Instytut Matki i Dziecka – rekomendacja z kapelusza?

Rekomendacja to polecenie czegoś lub kogoś, wydanie pozytywnej opinii. Gdy rekomendacje wydaje znana instytucja, która utrzymuje się z pieniędzy podatnika, teoretycznie można liczyć na jej niezależność i bezstronność. Słowo „teoretycznie” nie jest użyte przypadkowo. Praktycznie bywa różnie, żeby nie napisać, że często źle.

Konsument zalewany przez tysiące produktów ma prawo liczyć, że logo znanej i cenionej instytucji zamieszczane na produkcie znajduje się tam z ważnych przyczyn, po dokładnym zapoznaniu się ze specyfiką towaru. Dlatego tym bardziej dziwią rekomendacje wydawane przez Instytut Matki i Dziecka. Logo te znajdziemy w zaskakujących miejscach…

Bezwartościowe rekomendacje?

logo_imid2Instytut Matki i Dziecka zajmuje się opiniowaniem jakość produktów dla dzieci, kobiet w ciąży i matek karmiących od początku swojego istnienia, czyli już od ponad 50 lat. Obecnie około 200 produktów ma prawo umieszczać na opakowaniach logo instytutu wraz z informacją o przyznanej pozytywnej opinii instytutu.

Odwiedzając stronę Instytutu Matki i Dziecka, możemy przeczytać:

Instytut od lat cieszy się ugruntowaną i wiarygodną pozycją w kraju i na forum międzynarodowym. Działania podejmowane przez Instytut Matki i Dziecka służą ludności Polski, rodzinom planującym i oczekującym na dzieci, wychowującym je, a także samym dzieciom i młodzieży.

Prześledźmy rekomendacje wydane przez Instytut Matki i Dziecka. Celowo przedstawiam tu te najbardziej kontrowersyjne:

  • Szynka Morlinki z indyka – w składzie ma konserwant azotyn sodu, potencjalnie rakotwórczy. Dzienne spożycie tego składnika nie powinno być wyższe niż 0,06 mg na kg masy ciała. Nadmiar może powodować nadpobudliwość.
  • Herbatniki Lu – zawierają w składzie syrop glukozowo-fruktozowy.
  • Danonki – mają w składzie cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, skrobię modyfikowaną, które w diecie dziecka powinny występować w bardzo ograniczonej ilości.
  • Petitki Lubisie – na drugim miejscu na liście składników: cukier, następnie syrop glukozowo-fruktozowy i fosforany (difosforan disodowy). Według specjalistów, nadmiar difosforanów może uszkodzić nerki. Fosforany wykazując powinowactwo do wapnia, mogą wiązać się z nim i wpływać na zmniejszenie gęstości kości i zwiększać ryzyko osteoporozy.
  • Parówki Morlinki z indyka. W 2009 roku okazało się, że Morlinki są zbyt tłuste i ubogie w białko i warszawski sanepid nakazał wycofać je z przedszkoli, podobnie jak inne marki parówek. Ponadto parówki te mają jedynie 64% mięsa (dla porównania Sokoliki od Sokołowa mają w składzie 87% mięsa).
  • Nosidełko-wisidło Womar – umożliwiające noszenie dziecka z przodu plecami do rodziców, według producenta nadaje się dla dzieci od trzeciego miesiąca życia, ale trudno się z tym zgodzić.
  • Woda Żywiec Zdrój – to woda źródlana, którą na potęgę piły jakiś czas temu kobiety w ciąży i tuż po porodzie. Narażone na utratę cennych minerałów, zamiast dostarczać ich z wodą, sprzyjały ich wypłukiwaniu. Lepsza na okres ciąży i połogu byłaby woda mineralna. Jest też inny problem, o którym informowały „Przekrój” w 2006 roku: „Na zlecenie miesięcznika konsumenckiego niemieccy analitycy przebadali wodę Żywiec Zdrój. Instytut Matki i Dziecka właśnie ten produkt poleca w żywieniu najmłodszych. Badania przeprowadzono dwukrotnie, z rocznym odstępem. W obu przypadkach okazało się, że w wodzie Żywiec Zdrój jest więcej bakterii niż w tej z kranu”. W tym samym artykule opisywana jest historia Anieszki Dunal, która zaniepokojona tym, jak odbarwiła się podłoga po stłuczeniu na niej słoiczka posiłku dla dzieci, dowiedziała się, że „ za jakość produktu i jego rzeczywisty skład odpowiada producent. Czyli że naukowcy w ogóle nie badali, co znajduje się w deserze, na którym się podpisali. Oświecono mnie jeszcze, że dzięki witaminie C dzieci w Polsce nie mają szkorbutu.”

Nosidełko niemowlęce N7 Womar w Nosidełka HK HERKULES - Najlepsze Artykuły Dla Twojego Dziecka

Nosidełko i pozytywna opinia IMiD

Nosidełko i pozytywna opinia IMiD

 

womar
Na stronie instytutu

„Racjonalne odżywianie, bezpieczne pielęgnowanie i zabawa wpływają istotnie na jakość życia dziecka, co utwierdza nas w przekonaniu o słuszności prowadzonej w Instytucie Matki i Dziecka procedury.
Produkty, które pozytywnie przejdą proces weryfikacji i spełnią bez zastrzeżeń wymagane kryteria pojawiają się na rynku wspierane wizerunkiem i autorytetem Instytutu. Służą temu umieszczane na opakowaniach ocenianych wyrobów znaki chronione jak logo oraz tekst „Produkt posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka”. Dzięki temu rodzice bez obaw mogą wybrać dla swoich dzieci produkty bezpieczne i zalecane w żywieniu i pielęgnacji dzieci.”

Czy jednak wszystkie powyższe produkty są bezpieczne, pozwalają na racjonalne odżywianie i czy aby na pewno można je polecać bez wyrzutów sumienia?

Śmiem wątpić.

Na pewno wśród artykułów rekomendowanych przez Instytut znajdują się również te godne polecenia. Jednak długa lista przypadkowo wydanych pozytywnych opinii (lub opinii dobrze opłaconych) dyskwalifikuje wartość logo Instytutu.

Gdy ja widzę logo instytutu na produkcie jeszcze uważniej czytam skład a Ty?

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. xxx xxx

    Nie wierzę w te rekomendacje, dobrze, że o TYM piszecie!!! Trzeba takie sprawy rozgłaśniać!

  2. HelowaMama HelowaMama

    Jak dla mnie nic, co ma w składzie syrop glukozowo-fruktozowy i/lub konserwanty, nie powinno być rekomendowane przez organizację która ma chronić dzieci. Karmienie dzieci parówami z rekomendacją, sugeruje ,że to zdrowe odżywianie. Ta organizacja dąży do tego, aby stracić zaufanie rodziców. Mojego nie ma od dawna- dokładniej odkąd zobaczyłam ich znaczek na danonkach i parówkach właśnie. Co do wody źródlanej- nie wiem co o tym myśleć. Kranówka ma mniej bakterii, to pewne -jest oczyszczana, źródlanka nie. Ogólnie, nie podaję dziecku kranówki z obawy przed skażeniem wtórnym ( Z rur, celowego zatrucia ujęcia itd.). Chyba trzeba by było przebadać również inne wody i wysłuchać jakiegoś specjalisty.

  3. Madzik Madzik

    Prawda, też się przejechałam nieraz na opinii tej instytucji!

  4. miraga miraga

    Akurat ta woda źródlana zawsze mnie dziwiła, że jest polecana dla matek.

  5. lavinka lavinka

    Wielkie mecyje, sód jest wszędzie, w każdej wędlinie, w każdych chrupkach kukurydzianych i ryżowych. Gdybyś czytała etykiety na opakowaniach tego co jesz, nie bardzo by Cię to bulwersowało. Co do bakterii w wodzie z kranu, to jest o tyle głupie porównanie, że woda z kranu jest bardzo różna w zależności od osiedla, miasta, regionu kraju. Zaczynając od źródła, bo jedni mają studnie głebinowe, inni oligocenkę, trzeci biorą wodę z oczyszczalni ścieków. W samej Warszawie jest kilka różnych „wód”, więc porównywanie ich pod kątem bakterii do czegokolwiek jest chybione.
    Natomiast rekomendacje instytutu to chyba od początku zabieg marketingowy, albowiem większość produktów dla dzieci musi być przebadana tak samo jak produktów dla dorosłych. Tylko że ludzie, którzy je badają, niekoniecznie mają odpowiednią wiedzę. Żywność ma jakieś normy, ale już nosidła czy chusty to rzeczy poza jakąkolwiek kontrolą.

    • Dorota Dorota

      Co do bakterii – cytat.

      Jeśli chodzi o etykiety: czytam. Nie o to chodzi. Mowa o rekomendacjach, które powinny być uważniej wydawane.

  6. Bluszczyk Bluszczyk

    A ja wcale nie zwracam uwagi na żadne rekomendacje. Nie wierzę nikomu poza własnym rozsądkiem i sama decyduję co podać dzieciom. Wychodzę z założenia, że każdy może się pod czymś podpisać, wystarczy dać mu za to odpowiednią ilość kasy. Smutne to, ale prawdziwe. Teraz niczego nie bada się rzetelnie, dopóki komuś nie stanie się krzywda, a i wtedy nie ma pewności, że się o tym dowiemy :(

    • HelowaMama HelowaMama

      Jasne, ale dobrze byłoby wiedzieć,że istnieje instytucja, która faktycznie ma na uwadze dobro naszych dzieci. Byłoby łatwiej wybierać spośród setek produktów. Tyle,że znaczek IMiD to napis na dropsach, a nie rekomendacja! Może stwórzmy opozycyjną organizację ” Instytut Gorliwych Mamusiek”. Będziemy badać, oceniać i testować, a każdego kto będzie pakował chłam do produktów dla dzieci będziemy sadzać na karym jeżyku:) Tak się rozmarzyłam…:)

      • sosrodzice sosrodzice

        Helowa Mama, coś próbujemy działać w tym temacie, dlatego ani groźby ani prośby, pochodzące od producentów po niepochlebnej recenzji nie prowadzą do usunięcia artykułu ze strony…
        Niestety wielu wydawców stron myśli inaczej: chwali i docenia wszystko, bez uwzględniania własnego (choćby subiektywnego) zdania.

        • HelowaMama HelowaMama

          Niestety- to prawda. Dlatego wiecznie tu siedzę:) Czasopisma dla rodziców, to niestety jedynie broszury reklamowe.

  7. MartaB MartaB

    Jakos mnie to nie dziwi, zyjemy w kraju korupcji, UKŁADY-UKŁADZIKI …Sądze, ze Instytut udowodnilby zbawienny wplyw na nasze pociechy każdego produktu, o ile by im za to odpowiednio zaplacili…takze drodzy rodzice radze sie takimi ” AUTORYTETAMI” nie sugerowac…swoją drogą-dobra żenada…

  8. ja87 ja87

    Ludzie, jeżeli ktoś nie potrafi zrozumieć, że woda źródlana to woda „jak ze studni”, to wcale mi go nie żal, że pił tę kranówkę… Mineralna to mineralna.

  9. Cfk Cfk

    Oredowniczka zdrowego racjonalizmu, chcialaby podchodzic do dziecka racjonalnie, wysylalaby polowe rodzicow na Antarktyde bi jej nie odpowiadaja, a burzy sie, bo dziecku nie wolno tego czy tamtego. A co to, dziecko to jakis niepelnosprawny organizm? Sami jemy konserwanty, ale dziecku Boze bron? Triche brak konsekwencji w tym, co Oani pisze.

    • Dorota Dorota

      Cfk, jeśli chcesz karmić dziecko czym popadnie, nikt nie broni, Twoja decyzja. Każdy sam wybiera. To, że maluch zje od czasu do czasu parówkę czy Danonka, wiadomo nie umrze od tego. Nie w tym sęk.
      Problem w opiniach wydawanych przez Instytut. Nikt nie przeczy, że instytucja ta pomaga ludziom, ale jednocześnie robi coś, na co się nie zgadzam: wydaje pozytywne opinie produktom, których jakość pozostawia wiele do życzenia. Tym sposobem daje sygnał rodzicom: możecie jeść, podawajcie swoim dzieciom, bo to DOBRE i ZDROWE.
      Podobnie było z pewną kawą….która otrzymała pozytywną opinię, a potem ją wycofano ze sprzedaży, bo okazała się wręcz…niebezpieczna ;) Ale to już inny temat.
      A co do wysyłania na Antarktydę: hmm…pewna figura stylistyczna. Przykro mi, że jej nie rozumiesz :) Pozdrawiam gorąco!

    • Krzysztof Krzysztof

      W artykule nie chodzi przecież o to co dziecko może jeść, tylko czego instytucja nie powinna polecać jeśli ma być rzetelna. Przeciętny klient po zobaczeniu znaczka rekomendacji powinien mieć pewność, że nie zawiera ona konserwantów, barwników itp itd, a nie jeszcze ma śledzić etykietę.

      • Ewka Ewka

        Człowieku… IMId nie daje r e k o m e n d a c j i …. tylko opinie. Polecam lekturę słownika

        • Dorota Dorota

          Ja również polecam lekturę słownika. Rekomendacja to inaczej pozytywna opinia.
          Artykuł dotyczy produktów, które otrzymały pozytywną opinię Instytutu.
          Gdzie tu widzisz błąd?

          • ewa ewa

            http://sjp.pwn.pl/szukaj/opinia

            imid nie rekomenduje…. poza wszystkim poziom tego artykułu jest żałosny… Pani Doroto, dlaczego nie ma mojego pierwszego komentarza? wstydzi się Pani błędów????

            • Krzysztof Krzysztof

              To może prościej dla Pani. Czy jeśli Instytut Matki i Dziecka wydaje opinie to pozytywną czy negatywną? O negatywnych nie wiem, ale w artykule widzę polecenie produktu przez instytut. Czy nazwiemy to opinią, rekomendacją, poleceniem, orzeczeniem itd co za różnica dla przeciętnej osoby?

              Jeśli ktoś wydaje o czymś/kimś pozytywną opinie tj rekomenduje.

          • ewa ewa

            rozumiem, że wasze „testy” produktów są wiarygodniejsze. Macie Instytut Sos Rodzice i profesorów światowej sławy w kadrze… żałosne. Ach… tylko u was jest taniej….

            • sosrodzice sosrodzice

              Tak, Pani Ewo, jest taniej, bo bezpłatnie: http://www.sosrodzice.pl/wspolpraca/. Za testowanie produktów nie pobieramy opłat, dlatego jesteśmy niezależni w przeciwieństwie do wielu Instytucji. I jeśli sądzi Pani, że tymi komentarzami Pani coś zmieni, to się Pani myli.
              Poza tym jako moderatorzy mamy prawo nie akceptować wulgarnych, chamskich komentarzy poniżej jakiegokolwiek poziomu. Może Pani je pisać do woli. Jednak treści tego typu nie będą akceptowane. Jeśli wysili się Pani i napisze komentarz, który wniesie coś do dyskusji, a nie będzie tylko stertą „wykrzykników”, to zapraszamy. Gorąco pozdrawiamy!

              P.S. Poza tym proszę wziąć pod uwagę, że nękanie autorów, także w internecie, obrażanie, może być odczytane w bardziej poważny sposób. Nie tylko jak wyraz osobistej frustracji.

            • HelowaMama HelowaMama

              Niech Pani przeczyta skład produktów posiadających pozytywną opinię rzeczonego instytutu. Wielu z tych rzeczy nie tylko nie podaję dziecku, ale również nie jem sama. Dbam o zdrowie i jakość życia mojej rodziny. Nie jesteśmy kosmitami, po prostu nie jemy śmieci. Nikt nie kwestionuje działania instytutu na innym polu, chodzi o pozytywne opinie wydawane na podstawie…no właśnie? Czego? Eksperci instytutu odkryli zbawienny wpływ cukru, syropu glukozowo-fruktozowego i konserwantów na organizm dziecka?

        • Krzysztof Krzysztof

          Pani Ewo, jeśli mamy dyskutować to na poziomie. Zachęcam do przeczytania definicji – http://sjp.pwn.pl/slownik/2573787/rekomendacja

          Po przeczytaniu definicji, stwierdzam, że dobrze napisałem… a Pani potrafi się przyznać do błędu? :)

  10. Olenka Olenka

    Oj, Pani Ewa, ma dzisiaj zły humor…a może zalezy jej tak bardzo z jakiegos innego powodu?
    jakie znacznie ma czy Instytut ratuje dzieci? ratuje, i zmienia to ze wystawia takie opinie?
    Dla mnie nie zmienia.
    To sie nazywa rzetelnosc: napisac prawde mimo, ze instytucja robi wiele cudownyh rzeczy.

  11. Iga Iga

    Wstyd mi za takich „ekspertów”.Nigdy już nie potraktuję logo tego instytutu poważnie :(((

  12. Mama ja Mama ja

    Sosrodzice to jedyne miejsce, które znam, gdzie nie czytam wpisów nasyconych aż chce się …reklamami. Widziałam to nieraz, że autorki przykładają się do swojej pracy, a może już misji? I bardzo Wam za to dziękuję. Jestem tu często, choć nie zawsze komentuję i jestem z Wami. Wierzę, że takie dziwne komentarze Was nie złamią.

  13. aniela aniela

    Instytut Matki i Dziecka zarabia na tym, a firmy zarabiają na posiadaniu niby loga IMiD, bo jest szansa, że więcej towaru kupią…
    Podobnie Dyrektor Maciejewski, przyjmuje prywatnie na Żytniej, a swoim prywatnym pacjentkom przepisuje badania skierowania i robi je w IMID.
    Masa długów, kombinacje.
    Podejrzany jest też oddział pediatrii z odstraszającą i zakłamaną doktor Korotyńską… koszmarna baba mam z nią złe doswiadczenia, że wredna widać na kilometr.

  14. Mama Mama

    Moja przygoda z IMiD z przed kilku miesięcy… kopiuję z innego postu:

    Dziś właśnie zauważyłam w Biedronce wodę Polaris KIDS, jest polecana przez IMiD i obok zawarta jest informacja „Dla dzieci powyżej 3 roku życia.” Zdziwiła mnie ta opinia, bo woda spełnia kryteria dla niemowląt. Jest niskosodowa, niskomineralizowana, jej ogólna mineralizacja jest >500 mg/l. Teraz w tekście autorki doczytałam, że podobnie jest z wodą Aquarel, na której znajduje się informacja, że zamknięcie nie jest przeznaczone dla dzieci poniżej trzeciego roku życia. Jak myślicie czy w wodzie Polaris IMiD miał na myśli wodę czy zamknięcie?

    Napisałam zapytanie do IMiD, ale jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi.

    E-mail z zapytaniem, został bez odzewu, więc dzw. do IMiD, ale nie otrzymałam konkretnej odpowiedzi, Pani z którą rozmawiałam (a był to strikte dział opiniodawczy wód) zgadywała, że może za dużo minerałów, albo sodu i takie tam… w końcu postanowiła zapytać koleżankę i przypuszcza, że chodzi o siarczany, nie była pewna i prosiła bym ponownie zadzw. w pon, jak będzie prof. Weker to Ona mi dokładnie wszystko wyjaśni.
    Dzwoniłam w pon. ponownie do IMiD i prof. Weker stwierdziła, że ta woda zawiera za dużo siarczanów i dlatego nie nadaje się dla młodszych dzieci, tylko szkoda, że prof. Weker nie ujęła tego w swoim poradniku. Nie wspomniała nigdzie, że trzeba zwracać uwagę na zawartość siarczanów w wodzie…brak słów…
    Na pytanie dlaczego trzeba unikać siarczanów w diecie dziecka, otrzymałam odpowiedź, że jeśli młodsze dziecko pije taką wodę to nic się nie stanie, głównie chodzi o łączenie tej wody z mm, które w swoim składzie zawiera również siarczany i wtedy można przedobrzyć. W szafce mam opakowanie mm i nie zawiera siarczanów, ciekawe jak inne mleka.

    Pytałam również innego dietetyk jaka jest dopuszczlana ilość siarczanów w wodzie butelkowej dla dziecka i otrzymałam odpowiedź : „Woda niskozmineralizowana będzie zawiarała odpowiednio niską zawartość siarczanów, także bez obaw.”

    Także, coś tu jest nie halo z tm IMiD.

  15. Mama Mama

    Nie potrafię dodać komentrza.

  16. Patryk Patryk

    A ja mam takie zapytanie do szanownych mam ;) zapytajcie się proszę SWOICH mam jaką wodę podawały swoim dzieciom ;) wydaje mi się że odpowiedź będzie jednoznaczna: kranówa ;) pozdr

Zobacz również