Jak zapanować nad wściekłością, czyli o złości na dzieci, o której nikt nie mówi

Matka Polka idealna nie złości się na dzieci, nie krzyczy, nie karze, nie bije. Zdecydowała się urodzić dziecko, to jest cierpliwa i nie daje się ponieść emocjom. Typowy nadczłowiek, który dźwiga więcej niż jest w stanie unieść – oto wzór cnót, którego kochamy i który tworzymy nieostrożnymi artykułami, stereotypami, doniesieniami medialnymi. Przyklaskujemy tej doskonałości i tępimy wszelkie oznaki „człowieczeństwa” – same dla siebie jesteśmy najbardziej surowymi recenzentami.

Brak przyzwolenia na rodzicielską złość i frustracje niosą wielkie zagrożenia. Sprawia, że kumulujemy w sobie uczucia, które nawarstwiają się i nagle wybuchają w taki sposób, że nie potrafimy nad sobą zapanować. Tracimy kontrolę nad naszym ciałem i głową, robimy rzeczy, których później się wstydzimy, przepraszamy. W skrajnych sytuacjach dochodzi do tragedii…

Wniosek? Najprostszy i najbardziej oczywisty jest taki, że nie sposób nie złościć się na dzieci. To niemożliwe. Zamiast ganić się za ludzkie odruchy, lepiej nauczyć się skutecznego zarządzania emocjami.

Trzeba dać sobie przyzwolenie na przykre odczucia, pozwolić sobie na wyrażenie swojego niezadowolenia, pokazywać dzieciom, że jest się człowiekiem z krwi i kości. Takim, który się gniewa i który pokazuje swoim przykładem, jak radzić sobie ze złością, jednocześnie pozwala innym na to samo.

Reakcja obronna

Każdy rodzic gniewa się od czasu do czasu na swoje dziecko. To naturalne, jest to bardzo pierwotna reakcja obronna przed tym, co stanowi dla nas zagrożenie. Gniew jest bowiem połączeniem trzech innych uczuć: strachu, smutku i rozczarowania. Powodów, a właściwie czynników, które temu sprzyjają, jest całe mnóstwo:

  • Top view of an unsuccessful female holding head while checking out weight on scalepośpiech,
  • zmartwienia finansowe,
  • nadmierne oczekiwania otoczenia,
  • kłopoty w pracy,
  • poczucie niewystarczającego czasu.

Na co dzień czujemy się dobrze w roli rodzica. Niestety czasami przychodzą takie momenty, że wewnętrznie kipimy i każdy sygnał odczytujemy na niekorzyść dziecka. Myślimy: jakim prawem on jest taki niewdzięczny, niesprawiedliwy, uparty i nieustępliwy? Ja tyle poświęcam, tak bardzo się staram, a on tak się mi odwdzięcza? Czym sobie zasłużyłam na takie zachowanie…? To najczęstsze myśli, które pojawiają się w głowach rodziców odczuwających smutek, rozczarowanie i strach, czyli złość.

Dziecko może przyczynić się do Twoich reakcji, zdenerwowania, stresu i prawdziwej wściekłości. Jednak nie ono za nie odpowiada. To Ty, niezależnie od sytuacji zewnętrznej, powinnaś panować nad własnymi reakcjami. Nie oznacza to, że nigdy Twoje dziecko nie wyprowadzi Cię z równowagi, bo pewnie zdarzy się tak wiele razy. Kluczem jest jednak przyznanie się do winy i przeproszenie za własne zachowanie. Poza tym niezbędna jest ustawiczna praca. Nie tylko nad dzieckiem, ale również nad sobą.

Dlaczego właśnie dzieci potrafią nas prawdziwie zezłościć?

Największe emocje wywołują w nas bliskie osoby. Nikt nie potrafi wyprowadzić z równowagi jak rodzona matka, ojciec…czy dziecko.

Psychologowie określają to zjawisko bardzo obrazowo: „duchy z przedszkola”, dzieci wywołują i przypominają nam emocje z przeszłości. Docierają do głęboko zapomnianych obszarów naszej psychiki, odkrywają wszystko to, co nie zostało rozwiązane w przeszłości, unaoczniają wszelkie nasze braki, a to proces bardzo bolesny i frustrujący. Również dlatego, że niechybnie zauważamy, że zaczynamy powtarzać błędy własnych rodziców, te same, od których tak bardzo chcieliśmy uciec. Warto odkryć w tym również pewne wyzwanie: rodzicielstwo działa uzdrawiająco, pozwala wygrać z demonami z przeszłości. To szansa na rozwiązanie problemów, które ciągle istniejąc, choć pozostają zapomniane.

Obawy i wściekłość z dzieciństwa często są tak przytłaczające, że możemy mieć problem, aby sobie z nimi poradzić również jako osoby dorosłe.

Co się dzieje, gdy krzyczysz na dziecko?

Badania pokazują, że gdy rodzic wyraża złość w niekontrolowany sposób, daje się ponieść emocjom, dziecko jest bardziej krnąbrne i „niegrzeczne”. Maluch widzący często niezadowolonego, złego rodzica, jest bardziej skłonny powtarzać znany wzorzec.

Jednym z gorszych, choć na szczęście nie najgorszych, pomysłów na wyrażenie złości jest krzyk.

Co czujesz, gdy ktoś krzyczy na Ciebie? Na przykład gdy jest to osoba, którą kochasz, powiedzmy mąż? Teraz wyobraź sobie, że krzyczy na Ciebie osoba dwa razy większa, od której jesteś w 100% zależna, którą kochasz i wierzysz w każde jej słowo, że wszystko, co mówi przyjmujesz bezrefleksyjnie. Pomnóż to jeszcze przez 1000, poczujesz się jak dziecko.

Dziecko, na które się krzyczy, jest bezbronne. Czuje się zagubione, odtrącone, nie radzi sobie z własnymi emocjami i przytłaczane jest przez gniew najukochańszej osoby – rodzica.

Nie oznacza to oczywiście, że sporadyczny krzyk mamy czy taty odciśnie trwały ślad w psychice malucha. Trzeba jednak uzmysłowić sobie, że jako osoba dorosła musisz kontrolować ekspresję uczuć i wyrażać swój gniew w taki sposób, by nie ranić dziecka. Złość sama w sobie jest dla dziecka przerażająca, gdy dodamy do tego wyzwiska, szantaż, grożenie oraz inne przykre narzędzia, po które sięga rodzic, robi się już niemiło.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Luiza Luiza

    Nigdy nie bylam, nie jestem i nie mam zamiaru byc matka polka. nie bije-nie uznaje takiej kary.ale krzycze, daje inne kary np isc do sypialni,gdzie sie ma uspokoic i zazwyczaj zasypia,heh. albo chowalam ulubiona zabawke. I nie mam zamiaru byc robotem zaprogramowanym na idealna kobiete. jestem czlowiekiem,mam wady i zalety jak kazdy, musze tez miec troche czasu tylko dla siebie. nie ma w tym nic zlego. synek ma prawie 3l, lubie wieczorem wziac kapiel relaksacyjna, wtedy maly jest z tata,ktory z reszta od poczatku bardzo angazuje sie w wychowywanie i opieke syna i tak powinno byc. wg mnie tzw. matki polki, poswiecajace sie bez reszty dziecku,zapominajac o sobie wcale nie dadza dziecku wiecej ciepla, milosci. bo to nie o tym swiadczy a o głupocie. ja synkowi kilkanascie razy dziennie mowie ze go kocham,przytulam. po karze nie jest zly,tylko sam z siebie daje buzi. i mam czas dla siebie i narzeczonego. wystarczy dobra organizacja i zdrowy rozsadek.

  2. Marta Marta

    Świetny art jak zwykle!

  3. Iga Iga

    Nigdy nie starałam się grać idealnej matki ale mam całe mnóstwo koleżanek ktore właśnie takie maja podejcie, no coz…szkoda mi ich dzieci

    • Potłuczona Literatka Potłuczona Literatka

      Bardzo nie lubię szufladkowania dzieci. Każde dziecko jest inne. Jedno sparaliżuje strach, kiedy rodzic podniesie tylko głos. Inne – mają to CAŁKOWICIE nosie (a jestem szczęśliwą posiadaczką tego drugiego ‚modelu’ ;- )) ! Każdy niech stosuje taką formę przekazu, jaka odpowiada jemu i dziecku tak, by nie robiąc sobie wzajemnie krzywdy. Mam wrażenie, że wychowujemy dzieciaczki w puchu (sielankowo, bezkrzykowo, bezbiciowo, bezproblemowo), a potem rzucamy w świat – i dostaje z każdej strony po głowie… A wtedy dopiero pojawia się „epidemia lęku i depresji”. Robimy dziecku niedźwiedzią przysługę…

  4. Eliza Eliza

    Genialny. Wprost dla mnie, bardzo pomocny. Dziękuję. Emotikon smile