Jak jedzą małe dzieci?

Podziel się ze mną

Zacznijmy od tego, że z jajka najlepsze jest żółtko/białko, a Ty rodzicu zjedz to, co pozostanie. Dzielenie się z dzieckiem oznacza rozkładanie kanapki na czynniki pierwsze, wyjadanie z jej środka tego, co najsmaczniejsze, oblizywanie palca od masła i pozostawienie resztek na talerzu, z uśmiechem zadowolenia przesunięcie w stronę mamy i taty ze sugestią, to dla Ciebie, teraz będzie Ci lepiej smakować. Takie pole bitwy na talerzu w oczach dziecka to wielki dar. Dla rodzica…często kłopotliwy prezent., Innym razem maluch bierze kabanosa, wyjada ze środka i pozostałość oddaje tatusiowi, by ten dojadł resztę, a mamie prezentuje zmielonego, obślinionego chrupka.

Zmysł artystyczny dziecka to kolejne pole pełne inwencji. Banan w całości? Nie, lepszy będzie przeciśnięty przez palce. Soczek ze słomką? Nie, wybieram strzelanie z kartonika kolorowym płynem…

 Osobliwe gusty

Zjem wszystko, jeśli tylko znajdą się tam oliwki, ale tylko zielone. Będzie mi smakować, ale tylko z sosem pomidorowym. Nie ma dobrego obiadu bez startego sera. Dobra zupa? Tylko wtedy, kiedy zjem ją w dniu, kiedy mama/tata/babcia ją ugotowali. W żadnym wypadku nie kolejnego dnia. Dlaczego? Bo to jest stare!

Soczek? Tak, ale tylko po otwarciu. To, co na dole pływa (10 centymetrów od dna butelki) to jest niedobre. Tego nie wypiję. Poza tym nie lubię „piętek” od pomidora. Te mama odetnij i tego nie zjem, w żadnym wypadku. Z chleba? Tylko piętki! Ale nie lubię skóry, a na pewno nie chcę tych ziarenek ze środka. Ziarenka smakują mi jedynie na zewnątrz. Bułka ma być jasna albo nie, na pewno ciemna, spieczona, właściwie czarna, a może zwęglona? Tylko taką lubię…

W ten sposób rodzic zaopatruje się w zapasy ulubionego składnika i często sam niestandardowo komponuje menu, byle by tylko dziecko zjadło. Poza tym, odwiedzając sklep, przełamuje bułki, lustruję ich konsystencję, pyta, czy pieczywo chrupie, bo tylko takie smakuje dziecku, ogląda fakturę, ocenia sprężystość. Zastanawia się, czy do pomidorówki wrzucić oliwki i jak wyczarować trzecią piętkę z chleba…Wszystko dla pełnego żołądka malucha.

A dziecko siedzi przy stole i uśmiecha się. Wszystko ma pod kontrolą. Ono rządzi. Jedzenie smakuje, bo jak ma nie smakować? Jednak dużo bardziej, gdy za jego pośrednictwem można coś jeszcze ugrać. Coś uzyskać. Dla zasady lub dla realnej korzyści. Zawsze warto się postarać…

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    hehehe…jak zwykle z dystansem i zabawnie! Brawo!

  2. monik monik

    zabawne! :)

  3. Jolka22 Jolka22

    Moje dziecie nie lubi pomidorów, ale pomidorówkę już tak. Nie akceptuje też ciepłych napojów i obiadów: wszystko musi być chłodne. A w wieku niemowlęcym i trochę później jadło wszystko…

  4. asiula asiula

    hahaha! Dokładnie tak ;) życie, samo życie

  5. HelowaMama HelowaMama

    Jeszce niedawno moje dziecko wcinało warzywa jak cukierki. Jadło wszystko, co położyłam na talerzu. Soja? Jagło? Gryka? Marchewka? Dynia? Proszę bardzo! Wcinała aż miło, a teraz? Dusi się startą marchewką (rozgotowaną w jarzynówce). Jako ulubione danie podaje „kotjety” (niedawno musiałam przemycać mięso w zupie, bo gryzło w gębę). I ku mojej rozpaczy ( jestem kwoką) całymi dniami nic nie je! Chwała Bogu, że nie tylko u nas tak jest! Przynajmniej mi raźniej:D

  6. monika06 monika06

    ha ha ale sie usmialam;-))) czytajac ten artykul z niedowierzaniem wrecz, uswiadomilam sobie, ze nie tylko moje dziecie ma takie sklonnosci manualne;) osobiscie nie skusilam sie jeszcze do przelamywania bulek w sklepie( poki co nie mam tego w planach) wiem jedno, ze dziecko to czlowiek i tak jak my dorosli czesto grymasimy przy stole, to i dzieci maja do tego prawo, czesto sie zdarza , ze moglibysmy tygodniami zajadac salate niczym kroliki, az pewnego dnia nam smierdzi – jak to zwykla mowic moja corka-i na sam widok rosnie nam w buzi;) widzac, ze corka odmawia dotychczasowej ulubionej potrawy, nie namawiam, nie kombinuje, nie przemycam, bo to bez sensu, wole zaproponowac cos zupelnie innego, „zapomnianego”, cos co bylo kiedys ulubione, a noz sie okaze pychotka;) a co do sposobu jedzenia posilkow, to lepiej bedzie jesli nie bede poruszac tematu;) dodam tylko, ze jedzenie znajduje sie wszedzie, tylko nie na talerzu;))) taki urok ciekawskich dzieci, a jesli dziecko glodne i mu smakuje to wszystko sie w brzuszku zmiesci;)

  7. Marcia Marcia

    moja babcia nie lubi ogórkowej bo jest kwaśna i brzuch ją później boli, ale już sok z ogórków kiszonych prosto ze słoika jest supeerrr smaczny i brzuch zdrowy. więc nie ma co wymagać od dzieci logiki i uporządkowania :))

  8. Ania Ania

    Bombowy artykuł! A wiecie co jest najlepsze, ja pamiętam takie rzeczy z własnego rodzinnego domu! Ja i brat i siostra, każde miało jedną z tych zachciewajek/ niechciewajek. Ojej, a teraz po tych prawie 30 latach wszystko znów przede mną… Hihi ;)

  9. mdaag mdaag

    K Od jakiegoś czasu rozszerzamy dietę naszej córce -ma 9 miesięcy. Martwiłam się że nie chce dosłownie nic jeść. Nadal kończyło się na piersi. Moja mama podpowiedziała mi że ja również niechętnie jadłam nowości i podała mi swoje sposoby na „oszukanie” mnie. Zupę jarzynową „doprawiam” troszkę słodszą kaszką manną, owoce „przemycam” w kaszeczkach, biszkopciki rozpuszczałam w mleku ściągniętym z piersi. I ku mojemu zdziwieniu podziałało. Teraz małymi kroczkami Marysia próbuje już wszystkiego. A już zauważyłam że ma swoje wybrane smaki :)

  10. Koteczek44 Koteczek44

    Małe dzieci jedzą dziwnie, moja mała po prostu zawsze mnie zaskakuje, i ciagle nie moge sie nadziwić, że ona tak godzinami potrafi skubać, bawić się, układać wszystko na talerzu. My dorośli gdzieś gubimy radość z takich odkryć…