Historia akuszerek, czyli kontrowersje wokół porodu kilka wieków temu

Od zarania dziejów kobiety wspierały się wzajemnie podczas porodu. Bardziej doświadczone nie tylko podtrzymywały przyszłe matki na duchu, ale też dbały, by narodziny nowego członka społeczności przebiegły bez komplikacji. Akuszerki, bo o nich mowa przebyły długą drogę zanim stały się docenionymi przedstawicielkami jednego z medycznych zawodów.
Świadectwa doświadczonych dawnych położnych zebrał i spisał w roku 100 n.e. Grek Soranus. Jego dzieło, będące podręcznikiem dla akuszerek, uchodzi za znakomite źródło ówczesnej wiedzy z zakresu starożytnej ginekologii. W VI wieku p.n.e. znany lekarz Muscio, mieszkający w Rawennie, podjął się przełożenia księgi znawcy kobiecej anatomii na język łaciński. Było to tak nieudolne tłumaczenie, że nie tylko nie spotkało się ono z uznaniem kobiet parających się przyjmowaniem na świat noworodków, ale przede wszystkim zawierało sporo absurdalnych błędów, wynikających ze złej interpretacji. Jednym z nich jest stwierdzenie, iż kobieca macica to zwierzę, które porusza się we wnętrzu każdej przedstawicielki pięknej płci.

Podwójna rola

Akuszerki znane były nie tylko z odbierania porodów, ale również mogły ratować niechciane maleństwa, które rodzice lub ktoś z ich bliskich skazywał na śmierć. W 802r. n.e. wśród ludów germańskich panował pogląd, iż uśmiercanie noworodków nie jest występkiem zasługującym na karę. Fryzyjczycy słynęli z zabijania w ich mniemaniu bezwartościowych dziewczynek, kontrolując tym samym przyrost swych obywateli. Do jednych z najbardziej znanych historii można zaliczyć opartą na faktach opowieść o maleńkiej Liudger. Jej matka wydając na świat kolejną dziewczynkę, naraziła się swej teściowej. Pragnąca wnuczka męskiej płci, zapewniającego ciągłość rodu potomka, kobieta wynajęła ludzi, mających zabić noworodka. Jednak asystująca przy porodzie akuszerka uratowała dziewczynkę napoiwszy ją miodem. Poganie wierzyli bowiem, iż jeśli nowy członek rodziny zostanie nakarmiony ziemskim jedzeniem, nie można go pozbawić życia.

Trotuladesalerno

Kobiety wiedzą lepiej

Pod koniec XI stulecia niezwykłą popularnością i uznaniem cieszyła się szkoła medyczna w Salerno, w której mogły się uczyć dziewczęta. Adeptki tej placówki odnosiły sukcesy w ginekologii, kosmetyce, okulistyce, poznawały tajemnice chorób skórnych. Do  kobiet, które zapisały się na kartach historii tamtego okresu należą Trotula, Abella, Sigelgaita, Constazia Calenda. Najbardziej znaną z nich jest Trotula, autorka książki traktującej o położnictwie- ,,O cierpieniu kobiety przed w trakcie i po porodzie”. Znawczyni kobiecych przypadłości zgłębiała tajniki menstruacji oraz schorzeń macicy. Wartym podkreślenia jest fakt, że to ona jako pierwsza poruszyła kwestię ochrony krocza podczas porodu. Ponadto leżały jej na sercu kwestie związane z pielęgnacją noworodków oraz chorobami wieku dziecięcego, które poruszała w swych naukowych rozprawach.

Patrzymy na ręce podczas porodu

W XV wieku uchwalono statuty, na mocy których rady poszczególnych miast mogły kontrolować poczynania akuszerek. Każda kobieta, która chciała pełnić funkcję ówczesnej akuszerki musiała złożyć oficjalną przysięgę, w której deklarowała całkowite podporządkowanie się danemu statutowi, a także zdać teoretyczny egzamin przed miejskim lekarzem. Ponadto prawo zabraniało zrzeszania się kobietom parającym się odbieraniem porodów. Lokalni politycy kontrolowali także metody, które stosowały akuszerki. Zadbano również o to, by obecna przy narodzinach dziecka specjalistka nie spożywała alkoholu i była kontrolowana przez poważaną niewiastę. Kładziono również nacisk na to, by akuszerki opiekowały się ciężarnymi bez względu na ich status społeczny oraz majętność. W 1483r. kwestię lekceważącego stosunku do ubogich rodzących poruszył Widman ze Strasburga. Mało tego, posądzał je również o mordowanie noworodków.

Mroczna zakazana wiedza

Rok 1520r. zaskoczył ludzi uchwalanymi w europejskich aptekach regulaminami. W ich treści znalazły się zakazy sprzedawania środków, które wywoływały poronienie. Akuszerki, które znały sposoby zapobiegania ciąży oraz dokonywania aborcji  zostały posądzone o działanie na niekorzyść społeczeństwa. Dbający o przyrost ludności dostojnicy zadbali o odpowiednie prawne regulacje, które miały zapobiegać kontroli narodzin. Obywateli zachęcano do powiększania rodzin, głównym celem małżeństw była prokreacja. Aby zniechęcić ludzi od uchylania się od obowiązku płodzenia dzieci, nakładano na nich podatki np. na długoletnich kawalerów. Akuszerki ponownie stały się obiektem ataków. Kobiety, które znały tajemnice zielarstwa posądzane były o uprawianie magii oraz o kontakty z szatanem. Oskarżano je o rzucanie czarów, które doprowadzały mężczyzn do bezpłodności. Szczególnie karano te, które propagowały wiedzę o świadomym życiu seksualnym. Jeśli któraś z akuszerek dzieliła się swoją wiedzą z zakresu antykoncepcji, spotykała ją surowa kara. Stracenie winowajczyni miało być ostrzeżeniem dla innych akuszerek oraz osób, które chciałyby skorzystać z ich wiedzy.

Nasi rodacy doczekali się pierwszego podręcznika o położnictwie rodzimego autora dopiero w 1521 roku. Był nim Traktat ,,O rodzeniu dziatek”.

Życie czy śmierć?

Na mocy pierwszego powszechnego kodeksu karnego, który został uchwalony w 1532r. w Reichstagu w Ratyzbonie, akuszerki obarczone zostały funkcją donosicielek, które miały informować władze o kobietach, które uśmiercały swe nienarodzone, bądź dopiero co wydane na świat dziecko. Zakazanie używania środków antykoncepcyjnych spowodowało wzrost zgonów noworodków. Kobiety, które nie mogły decydować o kwestiach związanych ze swoim macierzyństwem mordowały swoje pociechy. Nawet jeśli winowajczyni udało się ukryć ciążę oraz poród, można ją było skazać za dzieciobójstwo, publicznie udowadniając jej zbrodnie, poprzez obnażenie wyciekającego z piersi mleka. Miało być ono dowodem na to, że dana kobieta niedawno została matką.

Krwawy wiek

Niecałe 20 lat później niemieccy inkwizytorzy Jakub Springer oraz Henryk Institons stali się ,,Młotem czarownic”, który w żelaznym wieku pochłonął około 300 tysięcy ofiar. Wydali oni książkę dla sędziów oraz katów, która zawierała informacje dotyczące wykrywania czarownic oraz sposobu postępowania z nimi. Ponownie na celowniku znalazły się akuszerki oraz zielarki. Ich wiedza stała się przekleństwem. W tamtym okresie można było w prosty sposób stracić życie. Płonące stosy, rzeki pełne ciał były dowodem na to, że nawet błahostka mogła przyczynić się do okrzyknięcia kobiety mianem czarownicy i posadzenie jej o naruszenie boskiego i społecznego porządku.

Seiegemundin

Rodzić po (nie)ludzku

W 1552r. Kościół dołożył wszelkich starań, by móc kontrolować poczynania położnych. Uchwalono Regulamin akuszerstwa, który odebrał kobietom prawo do rodzenia w sprzyjających warunkach. Stosowane dotychczas metody, które uśmierzały ból zostały całkowicie zakazane. Wszelkie napoje czy maści były nielegalne. Rodzące musiały pokornie znosić trud wydania na świat dziecka, a jedynym środkiem, który miał przynieść im ulgę było cytowanie przez akuszerek wersetów Biblii. Ponadto na odbierających poród kobietach ciążył obowiązek ochrzczenia dziecka, jeśli istniało podejrzenie, że mogłoby ono w krótkim czasie umrzeć. Jeśli to życie rodzącej było zagrożone, położna musiała spełnić rolę księdza i wysłuchać jej spowiedzi. Nowa, silna grupa społeczna, jaką byli lekarze, usiłowała pozbyć się konkurencji, którą stanowiły dla nich akuszerki. Nie tylko przewyższały swych wykształconych ,,kolegów” wieloletnim doświadczeniem, ale przede wszystkim praktyką i szacunkiem pacjentek.

Ginekologiczna walka płci

Maria Luiza Bourgeois przeszła do historii jako akuszerka, która w 1626r. opublikowała rozprawę na temat położnictwa. Interesowały ją ciążowe anomalie. Badała obumarłe płody, pisała o poronieniach, doszukiwała się przyczyn niepłodności. Pisała również o narodzinach zniekształconych dzieci, które nazywano potworkami. Dzięki tej francuskiej położnej, kobiece choroby stały się przedmiotem badań ówczesnej medycyny. Po zdaniu egzaminu cechowego zyskała sławę oraz bogatą klientelę. Umiejętności kobiety doceniła rodzina monarchy. W 1601r. została oficjalną akuszerką królowej Marii Medycejskiej i przywitała na świecie jej siedmioro dzieci. Szacuje się, że Maria Luiza odebrała ponad 2000 porodów. Kładła nacisk na zachowanie higieny podczas narodzin dziecka i jako pierwsza opisała proces oddzielania się łożyska.

W 1671r. w Anglii ukazał się podręcznik traktujący o podstawach współczesnego położnictwa, którego autorką była Jane Sharp.

Mężczyźni parający się chirurgią w 1687r.  próbowali zniesławiać akuszerki, odbierając im pacjentki. Walkę z nimi podjęła angielka Elizabeth Cellier. Wyszła z inicjatywą, by w rodzimym kraju utworzyć szpitale, na oddziałach których nauki pobierałyby pielęgniarki, opieką otoczone byłyby samotne kobiety oraz ich nieślubne dzieci. Mimo przekonujących dowodów i trafnych argumentów poczynania Cellier nie spotkały się z męską aprobatą.

O tragicznych w skutkach porodach miednicowych pisała w 1688r. nadworna akuszerka książąt brandenburskich, Justine Siegemundin. Jej książka zawierała pomijane dotąd istotne detale. Swoje dzieło uatrakcyjniła własnoręcznie wykonanymi rycinami, które ilustrowały sposoby przekręcania rodzącego się dziecka, tak by ułatwić mu narodziny. Justine zyskała sławę oraz podziw dzięki wieloletniej pracy z rodzącymi. Kobieta, która nie pobierała żadnych nauk, samodzielnie zdobywała niezbędną do wykonywanej pracy wiedzę. Cieszyła się również uznaniem angielskiej monarchini oraz niemieckich księżniczek. Ośmielona ich komplementami zdecydowała się opublikować swoje ,,badania”.

Poród okiem męskiego fachowca

Położnictwo w drugiej połowie XVIII wieku u naszych zachodnich sąsiadów zostało zdominowane przez przedstawicieli płci brzydkiej. W odniesieniu sukcesu pomogła im założona w 1751r. niemiecka klinika położnicza w Getyndze. W odległej Anglii i Francji akuszerki już sto lat wcześniej zostały zastąpione przez mężczyzn. Odpowiedzialnemu za klinikę Georgowi Roederowi zależało na wykształceniu personelu, który przyniósłby chlubę uniwersytetowi. Każdej rodzącej bez względu na status społeczny czy rasę udzielana była darmowa pomoc. Benjamin Osiander, który objął stanowisko dyrektora placówki w 1792r., udoskonalił wykorzystywane podczas porodów kleszcze, dzięki czemu zmniejszyła się liczba zgonów dzieci. Niestety, rozwiązania w klinice były bardziej niebezpieczne od domowych porodów, które przeżywało znacznie więcej matek. Istotne jest to, że wspomnianego narzędzia nie mogły używać akuszerki. Ponadto kierujący kliniką lekarz opracował nową wersję skonstruowanego przez Georga Wilhelma Steina ruchomego fotela porodowego. Doktor Osiander proponował, by kobiety rodziły całkowicie ubrane w pozycji wyprostowanej.

Pomysł używania medycznych pomocy spotkał się z dezaprobatą akuszerek, które nie tylko polemizowały z chirurgami, ale ośmieszały swych męskich konkurentów.

Propozycja Benjamina Osiandera

Lekarski rachunek sumienia

W Ameryce Północnej pierwszą kobietą z tytułem doktora była Elizabeth Blackwell. Dołożyła wszelkich starań, by pierwszy w Nowym Jorku szpital dla kobiet i dzieci przyjmował lekarki i honorował ich dyplomy. Zasłynęła z powiedzenia ,,Profilaktyka jest lepsza niż terapia”.

W maju 1871r. artykuł 218 Kodeksu karnego Związku Północnoniemieckiego ukrócił poczynania ,,fabrykantek aniołów”. Znachorki, parające się spędzaniem płodów, nie zważając na grożące im pięcioletnie więzienie, pomagały ciężarnym pozbyć się niechcianej ciąży. Również lekarze oraz obsługujące poród kobiety dokonywały aborcji nie tylko w przypadku zagrożenia życia matki, ale również wtedy, gdy zamożne pacjentki zapłaciły im odpowiednią kwotę.

Pod koniec pierwszej połowy XIX wieku wzierniki wykorzystywane zostają w położnictwie i ginekologii, które stały się samodzielną nauką. Podczas porodów wykorzystywano chloroform, by ulżyć cierpiącej kobiecie. Cesarskie cięcia zaczęły być rozpowszechnionym sposobem ułatwiania dziecku przyjścia na świat.

W 1921r. Amerykanka Margaret Sanger założyła Ligę Kontroli Urodzeń. Położna ta była świadkiem wielu zgonów kobiet, które poddały się nielegalnym aborcjom. Mimo sprzeciwu władzy, propagowała antykoncepcję oraz zapisała się na kartach historii jako autorka stwierdzenia ,,kontrola urodzeń”.

Zawód czy misja?

Dziś akuszerki zostały zastąpione położnymi, wśród których pojawiają się także panowie. Wykonujący ten zawód osoby mogą działać w ramach samodzielnej praktyki lub pracując na etacie. Tylko położna, która ma odpowiednie kwalifikacje i jest wpisana na listę położnych może posługiwać się takim tytułem. Bezprawne wykorzystywanie tytułu zawodu jest niezgodne z prawem i grozi karą grzywny.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Jostyska Jostyska

    Bardzo ciekawy artykuł.

    • Ewa Ewa

      Dziękuję. Taki zupełnie inny od poprzednich, które pisałam. Mam nadzieję, że ta krótka lekcja historii podana została w przystępny sposób :)

  2. ewanka ewanka

    To bardzo dobra lekcja historii :-)

  3. jola jola

    ciekawy tekst

  4. wera wera

    Bardzo ciekawy artykuł. Możesz napisać z jakich książek korzystałaś . Moja mama jest położną poluje na książkę właśnie w klimacie Twojego artykułu. Z góry dziękuje

    • GIP GIP

      Polecam książkę autorstwa Eleonory Matuszewskiej „Zarys historii zawodu”,
      pozdrawiam GIP

      • GIP GIP

        Polecam książkę autorstwa Eleonory Matuszewskiej „Zarys historii zawodu położnej”

  5. bugi bugi

    Bardzo ciekawy artykuł. Przybliża historię położnych. Ewo, czy można się z Tobą jakoś skontaktować, ale prywatnie? czekam na odpowiedź.

  6. Lejla Lejla

    Wczoraj pisałam w podobny temacie Obrazkowa historia porodów , ale że istniał regulamin akuszerstwa nie miałam pojęcia!