Kiedy logopeda spotyka się z innymi specjalistami…

Tak dużo mówi się ostatnio o wczesnej, szybkiej diagnozie i interwencji terapeutycznej, o wielodyscyplinarności czy interdyscyplinarności, kompleksowości, konieczności koordynowania pracy wielu specjalistów z różnych dziedzin w sytuacji, kiedy z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego. Jednak to, co zdarza mi się obserwować na mojej płaszczyźnie zawodowej, to zbyt późne pierwsze wizyty logopedyczne już nie maleńkich, ale dość dużych pacjentów, zdecydowanie za późne diagnozy laryngologiczne czy psychologiczne, a co za tym idzie opóźniona, długa, obciążająca dziecko i rodziców terapia. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego rodzice tak późno trafiają do właściwych specjalistów, u których powinni znaleźć się zdecydowanie wcześniej? Z jakimi specjalistami i kiedy warto się konsultować? Postaram się znaleźć odpowiedzi na te trudne pytania i podzielić się moimi refleksjami na temat zaobserwowanych zachowań rodziców w tej materii.

Wczesna diagnoza i terapia szansą na prawidłowy rozwój dziecka!

Rodzicu, ale i specjalisto pamiętaj, że natychmiastowa, specjalistyczna pomoc i szybkie podjęcie terapii przez małego człowieka, to ogromne szanse na prawidłowy rozwój dziecka, dlatego tak ważne jest postawienie rzetelnej, trafnej, ale i wczesnej diagnozy! Jak podają badacze, trwające ponad sześć miesięcy utrwalanie niewłaściwych wzorców ruchowych, wynikających z nieprawidłowego działania komórek i dróg nerwowych, obniża efektywność rehabilitacji. Nawet jeżeli dziecko zacznie terapię, pewnych wzorców już się nie cofnie – nikt ich nie cofnie, niezależnie od „nazwiska” specjalisty, poniesionych kosztów i wysiłków. Mowa jest w tej chwili o okresie sześciu miesięcy, a zdarza się i to dosyć często, że dzieci trafiają do specjalistów zdecydowanie później! Pamiętaj! Im dłużej dziecko nie jest rehabilitowane, tym dłużej utrwalane są błędne, nieprawidłowe wzorce i tym trudniej później zmienić zachowanie czy reakcje dziecka, które są już bardzo mocno utrwalone, zakodowane!

Pediatra – lekarz pierwszego kontaktu, ale nie multispecjalista!

Rodzicu, jeżeli Twoje dziecko jest marudne, pokłada się, ma katar, kaszel, boli je gardło, ma podwyższoną temperaturę ciała, nie chce nic jeść, ani pić to prawdopodobnie jest przeziębione i warto skonsultować się ze specjalistą w tej kwestii najodpowiedniejszym, czyli z lekarzem pediatrą. Jeżeli zaobserwujecie Państwo, że Wasza pociecha ma powiększone węzły chłonne szyi i za uszami, podwyższoną temperaturę ciała i pojawia się drobna wysypka, która zaczyna się od twarzy i rozchodzi się po całym ciele, to prawdopodobnie jest to różyczka i również warto udać się do specjalisty, który tym się zajmuję, czyli do pediatry. Lekarz pediatra, to specjalista, który zajmuje się ogólnie CHOROBAMI, które spotykają dzieci, a nie wszystkimi problemami, dolegliwościami wieku dziecięcego!!! Jest on najczęściej bardzo dobrze przeszkolony do tego, aby stawiać pierwsze ogólne diagnozy pozwalające mu odesłać dziecko z określonym problemem do konkretnego, właściwego specjalisty. Pamiętajcie o tym, Rodzice!

Kiedy potrzebna wizyta u alergologa?

Z kolei, kiedy zaobserwujecie Państwo, że Wasze dziecko ma suchą skórę, na której zaczynają pojawiać się przeróżne zmiany, zdarza się, że maluch ma katar, psika, ma zaczerwienione spojówki, macie wrażenie, że źle toleruje niektóre pokarmy i po zjedzeniu ich pojawia się po nich wysypka, udajcie się już nie do pediatry, tylko do lekarza, który się w tym specjalizuje – alergologa dziecięcego. Alergolog, to lekarz, który zajmuje się właśnie problemami alergicznymi, m.in. uczuleniami.

Powiększone migdałki – zadanie dla laryngologa

Chrapanie, ból gardła, oddychanie dziecka przez usta, moczenie śliną poduszki podczas snu, problemy ze słuchem, mowa nosowa, to objawy świadczące prawdopodobnie o powiększonym trzecim migdałku. Tutaj również nie jest potrzebna pomoc pediatry, gdyż nie specjalizuje się on w chorobach gardła, nosa, uszu. Potrzebna jest wizyta u laryngologa dziecięcego, który najczęściej przy takich objawach kieruje dziecko na zabieg adenotomii, czyli usunięcia przerośniętego migdałka.

Spotkanie z fizjoterapeutą – ważna sprawa!

Patrząc na swojego brzdąca, widzicie Państwo, że nie lubi leżeć na brzuszku, nie podnosi głowy, jego głowa „leci” na którąś ze stron, nie utrzymuje głowy w linii środkowej, nie przewraca się z plecków na brzuch i odwrotnie, nie pełza, nie siedzi albo siedzi z nóżkami do tyłu w literkę „W” (błagam, nie wierzcie w cuda pt. „wystarczy założyć lewy but na prawy, a prawy na lewy i zniknie koślawość stóp!”) skontaktujcie się Państwo jak najszybciej z rehabilitantem, fizjoterapeutą. Jeżeli fizjoterapeuta zdiagnozuje u Państwa dziecka silną asymetrię ciała i zaproponuje terapię, to warto udać się również na konsultacje do logopedy, ponieważ jeżeli dziecko ma asymetrię ciała, to prawdopodobnie jest również duża asymetria w obrębie kompleksu ustno – twarzowego. Polecam wizytę u fizjoterapeuty jeszcze będąc w ciąży – niektóre, dobre szkoły rodzenia zapraszają na warsztaty dla przyszłych rodziców również fizjoterapeutów, którzy pokazują np. jak podczas codziennej pielęgnacji malucha dbać o prawidłowy rozwój np. miednicy, bioder, kręgosłupa; jak prawidłowo podnosić, kłaść, rozbierać, przewijać – warto skorzystać z takiej konsultacji!

Logopeda potrzebny od zaraz

Rodzice, jeśli Wasze dziecię nie potrafi ssać, ma sześć miesięcy i nie gaworzy, ma ponad rok, a nie rozumie i nie wykonuje prostych poleceń, nie mówi albo mówi mało, niechętnie, niewyraźnie, zrozumiałe jest tylko przez najbliższych, obserwujecie nieprawidłowości w sposobie gryzienia, żucia i połykania, dziecko wsuwa język między zęby albo ma za krótkie wędzidełko pod językiem, zamiast „kotek” mówi „totet”, „lak” lub „jak” zamiast „rak” zamiast do pediatry, udajcie się czym prędzej do terapeuty mowy, czyli logopedy. Jeżeli Wasze dziecko zacina się, jąka skonsultujcie się z balbutologopedą, logopedą, który specjalizuje się w terapii osób, które się jąkają.

Psycholog nie gryzie!

Jeśli zastanawiacie się Państwo co robić, a czego nie robić, aby prawidłowo stymulować i wspomagać rozwój Waszej pociechy, macie wątpliwości dotyczące stawiania granic, dyscypliny, nagród i kar, Wasze dziecko zachowuje się inaczej niż większość jego rówieśników, np. jest agresywnie, histerycznie, ma napady złości, nie słucha się Was, nie chce chodzić do przedszkola, szkoły, wagaruje, nie chce jeść, moczy się w nocy, ma przeróżne lęki, itd., itp. udajcie się Państwo do specjalisty w tym zakresie, czyli do psychologa.

Przy okazji poruszania tematu problemów z zachowaniem i psychiką dzieci, warto pamiętać również o tym, że szczęśliwi, zadowoleni rodzice, to szczęśliwe, zadowolone dzieci. Dlatego warto czasami zamiast skupiać się tylko i wyłącznie na problemach dziecka i ich rozwiązywaniu, zadać sobie szczerze kilka pytań.

  • Czy w Twoim życiu dzieje się coś nieprzyjemnego, niedobrego, cały czas bardzo dużo od siebie wymagasz, stajesz prawie na rzęsach, żeby wszystkim „dogodzić”, pracujesz zawodowo, odwozisz i przywozisz dzieci z przedszkola i ze szkoły, bawisz się z nimi, odrabiasz lekcje i jeszcze spędzasz mnóstwo czasu, sprzątając dom, gotując obiady, piorąc, prasując, pielęgnując ogród, a i tak masz wrażenie, że wcale nie jest dobrze?
  • Czy masz problemy w pracy: za dużo obowiązków, z którymi się nie wyrabiasz, zostajesz po godzinach, pokłóciłeś się z przełożonym albo w ogóle straciłeś pracę i martwisz się jak to będzie dalej?
  • Może nie potrafisz porozumieć się ze swoimi rodzicami, krewnymi, którzy np. uważają, że za mało czasu poświęcasz rodzinie, a za dużo pracujesz albo mają pretensje, że np. za dużo pozwalacie swoim dzieciom?
  • Być może przeżywasz trudne chwile w swoim małżeństwie, związku: macie wrażenie, że coś się między Wami „wypaliło”, zastanawiacie się nad separacją, rozwodem, nie wiecie co będzie z Wami dalej, jak rozwiązać ten kryzys, bo przecież macie dzieci, wspólne kredyty itd.?

Jeżeli czytając te pytania, pomyśleliście „Tak, to ja, ja mam podobnie” – skontaktujcie się czym prędzej z psychologiem, który wskaże sposoby radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, wspólnie z Wami wypracuje najlepsze dla Was rozwiązanie.

Warto zdawać sobie sprawę z tego, że bardzo dużo problemów, które niby mają dzieci, to są tak naprawdę problemy Wasze, Drodzy Rodzice, które przerzucacie nieświadomie na Wasze pociechy, albo które one po prostu odczuwają i na nie reagują we właściwy dla dzieci sposób (np. moczeniem się, jąkaniem, agresją…). Nie da się ukryć przed dziećmi, że wszystko jest w porządku, kiedy tak nie jest.
Dzieci są lepszymi obserwatorami życia rodzinnego, niż niektórzy sądzą. Dlatego warto dziesięć razy się zastanowić, gdzie leżą problemy dzieci, gdzie tkwi ich przyczyna, i tak naprawdę z kim, z czyimi problemami trzeba udać się do psychologa.

Czy na pewno np. Kuba nie chce chodzić do szkoły, ponieważ nie chce mu się uczyć się na sprawdziany, a bije dzieci, ponieważ „z natury” jest agresywny i dlatego to z chłopcem należy pójść do szkolnego psychologa? Czy może Kuba nie chce chodzić do szkoły, nie uczy się i wybucha agresją, ponieważ co jakiś czas jest świadkiem kłótni lub „cichych dni” swoich rodziców, którzy się np. rozwodzą i targują dziećmi?

Czy roczna Ola nie je, dlatego, że ma bardzo silnie rozwinięty odruch kąsania i nie potrafi żuć, czy może dlatego, że rodzice karmią ją nieregularnie, w niewłaściwej pozycji, bo na leżąco, złym, często zmieniającym się sprzętem, wmuszając przy tym w nią jedzenie? Kto ma tak naprawdę problem?

Najważniejsze, drodzy Rodzice, to nie szukanie winnego, tylko znalezienie dobrego rozwiązania Waszej sytuacji. Przyznanie się również przed samym sobą, że coś jest nie tak, bo dziecko np. nie je. Przyznanie również, że rodzic nie zna się na wszystkim, choć bardzo dba  i ogromnie kocha swoje dziecię, i zrozumienie, że na wszystkim nie zna się również pediatra, gdyż to nie jest specjalista od wszystkiego, bo takich „specjalistów od wszystkiego” po prostu nie ma!

Spotykam rodziców, którzy, np. całymi dniami są poza domem, a dziećmi zajmują się dziadkowie lub niania, bardzo dużo pracują, a co za tym idzie mają bardzo dużo obowiązków zawodowych, które przynoszą również do domu, i którymi w domu muszą poświęcić jeszcze sporo czasu. W ciągu tygodnia mijają się ze swoimi dziećmi, bo kiedy te rano wstają, to widzą już babcię bądź nianie, kiedy zasypiają, rodzice po cichu wracają. W weekend rodzice nie potrafią dogadać się ze swoimi dziećmi, tak naprawdę niewiele o nich wiedzą i nagle okazuje się, że Kasia, która niegdyś była piątkową uczennicą, teraz ma problemy z nauką, nie skupia uwagi, nie odrabia zadań domowych, schudła, rzadko kiedy zjada w szkole kanapki. Mówi, że większości rzeczy nie lubi i nie ma ochoty, z kolei jej młodszy brat Kacper, który chodzi do przedszkola również prawie nie je, na bilansie trzylatka okazało się, że niewiele przybrał na wadze, mało się uśmiecha, niewiele mówi, za to dużo płacze, unika zabaw z dziećmi, częściej siedzi na kolanach, u którejś z wychowawczyń. Co robią najczęściej rodzice w takich i podobnych sytuacjach? Pakują dzieci do samochodu i jadą na umówioną wcześniej wizytę oczywiście u pediatry! A co robi pediatra? Wysyła dzieci na badania, ewentualnie do innych lekarzy. I rodzice biegają od lekarza do lekarza, od gabinetu zabiegowego, robią przeróżne badania krwi, moczu, testy, prześwietlenia, USG i wszystkiego czego się da. Często okazuje się, że wyniki są wzorcowe, wręcz rewelacyjne – można by pomyśleć, że tylko się cieszyć. Tylko jakoś zgłaszany na początku problem nie ustąpił. I mało który rodzic w takiej chwili zastanawia się, że trzeba poszukać pomocy u innego specjalisty, że pediatra czy inny lekarz zrobili, co mogli zrobić, czyli wykluczyli organiczne, fizjologiczne podłoże zgłaszanych problemów. Rola lekarzy już się skończyła, bo wyniki przecież są cudowne i należy szukać pomocy gdzieś indziej. Tylko gdzie?

Niewielu lekarzy odsyła rodziców do psychologa, pedagoga czy logopedy. Niestety. I zazwyczaj w tym momencie kończą się poszukiwania rodziców. Skoro badania wyszły w porządku, to jest w porządku. A że dziecko nie je, ma biegunki lub zatwardzenia, moczy się w nocy, nie skupia uwagi, nie rozumie, co się do niego mówi, samo także nie mówi i generalnie „żyje własnym wewnętrznym życiem”…, widocznie takie jest (może po dziadku, może po babce?).

Pediatrzy również bardzo często w takich sytuacjach po prostu uspokajają rodziców, każą czekać, mówią, że to chwilowe, przejściowe, że na pewno samo przejdzie, minie albo, że dzieci z tego wyrosną i rodzice tego się trzymają, bo przecież powiedział im to lekarz, a oni bezgranicznie wierzą, ufają lekarzom. Ufają jednej, arbitralnie wybranej przez siebie grupie specjalistów, zapominając o innych profesjach, zapominając o tym, że nie ma „ludzi od wszystkiego”, że na całym świecie kształci się nie tylko lekarzy, ale w jakimś celu także pedagogów, psychologów, logopedów…, że oni później często wybierają i specjalizują się w jeszcze węższych dziedzinach dopasowanych do określonych grup problemów, poświęcając swój czas, całe życie zawodowe, a często i osobiste, aby jak najsprawniej pomóc Wam, w Waszych i Waszych dzieci problemach.

Rodzice, pamiętajcie – z zapaleniem płuc idziemy do lekarza, z problemami z mową do logopedy, z psychiką do psychologa, z dziurą w zębie do stomatologa, z przebitą oponą w samochodzie jedziemy do wulkanizatora, a po chleb idziemy najczęściej gdzie? Do piekarza. To oczywiste. Czy któryś z tych zawodów jest lepszy albo gorszy? Nie. To są różne zawody, a wykonujący je profesjonaliści są specjalistami w swoim fachu, i chociaż różnią się zarobkami, prestiżem społecznym, to wszystkie są potrzebne i zasługują na takie samo uznanie.

Również najwspanialsi specjaliści korzystają z usług innych specjalistów, ponieważ raczej nie zdarza się, że nawet najlepszy dentysta sam sobie robi leczenie kanałowe czy leczy zapalenie płuc, logopeda wymienia tak szybko i sprawnie jak wulkanizator opony, a pediatra wykonuje sam sobie trafną diagnozę funkcji poznawczych i prowadzi odpowiednią terapię psychologiczną. Do każdego problemu jest odpowiedni specjalista. Niestety niemal codziennie spotykam się z przeróżnymi postawami rodziców dotyczącymi akceptowania jednych specjalistów, a ignorowania innych – zmieniają się co prawda „dziecięce problemy” i listy specjalistów (zamiast pediatry może być np. wychowawca przedszkolny, pedagog, nauczyciel, ksiądz proboszcz, psycholog, logopeda – obojętne), w których rodzic „wierzy”, a w których „nie wierzy”, ale mechanizm gloryfikowania jednych i automatycznego deprecjonowania, wykluczania drugich jest podobny… najbardziej cierpi na tym niestety ukochane przez rodziców dziecko.

Dobry specjalista to również ten, który potrafi przyznać się, że dany problem wykracza poza jego dziedzinę, wskazuje właściwego dla danego problemu specjalistę i rezygnuje z dalszego leczenia w tym zakresie, który dla dobra pacjenta rezygnuje z „improwizowania” i swojego zarobku. Dobry fachowiec nie wkracza w dziedziny innych specjalistów – chociażby ze względów etycznych: „Primum non nocere” („Po pierwsze nie szkodzić”) – ale współpracuje z nimi dla dobra pacjenta. Pediatra nie może zajmować się logopedią, bo nie ma do tego kompetencji! Tak samo jak logopeda nie wypisuje na receptach leków na kaszel.

Drodzy Rodzice, powyżej przedstawiłam bardzo krótkie, jedynie poglądowe prezentacje zakresu problemów rozwiązywanych przez określonych specjalistów oraz bardziej czy mniej przekonujące Państwa przykłady czy swoje refleksje dla lepszego zobrazowania tego, o czym tak naprawdę chciałam napisać, a co jest bardzo ważne dla Was, Waszych dzieci i ich życia. To, co chciałam Państwu przekazać, to proste przesłanie:

Jeżeli macie Państwo jakieś wątpliwości dotyczące zdrowia czy rozwoju Waszych pociech – udajcie się czym prędzej do odpowiedniego (!) specjalisty.

Warto sobie uświadomić, że oprócz pediatry, czyli tak naprawdę ogólnego lekarza pierwszego kontaktu Waszego dziecka, czy innego specjalisty, którego uwielbiacie, podziwiacie, jesteście mu ogromnie wdzięczni za wszystko, co robi dla Waszego dziecka i dla Was, istnieją inni specjaliści, którzy będąc profesjonalistami, fachowcami w swojej dziedzinie potrafią i chcą Państwu pomóc. Psycholog nie gryzie, logopeda jedynie czasami gryźć uczy (ale pedagog gryzienia później oducza) – warto czasami zasięgnąć również ich porady, kiedy wiemy, że problem nie dotyczy trzydniówki, ospy czy grypy. Lepiej zapobiegać niż leczyć, a jak już leczyć, to faktyczne, istniejące dolegliwości u właściwych specjalistów i odpowiednimi środkami.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Dagmara Kalczyńska – pedagog-logopeda, spec. resocjalizacji i profilaktyki społecznej, logorytmik, terapeutka karmienia dzieci, terapeutka dysleksji. Autorka artykułów na temat wychowania i rozwoju dzieci, ekspert na portalach dla rodziców. Doświadczony wychowawca kolonijny. Członek Polskiego Towarzystwa Logopedycznego. Prowadząca warsztaty dla rodziców (także tych dopiero spodziewających się dziecka) i nauczycieli dotyczące zagadnień wychowawczo – logopedycznych. Obecnie jej praca związana jest głównie z dziećmi do 3 r.ż., mającymi przeróżne problemy rozwojowe (terapeuta mowy) oraz poradnictwem pedagogiczno - logopedycznym. Przeciwniczka smoczków i kubków niekapków. Miłośniczka długich podróży samochodem, polskiego morza, książek, dobrego jedzenia i snu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. mama kasi mama kasi

    naprawdę przydatny tekst.

  2. monika06 monika06

    interesujący artykuł, przydatny każdej zatroskanej mamie;)))
    ciekawie i „po polsku napisany”;)))
    oby takich więcej……

  3. anusia12346 anusia12346

    miło się przyda i nie jednej mamie artykuł pomoże :) bardzo fajny i przydatny

    racja psycholog nie gryzie

  4. oleandra oleandra

    Ciekawy tekst. Wspolpraca specjalistow jest wazna i dobry ich kontakt z rodzicem. A czy sa jakies poradniki dla rodzicow, jak cwiczyc konkretne wady wymowy? Albo takie multi pomoce dla dzieci usprawniajace mowe i stymulujace rozwoj?

    • daga daga

      Polecam audiobook Małgorzaty Strzałkowskiej, bardziej nowoczesnych pomocy do użycia w domu niestety nie znam…