Jak przygotować rodzica na przyjście drugiego dziecka?

W prasie, internecie, telewizji aż roi się od porad, jak przygotować starsze dziecko na przyjście na świat rodzeństwa. Dużo się mówi o tym, jak postępować w przypadku zazdrości, lęków oraz poczucia odtrącenia.

Jako matka dwójki nie miałam jednak szczęścia, by przeczytać, jak mierzyć się z własnymi uczuciami, które wirują w głowie po narodzinach drugiego malucha. Jak zrozumieć własne wątpliwości, wytłumaczyć sobie strach przed nieznanym, zrozumieć obawę przed faworyzowaniem jednego malucha, jak mądrze znieść konieczność oddzielenia się od starszaka i na nowo zbudować z nim bliskie relacje, w których liczy się nie tylko on sam, ale również drugie dziecko? Jak w końcu pogodzić się z tym, że nie da się zawsze zaspokoić potrzeb dwójki dzieci? Bo o ile odpowiadanie natychmiast na wymagania jedynaka jest w miarę możliwe, to spełnianie potrzeb dwójki już nie jest takie proste…

Pobyt w szpitalu

960032_525667560859338_1878572596_nPierwszy sprawdzian: pobyt w szpitalu. Ze starszą córką nie rozstawałam się dotąd na dłużej niż kilkanaście godzin. Zdarzała się noc u dziadków i poranek poza domem, ale już obiad jedliśmy zazwyczaj wspólnie. Tymczasem w szpitalu po narodzinach syna zatrzymali mnie przez cztery dni. To długo. Bez możliwości odwiedzin przez dziecko. Bo to ryzykowne. Pozostają telefony. Tak, ale to nie to samo. Zwłaszcza jeśli chce się uściskać starszaka, pokazać braciszka, zapewnić, jak bardzo się kocha…Z jednej strony cieszyłam się, że jesteśmy już w czwórkę, z drugiej było mi przykro, że nie mogę uściskać córki, przeczytać jej bajki do snu, że nie ma mnie tam, gdzie byłam na co dzień.

Byłam zazdrosna. Choć trudno było mi się do tego przyznać. Wystarczyły bowiem kilka dni, by córka na jakiś czas w miejscu „mama” używała „tata” lub „babcia” i choć byłam szczęśliwa, że ma dobrą opiekę, to moje serce wewnętrznie było rozerwane: lojalnie tęskniło za starszym dzieckiem i rozpalało miłością do młodszego. Poczułam boleśnie, jak trudno pogodzić się z tym, że pewny etap już za nami. Mam dwójkę dzieci. Odtąd będę musiała dzielić swój czas, emocje, zaangażowanie między dwoje. Póki ich potrzeby będą skrajnie różne, a jedno będzie zdane w 100% na mnie, będzie towarzyszyło mi poczucie „zdradzania” starszaka…Czy to uczucie kiedykolwiek mija?

Karmienie piersią

Karmienie piersią noworodka, gdy robi się to po raz drugi, powinno być spokojne, relaksujące. Wszystko teoretycznie wiadomo, w głowie nie ma tylu pytań, wątpliwości…Jednak tak chyba jest tylko w idealnych reklamach czy periodykach. W rzeczywistości bywa różnie.

Uczucia się mieszają a serce zaczyna boleć, gdy starszak chce wdrapać się na kolana właśnie wtedy, kiedy mama podaje pierś młodszemu, gdy dotąd jedynak, który nie przepadał za mlekiem na widok ssącego mleczko maluszka pożywia się tylko białym płynem, odmawiając ze smutkiem w oczach „normalnego”, „dorosłego” jedzenia. Nawet powtarzanie sobie, że to się zdarza, że to minie w takich chwilach nie przynosi wystarczającego ukojenia. Nie jest takim pocieszeniem, jakiego się oczekuje. Bo przecież matka chce się dla dziecka rozdwoić. A jak to zrobić? Jak się nie da?

Ponadto mniej cieszy karmienie piersią, gdy nie można mu się oddać ze spokojem, bo starsze dziecko czeka…Wtedy zbyt często karmi się w biegu.

Zabawa

Po przyjściu na świat drugiego dziecka, wiele się mówi o tym, żeby w szczególny sposób poświęcać uwagę starszemu, by ten nie czuł się odrzucony. O ile w domu przebywa tata, da się to dobrze pogodzić (dotąd zwłaszcza ci mało obecni ojcowie mogą nadrobić czas i spędzić ciekawe chwile ze starszakiem), jednak gdy tatuś wraca do pracy, a mama z dwójką zostaje sama w domu, nawet bardzo dobrze zorganizowana osoba może napotkać problemy. Musi na nowo zaprojektować swoją codzienność.

Jest to szczególnie trudne w przypadku maluchów, które zasypiają po narodzinach jedynie na kwadrans czy pół godziny i należą do tych bardziej wymagających. Wtedy zbyt często kusi perspektywa zajęcia się młodszym dzieckiem, bo „ono płacze i bardziej mnie potrzebuje” i pozostawienie samemu sobie starszaka, bo przecież jest „duży/duża i da sobie radę”.

Jednak czy na pewno te głośniejsze dziecko wymaga baczniejszej uwagi a starszak podźwignie rolę tego „bardziej odpowiedzialnego”? Czy tak właśnie trzeba działać, reagując na płacz a smutek w oczach już nie?

Spacery

Zanim niemowlę dołączy do grona aktywnych maluchów, spacery ze starszym rodzeństwem wymagają zwiedzania alejek parkowych, ostatecznie bujania wózkiem obok placu zabaw. Można również włożyć malca do nosidła czy chusty, jednak to nie zawsze wygodna opcja, zwłaszcza gdy starszak chce siedzieć w piaskownicy i lepić babki…

Spacery, dynamiczna zabawa na placu zabaw zmienia się, gdy na zewnątrz wychodzi się z dwójką. Trzeba iść na kompromis, wyważyć potrzeby dwójki dzieci. Co często oznacza, że każdy musi z czegoś zrezygnować. Jak to zrobić sprawiedliwie? Nie ma prostej odpowiedzi.

Przyjście na świat drugiego dziecka jest trudne. Nie tylko dla starszaka, ale również dla rodziców. Trzeba na nowo poukładać sobie świat. Nie jest to niewykonalne, ale bywa trudne. Zwłaszcza gdy pojawiają się nowe uczucia, których się wstydzimy: poczucie niekompetencji, irytacji z powodu braku możliwości rozdwojenia się czy „zdradzania” starszaka

Można przygotowywać starsze dziecko, tłumaczyć, pokazywać, kłaść rączkę na brzuszek, gdy braciszek lub siostrzyczka fika koziołki, ale tak naprawdę rzeczywistość weryfikuje nasze idealne wizje. Potrzeba pracy, cierpliwości, wyrozumiałości. Dla dziecka i dla siebie.

Dobra wiadomość jest taka, że zazwyczaj z czasem wszystko wraca do normy. Do momentu aż jako rodzice zaczniemy mierzyć się z pierwszymi kłótniami o zabawki czy inicjowanymi po to, by zwrócić na siebie uwagę. Dzieci zostały do tego stworzone, by nigdy nie pozwolić się nam nudzić…i po to, by rywalizować ze sobą. To także trzeba zrozumieć, znajdując w sobie siły, by zdystansować się do własnej roli i zrozumieć, że nie da się być wszędzie.

Pomyślicie, że to, co piszę nie ma sensu, że:

  • zagubienie,
  • zmęczenie,
  • zazdrość,
  • poczucie niekompetencji

miną.

I pewnie macie rację. Jednak uczucia te dla wrażliwszych lub perfekcyjnych osób mogą stać się przeszkodą trudną do pokonania. Zwłaszcza gdy pojawiają się nagle i niespodziewanie, kiedy nie jest się na nie przygotowanym i kiedy nie wierzy się, że trudna sytuacja po porodzie drugiego dziecka zmieni się i będzie lepiej…Wtedy dobrze wiedzieć, że inni czują się podobnie, że trzeba cierpliwości i wiary, że damy radę wychować dwójkę czy większą gromadkę.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ona ona

    Skąd ja to znam…

    Za bardzo się wszystko idealizuje…

  2. xxx xxx

    Heh…to niestety nie jest proste, ani w teorii ani w praktyce. gdy rodzi sie drugie dziecko naprawde starszak i cala rodzina dostaje w kosc. ale przetrwają najsilniejsi, teraz po roku wiem, ze warto bylo, choc kilka dni i tygodni po porodzie myslalam, ze zwariuje.

  3. Mylaca Mylaca

    Ciekawe, no to będzie się działo w maju ;)

  4. magda magda

    Mam synka prawie 3letniego a za kilka dni urodze blizniaki-strach myslec co się bedzie dzialo.najberdziej martwie się wlasnie o tego najstarszego

  5. Ania Ania

    Mi się wymarzyło, że między dziećmi będę mieć 2 lata różnicy. Teraz powinnam zacząć się starać, bo synek ma 15 miesięcy, ale boję się, czy mu zamiast pomóc, to pogorszę wszystko. Przeczytałam ten artykuł i chyba boję się jeszcze bardziej, tylko, że teraz o siebie. Ojjj….

    • Dorota Dorota

      Tak, ale w artykule jest informacja, że później jest lepiej. I chyba tego warto się trzymać :)

  6. Aga Aga

    U nas będą prawie 3 lata różnicy, starsza niedawno poszła do przedszkola, więc większą część dnia będę spędzać, mam nadzieję, bez dylematów. Ale też już na samą myśl o kilku dniach w szpitalu po porodzie, tęsknię za nią (i pewnie ja bardziej będę płakać, niż ona za mną). No i te,ż od dawna męczą mnie myśli tego typu: że starsze dziecko, mające nas do tej pory naw yłączność i wszystkie zabawki są jej, nagle będzie musiała się podzielić naszą uwagą, miłością itp. A młodsze nigdy nie będzie w tak komfortowej sytuacji, jak starsze…

  7. Joanna Joanna

    Witam,
    artykuł napisany był 10 miesięcy temu, można wiedzieć jak sytuacja się rozwinęła…?
    Pytam, bo sama niedawno urodziłam drugie dziecko i zastanawiam się kiedy te uczucia mijają? kiedy sytuacja wraca do normy?
    Pozdrawiam

    • Joanna Joanna

      Też chciałabym wiedzieć…od tygodnia jestem mama córeczki i 4 letniego synka. Serce peka z tęsknoty za czasem spędzanym z synem. Dodatkowo doszły hormony i emocje czy dam sobie radę..