Karmienie piersią inaczej, czyli jak?

Naturalne karmienie nie zawsze prezentuje się tak jak na idealnej fotografii, na której uśmiechnięta spokojna mama obejmuje maluszka, trzymającego małą piąstkę  na jej piersi w taki sposób, że jest to najbardziej rozczulający widok z możliwych.

Czasami scenariusz wygląda zupełnie inaczej. I z różnych powodów zamiast bezpośredniego przystawiania maluszka do piersi w ruch idzie laktator i butelka. Początkowo ma być to rozwiązanie „na chwilę”, póki dziecko nie nauczy się ssać, niestety dość szybko marzenia o „łatwym karmieniu piersią” się rozmywają. Pojawia się złość, rozczarowanie, ale jednocześnie silna determinacja – „dam radę”.

mamy karmiące inaczej

Matki karmiące inaczej, bo tak o sobie mówią, to prawdziwe „fajterki” dbające o to, by niemowlę otrzymywało najlepszy pokarm – naturalne mleko, nawet w niesprzyjających okolicznościach. Z drugiej strony ich odwaga i wytrwałość nie jest pozbawiona lęku o to, że nadejdzie kryzys laktacyjny i mleka zabraknie.

Na co dzień muszą walczyć z uprzedzeniami i niezrozumieniem. Reagują rozgoryczeniem, gdy słyszą „mądre rady” – „przystawiaj, kiedy dziecko głodne. Tak długo nie pociągniesz”.  Próbowały bowiem wszystkiego. Wiedzą, że gdyby nie laktator, musiałby się poddać i podać mleko modyfikowane.

Niektóre z nich przy użyciu laktatora i butelki karmią nie tylko przez tygodnie, ale miesiące, a nawet lata. Ba, własnym mlekiem dzielą się z tymi, którym brakuje. Tworzą szczególną sieć wsparcia i motywują się nawzajem, bo rozumieją się jak mało kto.

„Odciąganie jest wygodniejsze”

Gdy Marta słyszy te słowa śmieje się nerwowo.

To jeden z częstszych komentarzy, mający niewiele wspólnego z rzeczywistością.  Wydawać by się mogło, że nie trzeba tego tłumaczyć. Prawda jest jednak taka, że wokół karmienia piersią, a szczególnie karmienia innego, niestandardowego narosło wiele mitów.

Czy odciąganie mleka jest wygodniejsze?

Można tak sądzić tylko z jednego powodu – każdy może podać odciągnięte mleko. Mama „nie jest uwiązana” do dziecka, bo niemowlę od samego początku akceptuje mleko z butelki. I na tym koniec zalet tego rozwiązania.

To wielkie wyzwanie i próba charakteru

Karmienie piersią inaczej to spore wyzwanie. Ania pisze: „Zupełnie, jakby odciąganie miało związek z odkręceniem kraniku – minutka i butla napełniona. Przecież to tak nie działa”. „Nie zrozumie tego nikt, kto nie przeżył randek z laktatorem” – dodaje Weronika na jednym z forum.

Łatwiej podać mleko z piersi, które jest zawsze gotowe, zawsze w odpowiedniej temperaturze, bez obaw o aspekty higieniczne. W przypadku odciągania mleka proces jest dużo bardziej skomplikowany. Nie przytulisz noworodka, karmiąc go w tym samym czasie, nie podasz mu po prostu mleczka, nie weźmiesz niemowlaka do łóżka w środku nocy, by podać pierś na leżąco. Musisz wstać i zmotywować się, by także nocą stymulować piersi do produkcji mleka.

Co jest potrzebne do produkcji mleka?

Mamy karmiące piersią inaczej na bieżąco pobudzają gruczoły mleczne, używając laktatora. W klasycznym wydaniu „pracę tę wykonuje” dziecko. To rodzi wiele dodatkowych obowiązków.

Przede wszystkim należy dbać o czystość laktatora i akcesoriów, sterylizować butelki, smoczki. I w tym wszystkim pamiętać o systematyczności, wykonując te czynności w dzień i w nocy.

Przeciętna mama karmiąca piersią na samo odciąganie jednej porcji mleka przeznacza około 20-30 minut i czynność tę musi powtarzać 6-8 razy na dobę. Łatwo policzyć, że w ten sposób na samo odciąganie mleka poświęca dziennie około 3-4 godziny.

Natalia, która odciągniętym mlekiem karmi bliźniaki tłumaczy: „Ściągam dla bliźniaków na bieżące potrzeby około 1,6 – 1,9 litra dziennie. Siedzę po około godzinie na laktatorze 5-6 razy dziennie”. Łatwo policzyć, że ściąganie mleka zajmuje jej około 6 godzin dziennie.

Jednak to oczywiście nie wszystko. Trzeba doliczyć czas umycia wszystkich elementów laktatora, pojemniczków, butelek i sterylizacji.

Pozostają też kwestie logistyczne. Na mleczny pokarm trzeba mieć miejsce, dobrze go opisać i dbać, by podać do spożycia w odpowiednim czasie. Mleko przechowywanie w lodówce należy odpowiednio podgrzać, a gdy planujemy przechowywać je dłużej – zamrozić w dobrych warunkach.

Wolałabym karmić z piersi…

Właściwie każda mama karmiąca piersią inaczej bez wahania zdecydowałaby się podać pierś, gdyby tylko niemowlę takie rozwiązanie akceptowało. I wiele próbuje nieustannie „przekonać maluszka do ssania” samodzielnie czy przy pomocy doradcy laktacyjnego. Niestety zazwyczaj bezskutecznie.

Tak opisuje to Kasia: „Sporo czasu próbowałam córeczkę przystawiać do piersi, przed odciąganiem, po odciąganiu, do pełnej piersi, rezygnowałam z odciągania i inne tego typu rzeczy. Tez bym wolała karmić z piersi niż myśleć o tym odciąganiu wyparzaniu itd., często zupełnie niekompatybilnym z porami posiłków córki. Ostatnio mam szczególny kryzys i mam ochotę rzucić w kąt ten laktator i dać mleko modyfikowane, bo mam wrażenie, że przez najbliższy rok moje życie to będzie tylko laktator….Na szczęście spoglądam wtedy na córcię i widzę jakie postępy robi i że śpioszki, które jeszcze niedawno wisiały na niej, teraz są za ciasne.”

Karmienie nie bezpośrednio z piersi, ale mlekiem odciągniętym to wyzwanie, które balansuje między stresem, zmęczeniem a poczuciem satysfakcji, z silną determinacją, że warto to robić.

Każda kropla na wagę złota

Żadna mama nie docenia tak wartości naturalnego mleka, jak ta, która musi je najpierw odciągnąć, szczególnie w okresie, gdy jest go mniej i pojawia się kryzys. Wtedy nawet najmniejsza kropla jest na wagę złota. Gdy dodatkowo tak z trudem odciągnięte mleko się wyleje, czy „przez przypadek” pozbędzie się go z lodówki mąż, płacz ze złości staje się naturalny.

mleko

Niektóre karmiące piersią inaczej mamy mają spore zapasy. Zdarza się, że na „czarną godzinę” posiadają od kilku litrów do nawet kilkudziesięciu. Największe rekordzistki mają zamrożone po 50 litrów mleka.

Pomoc innym mamom

Niektóre mamy oddają pojemniczki z najstarszym mlekiem, gdy wiedzą, że nie będą go potrzebować (pomoc ta liczona jest w setkach litrów, jedna z mam z forum oddała aż 285 litrów). Inne nie rozstają się z zapasami, bo posiadanie ich, daje im poczucie bezpieczeństwa. Wierzą, że w ten sposób uda się im karmić naturalnym mlekiem tak długo, jak to sobie zaplanowały.

A co z obawami przed przyjmowaniem mleka od innych mam?

Kamila opisuje to tak: „Ja przyjmuję mleko od innych mam i owszem obawa jest, że żadna mama nie oddałaby świadomie złego mleka. Wydaje mi się także, że pakiet badań, które robimy w ciąży, jest dość obszerny i najgorsze można wykluczyć. Mój syn pił i pije mleko już od 7 mam, ufam że to lepsze niż mleko modyfikowane”.

A co z bliskością?

Mamy karmiące piersią inaczej robią wszystko, by ich dzieci otrzymywały najlepszy pokarmnaturalne mleko. Wiele z nich jest rozczarowanych tym, że nie są w stanie przeżyć tego, co koleżanki podające „po prostu” pierś. Marzą o tej niesamowitej bliskości, którą gwarantuje bezpośrednie karmienie z piersi…Z drugiej strony irytują się, gdy porusza się ten aspekt karmienia piersią.

Niczym ukłucie tysiąca niewielkich szpileczek jest dla nich widok odpychającego pierś niemowlaka. Tego gestu można doświadczyć już od niespełna trzymiesięcznego malca, który w ten sposób manifestuje „nie chcę tak, chcę z butelki”. Gdy tak bardzo się chce karmić piersią, a maluch ma inny pogląd na sytuację, rozczarowanie jest jeszcze większe.

To są trudne chwile, czasami towarzyszy im prawdziwa złość podsycana burzą hormonów – dlaczego nie można „normalnie”? No proszę, chwyć brodawkę i zacznij ssać, jedz, dasz radę. Zrób to dla mamusi…

A potem z rezygnacją podaje się butelkę. I wszystko zaczyna od nowa.

To uzależnia w pozytywnym słowa tego znaczenia

„Początkowo marzyłam o tym, by dotrwać do trzech miesięcy synka. Teraz planuję karmić pół roku, ale wierzę, że uda się dłużej. To uzależnia.” – mówi Magda.

Mimo że „randki z laktatorem” są bardzo wymagające, a  wizja powrotu miesiączki i kryzysu laktacyjnego z tym związanego bywają przerażające, to dzięki sieci wsparcia i wielkiej determinacji udaje się osiągnąć to, co pozornie jest poza zasięgiem, w co wielu osób po prostu nie wierzy…

Praktyka pokazuje, że kobiety karmiące piersią inaczej nieoczekiwanie dla sceptyków są w stanie odciągać pokarm dłużej niż początkowo im zapowiadali lekarze, położne, doradcy…. Ich historie przeczą mitom, że na „laktatorze długo się nie uciągnie”, że tylko dziecko jest w stanie skutecznie pobudzić laktację. Mleko płynie z miłości…a zdeterminowana mama jest w stanie naprawdę wiele. Nie warto tego ignorować. Lepiej zrozumieć i docenić.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agu Agu

    Bardzo ładnie to opisałaś…szacun. Dla tych mam, które są w stanie odciągać miesiącami – szczególnie. Ja dałam radę tylko 3 miesiące i nadal nad tym strasznie ubolewam…

  2. Martyna Martyna

    Kurcze nie miałam pojęcia o tym, że tak wiele mam w ten sposób sobie radzi. Jednak karmienie piersią może być jeszcze trudniejsze niż mi się wydawało…Ja czasem mam dość podawania cycka, ale jak czytam o tym, to robi mi się głupio że narzekam

  3. bela bela

    Oj już płakałam nad rozlanym mlekiem.. 30 min odciągania laktatorem na darmo, a dziecko dalej głodne..

  4. Karola Karola

    Ja Odciagam juz prawie pol roku nienawidze mojego recznego laktatora ☺

  5. verka verka

    Karmienie piersią to nie jest łatwa sztuka i coś o tym wiem bo o laktację walczyłam kilka razy. Miałam wiele kryzysów, brakowało mi mleka, ratowałam się odicąganiem, spędzałam całe dnie z córeczką na piersi, piłam femaltiker na laktację i w końcu ruszyło ale co się nastresowałam to moje. Starałam się oczywiście myśleć pozytywnie ale same wiecie jak to jest. Nie dość że walczymy z hormonami, niewyspaniem i zmęczeniem to jeszcze laktacja odmawia posłuszeństwa i już wszystkiego można mieć po dziurki w nosie

  6. osmiorniczka osmiorniczka

    Ja nie miałam cierpliwości do laktatora, w awaryjnych sytuacjach używałam, owszem, albo żeby podkręcić laktację, ale tak na co dzień to nie. Jak miałam kryzys laktacyjny to połam prenalen i jeszcze miedzy karmieniami próbowałam chociaż kilka ml odciągać.

  7. Weronika Weronika

    Kochana teraz już nie ma co przeżywać, ale przy następnym dziecku będziesz już miała większe doświadczenie i będziesz wiedziała jak sobie radzić ze zmniejszoną laktacją. Co jakiś czas ma się kryzys laktacyjny, tego się nie uniknie. Mozna jedynie z nimi walczyć, mniej lub bardziej skutecznie. Warto wprowadzić prolaktan, bardzo pomaga w trakcie kryzysu.

  8. Marysia Marysia

    Ja na szczęście jedyny problem jaki miałam z karmieniem to popękane i bolące brodawki po ssaniu- mała bardzo się do tego przyłożyła;) Gdy było już na prawdę bardzo źle to odstawiłam ją na kilka dni- odciągałam wtedy mleko i podawałam w butelce, a siebie leczyłam kremem z REKLAMA, który dość szybko się uwinął z moją dolegliwością i mogłam znowu wrócić do karmienia i cieszyć się tymi pięknymi chwilami aż do 7 miesiąca córeczki;)