Jakim rodzicem jesteś?

Zimny chów

Styl zwany „zimnym chowem” jest kojarzony z żelaznym rygorem, określonymi porami karmienia oraz pozostawianiem dziecka w łóżeczku, by się wypłakało lub by „wentylowało płuca”. Zgodnie z jego zaleceniami nie noszono dziecka zbyt wiele, by go „nie rozpuścić”.

W latach 70-tych, 80-tych ten sposób opieki był typowy. Matki szybko wracały do pracy. Dzieci oddawano do żłobka, a potem w szkole podstawowej zajmowały się same sobą, biegając z przysłowiowym kluczem na szyi.

Czy zimny chów jest dobry dla dziecka? Nie. Każda skrajność nie jest dobra.  I choć wielu twierdzi, że osoby wychowywane w ten sposób wyrosły na „normalnych” ludzi, to wiele wyników badań sugeruje coś całkiem odmiennego. Dzieci pozbawione wystarczającej ilości miłości i ciepła w dzieciństwie mają zdecydowanie utrudnioną drogę do usamodzielnienia i realizacji ważnych dla siebie planów w życiu dorosłym.

Bez stresu

Wychowanie bezstresowe to nazwa potoczna. Dzisiaj ciągle toczą się spory, czy w ogóle można w ten sposób wychowywać dzieci, czy wychowanie bezstresowe istnieje. Termin ten jest trudny w zdefiniowaniu. Głównie dlatego, że składa się z wielu luźnych teorii i praktycznych wskazówek, które powstały w 1950-1970 roku.

Dzisiaj wychowanie bezstresowe najczęściej rozumiane jest jako wychowanie bez granic, pozwalające dziecku na zbyt dużą swobodę, bez stosowania kar lub inaczej brak wychowywania (dlatego często wychowanie bezstresowe utożsamiane jest z rodzicielstwem bliskości, dla zwolenników rodzicielstwa bliskości – niesłusznie). Dla innych wychowanie bezstresowe to zaniedbywanie dziecka, niepoświęcanie mu uwagi. Niezależnie jak ten termin rozumiemy: każdy z tych stylów należy uważać za groźny i niekorzystny dla dziecka i całej rodziny.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Exit Exit

    Zdecydowanie model intuicyjny jest mi najbliższy:)
    Odkąd zostałam mama zawsze starałam sie kierować swoim własnym sercem i rozumem. Dzięki temu powstal moj unikatowy styl rodzicielstwa, dopasowany do mojej, zmieniającej sie rodziny. Zamiast uwzględniać porady pseudoekspertow z kolorowych gazetek i bzdurnych poradników, uwzględnia nasze potrzeby, charaktery i cele. Osadzony jest w naszych lokalnych realiach a nie wenzuelskiej dżungli, ultrapoprawnej Skandynawii czy odległej kulturowo Ameryce.
    Dla zdrowej rodziny nie ma lepszych ekspertów niż jej członkowie.

  2. mamama mamama

    o AP i spaniu z dzieckiem…
    „psycholog dziecięcy z Akademickiego Centrum Psychoterapii SWPS zauważa (…) , że w swojej praktyce spotyka się z wieloma przykładami, w których kilkulatkowie (na przykład jedenastolatkowie) nie potrafią spać we własnym łóżku.(…)

    Pani psycholog wysuwa takie wnioski na podstawie wielu przypadków, z którymi się spotyka w swojej praktyce. A co z tymi tysiącami dzieci, które współspały z rodzicami, a z którymi pani psycholog się nie spotkała? Z tymi, które wychowywane w duchu AP nie muszą chodzić do psychologa. Nie istnieją?
    Dzieci, które z jakiś powodów przychodzą do psychologa mają jakieś problemy natury psychologicznej, niekoniecznie związane ze stylem wychowania w zgodzie z AP i współspaniem z rodzicami. Nie przeczę, że jakiś promil dzieci ma problem z wyprowadzeniem sie od rodziców, ale przyczyny mogą być bardzo różne. Sugerowanie, że AP powoduje tego typu problemy, jest sporym nadużyciem.
    Pozdrawiam:)

  3. myszka myszka

    nie mieszczę się w szufladkach :) jestem tylko człowiekiem ;)

  4. HelowaMama HelowaMama

    Chyba w ogóle nie jestem, bo „na stówę” do niczego się przypiąć nie mogę:)

  5. Olcia 25 Olcia 25

    Można dużo mówić o wychowaniu dzieci – ilu będzie ludzi tylu ekspertów. Chyba słusznie padło tu stwierdzenie, że we wszystkim trzeba zachować umiar. Odkąd jestem mamą wiem, że to największe wyzwanie mojego życia – wychować przede wszystkim szczęśliwego, pewnego siebie człowieka, który zna własną wartość i wie co dobre, a co złe. A co do modeli wychowania – pewnie zmienią się jeszcze nie raz :) Intuicja to najlepsze w co wyposażyła nas natura.

  6. krola krola

    Ja też intuicyjna mama.