„Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?”

Zacznijmy od małego eksperymentu. Spróbuj wyobrazić sobie dwulatka, który umie czytać. A teraz zastanów się, co myślisz o nauczaniu języków niemowlaków? Twoja odpowiedź w dużym stopniu będzie zależała od tego, jak postrzegasz samą naukę: czy widzisz ją przez pryzmat obowiązkowych i nudnych zajęć szkolnych, czy raczej nieograniczonej przygody podczas poznawania otaczającego świata? Przed lekturą poradnika powiedziałabym jedno: uczenie matematyki oraz czytania niemowlaka, czy kilkulatka to gruba przesada, która odbiera dzieciństwo i czyni malucha nieszczęśliwym. Dzisiaj nie jestem już tego taka pewna…

Mimo że wizja ustawiania w kołysce kartek ze słowami oraz czytania na głos zamieszczonych na nich wyrazów wydaje mi się dość zaskakująca, to po lekturze poradnika byłabym skłonna dać się przekonać do tego sposobu stymulacji intelektu maluchów. Gdyby ktoś w moim otoczeniu zechciał w ten sposób wspomóc rozwój córki (np. Mąż), pewnie bym się zgodziła. Sama z siebie nie miałabym i nie mam raczej tyle przekonania co do skuteczności i zasadności prezentowanych w książce metod, by je wprowadzać w życie. Mimo to nie skreślam ich. Być może są bowiem osoby, które zechcą z nich skorzystać. Tym bardziej, że metody przedstawione przez autorów wydają się przekonujące, a argumentacja rzeczowa. Trzeba jednak potrafić w sobie wzbudzić do nich entuzjazm i wykazać się dużym zaangażowaniem. Ja nie potrafię.

Jak kreatywnie wspierać rozwój?

Państwo Minge podkreślają, że zabawa może być nauką, że nie trzeba do niej podchodzić z obowiązku, z grymasem na twarzy, ale potraktować ją jako formę spędzania czasu, podczas której dziecko ma tę korzyść, że nie tylko się mimowolnie uczy, ale przede wszystkim korzysta z pełnej uwagi swoich rodziców, spędzając czas z najukochańszymi ludźmi na świecie.

W ten sposób już dwuletnie dziecko może nauczyć się czytać (metodą jaką jest czytanie globalne), liczyć, może poznawać świat poprzez zdobywanie tak zwanej wiedzy encyklopedycznej. Autorzy podają ciekawe sposoby zabaw z najmłodszymi dziećmi: niemowlakami, małymi dziećmi, przedszkolakami. Rozwiewają wiele wątpliwości i obalają mity, z jakimi można się podczas wychowywania własnych dzieci spotkać. Uwrażliwiają na wszelkie zagrożenia, jakie napotykają dzieci, zwłaszcza na ryzyko i jego skutki zbyt długiego oglądania telewizora, wpływające na przestymulowanie dziecka.

Bardzo ciekawy jest początek poradnika, pierwsze rozdziały, w których autorzy tłumaczą, w jaki sposób przebiega rozwój zmysłów dzieci. Tutaj zwracają uwagę na specyfikę rozwoju zmysłu równowagi (który potrzebuje kołysania i noszenia), zmysłu wzroku (który w dobrych warunkach może rozwijać się dużo szybciej), zapachu (uwrażliwiając na skutki używania zbyt wielu zapachów, w tym perfum, wód perfumowanych, itd.), słuchu (zależność między tym, co lubią rodzice, a co dzieci – np. dzieci zaakceptują taką muzykę, jakiej słuchają ich rodzice), czy smaku (informując o tym, że bardzo niemowlaki właściwie nie czują słonego smaku).

Uczy…

Zbyt wiele jest poradników takich samych, które prezentują podobne treści. Wystarczy przeczytać jeden, by nie musieć sięgać po dziesięć kolejnych. Im więcej się ich czyta, tym ma się wrażenie, że ich autorzy umówili się, że będą powtarzać to samo i żaden z nich nie wykaże się większą wiedzą niż poprzednik.

Dobrze, że książka „Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka” przeczy tej zmowie pisania o oczywistościach i w sumie nic niemówienia. Zawiera wiele cennych informacji, sporo konkretnych przykładów, informujących, jak wspierać dziecko na poszczególnych etapach rozwoju, odsyłających do interesującej bibliografii, dzielących się informacjami na temat sposobu przygotowania materiałów do nauki, czy wyboru odpowiednich zabawek. Poradnik „Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?” to jedna z tych książek, której się nie zapomina. Raz przeczytana zapada w pamięć, a gdy ktoś chce dodatkowo wdrożyć cały zawarty w niej program, może zyskać cenny drogowskaz dla rodziców dzieci od urodzenia aż do ukończenia szóstego roku życia.

Dziękujemy Wydawnictwu Edgard za wysyłkę egzemplarza recenzenckiego książki.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. kinia kinia

    naprawdę sama nie wiem, co o tym myśleć. chyba czułabym się niezręcznie pokazując maluchowi słowa i czytając mu je, z planem, by się ich nauczyło…

  2. vica vica

    Bardzo pożyteczna książka, powinna się znależć w kazdej rodzicielskiej biblioteczce. Polecam.

    • Dorota Dorota

      Vica, w pełni się zgadzam. Dla tych nieprzekonanych odnośnie nauki czytania, zawsze pozostaje spory fragment „merytoryczny”, dotyczący rozwoju dziecka i zmian następujących na kolejnych etapach życia dziecka

      • vica vica

        Ja spotkałam się z bardzo zadawalającymi efektami nauki czytania i bardzo popieram. Nie przekonanym polecam poszperanie w sieci za opiniami ekspertów i pocztanie chociażby o metodzie krakowskiej, która między innymi zaczęca do czytania globalnego i sylabkami. Tym nie można dziecku wyrządzić krzywdy, wręcz przeciwnie – bardzo pomóc!