Jak karmić butelką…z miłością?

Pomimo największych chęci, determinacji i wsparcia zdarza się tak, że karmienie piersią nie wychodzi. Gdy tak się staje, wiele młodych kobiet ma poczucie winy…i straty. Są przygnębione obawą, że karmiąc maluszka mieszanką, nie są w stanie wykształcić niesamowitej więzi pojawiającej się w trakcie zaspokajania głodu przez ssanie piersi….

Czy da się karmić butelką z miłością? Czy można podawać butelkę w taki sposób, by zapewnić dziecku to, co otrzymuje ssąc pierś (oprócz rzecz jasna najlepszego mleka, jakie wytwarza organizm mamy)?

Hormon miłości, przywiązanie mleczne?

?????????????Wiele mam propagujących karmienie piersią ma rację, podkreślając, że naturalne karmienie zmienia relację matki i dziecka. W trakcie ssania piersi w organizmie młodej mamy wydziela się oksytocyna, zwana hormonem miłości, która pozwala nawiązać silną więź z niemowlakiem, dodaje siły, zmniejsza zmęczenie i przygotowuje na wyzwania, jakim trzeba sprostać po urodzeniu dziecka.

Czy zatem mamy karmiące butelką są skazane już na wstępie na gorszą więź z dzieckiem?

Na szczęście nie. Nie tylko hormony wpływają na relacje. Ludzie mają uczucia, które jako emocje wyższe odróżniają nas od zwierząt. Pozwalają na wykształcenie przywiązania na innym poziomie niż biologicznym. To dlatego równie dobrymi mamami są mamy adoptujące dzieci oraz te, które z różnych przyczyn nie mogą karmić piersią.

Więź matki i dziecka nie jest więzią mleczną. Dlatego mama karmiąca mieszanką może mieć równie dobry kontakt z dzieckiem jak ta, która karmi piersią. Pierś pomaga w nawiązaniu relacji, ale o niej nie przesądza. Można karmić piersią byle jak. Tak jak można podawać butelkę mechanicznie, bez zaangażowania.

Przywiązanie z maluszkiem buduje się na wiele sposobów. Pokarm to tylko jeden z czynników.

Jak karmić butelką…z miłością?

Karmienie butelką jest inne niż podawanie maluszkowi mleczka z piersi. Nie ma ku temu żadnych wątpliwości.

Jednak czy musi być gorsze?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. aska aska

    piękny artykuł i bardzo dobrze, że został napisany. nic dodać nic ująć. dziękuję.

  2. Myszeczka Myszeczka

    Absolutnie się zgadzam z tym wszystkim co tu napisane: karmić można na wiele sposobów, a kochanie dziecka to zupełnie co innego :)

  3. Sylwia Sylwia

    To ja chyba jestem z innego gatunku albo ta oksytocyna jest bardzo przereklamowana. Podczas karmienia piersią nie czułam żadnej miłości, tylko albo nic, albo (częściej) ochotę, by cisnąć dzieckiem o ścianę. Tak strasznie tego nienawidziłam. Najgorsze doświadczenie mojego życia, już wolałabym drugi poród! Dopiero po przejściu na butelkę mogłam poczuć jakiekolwiek pozytywne uczucia w trakcie karmienia…
    Obecnie, gdy karmię córkę i z jakiejś przyczyny nie patrzę jej w oczy, ona po prostu przestaje jeść. Ot, niemowlę potrafi się upomnieć o to, co mu się należy jak chłopu ziemia :)

  4. Paulina Paulina

    Cieszę się że ktoś o tym pisze, bo dzisiaj można się narazić pisząc cokolwiek „dobrego” o butlach. Też jestem zdania, jak tu komentujący, że dla każdego co innego i nikomu do tego

  5. Olenka Olenka

    Świetnie, bardzo dziękuję – takich artykułów jest mało, a są bardzo przydatne :)

  6. Mynka Mynka

    ja też dziękuję za ten zdroworozsądkowy tekst. Oby takich więcej.