Jak jedzą małe dzieci?

Obserwowanie, jak jedzą małe dzieci, jakie smaki preferują oraz w jaki sposób planują posiłek często przyprawia rodziców o zawrót głowy. Trudno się nudzić. Zazwyczaj jest ciekawie i nieprzewidywalnie…

Uwielbiam buraczki! Nie lubię buraków

634851_95610172Jednego dnia Twoje dziecko je buraczki/ziemniaki/płatki śniadaniowe/ser (wstaw cokolwiek) z wielkim apetytem. Domaga się, by podawać je na każdy posiłek, z utęsknieniem wypatruje ulubionego dania czy składnika i sugestię o zmianie menu postrzega jako zamach na własną wolność? Witam w klubie.

Moja córka wybrała buraczki. Były buraczki, był obiad. Najlepiej by buraczkami witać każdy dzień i żegnać czerwoną buzią kolejny poniedziałek i niedzielę. Buraki mają być w przedszkolu, mają być u babci. Były też w toalecie, kolorując wszystko to, co lądowało w nocniku. Były też w zabawie. Mała wybierała się po buraczki do piwnicy, przemierzając do wybranej szafki i udając, że zabiera z półki słoik z czerwoną zawartością.  Do czasu…aż pewnego dnia córka zmieniła front i oburzona, gdy z lodówki z przyzwyczajenia wyciągnęłam słoiczek buraczków, oznajmiła, że ona już nie lubi i nie chce.

Tylko lukier

Jeśli pączek, to tylko lukier. Jeśli skubaniec, to tylko góra. Jeśli sernik, to jedynie dół. No i ty rodzicu siedź i zeskrobuj lukier, dłub w cieście, by wydobyć z pięciu warstw jedną ulubioną. Galaretka z owocami? O nieee…Przecież ja lubię samą galaretkę, a owoce też same. Razem mi nie smakują.

Nie jestem głodna

Okresy wilczego apetytu przeplatane misją: odchudzanie? Apetyt kilkulatka to wielka niewiadoma. Jednego dnia zje danie z dokładką, by drugiego tylko „poskubać”. Najczęściej okresy wielkiego jedzenia następują po „chudych tygodniach”, a apetyt przybiera formę sinusoidy: jak jest, innego razu nie ma. Jednego dnia maluch niemal wyjada wszystko z lodówki, woła jeść od świtu do nocy i buzia mu się nie zamyka, by w kolejnym tygodniu jadł jak ptaszek i z grymasem na twarzy witał nawet ulubione dania….

Okresy „jem wszystko” następują po „nie jem nic i wybrzydzam”.

Przejmować się? Na pewno nie. I do niczego nie zmuszać!

 Powoli…lub szybko

Naturalnie dzieci jedzą wolno. Lubią przyglądać się jedzeniu. Wąchać, oglądać z każdej strony, zgniatać, miażdżyć, tworzyć różne wariacje na talerzu…Pośpiech nie jest wskazany, bo jest niezdrowy…. I takiego podejścia do jedzenia powinniśmy się uczyć od dzieci. Spokoju, celebracji, rozwagi. Niestety taki sposób jest niepraktyczny, dlatego zbyt szybko w posiłkach towarzyszy nam pośpiech, który przekładamy również na dzieci. Bo za chwilę wychodzimy, bo ucieknie autobus, bo trzeba zdążyć na śniadanie do przedszkola, na zakupy, bo jest tyle do zrobienia.

Poza tym gdy maluch rośnie i jest wychowywany w stylu: zjedz obiad, a będzie coś „słodkiego”, często uczy się, jak połykać główny posiłek, niemal bez gryzienia, by mieć go szybko za sobą, by dostać nagrodę…To właśnie dlatego wielu ekspertów odradza, by nie traktować jedzenia w kategorii „nagrody”, ale naturalnie jako sposób na zaspokajanie głodu.

Dlatego zamiast denerwować się, że makaron ląduje na głowie, a sos pomidorowy na białej ścianie, weźmy głęboki wdech i powtórzmy sobie, że to dla zdrowia naszych dzieci. Podobno działa. :)

Łączę smaki

Jak smakuje dżem z kiełbasą? A może na przykład zmieszać ketchup z musztardą lub posmarować banana masłem? Potrzeba eksperymentowania nie opuszcza dzieci chyba nigdy. Dzięki niej można tworzyć i doświadczać ciągle czegoś nowego, po to, by jedzenie było czymś więcej, a nie tylko dostarczaniem cennych kalorii. To by było za nudne.

W ten sposób dziecko rysuje sosem na talerzu, tworzy oczy, uszy…gdy tylko mu rodzic na to pozwoli. A mądry rodzic wykorzystuje ten potencjał i gdy tylko ma czas, tworzy: samochodziki, wagoniki, pudle z brokułów, statki z jajka i sera, biedronki z pomidora. Gorzej gdy maluch po twórczym akcie mamy czy taty tak się zachwyci dziełem sztuki, że nie zechce jego zjeść…bo szkoda.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    hehehe…jak zwykle z dystansem i zabawnie! Brawo!

  2. monik monik

    zabawne! :)

  3. Jolka22 Jolka22

    Moje dziecie nie lubi pomidorów, ale pomidorówkę już tak. Nie akceptuje też ciepłych napojów i obiadów: wszystko musi być chłodne. A w wieku niemowlęcym i trochę później jadło wszystko…

  4. asiula asiula

    hahaha! Dokładnie tak ;) życie, samo życie

  5. HelowaMama HelowaMama

    Jeszce niedawno moje dziecko wcinało warzywa jak cukierki. Jadło wszystko, co położyłam na talerzu. Soja? Jagło? Gryka? Marchewka? Dynia? Proszę bardzo! Wcinała aż miło, a teraz? Dusi się startą marchewką (rozgotowaną w jarzynówce). Jako ulubione danie podaje „kotjety” (niedawno musiałam przemycać mięso w zupie, bo gryzło w gębę). I ku mojej rozpaczy ( jestem kwoką) całymi dniami nic nie je! Chwała Bogu, że nie tylko u nas tak jest! Przynajmniej mi raźniej:D

  6. monika06 monika06

    ha ha ale sie usmialam;-))) czytajac ten artykul z niedowierzaniem wrecz, uswiadomilam sobie, ze nie tylko moje dziecie ma takie sklonnosci manualne;) osobiscie nie skusilam sie jeszcze do przelamywania bulek w sklepie( poki co nie mam tego w planach) wiem jedno, ze dziecko to czlowiek i tak jak my dorosli czesto grymasimy przy stole, to i dzieci maja do tego prawo, czesto sie zdarza , ze moglibysmy tygodniami zajadac salate niczym kroliki, az pewnego dnia nam smierdzi – jak to zwykla mowic moja corka-i na sam widok rosnie nam w buzi;) widzac, ze corka odmawia dotychczasowej ulubionej potrawy, nie namawiam, nie kombinuje, nie przemycam, bo to bez sensu, wole zaproponowac cos zupelnie innego, „zapomnianego”, cos co bylo kiedys ulubione, a noz sie okaze pychotka;) a co do sposobu jedzenia posilkow, to lepiej bedzie jesli nie bede poruszac tematu;) dodam tylko, ze jedzenie znajduje sie wszedzie, tylko nie na talerzu;))) taki urok ciekawskich dzieci, a jesli dziecko glodne i mu smakuje to wszystko sie w brzuszku zmiesci;)

  7. Marcia Marcia

    moja babcia nie lubi ogórkowej bo jest kwaśna i brzuch ją później boli, ale już sok z ogórków kiszonych prosto ze słoika jest supeerrr smaczny i brzuch zdrowy. więc nie ma co wymagać od dzieci logiki i uporządkowania :))

  8. Ania Ania

    Bombowy artykuł! A wiecie co jest najlepsze, ja pamiętam takie rzeczy z własnego rodzinnego domu! Ja i brat i siostra, każde miało jedną z tych zachciewajek/ niechciewajek. Ojej, a teraz po tych prawie 30 latach wszystko znów przede mną… Hihi ;)

  9. mdaag mdaag

    K Od jakiegoś czasu rozszerzamy dietę naszej córce -ma 9 miesięcy. Martwiłam się że nie chce dosłownie nic jeść. Nadal kończyło się na piersi. Moja mama podpowiedziała mi że ja również niechętnie jadłam nowości i podała mi swoje sposoby na „oszukanie” mnie. Zupę jarzynową „doprawiam” troszkę słodszą kaszką manną, owoce „przemycam” w kaszeczkach, biszkopciki rozpuszczałam w mleku ściągniętym z piersi. I ku mojemu zdziwieniu podziałało. Teraz małymi kroczkami Marysia próbuje już wszystkiego. A już zauważyłam że ma swoje wybrane smaki :)

  10. Koteczek44 Koteczek44

    Małe dzieci jedzą dziwnie, moja mała po prostu zawsze mnie zaskakuje, i ciagle nie moge sie nadziwić, że ona tak godzinami potrafi skubać, bawić się, układać wszystko na talerzu. My dorośli gdzieś gubimy radość z takich odkryć…