Jak rząd chce pomóc rodzicom?

Niejednokrotnie pisaliśmy na tej stronie, że istnieje spadkowy trend przyrostu naturalnego.  Każdego roku przychodzi na świat średnio 22 tysięcy noworodków. Z tego powodu na kobiety spodziewające się dziecka patrzy się inaczej. Istnieje większe społeczne przyzwolenie, by traktować przyszłe mamy w ulgowy sposób. Mimo to, ciągle brakuje konkretnej pomocy od rządu, który by ułatwił rodzicom to, co jest dzisiaj powodem największego stresu: potrzebę rozwoju zawodowego z opieką nad dzieckiem.

Problem jest. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, gdy na jedną kobietę w wieku rozrodczym przypadały 2,10 dzieci istniała gwarancja funkcjonowania systemu ubezpieczeń społecznych w takim kształcie, w jakim funkcjonuje on obecnie. Niestety wraz z upływem lat wiele się zmieniło i dzisiaj tendencja jest coraz bardziej niepokojąca. W Polsce w 2000 roku współczynnik, o jakim mowa powyżej, był równy 1,37, a obecnie wynosi 1,31. Wniosek jest jeden: za kilkadziesiąt lat będzie brakowało pieniędzy na emerytury. Jak chce zawalczyć z tym faktem rząd? Postanowiliśmy to sprawdzić…

Młoda mama? Niemile widziany pracownik…

Dane resortu pracy nie są optymistyczne: pod koniec pierwszego półrocza 2012 roku do rejestru bezrobotnych  dołączyło 211 tys. kobiet, które po urodzeniu dziecka nie podjęły pracy zarobkowej. To więcej o 18 tys. niż przed rokiem i więcej o 36 tys. niż przed dwoma latami. Dlaczego tak się dzieje? Wiele firm, zwłaszcza małych, nie stać na zatrudnienie młodych mam, które są potencjalnie „narażone” na częstsze pozostawanie w domu z chorym dzieckiem, mniejszą dyspozycyjność, brak możliwości pozostania w pracy po godzinach, konieczność odwiedzania szkół na wywiadówkach, itd. Problemem jest też niewystarczająca ilość żłobków i przedszkoli, czy ich całkowity brak w mniejszych miejscowościach, które już na wstępie wykluczają kobiety z możliwości podjęcia zatrudnienia.

Nowe prawo?

Ze względu na te wszystkie czynniki, które czynią młodą mamę mniej „atrakcyjnym pracownikiem” rząd pracuje nad zmianą przepisów, które mają zmniejszyć średni czas poszukiwania pracy po trzyletniej przerwie na „wychowywanie dziecka” (dzisiaj średnia to 18 miesięcy).

Istnieje pomysł, by firmy, które zdecydują się zatrudnić bezrobotnego rodzica po urlopie wychowawczym otrzymały jednorazowo kwotę 9 tysięcy złotych albo 750 złotych miesięcznie przez rok w formie zapomogi. To w gestii pracodawcy miałoby pozostać, na co dokładnie zostaną przeznaczone te pieniądze: na doszkalanie młodych mam, wyposażenie biura, czy dodatek do pensji. Warto dodać, że takie rozwiązanie sprawdziło się w innych krajach europejskich.

Ostatnie dwa miesiące w ciąży na zwolnieniu?

Gorące dyskusje dotyczą również innego aspektu: mianowicie zwolnień chorobowych w ciąży. Minister pracy zapowiedział, że będzie spotykał się z ginekologami oraz doradcami i rozważał propozycję zapewnienia kobiecie na końcu ciąży (w dwóch ostatnich miesiącach) możliwość obligatoryjnego skorzystania z zasiłku chorobowego.

Możliwość ta byłaby otwarta dla każdej kobiety, niezależnie od badań lekarskich i wskazań ginekologa. Decyzję o przejściu na zasiłek pozostawiano by każdorazowo kobiecie.

Ten zapis miałby oczyścić atmosferę na rynku. Na plus można by było zaliczyć unikanie kombinowania, niejasności oraz ułatwienie planowania funkcjonowania pracodawcy, który na czas zwolnienia kobiety mógłby po prostu zaplanować zastępstwo.

 

 

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ewanka ewanka

    tak ten ostatni pomysł mi się spodobał z tym chorobowym :-)