O internetowym kamienowaniu

Za każdym razem, kiedy media donoszą o śmierci dziecka, my „wzorowi” rodzice jesteśmy zbulwersowani.  Śledzimy i komentujemy doniesienia o wypadkach. Nadużywamy terminu „zaniedbanie”. Oceniamy i  zaznaczamy, że nas to nie dotyczy.   Czy aby na pewno? Czy nigdy nie popełniamy błędów, za które sami bezlitośnie ganimy i oceniamy? Wreszcie, czy na podstawie kilkuwersowego doniesienia wolno nam ocenić i rzucić kamień?

Alkohol =patologia?

Matki karmiące dzieci alkoholu nie piją. To zrozumiałe. A co z matkami starszych niemowląt i przedszkolaków?

Czy wypicie lampki wina do kolacji jest pijaństwem? Czy kiedy przesypiające całe noce dziecko położy się spać, można wypić piwo?

Niektórzy rodzice drżą na myśl o nauce jazdy konno, jednak niebezpieczeństwa są wszędzie...

Niektórzy rodzice drżą na myśl o nauce jazdy konno, jednak niebezpieczeństwa są wszędzie…

Kilka miesięcy temu, pojawiła się w mediach informacja o jedenastomiesięcznej dziewczynce, która zmarła w wyniku SIDS. Mimo, iż nie postawiono zarzutów rodzicom dziecka, internauci wiedzieli swoje.

W lakonicznej notce przedstawiającej sprawę zawarto informację o odbywającym się poprzedniego wieczoru spotkaniu towarzyskim, na którym pito alkohol. Nie było zaznaczone kto i ile wypił, nie było również informacji o tym, jaki rodzaj alkoholu podano, ale zlepek wyrazów – dziecko, śmierć, alkohol – działa na wyobraźnie.

Patologia, pijaństwo, zaniedbanie.

Czy nigdy nie piliście wina, kiedy dziecko poszło spać? Nie wydaliście kolacji dla znajomych? Jeśli nie, dalej możecie rzucać pochopne oskarżenia, bez obawy wyjścia na hipokrytów. Jeśli natomiast taka sytuacje miała kiedykolwiek miejsce, jedyną różnicą pomiędzy Wami, a opisanym przypadkiem jest fakt, że tragedia dotknęła ich, nie Was.

Zaniedbanie ?

Lampki z IKEA nie są śmiercionośnymi maszynami. To pewne. Dziecko, które straciło życie na skutek zaplątania się w kabel potrzebowało na to kilku minut. Nie było pozostawione bez opieki.

Wbrew opiniom pojawiających się pod doniesieniami o tej tragedii, nie ma żadnych dowodów na to, że rodzice dziecka byli nieprzeciętnymi głupcami. Wiemy jedynie, że dziecko wciągnęło przewód do łóżeczka, okręciło się nim i udusiło.

Oczywiście, lampka mogła być nieodpowiednio zamontowana,bo rodzice nie potraktowali jej jak zagrożenia ale równie dobrze mogła być nowym nabytkiem. Mogła leżeć na podłodze i czekać na montaż. Jedno z rodziców mogło pójść do garażu po potrzebne narzędzia, drugie do kuchni po butelkę z mlekiem. Nie znamy szczegółów, jednak „idealnym” nie są one potrzebne. Tylko rodzice głupich, proszących się o tragedię i nieodpowiedzialnych rodziców giną w wyniku wypadków.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Luelle Luelle

    Bardzo podoba mi się powyższe i podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami. Jestem mamą 9-miesięcznego sprytnego i szybkiego siłacza, który w mgnieniu oka stawia się w rozmaitych sytuacjach zagrożenia. Staram się jak mogę zadbać o jego bezpieczeństwo, ale jestem tylko człowiekiem, więc czasami wypadki się nam zdarzają. Tak, mogę zbudować zagrodę albo jeszcze lepiej wsadzić dziecko na cały dzień do kojca (niech się drze) lub przypiąć go w foteliku. Niech się nie rusza, to krzywdy sobie nie zrobi.. Tylko czy o to chodzi? Nieszczęścia się zdarzają. Ja z każdej takiej lekcji – cudzej czy własnej – staram się wyciągać wnioski dla siebie. I nie oceniam. Jeśli zdarzy się coś złego, niebezpiecznego, szkoda mi dziecka. I jego rodziców. Bo nawet jeśli popełnili błąd, nie chcieli tragedii, a teraz ją przeżywają.

  2. Ilona Ilona

    Co do młodocianych „uciekinierów” mój brat cioteczny w wieku 3latek miał tendencję to wybierania sie do babci na rowerku. Dodam ze dom babci oddalony o 6km. Droga biegnie przez wieś gęsto zamieszkana. Wystarczy ze Ciocia na sekunde spuściła go z oczu juz go nie było. Raz był poszukiwany przez Policję (na szczęście w tamtych latach posterunek policji był 50m od domu cioci). Znalazl sie po niecalej godzinie w polowie drogi do babci. Zatrzymała go znajoma sąsiadka zdziwiona co on robi taki kawał od domu (w między czasie jadąc rowerkiem mina z 50 domow i nikt sie nie zainteresował) Nikt z tego tragedi nie robił i nikogo patologiczna rodziną nie nazywał. Po tej „wycieczce” mojego brata wszyscy mieli nauczkę i zwracali większa uwage na to co sie dzieje w koło ich domu. Później wybrał sie jeszcze z 2razy w drogę do babci ale nawet nie zdążył przejechać 200m ktoś go złapał albo Ciocia zdążyła dobiec. Z czasem mu przeszło. Taki wiek. Nie należy oceniać nikogo nie znając sytuacji bo matka i ojciec to tez ludzie !

  3. mama mama

    Daje do myślenia , już nie raz okazało się że wiadomości o takich wypadkach zostały pokazane nieuczciwie .

  4. monika06 monika06

    ciekawy artykul, ktory powinien dac do myslenia a powiem,ze daje…zaplatani w codziennosci czesto nie dostrzegamy „zla”, ktore czyha na nasza pocieche tuz za rogiem, ale nie dajmy sie zwariowac, nie da sie okleic calego mieszkania tasmami zabezpieczajacymi, nie da sie wylozyc podlog gabkami, nie da sie kapac dziecka bez wody, nie da sie go nakarmic bez jedzenia, nie mozna go napoic bez picia! wypadki zawsze sie zdarzaja i zapewne jeszcze dlugo tak bedzie…
    jedyne co mozemy, to apelowac do tych wlasnie owych pozal sie Boze krytykow ludzkich, ktorzy nawet nie przyjrzeli sie sytuacji w jakiej sie cos wydarzylo ale jak zwykle do dorzucenia swych 3 groszy sa pierwsi…bo im sie cos takiego w glowie nie miesci!!! no coz…roznie bywa, skoro sie nic nie wydarzylo w twojej rodzinie, nie ponizaj, nie potepiaj innych, czesto niewinnych ludzi, ktorzy maja naprawde ciezko gdyz stracili dziecko lub w wyniku wypadku zostalo ciezko chore
    oni potrzebuja wsparcia a nie dolowania

  5. Myszka Myszka

    Trochę się zgadzam, a trochę nie zgadzam.
    Nie ma rodziców idealnych, nie da się ustrzec dziecka przed każdym niebezpieczeństwem, ale to nie znaczy, że nie trzeba się starać.
    Ja wśród znajomych widzę ostatnio taką tendencję do wyśmiewania wszelkich zabezpieczeń do mieszkania w myśl zasady musi spróbować, żeby się nauczyć. I jeszcze „zabawne” licytowanie się, co czyje dziecko zrobiło niebezpiecznego i nic mu nie było. A na deser nieśmiertelny argument, że w czasach naszego dzieciństwa nie było takich bajerów, a żyjemy. Podobne teksty słyszałam też o fotelikach samochodowych, co już w ogóle mnie przeraża.
    Przesada w żadnym kierunku nie jest dobra. Z jednej strony staram się nikogo nie potępiać, a rodziców jakichkolwiek szczególnie (no chyba że tych bijących, czy przywiązujących do stołu). Z drugiej strony nie wyśmiewam rodziców ostrożnych. Sama mam poblokowane szafki, śmieszną konstrukcję z resztek łóżeczka chroniącą kable i zaślepki w prawie wszystkich gniazdkach. Dzięki temu jestem spokojniejsza, czasami udaje mi się pracować z domu, a moje dziecko nie robi sobie dużej krzywdy. To że domostes i kreta trzymam zamknięte w szafce nie znaczy, że jestem nadopiekuńcza. Jednocześnie nie będę pierwszą osobą, która potępi rodziców dzieci, które się czymś zatruły.
    Z jednym się natomiast zupłenie nie zgodzę. Opiekując się małym dzieckiem nie powinno się pić alkoholu. To jest naprawdę rzecz, która nie jest niezbędna do życia. Ja nie piję, nic a nic. Moje dziecko jest tak żywe i ruchliwe, że wymaga 100% uwagi i refleksu. Nikt nie zagwarantuje mi, że nie obudzi się za 15 minut bez żadnego wyraźnego powodu. Byłam na takiej imprezie koleżeńskiej z dziećmi, gdzie inni pili piwo. A potem była zabawa w podrzucenia innego dziecka zakończona upadkiem. Może zdarzyłaby się na trzeźwo, a może nie. Zdarzyło się nam już też, że całkiem zdrowe wieczorem dziecko obudziło się w środku nocy ze szczekającym kaszlem. O 3 w nocy wylądowalismy na ostrym dyżurze, okazało się że to zapalenie krtani i dzięki lekom szybko przeszło. Ale co by było gdyśmy wypili sobie tę lampkę wina? Kto prowadziłby samochód? Czy usłyszelibyśmy kaszel, czy spalibyśmy mocniej niż zwykle? Ja wolę nie ryzykować.
    Tak jestem tylko człowiekiem, popełniam błędy, ale jeśli mogę się przed czymś ustrzec to będę to robić.

    • wrocław wrocław

      nie przesadzajmy z tym piciem. lampka nie jest wystepkiem, zawsze można zawołać taryfę/może sąsiada/może kogoś z rodziny. ale owszem nie należy pić dużo i niemal codziennie, mając dziecko pod opieką.
      czyjaś tragedia jest rozrywką dla tych.. co dzieci nie mają i nie mieli, po drugiej stronie lustra świat jest inny. nie upilnujemy, możemy się bardzo starać by skonczyło się na guzach.
      jestem tylko pełna podziwu dla rodziców/dziadków dzieci które zostały skrzywdzone (np. zabite przez kogoś, jak dzieci które umierają przy porodach na skutek zaniedbania, są zabijane przez ojczymów czy ojców) że potrafią o tym mówić niemal nastepnego dnia w mediach. i taym sposobem nakręca się epatowanie „zaniedbaniami” i wystawia na pozytywne i nie pozytywne komentarze.
      mam dziecko, świat mi się zmienił. też popełniłam błędy, ale nie ma najlepszego sposobu wychowania. możemy ratowac, pocieszać i uczyć się refleksu.

  6. Joanna J Joanna J

    k No cóż…Moje dziecko uciekło nam, babci, panią w przedszkolu…sekunda wystarczyła. To znaczy że jesteśmy nieodpowiedzialnym rodzicami? Babcia jest nieodpowiedzialna? Przedszkolanki?
    No kurna, takie małe ADHD nam się trafiło ;-) Bywa. Zdarza się. Wszystkiego człowiek nie przewidzi. Choćby oczy miał z przodu, z tyłu i- za przeproszeniem- w d…
    Naprawdę daleka jestem od osądzania rodziców którym dziecko np. uciekło, zniknęło na chwilę z oczu…Dzieci miewają takie pomysły, że człowiek nie jest w stanie ogarnąć.
    Co do picia…Owszem, jak dziecko śpi, zdarza nam się z mężem wypić piwko. Zawsze czuję się z tym trochę nieswojo….Ale jak jesteśmy gdzieś razem, z dzieckiem, zasada jest taka- jedno nie pije.

  7. Sayane Sayane

    Od razu przypomniało mi się jak moja dwuletnia córka rozbiła głowę o ramę łóżka. Huk na cały dom, krzyk, szycie na pogotowiu. Siedziałam na tym łóżku, obok. Gdy podskoczyła po raz pierwszy zdążyłam powiedzieć tylko „Nie…”. Nieszczęście to kwestia sekund.