Jak nazywać miejsca intymne dzieci?

Przyznam, że córka mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że nieco ponad dwuletnie dziecko zapyta mnie, co to jest to, „coś, co Kubuś ma w pupie”…Jednak ta chwila nastąpiła. A ja mimo wewnętrznego rozbawienia, zachowałam kamienną twarz. I na pytanie, co to jest, odpowiedziałam „siusiak”. Czy słusznie? Szczerze nie wiem…miejsca intymne dzieci – jak nazywać?

Pytanie o nazwę miejsca intymne dzieci

miejsca intymne dzieci

Dzieci obserwują świat i uczą się w każdej minucie. Także zdawać by się mogło w chwilach, kiedy zajęte są czymś innym, rejestrują wszystko. Tak jak moja córka, gdy jej rówieśnik w przerwie w zabawie na placu zabaw robił siku pod drzewkiem.

Specjaliści zalecają, by odpowiadać dzieciom na tyle, na ile są w stanie zrozumieć. Dlatego też na pytanie, co to jest, odpowiedziałam „siusiak”. Potem padły pytania, kto jeszcze ma siusiaka i tutaj zaczęły się wyliczenia.

Na szczęście (dla mnie) zakończyło się na stwierdzeniu, że dziewczynki nie mają „tego czegoś” (cytat za córką). To wystarczyło. Dla mnie dobrze. Zanim bowiem padnie następne pytanie, zdążę się dobrze zastanowić, co odpowiedzieć :)

Rodzinny język intymny

Temat nazywania miejsc intymnych u dzieci jest aktualny również na forach. I co się okazuje? Z każdej strony bije jasny wniosek: z językiem intymnym mamy wyraźny problem.

Z jednej strony jest zbyt poważnie, niejako medycznie (tak się przynajmniej wydaje), gdy padają słowa „członek” „penis”, „wagina”, „pochwa”, czy „srom”. Z drugiej bywa też „zbyt wulgarnie”, „nieodpowiednio dla uszu małych dzieci” i wrażliwości dorosłych (przecież bardzo indywidualnej), jak: „cipka” czy „kutasek”.

Problem oczywiście nie jest zarezerwowany tylko dla kontaktów z dzieckiem. Wielu z nas obawia się na głos wypowiedzieć teoretycznie dobrze znanych słów, jak „łechtaczka”, „pochwa”, stosując w rozmowach o seksie zamienników lub nie wypowiadając ich w ogóle, milcząc.

Z tych powodów wydaje się, że powstały zamienniki, często infantylne słowa, które mają „tę kłopotliwą” terminologię niejako zastąpić, złagodzić. Ich celem jest ułatwienie rozmowy na tematy, które wydają się trudne. Niestety wiele terminów, których używamy na określenie intymnych miejsc u dzieci dalekich jest od pierwotnego znaczenia słowa albo nie mają z nim nic wspólnego i często są niezrozumiałe w szerszym gronie.

Ważne zasady. Nazwa na miejsca intymne dzieci

  • nie przenosić własnego wstydu związanego z seksualnością na dzieci,
  • nie wpadać w panikę,
  • nie śmiać się,
  • odpowiadać na zadawane pytania,
  • nie prawić „morałów”, nie uświadamiać na siłę,
  • mówiąc o intymności, seksualności, pozostać naturalnym, swobodnym,
  • unikać skrępowania, wstydu,
  • unikać takich nazw, które rodzą skojarzenia mogące narazić dziecko na niezrozumienie w społeczeństwie (np. wacek określający penisa – dziecko może powiedzieć do kolegi z przedszkola: „nazywasz się tak jak siusiak”),
  • warto również unikać określeń całkowicie oryginalnych, dziwnych, niekojarzących się z częściami intymnymi, używanymi tylko w danym domu.

Najpopularniejszy siusiak

Można napisać, że mężczyźni mają łatwiej. Potwierdza to zwłaszcza terminologia wykorzystywana do określenia miejsc intymnych u chłopców. Najpopularniejszymi są:

  • siusiak
  • siosiorek,
  • pindolek,
  • fiforek
  • wróbelek
  • wacek/wacuś
  • ferdek/ferduś
  • ryś
  • ptaszek
  • psikuś
  • pulok
  • penisek
  • robak,
  • pipi

Miejsca intymne u dziewczynek

  • puśka
  • pipunia,
  • pipulka,
  • cipciusia
  • cipulinda,
  • ciurka,
  • pusia,
  • kurka,
  • siuśka
  • sikulka
  • sikawka
  • pupa przednia/pupa tylna
  • kuciapka
  • cipusia
  • cipcia
  • psipsiusia
  • biedronka
  • bułeczka
  • różyczka,
  • sikorka,
  • muszelka
  • kasia, kasienka, kasiorka,

Zamiast czy zamiennie?

„Mądre głowy” mówią jasno. Domowy język intymny powinien być stosowany zamiennie z nazewnictwem „medycznym” a nie zastępować go w pełni. To ważne, by dzieci wiedziały, że „siuśka” to wagina, a „wróbelek” to penis. A domowe określenia, by stanowiły niejako „rodzinny szyfr”, towarzyszyły maluchom podczas porozumiewania się z najbliższymi, jednak nie występowały jako jedyne i obowiązujące.

Dlaczego? Głównie ze względu na różnorodność używanych określeń oraz to, co nastąpi w przyszłość. Maluch, według psychologów, może czuć się oszukany, gdy zostanie uświadomiony, że to, co nazywa „siusiakiem” ma inną nazwę, częściej stosowaną i akceptowaną przez większość społeczeństwa, używaną w książkach, podręcznikach.

Może mieć też problem z nazwaniem miejsc intymnych u lekarza, czy na lekcjach w szkole, także dużo później, w okresie dojrzewania. Naturalną konsekwencją jest bowiem wstyd i zakłopotanie w trakcie wypowiadania „dorosłych słów”, przed którymi był on tak długo chroniony.

Kiedy wprowadzić „medyczne” określenia? Tutaj eksperci nie są zgodni, jednak wskazują, żeby było to odpowiednio wcześnie. Ma to bowiem znaczenie, ze względu na to, że lekcje biologii dotyczące seksualności już coraz rzadziej planowane są na czwartą klasę podstawówki, a coraz częściej mówi się o tym, że kształcenie seksualne powinno następować dużo wcześniej na etapie przedszkola.

Ponadto jest też inny aspekt tej sytuacji: tworzenie tabu wokół miejsc intymnych, intymności dzieci i ich nazewnictwa nie jest wskazane już na wczesnych etapach dzieciństwa. Brak właściwego określenia „tych miejsc” może dawać sygnał dzieciom, że jest w nich coś dziwnego, niestosownego…o czym nie należy mówić i czego należy się wstydzić. Przekazuje też informację o „pewnym kłamstwie” towarzyszącym rozmowom na ten temat. Skutkiem może być brak odwagi czy potrzeby rozmawiania na ważne skądinąd tematy z rodzicami, którzy pewny obraz rzeczywistości zafałszowali już od samego początku.

A Wy co sądzicie na ten temat?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.*

  1. Majka

    My mówimy kuśka. Czy dobrze? Niektórzy się oburzają :D

  2. Kasia

    cipuszka i pitolek

  3. Krzys

    A pisiaka to nie ma w zestawieniu?

  4. HelowaMama

    Moja córka ma cipkę, bo przecie nie wargi sromowe, czy waginę:D A już na pewno nie „przednią pupę”!

  5. azja

    Pisia i pisiorek, ale córa zna tez te bardziej medyczne określenia,ale woli używać naszych domowych :)

  6. malina

    a my mowimy od poczatku dupka…i wystarcza ;)

  7. salasia

    Ja pamiętam, że jak byłam mała, to u chłopców był oczywiście „siusiak”, a u dziewczynek była „sisiuńcia” (nawet nie jestem pewna jak to prawidłowo zapisać ;) ).

  8. mala nina

    Kogucik i kurka ;)

  9. Wioleta

    Nie wiem jak jest u innych ale u mnie do póki sfera intymna dotyczy dziecka to jest ok, ale gorzej gdy malucha interesuje co ma rodzic. Ostatnio w hipermarkecie korzystaliśmy razem z synem z toalety i nagle zapytał: Gdzie masz pisiola?Krótko odpowiedziałam : Dziewczynki nie mają pisiola, myśląc, że temat skończony. Następne pytanie padło: Pokaż? Tu już nie byłam taka pewna siebie…zabrakło mi słów

  10. olenka

    ja tam chodze z synem (3 lata) do toalety i wie, jak tam wygladam, po prostu widzi…nie widze w tym nic dziwnego

    • aga

      moja 2.3 corka tez wie jak to u mnie wyglada, bo sie czasem razem kapiemy. raz podczas rozbierania chciala sobie obejrzec (tak jak oglada moje zeby, jezyk,nos, stopy itp) to jej powiedzialam ze psioszki nie dotykamy paluszkami bo sa bakterie. ona wie co to bakterie (mniej wiecej, ze zabawki nie do buzi lub brudne rece bo bakterie i boli brzuszek).
      raz widziala kolege (2.8) bez pieluszki i zapytala CO TO? to normalnie odpowiedzialam, ze sisiak i ze chlopcy maja siusiaki a dziewczynki psioszki. i zmywalam dalej. ja pytania na TE tematy traktuje tak samo jak pytania 'gdzie jest deszcz’ albo 'dlaczego ona placze?’. po uzyskaniu prostej odpowiedzi, moja corka usatyswakjonowana jakby nigdy nic przechodzi do porzadku dziennego i zaraz zajmuje sie innymi rzeczami.

      u nas sa nazwy: psioszka i siusiak.

      • Kuna Lisa

        Aga, zgadzam się. Masz rację. To powinno się normalnie nazywać i mówić o tym w naturalny sposób

  11. Ada

    Z dziećmi trzeba dużo rozmawiać także o seksie. To rola i obowiązek rodziców. A edukacja tylko normalna, a nie jakieś zdrobnienia!

    • HelowaMama

      Czyli,że mam mówić dwulatce,że dziewczynki mają waginę a chłopcy prącie?

  12. Łociec

    U nas jest siusiak i pipka.

  13. Pokemon

    A u nas jest pisior i platforma :P

  14. Ola

    Ja mówie wagina, waginka. Jest to dla mnie 100% normalne.

Zobacz również