„I Ty możesz być super tatą” Dorota Zawadzka

Nie da się uciec od ocen. Nie ma takiej siły, która uwolniłaby nas od męczących porównać. W końcu nadchodzi taki moment, kiedy rodzina – coś dla nas oczywistego i naturalnego – zostaje skonfrontowana z pragnieniami, oczekiwaniami, czy po prostu wnioskami wynikającymi z obserwacji otaczającego świata. Dorota Zawadzka pisze o fenomenie dojrzewania do roli ojca, najważniejszego zadania, jakie staje przed mężczyzną. Roli, która zbyt często przegrywa z wygórowanymi ambicjami zawodowymi, słabościami charakteru, nieumiejętnością przystosowania się do nowej rzeczywistości. Super tatą nikt nie staje się od razu – to oczywiste tak samo jak to, że – czasami nie staje się nim w ogóle. Mimo to, jest o co walczyć. Największa satysfakcja pojawia się wtedy, kiedy już dorosłe dziecko, które zakłada swoją rodzinę, stara się stworzyć dom, jaki pamięta ze swojego dzieciństwa. Gdy po wielu latach wychowywania dziecka, ojciec już jako dziadek może odebrać oznaki podziwu od córki lub od syna, a najlepiej od jednego i drugiego (bo z perspektywy syna i córki rola ojca może wyglądać inaczej).

Zanim zaczniesz wychowywać…

Czasami potrzebna jest retrospekcja. Pauza, chwila na zebranie myśli. Ocena, refleksja. Są one niezbędne po to, by iść na przód, by móc żyć własnym życiem, by w przenośni i dosłownie dorosnąć.

Dorota Zawadzka w jednym z rozdziałów proponuje powrót do własnego dzieciństwa i przypomnienie sobie własnego ojca. Sugeruje, by wziąć również pod uwagę aktualne relacje z tatą i by odpowiedzieć sobie na pytanie: Jak oceniasz swojego ojca? Jako osobę nieobecną, a może ciepłą i taką, na którą zawsze można było liczyć? Czy możesz z pełną dumą powiedzieć, że masz super tatę, czy może człowieka, którego nie rozumiesz i z którym nie potrafisz się dogadać?

Czasami mamy wrażenie, że posiadamy wystarczająco siły i determinacji, żeby żyć po swojemu.
Dorota Zawadzka wyprowadza nas z błędu. Zazwyczaj jest jej za mało, by przeciwstawić się temu, z czym mieliśmy do czynienia przez wiele lat. Czasami to dobrze, innym razem źle. Podstawa to jednak uświadomienie sobie tego faktu. Dzięki temu będziemy mogli rozpocząć pracę nad sobą. Niezależnie od tego, czy chcemy być dobrą mamą, czy dobrym tatą. Wiele rad z tego poradnika pozostaje uniwersalnych, bez znaczenia, czy czyta go kobieta, czy mężczyzna.

Jakim jesteś tatą?

Dorota Zawadzka w świadomy sposób stara się przedstawić uproszczony katalog typów ojców. Ta lista jest pomocna w uświadomieniu sobie, z jakim typem taty mieliśmy do czynienia w dzieciństwie oraz jaki typ towarzyszy nam w życiu dorosłym. Pozwala spojrzeć na problem z boku i…dzięki temu w razie konieczności zacząć zmieniać to, co trzeba poprawić.

  • Ojciec trujący – najgorszy z ojcowskich typów, który kocha dziecko za to, że „jest grzeczne”, a nie za to, że po prostu jest. Typowe dla tego typu ojców jest to, że często jako argument wykorzystuje siłę i przemoc. Ojciec trujący nie potrafi przyznać się do błędu. W swoim zachowaniu nie widzi niczego złego, a gdy mówi o sobie, wypowiada się w samych superlatywach. Często obarcza za złą atmosferę w domu dzieci lub swoją partnerkę. Dzieci takich ojców czują się niedowartościowane i niedocenione, podświadomie bardzo boją się świata. Zdarza się, że cierpią na depresje oraz nerwice. Obok trujących ojców najczęściej żyją bezradne matki, które ze względu na swoją bierną postawę też w pewnym sensie przypominają tyrana. Rodzina, w której rządzi trujący ojciec, co również bardzo charakterystyczne, wygląda z zewnątrz na wzorową. Jednak to tylko pozór.
  • Ojciec nieobecny – to niekoniecznie ojciec, który nie mieszka z rodziną, ale często tata, który jest nieobecny, mimo codziennych powrotów do tego samego domu, w którym przebywają jego dzieci. Ten typ nic nie wie lub wie niewiele o swoim dziecku. Najczęstszą przyczyną przyjmowania w rodzinie postawy ojca nieobecnego jest nieodpowiedni dobór partnera, nieumiejętność udziału w życiu rodzinnym, niedojrzałość. Konsekwencje są proste do przewidzenia – dzieci wychowywane są przez matkę. Często nieobecność psychiczna ojca ma przełożenie na jego  stosunki z partnerką, które ulegają rozluźnieniu. Z czasem małżeństwo się rozpada.
  • Ojciec słaby – to ojciec, który nie dorósł do roli taty. Często przytłoczony przez partnerkę, która ma wszystko szczegółowo zaplanowane, ustalone, a w życiu jest perfekcjonistką. Mężczyzna ucieka od nowej roli i często przyjmuje pozycję Piotrusia Pana, jego partnerka z kolei zaczyna matkować, czym jeszcze bardziej pogarsza sytuację. Ojciec słaby jest traktowany przez swoje dzieci jak kolega. Niestety z czasem ta rola przestaje się sprawdzać, bo tata jest za „stary”, by konkurować z rówieśnikami dzieci. Ojciec słaby nie daje rodzinie oparcia, nie jest w stanie zapewnić poczucia bezpieczeństwa.
  • Ojciec dobry – kocha swoje dziecko bezwarunkowo i potrafi stawiać wymagania. Jest obecny duchowo i fizycznie. Jest również autorytetem dla dziecka, ale nie dlatego, że taką pozycję wypracował przemocą i wzbudzaniem strachu, ale dlatego, że kocha dzieci i zawsze znajduje dla nich czas, gdy one tego potrzebują. Ojciec dobry funkcjonuje w rodzinie, w której panują prawidłowe relacje, szczęśliwe i pozwalające na prawidłowy rozwój.

Jak zmotywować panów do przeczytania?

Przeprowadzając krótką ankietę wśród znajomych oraz przeczytawszy wypowiedzi na forach w internecie, otrzymałam jasny obraz sytuacji. Większość panów, którzy dostali tę książkę w prezencie (zazwyczaj od swoich partnerek), nie przeczytało jej. Oczywiście zdarzyły się wyjątki, jednak nieliczne. W przypadku mojego Męża test nie wypadł najgorzej, ale najlepiej też nie. Książka została przeczytana w połowie. Potem słuch, przynajmniej dla Męża (bo nie dla mnie) o niej zaginął.

Dlaczego panowie generalnie nie czytają tej książki? Nie wiem. W mojej ocenie jest ona zdecydowanie lepsza od recenzowanej już „I Ty możesz mieć super dziecko”. Jest napisana lekkim, miejscami żartobliwym stylem. Czyta się ją bardzo dobrze. Jest ciekawa pod względem graficznym, a nawet doskonale układa się w dłoni (co znowu nie jest aż tak mało ważne, jak może się wydawać). Mimo to panowie, czytają ją rzadko, a gdy sięgają po nią, to raczej wyraźnie do tego zachęceni.

Dlaczego? Może dlatego, że w odróżnieniu od dawnych pokoleń, współcześni mężczyźni po prostu świetnie odnajdują się w roli taty? Od pierwszych chwil przemawiają do brzucha, czytają książeczki, potem wychodzą z wózkiem na spacer, kąpią dzieci i przewijają. Robią wszystko to, co wzbudza prawdziwy zachwyt, a często niedowierzanie w oczach starszego pokolenia.

A może odpowiedź daje sama Dorota Zawadzka, która chwali rolę ojca? Autorka zauważa, że pod wieloma względami mężczyzna ma przewagę nad kobietą, bo generalnie jest bardziej zdecydowany, rzadziej się przejmuje błahostkami, potrafi trzeźwo spojrzeć na rzeczywistość, daje dziecku większe pole do rozwoju, nie podtrzymując malucha na każdym kroku oraz nie obawiając się upadku i skaleczenia, tak jak przeciętna mama? Oczywiście to mocne uproszczenie, ale nie sposób odmówić mu prawdziwości.

Dorota Zawadzka zrobiła „kawał dobrej roboty”, pisząc tę książkę. Zwróciła uwagę na to, o czym długo się nie mówiło: że relacje partnerskie po urodzeniu dziecka zmieniają się, że narodziny nowego członka rodziny zapoczątkowują prawdziwą rewolucję, że wiele trzeba w życiu zmienić, początkowo sporo sobie odmówić, ale że nigdy to wszystko nie jest postrzegane w kategorii poświęcenia, ale raczej jako owoc miłości, inwestycja, która procentuje na lata.

Dorota Zawadzka krok po kroku wymienia i objaśnia wyzwania, przed jakimi staje przyszły tatuś, tłumaczy zmiany, jakie następują w życiu pary, dzieli się pomysłami na aktywne spędzanie czasu z dzieckiem (w różnym okresie życia), zwraca uwagę na bezpieczeństwo. Przede wszystkim pisze o tym, że najważniejszy jest czas spędzony z dzieckiem, od początku już w pierwszych dniach jego życia oraz o tym, że stracone chwile trudno nadrobić, a złe decyzje prędzej czy później się mszczą: brakiem zaufania, a często postrzeganiem taty jako wielkiego nieobecnego lub osoby, z którą nie warto rozmawiać i na której nie można polegać.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. ola K ola K

    niestety, ja nie mam miłych wspomnień. dzisiaj też mi sie z ojcem nie układa..i chyb a nie ma na to sposobu.

  2. kinia kinia

    super recenzja. dziekuje :)

  3. Ewelina Ewelina

    Szukam tej pozycji już od jakiegoś czasu. Bardzo cięzko jest ją kupić w księgarniach stacjonarnych i internetowych.:(