Jak blogują polskie mamy? O rywalizacji, pisaniu o niczym i o cenie własnego zdania

„Między blogującymi mamami jest wiele ciekawych zjawisk opartych na rywalizacji.  Od dobijania przeciwnika tym, jak idealne dziecko się posiada, które już w drugiej dobie życia przesypiało całą noc, nie miało kolek, uwielbiało się kąpać, wszystko pięknie jadło i w zasadzie śmiało się całą dobę. Przez to, jak znakomicie radzimy sobie z dzieckiem, że mamy czas na pomalowanie paznokci, zrobienie full makijażu, że brzuch płaski jak deska, że mąż wracający po pracy ze śpiewem na ustach od razu przejmuje obowiązki przy dziecku ZAWSZE!  Po oczywiście stan posiadania. Miliardy kocyków po trzy stów za każdy, pościel z bawełny organicznej za kolejne parę stówek, bryka dla dziecka z takimi bajerami, że zanim się zahamuje, trzeba kleknąć i się pomodlić.” – Anita znana również jako Sroka, chemik, tester kosmetyczny.

sosrodzice.pl: Blogowanie wśród młodych mam jest dzisiaj bardzo modne…

Anita: Wydaje mi się, że generalnie blogowanie samo w sobie jest modne.

Dlaczego?

A: Prowadzenie bloga to przede wszystkim oderwanie od rutyny dnia codziennego, nagle trzeba włączyć mózg na inne obroty.

iStock_000021779385XXXLargePojawienie się dziecka wiele zmienia, a przede wszystkim mocno skraca listę rzeczy, które można robić. Takie „braki” każdy próbuje sobie rekompensować na swój sposób, no i jednym z takich sposobów jest prowadzenie bloga.

Ja sama na początku nie wiedziałam, co chciałam z tym moim blogiem robić, czas oczywiście wiele zweryfikował i wpłynął na to, co obecnie na blogu się znajduje.
Poza tym prowadzenie bloga o „jakiejś” tematyce daje poczucie bycia w jakiejś grupie, która myśli, czuje i przeżywa to samo, co my.

Ja w bonusie poznałam wiele naprawdę wspaniałych dziewczyn. Jesteśmy rozsiane po całej Polsce i za granicą, a mimo to okazuje się, że mamy wiele wspólnych tematów, nie tylko tych „dzieciowych”.

Raczej przyjemność czy forma na zarobek?

A: W moim przypadku przyjemność (uśmiech -przyp.red),  choć czasem dość stresującą i denerwująca.  Dla innych nie wiem…. Mogę się tylko domyślać.

Przypuszczam, że wiele osób zakładających blogi kompletnie nie wie, co robi. Zresztą ja też tak miałam.

Siada się do komputera, chce się coś zrobić, niby wie się co, ale jednak nie do końca. Główkuje się nad nazwą, wymyśla się jakieś cuda, sprawdza dostępność, potem znowu myśli, czy jest ok i klik jest blog.

Zdaję sobie sprawę, że wiele blogów powstaje w celach zarobkowych. Legendy o tym, jakie pieniądze zarabiają szafiarki czy blogi kulinarne, czy choćby najsławniejszy bloger Rzeczpospolitej Kominek działają na wyobraźnię…Jednak założenie samego bloga to nie wszystko. Nie da się do końca przewidzieć czy się uda.

I jak się nie udaje, to się pisze blog o „dupie Maryny”, jak to ujęłaś w jednej ze swoich notek?

A: Hahaha skoro są takie blogi, to pewnie są i ich odbiorcy. Komuś są one pewnie potrzebne, ktoś je czyta, ktoś pod nimi komentuje. Możliwe, że to ja jestem niesprawiedliwa lub na tyle już zmanierowana, że chciałabym czytać tylko blogi pisane z pasją.

Możliwe, że te blogi, które uważam, że piszą o tej dupie, wcale takie nie są, może jak to się teraz pięknie mówi nie jestem ich targetem. A może właśnie jest tak jak myślę – wizja wielkiej gotówki przelewającej się przez blogi kusi „łatwym” zarobkiem, więc warto coś zrobić i powstaje potworek pisany pod sponsorów i publiczkę. Jeżeli ktoś się na to nabiera, to tylko pogratulować twórcy.

Co jest zatem ważniejsze: czy sam fakt dzielenia się informacjami z codziennego życia wystarcza, czy raczej chodzi o to, by dany blog stał się „modny”?

A: Wszystko chyba zależy, w jakim celu bloga się prowadzi. Jednym wystarcza, że ktoś czyta, że komentarz zostawi. Inni muszą mieć potwierdzenie celowości swojego pisania przez statystyki, słynne UU (czyli unikalnych użytkowników), ilości obserwatorów itd… Zresztą większość wpada w takie pułapki.

Sama założyłam fan page na Facebooku, choć obecnie nie wiem po co tak do końca.  Prawdą jest też, że w pewnym momencie formuła bloga o rodzicielstwie zaczyna się wyczerpywać. Pisanie o dziecku, o tym, co robi, co umie, ile razy pieluchę się mu zmieniało itp… przestaje wystarczać i wiele mam wplata swoje zainteresowania w bloga. I przyznaję szczerze, że to najbardziej lubię (uśmiech – przyp.red), takie zaskoczenie, że ktoś umie takie coś, lubi co innego, robi niesamowite rzeczy, o których ty nawet nie masz pojęcia.

Tak, ale czasami dzieje się wręcz przeciwnie…Napisałaś:”Nagle fajny (moim zdaniem) blog przepoczwarza się w poprawnie polityczną słodko-mendzącą papkę w której broń boże się nie przeklnie nawet słowem dupa (bo reklamodawcy tego nie lubią), niczego się nie krytykuje, bo to potencjalni reklamodawcy i generalne wszystko się zachwala (to chyba celem pokazania, że nawet najgorszy chłam można pięknie opisać). Za to ma się kompletnego focha na tych posiadaczy bloga, co to za marne gorsze gotowi są wykonać wpis sponsorowany – „bo psują rynek”.

A: Sława i kasa kuszą wielu, darmowe gadżety, szmery, bajery, szyki guziki (uśmiech – przyp. redakcja).

A tak serio, to chyba kwestia szczęścia, czy dane Ci będzie pozostanie sobą i zarabianie na tym, czy aby zarobić, będziesz musiał wykonać całkowity zwrot swoich poglądów. I znowu należy zadać sobie pytanie, po co piszemy bloga.

Mnie takie całkowite zmiany w blogach dobijają. Zaczynam się zastanawiać, czy blog przed zmianą był prawdziwy, czy po zmianie? Odchodzę od tych blogów, nie czytam – dbam o wątrobę, bo jak wiadomo stres temu organowi nie służy…

Zbyt wiele chyba miejsc „różo-błękitnych” a za mało takich, które zapadają w pamięć…krytycznych, błyskotliwych, naprawdę interesujących…

Nie każdy może być „jakiś”, nie każdy ma do tego chęć. Wielu ludzi nie wierzy, że ich zdanie może mieć jakąś wartość. Nie każdy potrafi pogodzić się z krytyką, wyrazami niechęci, nie mówiąc już o obraźliwych komentarzach z wulgaryzmami co drugie słowo.

Jeżeli krytykuje się coś lub kogoś, zawsze znajdzie się taki, co ci powie, że robisz to z zawiści, zazdrości, z powodu własnej małostkowości itp… Choćbyś nie wiem jak bardzo chciał być uczciwym i miał rację. Zawsze ktoś zarzuci ci, że działasz na czyjąś korzyść, bo .. go lubisz, czerpiesz z tego korzyści lub po prostu jesteś głupi.

Nie wszyscy potrafią przejść nad tym do porządku. Sama mam wiele nieopublikowanych postów napisanych pod wpływem chwili i nerwów, które nie ujrzały świata dziennego, bo pewnie wywołałby wojnę, a nie na tym mi zależy.

Wojna nawet w słusznej sprawie byłaby zła?

A: Emocje nie są dobrym doradcą, pod ich wpływem często plecie się trzy po trzy, a potem człowiek żałuje.
W świecie matek (choć pewni nie tylko) często idzie na przysłowiowe noże, dyskusje przeradzają się w szpetne pyskówki, na końcu każdy czuje się dotknięty twoim postem.  Jednocześnie nic on nie wnosi – nic się nie zmienia.
Ja chcę tylko uświadamiać ludzi, że bywają nabijani w butelkę. Nie mam czasu na tłumaczenia, co autor miał na myśli, pisząc dany post.
Poza tym, może mój punkt widzenia wcale nie jest słuszny? Może źle odczytuję czyjeś intencje?

Blogujące mamy rywalizują między sobą?

A: No ba! Między blogującymi mamami jest wiele ciekawych zjawisk opartych na rywalizacji.

Od dobijania przeciwnika tym, jak idealne dziecko się posiada, które już w drugiej dobie życia przesypiało całą noc, nie miało kolek, uwielbiało się kąpać, wszystko pięknie jadło i w zasadzie śmiało się całą dobę. Przez to, jak znakomicie radzimy sobie z dzieckiem, że mamy czas na pomalowanie paznokci, zrobienie full makijażu, że brzuch płaski jak deska, że mąż wracający po pracy ze śpiewem na ustach od razu przejmuje obowiązki przy dziecku ZAWSZE!
Po oczywiście stan posiadania. Miliardy kocyków po trzy stów za każdy, pościel z bawełny organicznej za kolejne parę stówek, bryka dla dziecka z takimi bajerami, że zanim się zahamuje, trzeba kleknąć i się pomodlić.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Zwyczajna mama Zwyczajna mama

    korzystam z rad tej Pani ;) czytam opisy kosmetyków. Ja nie jestem chemikiem i nie znam się na tym, ale dobrze, że jest ktoś, kto podpowie ;)

  2. jadzia jadzia

    Fajny wywiad :) Krytyczne spojrzenie: to mi się podoba…

  3. Niezła Żona Niezła Żona

    Świetny wywiad, świetny tekst :)

    Szczery, prawdziwy od serca i z humorem!

  4. Kiniowata Kiniowata

    Według mnie blog ma być miejscem relaksu, totalnie niezależnym, pozbawionym cenzury. Niestety w Polsce to rzadkość. Blogerki sie sprzedają, piszą tak, żeby uzyskać jakieś próbki za 5 zł, ;podpaski, czy wkładki laktacyjne. Dla mnie to żenada!

  5. Karlita Karlita

    Uwielbiam bloga Sroki!!
    Wiele cennych rad! Gdy szukam kosmetyków dla dzieciaków zawsze czytam analizy na blogu Anity :-)
    Świetny wywiad.

  6. MaliMelomani.pl MaliMelomani.pl

    Nie ma mam, ani dzieci idealnych, ale nie oszukujmy się – lepsze przygotowanie do macierzyństwa, świadomość, wiedza, kontakt, etc, pomagają ograniczyć problemy :) Moje dziecię na nieszczęście hejtujących należy do tych „bezproblemowych”, tak – nie wiem co to nieprzespana noc :D płacz? max kilka razy w tygodniuz głodu, naglego przebudzenia albo walnięcia (się) zabawką :) Do tego ciche ząbkowanie i kosmiczny wózek :D Ba, realizuję się zawodowo i to załkiem nieźle :) tylko ztym brzuchem gorzej :P No ale ja nie bloguję :P może powinnam zacząć? ;)