Klocki dla najmłodszych – subiektywny przegląd

Pierwsze klocki moja córka dostała, mając zaledwie pół roku. Były to klocki konstrukcyjne K2 polskiej firmy Hemar. Bardzo mnie ucieszyło, że było to pudełko zawierające jedynie klasyczne pojedyncze, podwójne i potrójne klocki, a nie stosy okienek, ludzików, drzewek czy zwierzątek. To zawsze mniej elementów do potencjalnego połknięcia…

DSC07323

DSC09950aKlocki konstrukcyjne K2 Hemar

Miałam nadzieję, że w ciągu kilku miesięcy córka złapie bakcyla i zacznie się nimi bawić. Nastąpiło to szybciej, niż myślałam. Prawie natychmiast sięgała do pudełka po pojedyncze elementy. Oczywiście początkowo smacznie je zajadała. Szybko jednak zauważyła ich wielorakie zastosowanie. Najpierw demontowała zbudowane przeze mnie konstrukcje. Potem zaczęła samodzielnie łączyć klocki ze sobą. W krótkim czasie zaczęły powstawać minidzieła sztuki. Dziś, po ponad roku córka nadal z takim samym zapałem bawi się klockami. Zestaw jest już powiększony o auta, okienka i ludziki, ale podstawowe kształty wciąż są numerem jeden.

Zdecydowaną zaletą tych klocków jest ich wielorakie zastosowanie. Mogą tworzyć one klasyczne domki i zamki, ale także trójwymiarowe kwiaty, ludziki, czy labirynty lub tory wyścigowe dla samochodzików. To zabawka dla chłopca i dziewczynki. Uczy skupienia, pracy małych rączek, łączenia elementów, rozwija zmysł równowagi poprzez takie łączenie ze sobą klocków, aby budowla była w stanie stać samodzielnie. Na koniec zabawa klockami rozwija wyobraźnię, umiejętności przestrzenne i konstrukcyjne. Polska produkcja jest solidna i estetyczna. Do tego klocki K2 są prawie czterokrotnie tańsze niż ich duński odpowiednik Duplo. Klocki konstrukcyjne występują w trzech rozmiarach, z czego K2 jest wielkością pośrednią.

DSC09953aKlocki konstrukcyjne typu „wafle” Marioinex

Tegoroczny św. Mikołaj obdarował Łucję kolejnymi klockami. Tym razem były to zamówione przeze mnie klocki konstrukcyjne typu „wafle” firmy Marioinex. Z taką nazwą spotkałam się podczas zajęć Łucji w żłobku. Nazywając je, używa się również określenia „gofry”. Są to klocki z tworzywa w kształcie niewielkich kratek, które można łączyć dowolnie ze sobą, tworząc płaskie lub trójwymiarowe budowle. Prócz podstawowych 3 kształtów (kratka w dwóch kolorach, wypełniona wersja lub z „okienkiem”) istnieją również koła, klocki podłużne i wiele innych po zwierzątka i zagrody. Dla Łucji wybrałam kształty podstawowe, jako że ma dopiero 1,5 roku. Wafle zainteresowały córkę w żłobku. Odkąd je poznała, bawi się tylko nimi, ewentualnie robiąc sobie przerwę na K2 Hemara. Wspólnie tworzymy kostki, które potem staramy się ułożyć w wieżę, klockową zastawę stołową (przypomina Flinstonową), wielkie tunele czy roboty. Ostatnio nawet stworzyłyśmy most, który w chwilę potem zamienił się w bramkę piłkarską.

„Wafle” to świetna alternatywa dla klocków. Elementy łatwo się łączą, szybko tworząc różnorakie wzory i figury. Mała dziecięca rączka bez kłopotów poradzi sobie z klockami, które są poręczne i lekkie. „Gofry” rozwijają podobne umiejętności jak klasyczne klocki konstrukcyjne. Dają jednak szersze pole do popisu dla wyobraźni. Dodatkowo można dokupić planszę do stosowania jako podstawa lub większa ściana, albo ogromne klocki do budowania mebelków dla dzieci. Te wielkie są ciekawym rozwiązaniem dla przedszkoli i żłobków, a także osób dysponujących sporym metrażem.

DSC04131Drewniane klocki

Drugim typem jakim św. Mikołaj obdarował córkę są kolorowe i drewniane klocki. Estetyczne pudełko zawiera 50 elementów, różnych kształtów i kolorów. Zaadresowane są dla dzieci od 1 roku życia. Trzeci typ klocków nie wzbudził w naszym domu entuzjazmu ani większego zainteresowania. Córce przeszkadza hałas, jaki powstaje po upadku każdego elementu.

Łączenie elementów nie jest łatwe z powodu różnych figur, a także dlatego, że drewniane klocki nie posiadają możliwości łączenia. Do tego są stosunkowo ciężkie i dają raczej małe możliwości dziecięcej wyobraźni. Oczywiście można powiedzieć, że po prostu to moje dziecko nie potrafi się nimi bawić. I coś w tym jest.

Córka od początku bawiła się klockami, gdzie połączenie dwóch elementów było łatwe oraz pozwalało tworzyć podstawowe kształty. Mimo tego, uważam drewniane klocki za mało trafioną opcję. Skupienie dziecka można ćwiczyć, ale trud sukcesu i dumy z utworzenia budowli są trudno osiągalne, co skutecznie może zniechęcić dziecko do bawienia się w małego konstruktora. A tego, w dobie zaniku wyobraźni u dzieci i młodzieży, nie chce dopuścić.
Porównując trzy najpopularniejsze typy klocków, śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że klocki są i dla chłopca i dla dziewczynki. Już najmłodsze dzieci mogą rozpocząć swoją przygodę z tą zabawką.

Zalety klocków są ogromne i nie sposób wyliczyć wszystkie jednym tchem. Jest to zabawa na całe dnie i tygodnie, pochłaniająca nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Słowem – klocki są dla każdego. Dobrane odpowiednio dla dziecka i rodzica mogą zadomowić się na długie lata. Sama wspominam moje klocki z lat dziecięcych, które rodzice wielkim trudem zdobyli „z zachodu”. Może dlatego jestem tak wielkim ich fanem. Cieszę się, że moja córka również. Dzięki temu potrafimy obie zaszyć się przy stercie klocków na pół dnia, zapominając, że za oknem niepogoda. A to co powstaje staram się dokumentować, żeby potem to ona wspominała swoje klocki z dzieciństwa i wspólną zabawę z mamą.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Julia. Jestem mamą dwóch żywiołowych księżniczek - Łucji i Barbary. Biorąc pod uwagę najnowsze trendy jestem mamą z innej planety. Kocham swoje córki i właśnie dlatego stosuję dyscyplinę, okazuję miłość, ale też niezadowolenie. Uprawiam wariactwa, kiedy jest na to pora, a kiedy trzeba odsuwam je na bok żeby zrobić obiad czy wypić kawę. Nie stosuję tzw. bezstresowego wychowywania, bo jego "efekty" widziałam (i widzę) i odczułam w pracy zawodowej (od prawie dekady uczę dzieci w różnym wieku – od przedszkola po liceum i dorosłych, z różnych środowisk). Wychodzę z założenia, że człowiek musi poznać życie żeby wiedzieć z czym będzie się mierzył przez następnych kilkadziesiąt lat.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. motyl motyl

    Zdecydowanie w naszym domu królują klocki drewniane. Przyznam, że o tych klockach przestrzennych nie wiedziałam, a czuję się skuszona ;)

    • Julia Julia

      wafle zdecydowanie polecam! Paczka 48el kosztuje ok.30zł :)

  2. xxx xxx

    Ciekawe zestawienie :)

  3. mama kasi mama kasi

    dawno nie było nic tego typu :) dzięki za inspiracje.

    • Julia Julia

      zachęcam do tworzenia własnych dzieł sztuki. Może wspólnie stworzymy album najciekawszych budowli?

  4. Olka K Olka K

    A my się bawimy zazwyczaj tymi konstrukcyjnymi, nie lego, ale właśnie jakimiś niefirmowymi…;)

    • Julia Julia

      Hemar, to jak najbardziej firma i to sporej wielkości i wieloletniej tradycji. Tyle że (albo aż) Polska. Ja uwielbiam polskie firmy i zawsze staram się korzystać z polskich wyrobów. Dlatego zdecydowałam się na tę firmę. Hemara mamy też zabawki do piasku i basenu.