Jak wybrać chrzestnych?

Bycie chrzestnym to teoretycznie wyróżnienie. W praktyce jednak dla wielu osób jest to kłopot. Po pierwsze spowodowany trudnościami z wyborem odpowiedniej osoby, po drugie z mylnym utożsamianiem roli matki czy ojca chrzestnego. Zamiast postrzegać ją jako specjalne zaproszenie do uczestnictwa w rozwoju dziecka, odbiera się je przez pryzmat pieniędzy oraz tego, co wypada.
Mówi się, że dziecku się nie odmawia…Powiedzenie to w kontekście bycia chrzestnym jest zbyt często opacznie rozumiane. W konsekwencji temat wyboru dwóch najważniejszych osób tuż po rodzicach często łączy się z zakłopotaniem, rozczarowaniem oraz niespełnionymi oczekiwaniami.

Co nakazuje kościół?

Dzisiaj rola chrzestnych jest często postrzegana jako funkcja społeczna, a nie religijna. Jednak u swoich podstaw ma ona konkretne znaczenie.

Osoba będąca mamą lub ojcem chrzestnym powinna mieć ukończone 16 lat, być praktykującym katolikiem, przyjmować Eucharystię oraz być po bierzmowaniu. Kościół zaleca również wybór osób, które mieszkają w niedalekiej odległości od rodziców, tak, by mogli mieć wpływ na rozwój malucha i by uczestniczyli aktywnie w jego życiu. W uzasadnionych przypadkach można otrzymać zezwolenie na wybranie dla dziecka dwóch mam chrzestnych lub dwóch ojców chrzestnych albo wybór tylko jednej osoby, która będzie pełnić rolę mamy lub ojca chrzestnego.

Jak podejmują decyzję rodzice?

SONY DSCZ tym bywa różnie. Rodzice ciągle zdają się wahać między tym, co nakazuje tradycja, a z tym, co sami uważają za odpowiednie.

Dawniej dziecko do chrztu trzymali członkowie najbliższej rodziny: mama chrzestna odpowiadała za przygotowanie ubioru dla dziecka, tata za zakup świecy. Było to podyktowane względami praktycznymi. Rodzice w ten sposób decydowali się na osoby, które w razie ich śmierci mogłyby zapewnić dziecku opiekę i wsparcie. Dzisiaj coraz częściej rodzice wybierają chrzestnych z grona dalszych krewnych, przyjaciół, czy nawet, jeśli nie znają odpowiednich osób: decydują się na tak zwaną łapankę, a nawet zamieszczają ogłoszenie w internecie.

Chrzestny spoza rodziny?

Skutki tego mogą być różne. Przykładowo wcale taką nierzadką sytuacją jest wybór na chrzestnego narzeczonego siostry, który potem okazuje się z różnych powodów nie wchodzić do rodziny i zrywać kontakt z dawną ukochaną. Bycie chrzestnym w takiej sytuacji staje się fikcją lub zmusza do krępujących spotkań z eks.

Wybór przyjaciół na chrzestnych również może skończyć się różnie. Mówi się, co prawda, że prawdziwi przyjaciele pozostają nam bliscy przez całe życie, jednak w praktyce to, czy są dla nas nimi naprawdę, okazuje się zazwyczaj po fakcie…W przypadku konfliktu między członkami rodziny o dobrą atmosferę dbają rodzice. Dają oni dodatkową szansę i motywację do tego, by się spotykać i by kontakt między rodzeństwem nie wygasł.

Chrzestny z ogłoszenia?

Wystarczy kilka kliknięć myszką, by odnaleźć ogłoszenia dotyczące poszukiwania ojca lub matki chrzestnej w internecie. Desperacja? Czy potrzeba?

Ogłoszenia są różne. Najwięcej rozgłosu doczekało się jednak to:

„To nie jest żart, nie oczekujemy prezentów. Poszukujemy chrzestnego dla naszego syna (brat z powodu braku ślubu nie może być chrzestnym, nikogo innego nie mamy, kogo możemy prosić). Chrzest odbyłby się 19 czerwca o 14 w Krk (później obiad, deser w restauracji). Chrzestny może przyjść z osobą towarzyszącą. Jedyny warunek to dostarczenie kilka dni wcześniej zaświadczenia ze swojej parafii, że może być Ojcem Chrzestnym i oczywiście wolny czas 19 czerwca:). Proszę o darowanie sobie zbędnych komentarzy.”

Powody umieszczania takich ogłoszeń? Są różne.. Ta forma poszukiwań to oczywiście przykład skrajny, jednak sporo mówiący o skali problemu.

Miejsce zamieszkania: czyli skąd rodzice chrzestni?

Dzisiaj rodziny nierzadko mieszkają w różnych częściach świata. Siostra, czy brat przebywają za granicą i odwiedzają kraj raz w roku, a nawet rzadziej. Trudno oczekiwać, że widząc Malucha tylko przy okazji świąt, czy jego urodzin, będą mogli mieć konkretny wkład w jego rozwój. Bo nie ma się co czarować: nie będą mieli. Gdy dziecko jest małe, najprawdopodobniej nie będzie poznawać cioci, czy wujka, a z czasem zamiast uśmiechu będzie ich witać zawstydzoną miną.

W takim układzie wiele osób rozważa wybór chrzestnych z dalszych członków rodzin, jednak w taki sposób, by mieć większą szansę, że będą oni mogli uczestniczyć w ważnych wydarzeniach: radości obserwacji pierwszego ząbka, pierwszych kroczków, urodzin, czy zwierzania się z pierwszych randek. Często największe tajemnice łatwiej zdradzić cioci, czy wujkowi, niż rodzicom…Gdy chrzestni mieszkają daleko, niestety jest to bardzo trudne a najczęściej niemożliwe.

Dobry zawód i pieniądze

Jest też inny powód, dla których wybiera się chrzestnych. Bywa, że motywacją są pieniądze, które dzięki zamożnym rodzicom chrzestnym pod różną postacią (prezentów, pomocy w odnalezieniu pracy, wpływom, itd) może otrzymać dziecko. Wiele osób w ten sposób wyróżnia także samotne osoby, na przykład po pięćdziesiątce, które z różnych powodów mają niewielkie szanse na założenie rodziny. „Zysk z takiego chrzestnego”, czy chrzestnej może być jeden: majątek odziedziczony po śmierci cioci czy wujka. Bezduszne? Życie pisze wiele takich historii.

Bo tak wypada?

Wiele osób wybiera chrzestnych, kierując się tradycją. Nie widzi po prostu innej możliwości i obawia się, że jeśli nie postąpi zgodnie z tym, co zwykło się robić, to najbliżsi się obrażą. Niestety zazwyczaj taka motywacja  prędzej czy później  się mści i sprawia, że rodzice, nawet jeśli się do tego głośno nie przyznają, są rozczarowani wcześniej podjętą decyzją.

Charakter i światopogląd

Pozostając przy najczęstszym wyborze: decyzji o poproszeniu na chrzestnych rodzeństwa, należałoby wspomnieć jeszcze o jednym problemie. Często rodzeństwo bardzo różni się od siebie. Ma inny temperament, sposób bycia, a nierzadko także światopogląd. Gdy go akceptujemy, nie ma problemu. Gorzej, gdy nie zgadzamy się z wyborami życiowymi siostry lub brata. Wtedy możemy mieć wątpliwości, czy wybrać chrzestnych z grona rodzeństwa i w ten sposób wyróżnić osoby, z których nie chcielibyśmy, by nasze dziecko brało przykład. Nie bez przyczyny w wielu środowiska uważa się, że charakter dziedziczy się po…chrzestnych.

Dlatego zanim wybierzemy chrzestnych, warto zapytać samych siebie: czy lubimy osoby, których kandydaturę rozważamy? Czy chcemy, by nasze dzieci uczyły się od nich? Czy raczej traktujemy chrzest i wybór chrzestnych jako obrzęd, który ma niewielkie przełożenie na codzienne życie?

A Wy jak wybieraliście chrzestnych? Mieliście z tym problem? Na co zwracaliście uwagę? Co było dla Was najważniejsze? Napiszcie!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. DoDo DoDo

    Święte słowa Doroto :)) … Miejmy nadzieje, że niektórym osobom ten tekst i podane przykłady dadzą dużo do myślenia. Przez to też może zmienią swoje podejście i postępowanie podczas bycia chrzestnymi, szczególnie w stosunku do swoich chrześniaków jak i też rodziców tych dzieci. :) Pozdrowienia dla wszystkich chrzestnych.

  2. Julia Julia

    A mi się wydaje, że całe rozważania należy zacząć od zupełnie innej kwestii. A mianowicie – Czym dla NAS (rodziców) jest podanie dziecka do Chrztu? Tradycją, o zgrozo? Wynikiem nacisku rodziny (oby nie)? Pamiętajmy, że Chrzest Święty jest pierwszym Sakramentem (tak, tak, to jest sakrament wiary)! Jeśli dla nas samych Chrzest ma inny wymiar, to po co w ogóle podawać dziecko do Chrztu i tym samym rozpocząć Jego drogę Katolicką od kłamstwa??? Jak możemy przysięgać w obliczu Boga (bo tak przecież jest), że będziemy wychowywać dziecko w wierze jeśli do kościoła chodzimy raz do roku na „święcenie jajek”???
    Dopiero jeśli potrzeba Chrztu wynika z naszej wewnętrznej potrzeby zgłębiania wiary warto zacząć zastanawiać się nad wyborem chrzestnych. Jeśli jednak ktoś podchodzi do kwestii sakramentów z odpowiednim nastawieniem w/w sposoby zdają się być obce, bo wyboru dokonujemy świadomie i nieprzypadkowo.
    Podobnie jest ze ślubem kościelnym, ale to już odrębny temat…

    • Dorota Dorota

      Oczywiście Julio, masz rację. Pytanie jednak, ile tak naprawdę osób chrzci dziecko, bo wierzy, a ile, bo tak trzeba? Stąd tak jak napisałam (bez znaczenia pozostaje to, czy mi osobiście się to podoba, czy nie) rola chrzestnych jest dzisiaj postrzegana bardziej jako społeczno-towarzyska, a nie w kontekście zadań stawianych przez wiarę, religię. Chrzestni mają być, pomagać, ewentualnie w ocenie niektórych kupować prezenty (!), w mniejszym stopniu przeglądać z dzieckiem Biblię z obrazkami oraz opowiadać maluchowi o Bogu.

      • Julia Julia

        Już nawet pal licho czytanie wspólne Biblii, bo wtedy to już w ogóle nie byłoby chrzestnych na tym świecie, którzy by się nadawali ;)
        Naturalnie rola chrzestnych jest dziś sprowadzona głównie do celów towarzyskich i tak jak napisałaś, kłopot jest szeroki.
        Mam jednak nadzieję, że czytelnicy czytając ten artykuł zaczną zastanawiać się nad tym CZY chrzest dla nich cokolwiek znaczy :)

        • Dorota Dorota

          Oj tam, oj tam, ze mną ciotka (co prawda nie chrzestna) przeglądała Biblię w obrazkach :P

      • Kaśka Kaśka

        A co zrobić gdy już wybrało się chrzestnego po zawsze do się chwalił jak do pomagać będzie przy dziecku wspólne zabawy a tak naprawdę nie ma z dzieckiem żadnego kontaktu żadnych zabaw już nie mówiąc o prezentach wogole nie bierze udziału w życiu dziecka chodź mieszka w tym samym domu tylko my na górze on na dole

  3. Maja164 Maja164

    Tak, dobry tekst, wszystko dokładnie wyłożone, jak ma być, a jak często jest…
    Ech, traktowanie Chrztu tylko jako jakiś obrzęd… Właśnie szkoda, że ludzie już zapominają, czym tak naprawdę jest Sakrament Chrztu Świętego.

    PS:”Wszystkich ekspertów sugerujących, że płacz dziewięciokilogramowego niemowlaka wymaga błyskawicznej ingerencji w wersji „tulenie i noszenie”, aż kręgosłup zacznie skrzypieć, z chęcią wywiozłaby na Antarktydę.”
    Nosić aż kręgosłup skrzypi to niekoniecznie, ale faktycznie tak mnie uczono, że dziecko do roku powinno mieć od razu „błyskawiczną ingerencję” – że to tego czasu nie stosuje się metody „niech się przyzwyczaja że nie od razu ktoś zareaguje”. A mówiła mi to świetna psycholog rozwojowa więc ja jej ufo.
    Pozdrawiam. :-)

  4. myszak myszak

    niestety muszę się z tym zgodzić. Niejednokrotnie słyszałam od znajomych ze niestety zostali poproszeni na chrzestnych, ze dziecku się odmawia wiec wyjścia nie było..ze czekają ich teraz tylko same wydatki.. już myślą o komunii i ślubie miesięcznego chrześniak i za głowę się łapią skąd wezmą na to pieniądze.. bardzo to przykre, ze rola chrzestnego jest obecnie postrzegana tylko prze pryzmat drogich prezentów na różne okazje. Jeśli ktoś ma jeszcze rodzeństwo to w 90% automatycznie oni zostają rodzicami chrzestnymi, każdy z góry się spodziewa, brat trzyma do chrztu dziecko siostrze, potem ta sama siostra trzyma dziecko brata… itd. Ale jak ktoś nie ma rodzeństwa czy innych bliskich krewnych to faktycznie jest problem.. bo każdy zdaje sobie sprawę ze stawia proszonego w niezręcznej sytuacji.. bo obecnie trudno znaleźć chrzestnego, który potraktowałby to jako zaszczyt a nie niewygodny obowiązek.. przykre.

  5. myszak myszak

    Co do proszenia na chrzestnych znajomych czy dalszych krewnych.. zarówno mój mąż jak i brat są w takiej sytuacji.. z różnych powodów chrzestnymi zostały kuzynki z którymi w tamtych czasach rodzice byli zżyci, i i małżonkowie ich rodzeństwa. W obydwu wypadkach więzi rozluźniły się na tyle,że obecnie ani mąż ani brat nie mają od kilkunastu lat żadnej styczności z chrzestnymi… kiedyś poruszyliśmy ten temat i okazało się, że obydwaj czują trochę żal z tego powodu, oczywiście nie z powodów finansowych.. ale chrzestnych ma się tylko jednych na całe życie…szkoda gdy traci się z nimi zupełnie kontakt. Jednak jakby nie było to z rodzeństwem utrzymuje się kontakty przez całe życie, z jakimiś tam wyjątkami.. ale przyjaciele, znajomi, kuzyni… rożnie może być.

  6. Ewa Ewa

    Nie mieliśmy łatwego wyboru rodziców chrzestnych dla Naszej Córki… Przede wszystkim braliśmy pod uwagę takie osoby, które w razie naszej śmierci zajmą się Naszym Dzieckiem…. Więc grono kandydatów przy tym kryterium znacznie się pomniejszyło. Z wyboru Ojca jesteśmy bardzo zadowoleni, natomiast co do Matki… hmm… pojawiły się komplikacje i niesnaski na gruncie bezdzietna nie zrozumie znajomych z dzieckiem. Oboje chrzestnych są znajomymi, choć teraz z perspektywy czasu widzę, że Chrzestnego śmiało można nazwać przyjacielem bo stanął na wysokości roli Ojca Chrzestnego a nie tylko stanął do zdjęć podczas chrztu św.

  7. monika06 monika06

    na swoim przykładzie doskonale znam ten problem….moja chrzestna(siostra mamy) bardzo czesto nas odwiedzała ale zaraz po mojej 1 Kom. Św. niestety się pokłóciły i od tamtej pory praktycznie nie mamy ze sobą zadnego kontaktu. Prosząc ją na mój ślub prawie godz. nasłuchiwałam jej niestworzonych opowieści i wyrzutów, które w ogole nie dotyczyły mnie a tym bardziej zapraszania jej na ślub…a w końcu się okazało ze przyszła do koscioła, złozyła nam niezbyt szczere życzenia, wcisnęła koperte i poszła sobie do domu…..i słuch po niej zaginął-ciocia jest ale jej nie ma. tak więc przy wyborze chrzestnychzwracałam na to uwagę ale jak się nie ma zbytniego wyboru to znowu padło na nasze rodzeństwo;))) ciekawie jak to sie potoczy ale myślę że przynajmniej bedziemy utrzymywać jako takie stosunki bo wiadomo-w życiu różnie bywa……

  8. Julia Julia

    Ja moich chrzestnych nie znam w ogóle, to znajomi mojego ojca. Ojciec chrzestny, kolega ze studiów, utrzymuje kontakt z moim ojcem, jednak nie ze mną. Nie widzi potrzeby. Chrzestna to jakaś koleżanka, czy daleka kuzynka ojca – sama nie wiem. Widziałam ją na własnych chrzcinach, potem siłą korespondencji i uporu mojej mamy jak miałam jakieś 15 lat – przyjechała, dała trochę kasy i ślad po niej zaginął. Nawet kartki na święta nie wysyła.
    Podczas przygotowań ślubnych nawet nie brałam pod uwagę poinformowania ich o moim święcie. Bo i po co? Tylko niezręczną miałam sytuację w parafii jak podawaliśmy imiona naszych rodziców i chrzestnych i przy każdym, poza mamą, wpisywałam „p.o.” (pełniący obowiązki). Niezręcznie było tylko mi. Ksiądz widząc moje skrępowanie pominął podczas Mszy podziękowania dla rodziców i chrzestnych (chwała mu za to!). Za to kuzyn i siostra mojej mamy pełnili obowiązki chrzestnych należycie, aż się wzruszyłam :)
    Przy wyborze chrzestnych dla naszej córki mieliśmy nie lada kłopot. Chcieliśmy aby były to osoby, z których nasza córka będzie mogła brać przykład, będzie mogła się na nich wzorować, będą dla niej autorytetami. Naturalnie chcieliśmy również aby byli praktykującymi katolikami, jednak kierując się wyłącznie tym kryterium nie udało by nam się znaleźć nikogo… Smutne to, ale prawdziwe….
    Znacznie większy kłopot mamy teraz, kiedy oczekujemy przyjścia na świat drugiej córki. Limit osób „nadających” się wyczerpaliśmy przy Łucji… A na ochrzczeniu dziecka bardzo nam zależy, ze względu wiary i wychowywania w wierze. No i klops!

  9. anusia12346 anusia12346

    znam osoby nie wierzące które ochrzciły dziecko bo trzeba bo fajna sytuacja do spotkania do popicia do wystrojenia się. a chrzestnych wzieli niby bogatych zeby rozpieszczali bo swoich dzieci nie mają ale co się okazało że figa grzestni nie rozpieszczają a widzą się z dzieckiem raz na rok

    • Julia Julia

      przypadek, który opisałaś jest niestety „sztandarowym” w poruszanym temacie. Przykre, ale niestety prawdziwe. Obłuda i jeszcze raz obłuda – całej czwórki.

  10. anusia12346 anusia12346

    my wybieraliśmy chrzestnych wierzących który dadzą dobry przykład dziecku którzy pomogą w razie czego i myśle że dobrze wybraliśmy

    • ewanka ewanka

      ja nie miałam kłopotu w szukaniu chrzestnych, mam liczne rodzeństwo jak i mąż, braliśmy za koleją od najstarszych ;-) jeśli chodzi o wiarę wszystkich, jestem spokojna bo nawet potrafimy się wszyscy zebrać na pielgrzymkę do Częstochowy ;-)

      • Dorota Dorota

        Ewanka, super. Ja niestety przy drugim dziecku (ewentualnie) będę miała spory problem…Jednak liczne rodzeństwo to naprawdę dobra sprawa :)

  11. anusia12346 anusia12346

    sama mam chrzestnych których nie widuje czesto raz na rok chcestną a chrzestnego raz na kilka lat i co z tego że jak ich juz spotkam to sypną groszem własciwiem grubym groszek ale czy pieniadze dają szczescie ?nie. i dlatego moi synowie nie mają takich chrzestnych

  12. OlkaG OlkaG

    W ogromnej mierze masz rację Doroto. Dzisiaj rolę chrzestnych postrzega się inaczej niż kiedyś… Chociaż może inaczej… Wszystko zależy od tego, jaką rolę w naszym życiu odgrywa wiara i religia! Bo jeśli ktoś jest głęboko wierzący, to chrzestni będą dla niego pełnić rolę przede wszystkim religijną,a dopiero potem społeczno – towarzyską.
    Inną kwestią jest fakt, że wybór chrzestnych nie zależy tylko od nas. Księża, kościół stawiają warunki. U nas np. musiałam zrezygnować z siostry jako chrzestnej synka, bo ma chłopaka…

    • Ewa Ewa

      Jestem osobą wierzącą, ale jak dla mnie powód że siostra ma chłopaka i nie może zostać matką chrzestną to jakaś bzdura! To nagle tylko single albo zamężne/żonaci mogą zostać rodzicami chrzestnymi? Kompletnie tego nie rozumiem. Kościół ma wiele absurdów, które nie trafiają do mnie, pomimo tego, ze uważam się Katoliczką… A słyszeliście, ze kobieta w ciąży także nie może zostać chrzestną?? ( jakby co najmniej do końca życia miała z tym brzuchem chodzić)….

      • OlkaG OlkaG

        Ewo, ja też jestem wierząca, ale niestety z tego typu zakazami i nakazami Kościoła się nie mogę zgodzić… Jednak moja siostra chrzestną być nie mogła. Na szczęście wybraliśmy dobrych chrzestnych – już to udowodnili:)

    • Ania Ania

      Akurat bycie zakochanym to żadna przeszkoda kanoniczna. No, chyba ze „ma chłopaka” czyli żyje z nim na kocią łapę, udowadniajac że wzorem wiary dla dziecka nie jest. Wtedy decyzja księdza jest oczywista. No i zdziwienie ze w przypadku sakramentów Kościoła Kościół ma jakieś wymagania mnie dziwi. Przychodzi się do Kościoła o cos prosić, zgodnie z deklaracja o dar i laske chrztu, wiec jasne ze się dostosowuje do wymogów.
      Za to na szczęście zakazu matki chrzestnej w ciąży nie ma. To przesąd. Problem tego kto się zabobonami przejmuje. A Kosciół tego nie zabrania. No chyba ze znowu matka chrzestna to panienka w ciąży, to faktycznie pomyłka.

  13. anka484 anka484

    ogłoszenia na chrzestnego no proszę czego się u nas nie wymyśli.
    Ja powiem tak jak rodzina jest duza to problem rzeczywiście też jest duży bo zawsze znajdzie sie taki co się obrazi, ale jak ja tutaj widzę to inni maja problemy żeby wogóle zleźć…ciekawostka

  14. anka484 anka484

    a i jeszcze tak z innej beczki nasze polskie chrzciny to jest dopiero impreza…my zrobiliśmy chrzciny bardzo skromne z obiadem i kawką i do domku, i niektórzy na nas sie obrazili bo liczyli na „popijawę” nie rozumiem tego to nie jest nasze świeto tylko ale też małego tez tak mieliśćie…czy zawszemusi na stole stać alkohol zeby wszyscy byli zadowoleni…inaczej sie nie da

    • Julia Julia

      My też zorganizowaliśmy tylko obiad i to w ogródku. Fakt, że postaraliśmy się aby było uroczyście, ale wszystko przygotowaliśmy sami. I uważam, że zrobiliśmy najlepiej jak się dało. Popijawę w knajpie pozostawiam weselom i innym „dorosłym” imprezom. U nas nie było nawet kropli alkoholu. Bo i nie o to przecież chodziło :)

  15. anka484 anka484

    Julia no i fajnie a myślałam że jestem jedyna co do takich imprez z alkoholem.
    Nie przeraża mnie nawet to , że niektórzy się obrazili trudno jak to napisałaś
    To nie tego typu impreza a alkohol to zarezerwowałam na wesele itp.
    Chrzciny to wyjątkowa impreza.

    • Julia Julia

      Myślę, że takich jak my jest znacznie więcej :)
      Chrzciny, Komunia, urodziny dziecka to nie jest okazja do nawalenia się, ale do wspólnego świętowania z dzieckiem, które na ten czas powinno znajdować się w centrum wydarzeń :)

      • Dorota Dorota

        Zgadzam się, choć moja rodzina wyobraża sobie to inaczej :)

        • Rodzynek Rodzynek

          Bardzo poważna dyskusja, więc opowiem Wam historię, zapewniam autentyczna:
          po naszym ślubie goście tradycyjnie składali nam życzenia. Przez tłum przecisnęła się pewna pani i z okrzykiem: „Chrzestna pierwsza, chrzestna pierwsza” życzyła nam wszystkiego najlepszego.
          – Krzysiek, to Twoja chrzestna – zapytałam małżonka mego
          – nie
          – Moja też nie (sic!)
          Cóż, dawno się nie widziałyśmy :)

          • Rodzynek Rodzynek

            A wiecie, jaka jest największa zagadka dzieciństwa?
            Gdzie się podziały pieniądze z komunii??????

  16. Wpotrzebie Wpotrzebie

    Mam ogromny problem. Mianowicie moja przyjaciolka wprosila sie na chrzestna naszej corki. Ale my nie chcemy aby byla chrzestna, bo ona ma jeszcze rozum rostrzepanej 16 latki. I tu nachodzi pytanie: jak jej to powiedziec? Ona juz sie pochwalila rodzicom, zalatwila akt chrztu z polski (mieszkamy w uk) chrzestnym ma byc nasz przyjaciel ale on jest chlopakiem wpraszajacej sie chrzestej. Co mozna wymyslec sensownego aby jej powiedziec nie? Nie chce tak po prostu powiedziec, sluchaj nie bedIes chrzestna bo my Cie nie chcemy. Moglabym nawet sklamac, aby jej nie obrazic. Prosze pomozcie mi bo juz brak mi pomyslow.
    Pozdrawiam ;)

    • Dorota Dorota

      Jeśli to przyjaciółka, to zrozumie :) Powiedz, że wybraliście kogoś innego (że obiecaliście komuś tę funkcję prędzej). I że Ci przykro, ale nie możesz tak zmienić zdania i ustaliliście to z partnerem :) a On w końcu też decyduje…

    • Julia Julia

      Ja tam jestem podobnego zdania jak Dorota. Powiedz jej wprost, że ustaliliście już coś innego. Jest to prawda, ale do przyjęcia. No i kieruj się zasadą: mądry zrozumie, a głupim nie warto się przejmować. Brutalna zasada, ale na życie się sprawdza.
      Powodzenia!

  17. Agnieszka Agnieszka

    k: a ja zapytam, czy spotkaliście się z sytuacją, że chrzestnymi były osoby srogo po 50 ( w dniu chrztu ) mimo,że w rodzinie matki /ojca nie brakowało młodych i blisko spokrewnionych osób?Naprawdę ciężko było mi zrozumieć taki wybór kuzynki, gdyż dzieci potrzebują chrzestnych całe życie ,a takiwiek to pewne ograniczenie.Chyba powinna być jakaś górna granica?

  18. ania28 ania28

    Mam problem, naszego synka planujemy chrzcic za kilka tygodni ale nie możemy się zdecydowac na chrzestnych. Mąż za wszelką cenę chce siostrę i kogoś tam obojętnie kogo ale ja jej nie chce bo moim zdaniem najważniejsza jest bliskość i widywanie sie z chrzestnymi a nie to że ona jeszcze chrześniaka nie ma. Najgorsza jest ingerencja osób trzecich czyli dziadków bo oni też tak myślą a co najlepsze już ją poinformowali o tym że bedzie chrzestną co należałoby do obowiązku rodziców. Ratujcie bo nie wiem co robic a czas leci…

    • Pola Pola

      Ja bym wybrała chrzestnych, osoby, które lubię, których często widuje, na pewno nie kierowałabym się tylko stopniem pokrewieństwa, bo ten tak naprawdę niewiele znaczy. Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru!

  19. Mama Mama

    Witam serdecznie :) Oj, ciężkie życie z tym wyborem chrzestnych oraz byciu chrzestnym. Zostałam poproszona na chrzestną prawie 6 lat temu przez moją koleżankę. W sumie to poprosiła mnie o to będąc jeszcze nawet nie w połowie ciąży. Myślałam, że może jeszcze zmieni zdanie, ale zaraz po porodzie powtórzyła prośbę. Mimo, że bardzo lubiłam ją i tatę dziecka, kolegowaliśmy się we 4 (z moim ówczesnym narzeczonym, teraz mężem) od wielu lat, to jednak wcale niekoniecznie miałam na to ochotę, mimo iż wówczas byłam głęboko wierząca i praktykująca, więc nie to stanowiło problem. Ogólnie wszystko było ok, pomijając fakt, że zostałam wychowana w inny sposób i kiedy poznałam dziadków chrześnicy, byłam przerażona. Jestem wielką przeciwniczką spożywania alkoholu na imprezach dziecięcych! A tam wódka lała się strumieniami! Od razu miałam fatalne wyobrażenie o roczku i kolejnych urodzinach w tym towarzystwie… Gdy moja chrześnica była malutka, było ok. Ale z wiekiem, w sumie dość szybko, bo już ok. 2 lat, zaczęła być bardzo wstydliwa i się mnie bać. W międzyczasie zaszłam w ciążę, urodziłam synka. No i się zaczęło… Pretensje, że „olewam” chrześnicę, że do niej nie przyjeżdżam itd. Jak to niektórzy szybko potrafią zapomnieć, jak to było z noworodkiem. Tylko że moja koleżanka mieszkała z teściami, a rzut beretem mieszkali jej rodzice. Miała więc ciąglą pomoc ze strony dziadków. Miała na tyle dużo luzu i swobody, że jak jej córcia miała 2 miesiące, to ona, chcąc schudnąć, zaproponowała mi wspólne zajęcia fitness! Nie miała problemu, co w tym czasie będzie z dzieckiem, miało opiekę. Na różne imprezy, wesela itd. też miała czas chodzić. Nie mogła zrozumieć, że ja mam inną sytuację, że mieszkamy z mężem sami, dziadkowie co prawda mieszkają w tym samym mieście, ale nie na tyle blisko, żeby być na każde zawołanie, zresztą mimo miłości do wnuka rozumiemy, że mają swoje sprawy, pracę itd. i po porostu nie śmielibyśmy im zawracać głowy takimi głupotami, jak chęć wyjścia na fitness, na zakupy czy na spotkanie ze znajomymi. Nie rozumiała też, że każde dziecko jest inne i to, że ona sobie z córką jeździła po mieście tramwajem, nie oznacza, że ja to będę robić z moim niezwykle żywym i energicznym synkiem. Na drugi koniec miasta. Do niej, bo miała taki kaprys. Więzi zaczęły się więc mocno rozluźniać, a wręcz pojawiała się niechęć i wrogość. Dochodzi do tego zwykła zazdrość ze strony koleżanki choćby o to, że mój syn miał swój pokoik i że mamy swoje mieszkanie i jesteśmy niezależni, a ona mieszkała z facetem i jego rodzicami, którzy mimo, iż pomagali, to byli, jacy byli i nieraz pojawiały się tam konflikty. Zaczęły się niemiłe komentarze, jaką jestem mamą, jak to ona sobie świetnie radziła z córką, a że ja mam jej zdaniem problemy. Oddałam synka do żłobka w wieku 20 mies., sama znalazłam nową pracę – w przedszkolu. Przypadkiem w przedszkolu, gdzie uczęszczała chrześnica… Widywałam ją więc codziennie. Jednak koleżanka nadal twierdziła, że mała się mnie boi, bo za rzadko ją widzę. Gdy jej uświadamiałam, że widzę ją codziennie, za każdym razem zatrzymując się przy niej (pracowałam w innej grupie), gdy ją spotkałam, dając buziaka, zagadując itd., a ta uciekała ode mnie, odwracała głowę, udawała, że mnie nie widzi, nigdy nie powiedziała „dzień dobry”, przy czym jej koleżanki rzucały mi się na szyję, wskakiwały na kolana przy każdej okazji… Taka straszna więc chyba nie byłam ;) Teraz nie pracuję w tym przedszkolu. Nie spotykam więc ani chrześnicy, ani znajomych, których też widziałam codziennie przy okazji jej odprowadzania i odbierania z placówki. Kontakt ogranicza się tylko i wyłącznie do urodzin i to jeszcze nigdy nie przychodzę w dzień, kiedy urządzają przyjęcie, gdyż nie chcę, aby mój syn musiał obserwować pijanych dorosłych, tylko dzień później.
    Z kolei mój synek ma fajnych chrzestnych: brata mojego męża oraz moją najlepszą koleżankę. Z wujkiem ma częsty kontakt, z chrzestną niestety nie, bo pracuje w Niemczech, ale ilekroć przyjeżdża, to poświęca czas synkowi i świetnie się bawią, mały zawsze bardzo czeka na jej przyjazd i bardzo ją lubi :)
    Nie wiem, kogo wybierzemy na chrzestnych dla nienarodzonej jeszcze córeczki. Moj brat jest ateistą, więc nie wchodzi w grę, żadne z nas nie ma siostry ani kuzynki, z którą utrzymywalibyśmy bliskie relacje. To samo z kuzynami. Znajomych mamy, jakich mamy, nie jest to w żadnym razie taka zażyłość, aby chcieć, żeby niejako „weszli do rodziny”, choćby na ten jeden dzień…. Czas pokaże :) Może też trzeba będzie zamieścić ogłoszenie w internecie :-D

    • Dorota Dorota

      Mama, dzięki za ten komentarz. Daje wiele do myślenia.
      Niestety rzadko jest idealnie, a zazwyczaj sytuacja się zmienia, pojawia się zazdrość, rywalizacja, zaczyna się porównywanie…słabo…
      Zastanawia mnie, dlaczego chrześnica uciekała od Ciebie, nie chciała się przywitać…Może wyczuwała podejście rodziców?

  20. Mila Mila

    Chrzestny to świadek chrztu chrzczonego. Osoba ochrzczona, katolik w skrajnych przypadkach prawosławny który powinien praktykować swoją wiarę i żyć zgodnie z boskimi (tudzież nie rozumiem tych narzuconych przez instytucje kościoła) przykazaniami. Osoba ktora powinna poręczyć za nasze wychowanie w wierze. Skoro chrzczony to zazwyczaj niemowlę zatem obowiązek wybrania chrzestnych spada na rodziców i zależy od ich sumienia kogo sobie dla dziecka wybiorą. Nigdzie nie jest napisane ani nakazane wręczanie prezentów czy pieniędzy z powodu bycia chrzestnym. Owszem dziecku mozna dać jakiś podarek na pamiątkę czy w dowód sympatii.

    • Dorota Dorota

      Mila, bo to mylenie pojęć – chrzestni mają „sypać kasą”…absurd

  21. chwilowo_w_ciąży chwilowo_w_ciąży

    Ja uważam, że pierwszą zasadą jest to, że chrzestny powinien być MŁODSZY ODE MNIE. 18letnia kuzynka jest w sam raz. Póki dziecko jest małe, rolę chrzestnych przejmą jej rodzice. Gdy za 20lat ja będę w mniemaniu mojej (nie narodzonej na razie)córki starym piernikiem, który nie rozumie współczesnej muzyki, chrzestna będzie „pomiędzy”. A mówię na podstawie własnych doświadczeń, gdzie moja chrzestna jest znacznie młodsza od rodziców i pozostała świetną kumpelą dla mnie,która uczyła mnie podstaw o mężczyznach i makijażu :)

  22. Mateusz88 Mateusz88

    Ja mam brata strasznego pijaka i brudasa. Jednak to jedyny brat. Matka mnie wyklnie jak go nie wezmę na chrzestnego. Ale jak patrzę na maluszka to serce mnie boli ze będzie miała takiego pijaka. Mogę wziąć męża siostry ale to już nie rodzina. Pomożecie?

    • Dorota Dorota

      Mateusz, nie bierz na chrzestnego osoby, której nie szanujesz…To Twój wybór, a nie Mamy.

  23. Mel Mel

    Witam
    Mam 2 miesieczna coreczke, chcialabym ja wkrotce ochrzcic i mam maly problem. Potrzebuje porady.
    Nie zyje z ojcem dziecka. Nie potrafimy sie dogadac w wielu kwestiach np przy wyborze chrzestnych. On chce swojego brata, nie darzymy sie sympatia i nie lubimy ze soba przebywac zeby sie wiecznie nie klocic unikamy sie jak tylko to mozliwe. Czy musze sie zgadzac na to by chrzestnym byl brat ojca mojej coreczki? Dodam iz ojciec corki juz poinformowal swojego brata ze bedzie chrzestnym bez ustalenia tego ze mna.

  24. Agata Agata

    Żałuje, ze się zgodziłam być chrzestną dwójki dzieci. Mimo obietnic, nie chodzą na lekcje religii, nie poszły do 1 Komunii. Nie mam żadnego wpływu na ich chrześcijańskie wychowanie. Rodzice niepraktykujący lub niewierzący.

  25. Barbara Barbara

    Po raz pierwszy razem z moim mężem staliśmy się rodzicami chrzestnymi dla naszej najukochańszej chrześniaczki Nikoli Faustyny i jesteśmy z tego powodu bardzo dumni ! .

  26. Magdalena Magdalena

    To ja Wam coś napiszę z innej perspektyw: mój Mąż jest chrzestnym swojego bratanka, natomiast brat i bratowa (rodzice dziecka) nie zabierali młodego do kościoła, bo sami nie chodzili (chrzest był, bo tradycja) i brat często mówił, że na religię chyba syna nie puści, bo po co (aktualnie młody jest w 2 klasie i na religię chodzi, a także w niedzielę bywa w kościele ze swoją mamą). My mamy podejście do prezentów trochę inne, niż większość ludzi, więc młody nie był rozpieszczany w ten sposób, natomiast staraliśmy się poświęcać mu sporo uwagi, gdy się z nim widzieliśmy. Jednak bardzo nas niepokoiło to, że bratanek nie jest wychowywany w wierze katolickiej – na święta Bożego Narodzenia, gdy odmawialiśmy modlitwę przed posiłkiem, nigdy się nie przeżegnał i nie odmawiał modlitwy z nami. W pewnym momencie podjęliśmy rozmowę ze znajomym księdzem, czy z racji bycia chrzestnym, Mąż powinien przejąć w jakimś stopniu wychowanie po katolicku i o dziwo usłyszeliśmy, że najlepszym co możemy zrobić, to modlitwa za brata, bratową i bratanka. Bo dla dziecka autorytetem są rodzice i póki oni do wiary podchodzą w taki sposób, to dziecku za dużo nie wytłumaczymy. Tak więc nabrałam w tym momencie zupełnie innego podejścia do roli chrzestnego czy chrzestnej

  27. konewka konewka

    Witam … nawiązując do tematu ale trochę z innej strony – czy istnieje w praktyce możliwość odwołania/zmiany matki chrzestnej dziecka?
    Matka chrzestna mojego dziecka, najbliższa moja rodzina – kuzynka (bratanica mojego ojca) mieszkając podczas studiów pod moim dachem wdała się w romans z moim mężem. Okłamywali mnie sporo czasu zanim to odkryłam. Nie wyobrażam sobie akceptować jej osoby dłużej w roli chrzestnej mojego syna. Nadmieniam, że wcześniej nie interesowała się moim synem, bardziej moim mężem podczas tymczasowego mieszkania pod jednym dachem.

Zobacz również