Jak przygotować dziecko do przedszkola?

O to, by pierwsze dni i miesiące w przedszkolu nie były dla dziecka traumą, trzeba zadbać na kilka miesięcy przed debiutem malucha w przedszkolu. Podstawowe przygotowania nie są na tyle skomplikowane czy czasochłonne, by sprawiały duży problem, a warto się ich podjąć, bo korzyści z tego wynikające mogą być całkiem spore.

Zamiast mówić „jakoś to będzie”, warto się do debiutu w przedszkolu przygotować.

Opieka osób trzecich

Warto zadbać o to, by maluch stopniowo przyzwyczajał się do przebywania w nowym otoczeniu pod opieką osób trzecich, niekoniecznie dobrze znanych, typu babcia czy ukochana ciocia, ale widywanych rzadziej:

  • można spróbować pozostawić malucha na chwilę pod opieką znajomej czy osoby z dalszej rodziny podczas wspólnego spaceru,
  • wypróbować tak zwane „przechowalnie” w dużych centrach handlowych, pozostawiając tam malucha na kilkanaście minut,
  • pozwolić dziecku na samodzielną zabawę w pokoju obok, bez rodziców, także w grupie innych znajomych dzieci,

Chodzi o to, by nauczyć dziecko przebywania obok rodziców, bez kontaktu wzrokowego.  Dziecko musi zrozumieć, że taka sytuacja nie stanowi dla niego zagrożenia.

Doświadczenia

311131_9601Dziecko, które dotąd przebywało jedynie w domu, w mieszkaniach bliskich osób, na placu zabaw, może mieć problem ze zrozumieniem, że świat jest dużo bardziej złożony.

Dlatego mimo że zabieranie kilkulatka w wiele miejsc może być kłopotliwe, warto zadbać o to, by dziecko mogło odnaleźć się w różnych sytuacjach: podczas krótkiego wyjścia do urzędu, biblioteki, sklepu, na pocztę, do banku, itd.

Ponadto warto również zabierać dziecko w okolicę przedszkola, tłumaczyć, co to za miejsce i dlaczego powstało.

Dziecko potrzebuje czasu na oswojenie się z nowymi sytuacjami i ludźmi. Takie rodzinne wyprawy mu to ułatwią.

Rówieśnicy

Rodzice przed debiutem w przedszkolu powinni zapewniać dzieciom jak najwięcej kontaktów z rówieśnikami, najlepiej w taki sposób, by maluchy uczestniczyły w nich na tych samych prawach.

Dobrym miejscem jest plac zabaw, piaskownica, najlepiej pełna dzieci, a nie ta przydomowa, w której maluch ma wszystko do swojej dyspozycji. Chodzi o to, by dzieci kształtowały swoje zdolności prospołeczne, w tym tolerancję. Oczywiście rzecz nie w tym, by od dwulatków czy trzylatków wymagać, żeby bawiły się z innymi dziećmi, ale raczej o to, aby umiały bawić się obok nich, bez traktowania drugiego dziecka jak wroga.

Jest też inna zaleta: przebywanie na placu zabaw często pozwala na poznanie dzieci, z którymi maluch będzie chodził do przedszkola.

Wspieranie samodzielności

Niestety nauka samodzielności dzieci nie jest łatwa…zwłaszcza dla rodziców, którym trudniej, głównie ze względu na brak czasu, pozwolić dziecku na samodzielne ubieranie, mycie się, jedzenie. Łatwiej wszystkie te czynności wykonać za malucha.

Jednak takie myślenie szybko się mści, bo w przedszkolu od dzieci wymaga się dużej samodzielności, a gdzieś dziecko musi się jej nauczyć…Dużo lepiej, jeśli podstawowe umiejętności zdobędzie w sprzyjających warunkach, a nie w stresie i pozostawione samo sobie, gdy zwyczajnie nie ma innego wyjścia, bo musi sobie jakoś radzić.

Rozmowy

O przedszkolu warto z maluchem rozmawiać, jednak nie wolno popełniać błędów w tym zakresie, by nie zniechęcić dziecka do debiutu w nowym miejscu.

Po pierwsze nie straszymy malucha. Mówimy prawdę, że dziecko zostanie w przedszkolu bez rodziców. Nie przedstawiamy również placówki w zbyt różowych barwach, bo maluch może stracić do nas zaufanie, gdy rzeczywistość okaże się znacznie gorsza niż została mu ona przedstawiona.

W temacie codziennych rozmów i komunikacji z dzieckiem istotne jest coś jeszcze, by nie ułatwiać maluchowi za bardzo życia, odgadując wszelkie jego potrzeby, podając mu wszystkiego, zanim o to poprosi.

Maluch powinien mieć motywację do tego, by ćwiczyć swoje umiejętności porozumiewania się oraz by komunikacja niewerbalna stawała się jedynie dodatkiem, a nie jedynym sposobem informowania o swoich potrzebach. Ponadto rodzice zamiast dostosowywać swoją mowę do dzieci, powinni robić wszystko, by maluch zaczął mówić tak, jak wszyscy. Musi być bowiem zrozumiany przez otoczenie, a zwłaszcza osoby, które dziecka nie znają.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. fokaszara fokaszara

    No i wszystkie błędy mi tu czarno na białym wysmarowaliście ;) Heh… Podobno z tym przedszkolem jest tak, że to rodzice zawsze martwią się bardziej niż dzieci :) Ale rzeczywiście – chyba warto pomyśleć o przygotowaniu trochę szybciej, żeby takie cycuchy jak moja córka miały szansę trochę się przygotować :) Fajny art :)

  2. Joanna Joanna

    Moje dziecko od września idzie do przedszkola…I wiecie co? wcale się jakoś nie boję. Mam przeczucie, że będzie dobrze, że sobie poradzi. owszem, może zapłacze czasem, ale z doświadczenia wiem (pracowałam z małymi dziećmi), że najlepsze co można zrobić, to powiedzieć dziecku, że po obiadku/podwieczorku mama i tata przyjdą i wrócą do domu i nawet jak płacze to iść. Pani przedszkolanka będzie wiedziała co robić ;-) Dziecko od 7 m-ca zostaje z babcią. Od 3 m-ca w weekendy zostawała z tatą. Może nie ciągam jej wszędzie ze sobą, ale na poczcie, w sklepie, restauracji, itp. była. Zuzia jest ufna, radosna i towarzyska, więc mam nadzieję, że się szybko zaaklimatyzuje. Bardziej się boję, że zacznie chorować, bo do tej pory to jak wiedzieliśmy, że dziecko chore, to unikaliśmy…O przedszkolu już od roku jej opowiadam- co tam się robi, że jest fajnie, że są inne dzieci, że jest dużo zabawek, dzieci rysują…oglądaliśmy fotki przedszkolaków na stronie przedszkola i Zuzia ciągle pyta- kiedy będzie robić surówkę z marchewki ;-) No i teren przy przedszkolny już też poznała…

  3. Mama bliźniaków Mama bliźniaków

    Pamiętam pierwszy dzień chłopaków w przedszkolu. Stresowałam się bardziej, niż oni ;) Obaj byli ciekawi i nie mogli się już doczekać. Nie płakali, nie lamentowali – ruszyli pewni siebie i świetnie się bawili.

    Było kilka sytuacji, gdy wracali po chorobie. Przez ich nieobecność inne dzieci bardziej się poznawały, a oni czuli się mniej pewnie. Wystarczyło jednak kilka dni, aby wszystko znów wróciło do normy.

Polecane tematy