Karmienie piersią – o tym rzadko się mówi

Częste karmienia piersią

Częstym powodem zdumienia tuż po porodzie jest częstotliwość karmień. Młode mamy nierzadko martwią się, że wiele noworodków ssie pierś właściwie cały czas. Po jednym karmieniu następuje kolejne i tak właściwie na okrągło. Wraz z tymi obawami niekiedy idzie pokusa, by podać mieszankę, bo malec po jej podaniu śpi zazwyczaj dłużej i spokojniej. Jednak warto poczekać kilka tygodni, by zorientować się, że z czasem częstotliwość karmień zmienia się, maluszek je rzadziej, a mama może mieć więcej czasu dla siebie.

Tak trudno się z tym rozstać

Karmiąca piersią mama często doświadcza ambiwalentnych uczuć. Z jednej strony pragnie samodzielności dziecka i cieszy się na myśl o rozszerzaniu diety, z drugiej niekiedy czuje się odrzucona, gdy pierś przestaje być dla dziecka najważniejsza. Wiele młodych kobiet ma problem z oceną sytuacji i podjęciem decyzji o zakończeniu karmienia. Gdy to maluszek zdecyduje, że nie chce już ssać piersi, częstym uczuciem po stronie mamy jest żal, smutek i poczucie utraty czegoś naprawdę ważnego.

Podanie smoczka może…skrócić lub wydłużyć karmienie piersią

Podanie smoczka uspokajacza to zawsze trudna decyzja. Trzeba ją poważnie przemyśleć. Ma ona również wpływ na karmienie piersią. Smoczek podany zbyt szybko (przed 6 tygodniem życia dziecka) może, ale nie musi zaburzyć odruch ssania maluszka, co może, ale nie musi utrudnić naturalne karmienie. Z drugiej strony podanie smoczka uspokajającego może pomóc w przypadku niemowlaków o bardzo silnym instynkcie ssania i w ten sposób odciążyć młodą mamę, która będzie skłonna podawać pierś przez dłuższy czas (pierś będzie służyła w pierwszym względzie do karmienia, a nie uspokajania malca, co w przypadku niektórych mam jest oceniane jako atut, który pozwala znaleźć czas na zadbanie o własne potrzeby i…potrzeby pozostałych członków rodziny).

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. piersiowa piersiowa

    Takie nowe spojrzenie ale mnie zaintrygowała zwłaszcza jedna kwestia. Cytat:
    „Zdecydowana większość potrzebuje wsparcia i podpowiedzi, jak karmić maluszka w odpowiedni sposób.”

    No właśnie moje doświadczenie jest takie, że w Polsce z tym poradnictwem jest trudno a myślę, że to mogło by pomóc wielu kobietom. Jeśli wybór o niekarmieniu jest świadomy to wszystko w porządku ale z mojego doświadczenia wynika, że większość rezygnuje z innych powodów. Brak wiedzy, wsparcia, poradnictwa, komentarze osób, które nic nie wiedzą o karmieniu, same nie karmiły albo karmiły 20 lat temu. Statystycznie częściej karmią kobiety lepiej wykształcone i zamożniejsze – co chyba dowodzi tezie, że potrzebna jest po prostu wiedza. Przecież mleko modyfikowane to spory wydatek w budżecie domowym i karmienie naturalne mogło by pomóc odciążyć finansowo wiele gospodarstw domowych z czego kobiety na pewno byłyby zadowolone (nie licząc wydatków na butelki, smoczki, wodę do ich mycia). Znam 2 przypadki mam, które przestały karmić, a ponieważ nie starczało im na mm. podawały dzieciom do 1 roku życia zwykłe mleko w kartonie.

    Ja mieszkam na wsi, rodziłam w powiatowym szpitalu. Butelki z przygotowaną mieszanką wystawione były dla wszystkich kobiet, nie tylko dla tych po cesarskim cięciu. Co gorsza stały w temperaturze pokojowej bez żadnej kontroli, nie wiadomo ile godzin. Wszystkie matki, które widziałam z nich korzystały, byłam jedyną, która tego nie robiła. Gdy u dziecka pojawiła się gorączka, a wyniki badań były dobre stwierdzono, że dziecko się nie najada. Nikt kogo pytałam nie umiał mi odpowiedzieć jak mam postępować – lekarz wręcz nie zalecał karmić dłużej niż 5 minut. W związku z tym zaczęłam dokarmiać. Na szczęście nie poddałam się – sprowadziłam międzynarodową konsultantkę laktacyjną z miasta oddalonego o 60 km. Zaskoczył mnie jej poziom merytoryczny, była także ciepła i sympatyczna więc udało się. Zapłaciłam 250 zł ale nie żałuję, nawet patrząc tylko od strony ekonomicznej zaoszczędziłam wielokrotnie więcej. Wiem jednak, że wiele mam nigdy nie odważy się na taki krok. Dlatego ktoś w końcu powinien zająć się sprawą profesjonalnego poradnictwa w tym zakresie. Moim zdaniem mielibyśmy zdrowsze i szczęśliwsze społeczeństwo.

    „Matce pokazuje się już na początku, że rozwiązaniem problemu z laktacją jest butelka z mieszanką. A czemu nie profesjonalna pomoc laktacyjna przeszkolonego personelu, jak zaleca choćby Globalna strategia żywienia dzieci WHO?”

  2. Asia Asia

    Wszystko się zgadza. O karmieniu w końcu trzeba pisać inaczej, kompetentnie i prawdziwie, żeby kobiety wiedziały z czym to się”je”, czego się spodziewać. więcej takich artykułów poproszę.

  3. xxx xxx

    Temat rzeka…Można pisać i pisać…

  4. Matylda Matylda

    Ja akurat podałam smoczka i jestem zadowolona, dzięki temu karmiłam 12 miesięcy. Nie wiem, czemu smoczek cieszy się taką złą sławą. U nas nie było większego problemu

  5. MamaNaEtacie MamaNaEtacie

    Karmienie piersią….krew pot i łzy :)
    Do tego otoczenie…jak urodziłam pierwsze dziecko byłam młodą mamą, zbyt młodą w zasadzie na „postawienie się”.
    I kiedyś usłyszałam że jestem (i tu epitety…) tylko dlatego, że na placu zabaw, przykryta pieluchą karmiłam moje dziecko.
    Dla mnie to był szok, bo autorem niewybrednego komentarza był stary dziadek…może miał ze sto lat :)
    Z drugim dzieckiem nabyłam wiedzy, doświadczenia i wieku ;) więc już się nie „dałam”, bo o ile wiedziałam jakie są blaski i cienie i świadomie wybrałam karmienie piersią, to nie zdawałam sobie sprawy, że po prawie dekadzie od urodzenia pierwszego dziecka nadal społeczeństwo jest tak głupie.
    Nie wkurza nas roznegliżowana modelka na bilbordzie, zdjęcia majtek i bokserek tak zrobione by przyrodzenia męskie wyglądały jak wielkie penisy i jednoznacznie miały nam się kojarzyć, nie wkurza nas pół prześwitujące zdjęcia koszulki,czy reklama puszczana o godzinie 20 (mnie było głupio chociaż otwarcie rozmawiamy o seksie z synem) reklamująca ultracieńkie prezerwatywy a słodka blondynka przewracając się seksownie w łóżku opowiada o tym, że lubi seks, a wkurza nas i reagujemy tak okropnie na matkę karmiącą w miejscu publicznym.
    Karmiłam w centrum miasta, w sklepie, na uczelni( w 8 miesiącu zapisałam się na kolejne studia, córa urodziła się w czasie sesji) i nie dałam się wyrzucić do „pokoju dla matek”. Ja nie jem w kiblu i moje dziecko też nie będzie jadło w kiblu.
    Piersi kobiet (oczywiście po ich decyzji czy chcą karmić) służą do karmienia dziecka, dopiero potem można przypisywać im wartości estetyczno-seksualne.
    O tym też warto pisać. I nie odpowiadajcie, że można zakryć się pieluchą (bo wtedy też znajdzie się jakaś nadgorliwa dewota co zwróci uwagę) lub odciągnąć do butelki- bo nie po to karmimy by odciągać i podawać smoczek, dopóki pokoje dla mam karmiących nie będą przyjaznym miejscem, nieusadowionym w przedsionku między magazynem a kiblem dopóty moje zdanie się nie zmieni. Smacznego w kiblu? Nie, to nie dla mnie!

    • Dorcia Dorcia

      Brawo!!!
      Aż miło mi się czytało taki głos rozsądku!

  6. Ewa Ewa

    Ja tam uwielbiam karmic . Moj synek tez uwielbia moje mleczko, ma juz pol roku. Karmimy dalej.