Histeria u dzieci: ignorować, przytulać, wysyłać do swojego pokoju?

Podobno wyróżnia się dwie grupy rodziców. Pierwsi mają dzieci, które wpadają w histerię. Drudzy to ci, którzy się do dziecięcych histerii nie przyznają. Psychologowie są zgodni – histeria u dzieci jest zachowaniem jak najbardziej normalnym, fizjologicznym, rozwojowym. Nie możemy histerii całkowicie wykluczyć.  Czy jesteśmy zatem bezradni wobec ataków furii? Na szczęście nie. To, jak szybko one miną i jak będą wyglądać w dużym stopniu zależy od nas – rodziców. Histeria u dzieci jest do…opanowania może nie zawsze, ale przynajmniej od czasu do czasu.

Kiedy zaczynają się histerie u dzieci? Czyli histeria u niemowlaka

histeria u dzieciOficjalne stanowisko brzmi – niemowlaki nie potrafią wymuszać niczego na rodzicach, nie manipulują. Nie przeszkadza im jednak to w tym, by całym ciałem pokazywać złość i niezadowolenie.  To co innego…

Mamy, które dotąd miały w domu słodkiego, rozkosznego maluszka, pewnego dnia są mocno zaskoczone, gdy ich dziecko stanowczo odmawia położenia się spać/pójścia na spacer/ubrania się, zaczyna wierzgać nogami, krzyczeć i wyrywać się z całych sił. Wygląda tak, jakby sam był zaniepokojony tym, co się z nim dzieje. Jakby nie w pełni kontrolował własne ciało i emocje. Jego ciało, a zwłaszcza puste spojrzenie zdają się wołać: „mamo, tato, pomóż mi, nie wiem, co się dzieje, nie wytrzymam tego”. Gdy atak histerii się kończy, zarówno rodzic, jak i dziecko są mocno zmęczeni. Starsze niemowlę często zasypia i śpi głębokim snem. Gdy się budzi, na jego twarzy nie ma śladu wcześniejszych emocji. Jest jakby nowo narodzone.

Histeria u dwulatka

Prawdziwe apogeum histerii przeżywa rodzic dwulatka. Nie bez przyczyny mówi się o buncie dwulatka (termin ten ma być pocieszeniem dla rodzica, ale tak naprawdę bunt towarzyszy maluchowi do dorosłości i jeszcze długo potem :).

Histeria u dzieci może przebiegać w różnym natężeniu. Dużo zależy od reakcji rodzica. Psychologowie zauważają, że jeśli poddamy się emocjom malucha, sami się zdenerwujemy, stracimy pewność i opanowanie, maluch będzie jeszcze niejednokrotnie powtarzał swoje zachowanie, by sprawdzić (nie złośliwie, ale dlatego, że taka jest jego natura), jak rodzic się zachowa. Jeśli za każdym razem reakcja będzie inna, nieprzewidywalna, ataki histerii najprawdopodobniej będą trwać nadal.

Co może zrobić rodzic? Najgorszym wyjściem jest pokazanie, że ataki histerii są skuteczne. Jeśli maluch otrzyma to, czego się domagał, najprawdopodobniej szybko zauważy, że jego zachowanie jest skuteczne i będzie je powtarzał.

Histeria u dzieci – jak się zachować?

Rodzice często zastanawiają się, jak się zachować w obliczu histerii dziecka. Nie jest prosto odpowiedzieć na to pytanie, bo wzburzone emocje malucha są wielkim sprawdzianem również dla rodzica. Dlatego trzeba poszukać dobrego rozwiązania, które będzie odpowiadało i mamie/tacie i dziecku.

Mamy dwie podstawowe możliwości.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. KK KK

    dzięki za ten artykuł, mam sporo do przemyślenia…

  2. Mama Mama

    Rada dla rodziców….. w przypadku bezdechu, należy dmuchnąć dziecku w buzie żeby wzieło w końcu wdech.

  3. zmęczona mama zmęczona mama

    ja już nie mam siły,wychowuje trójkę dzieci samotnie starsza skończy 19 lat kończy szkołę w tym roku prawie jej niewiduje ponieważ miesz ka z chłopakiem i jego rodzicami w miejcowości gdzie się uczy i dosyć miała już młodszych sióstr więc od 5 miesięcy męcze się sama ze wszystkimi problemami.młodsza ma 7 lat,i to z nią mam największy problem ponieważ z niej bierze przykład najmłodsza córka lat 5,już normalnością jest w domu że jak dopada histerie 7 latke to płacz jest zaraz przy tym kaszel i wymioty za każdym razem jak płacze to kaszle i do kibla wymiotuje teraz to samo zaczeła robić 5latka podczas histerii płaczu.Wiem że zle robie krzycząc bo nie chce ich bić,i niewiem moze tak mi się wydaje że łatwiej,wiem że to się odwraca w drugą strone ale po 8 godzinach pracy,mieszkając na 4piętrze w bloku obie córki zaczynają i kończą oróżnych godzinach zajęcia naprawde jest ciężko przy każdym ich ataku tłumaczyć za każdym razem czasami brakuje mi tchu,już nie mówiąc o sobie i czasie dla siebie bo o tym niśmię wspominać kocham je bardzo.moi rodzice nie żyja ani dziadkowie,od mamy i taty praktycznie niemam nikogo.dzieci strasznie się kłocą codziennie o byle co,dziewczynki nie umią się bawić razem,a co najgorsze 7latka reaguje krzykiem,na wszystko wiem,wiem to moja wina jestem zła matką,ale jak mam zapanować nad wszystkim;praca na 2 zmiany,pranie,rchunki,sprzątanie,gotowanie,mycie,itp,z 7letnią byłam u lekarza z tą hiserią kaszlem i wymitami,może coś mi doradzą ale usłyszałam od lekarza że z wiekiem dziecka minie.

    • M. M.

      Jestem mamą 8- i prawie 3 latki. Dodam tylko, że też kolorowo nie jest. Córki się kłócą strasznie, biją i zauważyłam, że ani moje reagowanie ani nie reagowanie nie pomagają ich uspokoić. W domu często jest jeden wielki krzyk albo pisk. Masakra. Nie wiadomówienie co robić. Liczę, że to w końcu minie albo przynajmniej nie będzie gorzej. Pozdrawiam.

  4. MAma MAma

    Niestety ale z nasza 7-latka mamy ten sam problem. Denerwuje się i mam czasami wrażenie, że z takim bojowym nastawieniem wstaje juz z rana. A potem z każda minuta jest coraz gorzej. Zdarzaja się też wymioty podczas takiego ataku histerii. Nie wiemy jednak co robić kiedy po takim „ataku” córka przychodzi i jakby nigdy nic się nie stało, rozmawia z nami. Próbujemy wtedy z nia rozmawiać, ale zazwyczaj reaguje spuszczeniem głowy i śmiechem. Ją po prostu bawia takie sytuacje, a my juz mamy tego dosyc. nie dajemy rady.

  5. a-ana a-ana

    Do „zmęczonej mamy” wiem, że życie codzienne może wykończyć, a do tego kłócące córki i jesteś do tego samotną matką. Współczuję. Nie jestem jakimś psychologiem, pedagogiem, ale ja na swoich dorastających dzieciach już z 6 lat temu przetestowałam wiele. Najlepsza metoda to szczera rozmowa, za każdym razem, tłumaczenie, dlaczego boli nas – matki – ich – dzieci złe zachowanie. I to nie na zasadzie „nie róbcie tego bo nie wolno” tylko mówienie o swoich uczuciach (tak czasem trzeba być trochę egoistką, ale to pozwoli uzmysłowić im, że nie liczą się tylko one, tylko że ty matka, człowiek w końcu masz swoje uczucia i granice wytrzymałości) np.” kochane dzieci, to co robicie, bardzo mnie boli, żyję w ciągłym stresie, jestem sama, nie mam siły już na nic, a wy jeszcze dokładacie mi nerwów i stresów! zastanówcie się czy tym co robicie, nie wyrządzacie krzywdy nie tylko mi, ale i samym sobie, bo gdyby z tych ciągłych nerwów moje serduszko przestałoby bić, zostałybyście same” wiem jest tu element grozy, ale uwierz mi, że to dociera, są już na tyle duże, żeby zrozumieć, że swoim zachowaniem komuś mogą zaszkodzić. Wiem, że czasem tak wszystko wkurza, że nie chce Ci się na pewno nic tłumaczyć, ale im więcej będzie takich szczerych rozmów, tym dla Was lepiej. Nie ma nic chyba gorszego niż darcie się na dzieci żeby przestały, nie tłumacząc im dlaczego, ale to już powinno być robione jak dziecko ma roczek. W przypadku kłótni, trzeba czasem pobawić się w sędziego, który pozwala się wypowiedzieć jednej a potem drugiej stronie. Wydać wyrok oczywiście sprawiedliwy, a czasem ukarać obie. Jeśli nie umieją się dogadywać zaproponuj im aby każda wypowiedziała się do drugiej, o co jej chodzi i co ją boli, jak się czuje, gdy druga postępuje tak czy inaczej. Druga sprawa kary, szlabany i zakazy to chyba najlepsze co mi się udało wypracować przez te długie lata. Teraz moi nastolatkowie (syn 13 i córka 15lat) gdy zaczynają ze mną dyskusyjną pyskówkę, pytam tylko czy „na pewno” jak nie chcą czegoś zrobić do trzech razy. Po tym wymyślam zakaz na jeden dzień na coś, na czym im najbardziej zależy, telefon, internet, rówieśnicy. Dobrze wiedzą, że każde „ale” po tych 3 razach to zakaz dłuższy o jeden dzień. To działa syn jak zaczyna dyskusję, to kapituluję często po moim pierwszym „jesteś pewien” :) No i oczywiście konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja. Odpuścisz im raz karę, polegniesz. Może być zamiana kary na inną karę, ale odwieszenie kary nigdy. Dobre jest również ćwiczenie w nich empatii, tzn. „powiedz, jak byś się czuła na miejscu siostry, gdyby Ci ona zrobiła to co Ty jej”. Przyda im się w życiu i empatia, i szczerość w rozmowach, i nauka konsekwencji i odpowiedzialności za swoje czyny. Ja teraz będę od nowa przechodzić to wszystko od nowa z moją 14-sto miesięczną córcią, która właśnie zaczyna próbować moją cierpliwość i na co może sobie pozwolić. Ale jestem dumna jak nie pcha łapek do gorącego kubka, piekarnika czy żelazka bo wie i mówi, że „si i bubu”, ale ile się natłumaczyłam (nie obyło się bez konieczności sprawdzenia, oczywiście pod kontrolą moją) to moje :) Także nie bój się mówić o tym co czujesz gdy zachowują się źle i tego samego naucz córki, to ułatwi komunikację, przynajmniej w moim przypadku pomaga. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia :)

  6. Niekonwencjonalna Niekonwencjonalna

    Ignorować dziecko? To nie jest METODA lecz OLANIE sprawy. Dziecko płaczem pokazuje, wskazuje, chce zainteresowania. Co drodzy sosrodzice wiedzą o kortyzolu? O wpływie stresu na plątaninę neurologiczną? Ignorowanie to synonim odrzucenia. Sugerujecie odrzucanie dziecka na czas płaczu? Toż to debilizm w postaci czystej. Kto to pisał? Maluch ma ufać rodzicowi, a potrzeb dziecka się nie IGNORUJE.

    • Mirek 42 Mirek 42

      Takie wpisy powinny być kasowane, ponieważ przenoszą szkodliwe treści dla wychowania dziecka. A o kortyzolu to czytałaś między jedną kawką a drugą, albo na filmiku na youtubie, ponieważ nic z tego nie zrozumiałaś.

    • M. M.

      Chyba nie do końca rozumie Pani sens tego artykułu.

  7. arta arta

    Nie jesteś złą mamą. Jesteś tylko przemęczoną mamą.

  8. facet facet

    wychowuję synka od roku sam, teraz ma dwa latka. Jest nam wspaniale, tylko że po pracy zostaje nam niewiele czasu dla siebie i pewnie z tej tęsknoty popełniam błędy wychowawcze (np śpimy razem). Staram się być twardy na histerie ale czasem nie daję rady, zwłaszcza w markecie albo restauracji. Raczej ignoruję, sposób „do pokoju” mnie wystraszył bo po pół godziny płakania Mały był roztrzęsiony,zesztywniały, zimny i mokry, to było straszne.
    Szukam właśnie takich porad, chcę być dobrym rodzicem :)

    • Marta Marta

      spanie z dzieckiem to to nie bledy wychowawcze, to milosc! wlasnie czytalam, ze dzieci wlasciwie najlepiej sie rozwijaja, gdy do 3 roku zycia spia z rodzicem – mozg jest wtedy 3 razy bardzije spokojny.

      nigdy nie zostawiaj dziecka samego w sytuacji histerii, nie odsylaj do pokoju – histeria to oznaka zagubienia dziecka, braku orientacji. wtedy synek najbardzije cie potrzebuje. badz z nim, obok, tlumacz mu, ale konsekwentnie egzekwuj to co zdecydowales.

      • Ojciec 3 dorosłych już dzieci Ojciec 3 dorosłych już dzieci

        Bla bla bla. Z podręcznika kupionego na allegro?

  9. arta arta

    do „faceta”: A dlaczego uważasz, że spanie z dzieckiem to jest zła rzecz? Fachowo nazywa się to „cosleeping” i znajdziesz sporo publikacji, w których wychwala się korzyści jakie czerpie dziecko z wspólnego spania z rodzicami. Oczywiście są też dzieci, które preferują przestrzeń w łóżku niż spanie z rodzicami – wszystko zależy od charakteru. A co do takich rad, żeby zamykać małe dziecko w pokoju – kiedy histeryzuje ono najwięcej nas potrzebuje (nawet jeśli nas to wkurza). Jedynie kiedy czujesz, że już naprawdę nie wytrzymujesz, lepiej abyś ty wyszedł i odetchnął, aby uniknąć wyładowania złości na dziecku. Ja wychodzę z założenia, że potrzebny jest zdrowy rozsądek i pamiętanie, aby nie stawiać dziecka w takich sytuacjach, w których sami byśmy się nie chcieli znaleźć…

    • Kinga 22 Kinga 22

      O znów „fachowe publikacje” (bo „Pudelek polecił”, albo grupa na fejsie) ;] A bliskość z małżonkiem? A po co, niech sobie poczeka z 5-10 lat, w końcu teraz dziecko ma prawo do wszystkiego, małżeństwo było potrzebne tylko do zapłodnienia i teraz do płacenia na jedzenie i ubrania.

  10. lavinka lavinka

    Z tego co widzę, jest dokładnie na odwrót. To właśnie trwanie uparte przy swoim wzmaga histeryczność dziecka. U nas to przechodzi dość lajtowo, bo staramy się małej maksymalnie na wszystko pozwalać, ingerujemy dopiero, gdy zagraża jej niebezpieczeństwo. Staram się zapobiegać histeriom, a nie działać gdy płacz następuje. No i robię wszystko, by dziecko ze swoim nieszczęściem nie było samo. Jak tylko zaczyna płakać, natychmiast biorę na ręce, przytulam, gadam, głaszczę po plecach, niemal jak niemowlaka, ale wiem ze przy innym dziecku to mogłoby nie zadziałać. To nie jest metoda, to po prostu mój sposób, który działa, ale nadal uważam, że najważniejsze jest do histerii nie dopuścić. Długi płacz robi z psychiki dziecka coś strasznego. Im częściej płacze, tym bardziej jest niestabilna i… tym częściej płacze i się denerwuje. To zamknięte koło, które należy przerwać. A że będziemy być może musieli odpuścić i pójść na kompromis, tak, my rodzice, to chyba najtrudniejsza rzecz w tym wszystkim.

    To nieprawda, że mamy dwie możliwości. Mamy nieskończoną ilość możliwości, tylko trzeba przestać czytać poradniki dla rodzica doskonałego i zacząć używać rozumu.

    • Ojciec 3 dorosłych już dzieci Ojciec 3 dorosłych już dzieci

      Potem wyrośnie kolejnie roszczeniowe dziecko, któremu wszystko się należy, od „ajfonika” po samochód służbowy i koszyk świadczeń podczas pierwszych praktyk w pracy. Wysiłek? Jaki wysiłek, on jest z pokolenia „wszystko mi wolno, moja mamusia miała swoje pomysły wychowawcze”. Od 50 tysięcy lat rodzą się ludzie naszego gatunku, wychowywani byli przez dziesiątki tysięcy w warunkach wręcz spartańskich, przelewała się przy nich krew, twarde życie wiejskie robiło swoje, a jednak pchali świat do przodu, tworzyli dzieła literackie i budowali piękne budowle, mieli etos pracy, obowiązku. Dzisiejsze pokolenie nie tworzy nic, tylko przerabia i konsumuje, jest roszczeniowe („świadome swych potrzeb” – ale kompletnie nie świadome mizernej przydatności dla społeczeństwa). Ma modne ciuchy, modny telefon, pochodzi z „elit” i nazywa się Brajanek, dla odróżnienia od nudnego i szarego tłumu Bartków, Przemków i Michałów. Jest trendy i żąda. Przez 50 tysięcy lat ludzkość dała radę się rozwinać nawet pomimo wojen, zaraz, a nagle w XXI wieku grupa przemądrzałych mamuś opracowała receptę na sukces – „po co ograniczać, dać wszystko! będzie cicho! bo w Pudelku pisali…… „

  11. ola ola

    Jestem 10 latką.

  12. Marta Marta

    zabraklo mi jednej metody, dla mnie podstawowej:
    1. ustalanie zasad i ich przestrzeganie – twoje dziecko wcale nie chce wszystkim rządzić, ono po prostu testuje jak daleko może się posunąć. Postawienie mu organiczeń i wymagań wcale nie spowoduje, że będzie nieszczęśliwe czy złamie mu to charakter. Odwrotnie, pozwoli czuć mu się bezpiecznie, wiedząc że ty wiesz dokąd zmierzacie.
    2. rozmowa i tlumaczenie – opowiadaj, zapowiadaj, tłumacz i bądź w tym uczciwy. Spędzaj z dzieckiem dużo czasu na tłumaczeniu co robicie i dlaczego, i co będzie potem. Dzieci wiedzą i rozumieją bardzo dużo! Uzasadniaj swoje decyzje, w krótkich, prostych, ale dobitnych słowach.
    3. bycie liderem dziecka – to my jednak jestesmy silniejsi i decydujemy co dziecko dostaje a co nie.
    4. zaakceptowanie negatywnych zachowan dziecka i „przerobienie” ich po fakcie z dzieckiem

    Gdy zasada jest wychodzenie z przedszkola o 7.30, a dziecko odmawia, nie powtarzam w kółko tych samych komunikatów: dziecko na pewno to zrozumiało, tylko nie chce się dostosować. Wtedy trzeba mu pomóc – bez złośliwości zapytać: sam wsiądziesz do samochodu czy mam ci pomóc? Widzę że nie jesteś w stanie dziś sam wsiąść, więc sama ci pomogę. I po prostu wsadzić do fotelika. Zaakceptuj negatywne zachowania: są metodą “spuszczenia powietrza”. Po wybuchu siadam z dzieckiem i rozmawiam z nim o tym co czuł i dlaczego płakal, tupał, krzyczał.

    dla mnie to po prostu wychowanie z szacunkiem jest kluczem do spokojnego ulozenia sobie relacji z dzieckiem. Bez krzykow, bez agresji, ale to nie znaczy ze biernie.

    moje doswiadczenia opisuje na blogu:
    http://familyliving.pl/wychowanie-z-szacunkiem-czyli-jak/

  13. Joanna Joanna

    Dziękuje, bardzo dziś potrzebowsłam tego artykułu . Wszystkim rodzicom życzę cierpliwości nawet jeśli ciężko zachować spokój.

  14. Zmobilizowana….. Zmobilizowana…..

    Ach i ja musiałam to dziś przeczytać… W końcu przyszło i do mnie. Idziemy do domu, niemowlę zaraz będzie głodne. A dwulatek się wlecze. I chce na plac zabaw. Próbowałam rozmawiać, przekonać, tłumaczyć …. Na nic to, on musi na plac zabaw. Skończyło się histerią dużego i płaczem z głodu małego. Niestety, dwulatek za dużo czasu spędza z innymi w centrum uwagi i potem ciężko mu się przystosować że jest siostrzyczka,która w jakis sposób organizuje nam czas. :( Wszyscy się patrzyli a nawet oferowali pomoc ale jak grochem o ścianę. Maluch wpadł w niewyobrażalną histerię. Nic nie słyszał co się mówi,wyrywał się i kopał drapał a jak go postawiłam to uciekał. Niestety, ale musiałam siłą na ręce i zanieść do domu. Po drodze napotykam oczy innych mówiące” niech ktoś zadzwoni na policję bo się dziecku jakaś krzywda dzieje ” ale nikt nie miał odwagi. W domu nakarmiłam malutką stokrotkę a mały się wypłakał w innym pokoju (żeby nie przestraszyć malucha w czasie jedzenia) wrócił i znowu gadam i gadam do niego i tak bardzo chcę żeby w końcu zrozumiał co ja gadam… :( Narazie nikomu go nie oddaję bo chyba większą krzywdę tym robię całej rodzinie. Zastanawiam się czy nie sprowokować parę takich sytuacji (np. wcześniejsze wyjście z placu zabaw), żeby w sytuacji kryzysowej MUSIMY IŚĆ wiedział, że musimy i nic nie nic do gadania…

    • Zmobilizowana….. Zmobilizowana…..

      Oczywiście on musi na plac zabaw bo był tylko trzy godziny rano i dwie i pół po drzemce … Więc na zabawę nie mógł narzekać… Może już zmęczenie dało się we znaki… :(

Zobacz również