlatego tak ważne jest, by rodzic był możliwie szczęśliwy, spełniony, miał czas, żeby robić to, co kocha. Tylko bowiem z pełnego kielicha można nalać i podzielić się jego zawartością.

Jednak uwaga! Można wpaść w pułapkę bezinteresownego poświęcania. To dla wielu właśnie ono oznacza bezwarunkową miłość. Tymczasem to pułapka, która prędzej czy później wywołuje żalz – „jak możesz, przecież ja tak bardzo się starałam…a ty teraz tak się odwdzięczasz”. Rozwiązanie?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Mądre, każdy rodzic powinien to przeczytać!

  2. Anka Anka

    Dzięki, to naprawdę daje do myślenia
    Ja chyba miałam taki problem z ambitnymi, za bardzo angażującymi się rodzicami, którzy chcieli mi zaplanować przyszłość…Niestety nigdy nie czułam, że mogę na nich liczyć ze mnie kochaja
    Chcę czegoś innego dla moich dzieci

    • Dorota Dorota

      Nic straconego…Każdy musi pracować na sobą i to chyba jest fajne, że dzięki temu, dzięki dzieciakom stajemy się lepsi

  3. Jula Jula

    Zgadzam się w całej rozciągłości – niestety mało kto potrafi mądrze kochać dzieci ;)

  4. Mama Mama

    Bardzo ciekawy i fajnie napisany artykuł.

  5. Aga Aga

    Ja mam chyba z tym problem. .. i to poważny… Tzn. kocham swoje dzieci calym sercem ale akurat najstarszemu dziecku nie potrafie tego okazac choc chcialabym bardzo.chyba powinnam nawiązać współpracę z jakimś specjalista.

  6. jola jola

    niestety mieszkam z teściami…mam 4-letniego synka, niby go kochają- tak mi się wydaje, bo oni takich rzeczy nie mówią, ale jak słyszę po raz setny, jak coś nabroi- jaki Ty niegrzeczny, wezmę wszystkie Twoje zabawki i pojadę do Dominika (najmłodszy ich wnuczek) to aż się we mnie gotuje…! najgorsze było jak raz usłyszałam jak łobuzował jak mu mówili, że go nie będę kochała…wtedy pamiętam, pokłóciłam się z nimi dość porządnie…a i według niektórych z mojej rodziny miłość, którą mu okazuje- mówię mu codziennie parę razy, że go kocham, a przytulasom nie ma końca czasami- no, to to jest rozpieszczanie…

  7. Mama-to-wie.pl Mama-to-wie.pl

    Stanowczo za często dajemy dziecku odczuć, że nie spełnia wymagań. Ciągłe porównywanie do innych, marsowa mina, gdy coś pójdzie nie tak. wszystko w dobrej wierze tylko efekt odwrotny od zamierzonego. WIerzę, że dziecko otoczone miłością i akceptowane samo znajdzie swoja drogę i rozwinie skrzydła. Zapraszamy do nas http://www.mama-to-wie.pl