Karuzela przenośna Tiny Love

Ponad rok temu zakupiłam przenośną karuzelę Tiny Love. Kupiłam wersję używaną, a więc wyłącznie karuzelę, bez zaczepu ani pałąka. Nie wiedziałam, że ową zabawkę można tak rozbudować. Pech (a może i opatrzność) sprawił, że musiałam ostatnio zakupić karuzelę od nowa. Początkowo rozglądałam się za Rainforest marki Fischer Price, gdyż widziałam, że Basi nie spacyfikuję niczym innym. Niestety okazało się, że dżungli nie można zamontować na łóżeczku turystycznym. Zatem rozbudowana wersja z ruchomymi listkami, pilotem i muzyką klasyczną odpada.
Przypomniałam sobie o Tiny Love. Niestety – zepsuta. Bez karuzeli ani rusz, więc zanurzyłam się w oferty sklepów internetowych. Szukając spotkałam nowszy i kompletny zestaw. Okazało się, że występuje w 2 wersjach kolorystycznych – zielonej i różowej. Wybrałam zieloną jako bardziej jaskrawą. I znów przenośna karuzela okazała się strzałem w 10 !

Zalety

  • Dzięki dołączonemu pałąkowi karuzelę można zamontować zarówno przy łóżeczku drewnianym jak i przy turystycznym. Montaż jest banalnie prosty – można zamocować karuzelę jedną ręką.
  • Klips dołączony do zestawu pozwala na montaż karuzeli właściwie wszędzie – do wózka, fotelika samochodowego, do każdego daszku, nawet na szczyt maty edukacyjnej.
  • Opaska zapinana na rzep również umożliwia montaż karuzeli w dowolnym miejscu.
  • Karuzela posiada tryb grania i obracania zabawkami lub samo obracanie zabawkami.
  • Melodie wygrywane są ok. 30 min, po czym ustaje granie i pozostaje sam ruch.
  • Karuzela jest bardzo estetycznie wykonana, solidnie i z dbałością o szczegóły.
  • Cena również zachęca. Koszt nowej na firmowej stronie Tiny Love to 89 zł, ale można ją kupić już za 75 zł w innych sklepach internetowych.
  • Melodie wgrane do zabawki są przyjemne dla ucha i zdecydowanie uspokajające.

Wady

  • Wcześniejsza wersja posiadała przekręcane ramiona. I tak z jednej strony widniały biało – czarne obrazki, z drugiej zwisały zabaweczki. Można było więc dopasować zabawkę do wieku i rozwoju dziecka.
  • Jak na tak niewielkich rozmiarów zabawkę zasilana jest na 3 baterię AA (paluszki), co wydaje mi się dość sporym ładunkiem.
  • Podsumowując: jest to rewelacyjna zabawka dla osób, dla których ważne jest, by móc ofiarować swojemu dziecku miłą melodię również podczas spaceru, w trakcie podróży czy będąc w gościnie u znajomych czy rodziny. W moim domu prawie nie jest wyłączana…

 

Jesteś producentem, dystrybutorem tego produktu? Możesz pobrać powyższą grafikę i fragment recenzji, umieszczając je wraz z odnośnikiem u siebie na stronie.W razie pytań prosimy o kontakt - kontakt@sosrodzice.pl.

Mam na imię Julia. Jestem mamą dwóch żywiołowych księżniczek - Łucji i Barbary. Biorąc pod uwagę najnowsze trendy jestem mamą z innej planety. Kocham swoje córki i właśnie dlatego stosuję dyscyplinę, okazuję miłość, ale też niezadowolenie. Uprawiam wariactwa, kiedy jest na to pora, a kiedy trzeba odsuwam je na bok żeby zrobić obiad czy wypić kawę. Nie stosuję tzw. bezstresowego wychowywania, bo jego "efekty" widziałam (i widzę) i odczułam w pracy zawodowej (od prawie dekady uczę dzieci w różnym wieku – od przedszkola po liceum i dorosłych, z różnych środowisk). Wychodzę z założenia, że człowiek musi poznać życie żeby wiedzieć z czym będzie się mierzył przez następnych kilkadziesiąt lat.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ewanka ewanka

    Ja jestem z tych co nie miała takiej atrakcji, zawsze dzieciom wieszałam na sznureczku grzechotki :-) budżet domowy za niski, a i rodzina nie domyśliła się :-/ ale w sumie nie żałuję to tylko chwilowe zainteresowanie dziecka.

    • Dorota Dorota

      Ewanka, nie zgadzam się. Nie chwilowe. Oczywiście można żyć bez karuzeli, jednak dzieci naprawdę je lubią…Moje nie spało przy dźwięku, ale i takie bywają :)

  2. OlkaG OlkaG

    A u nas karuzela jakoś specjalnie się nie sprawdza… Szymka denerwuje, kiedy coś mu fruwa nad głową…

  3. salasia salasia

    Opisana karuzela ma jeszcze tę zaletę, że mimo częstego i długiego puszczania muzyczki baterie wytrzymały kilka miesięcy zanim padły :)

    • Julia Julia

      Tak, zdecydowanie słuszna uwaga. Nasze baterie w pierwszej karuzeli wytrzymały prawie 10 miesięcy niemal ciągłego grania i poruszania zabawkami. Ta również jest rozgrzana do czerwoności. Niestety, obie córki to melomanki ;)

      • OlkaG OlkaG

        Ja mam karuzelę bez baterii i to rozwiązanie wydaje mi się o niebo lepsze: po pierwsze nie trzeba ich co rusz wymieniać, a po drugie nie ma niebezpieczeństwa, że w jakiś sposób wypadną i dostaną się w zasięg rączek dziecka.