Gryzak Gummy Dziąsełko Tommee Tippee

Kolejny wymysł marketingowców, sztabu od promowania produktów, mający w magiczny sposób poradzić sobie z odwiecznymi problemami rodziców. Gryzak Tommee Tippee polecany dla ząbkujących niemowlaków jest mało przydatny, a wręcz niepraktyczny. Można go podsumować prosto: „Nie warto!”

Dobra idea… i tylko tyle

Gryzak Gummy Dziąsełko Tommee Tippee posiada specjalne wybrzuszenia, które masują dziąsła oraz wgłębienie przeznaczone do nakładania żelu uśmierzającego ból. Dostępny jest w ciekawych kolorach. Można go chłodzić w lodówce. Nie ma problemu z jego nabyciem. Na tym kończy się lista zalet.

Lista wad

Większość mam, kupujących gryzaczek Tommee Tippee jest przekonana, że dziecko będzie mogło trzymać go w buzi niczym smoczek (co zresztą sugeruje sam kształt gryzaczka). Niestety to właściwie niemożliwe. W przypadku młodszych dzieci podczas używania tego gryzaka niezbędna jest stała pomoc osoby dorosłej, a to dlatego, że niemowlę nie jest w stanie utrzymać gryzaczka w dłoni, a gryzak włożony do buzi przez dorosłego wypada i nie jest zasysany przez malucha. W przypadku gdy niemowlę już chwyta przedmioty, nagle okazuje się, że gryzak pozostaje za duży i dziecko się nim krztusi, a co mniej wymagające brzdące po prostu gryzą jego boki. Tak samo jak gryzą wszystko, co popadnie – mankiet, ucho ukochanego misia, klocki, drewniane łyżki, itd.

Gryzak jest również ciężki i z niewiadomych przyczyn odrzucany przez maluchów na rzecz innych produktów. Ponadto idea nakładania żelu również nie jest do końca opracowana. Prościej w przypadku najmłodszych niemowlaków nanieść żel palcem, na który nałożymy elastyczną szczoteczkę z wypustkami, czy nawet nałożyć preparat na klasyczny smoczek, o ile dziecko go respektuje.

Minusem jest również cena: 18 złotych za dwie sztuki.

Nieprzydatny gadżet

Podsumowując: w przypadku dzieci „smoczkowych” lepiej sięgnąć po smoczek, a w przypadku maluchów, które nie tolerują smoczka można użyć schłodzonego gryzaka lub zdecydować się na masowanie dziąseł zwykłą szczoteczką zamiast wydawać dodatkowe pieniądze na gadżet, który może być bez trudu zastąpiony przydatnymi akcesoriami dla niemowląt.

Jednak jeśli mimo wszystko zdecydujemy się kupić ten gryzaczek,warto pamiętać o tym, że dziecko początkowo może mieć problem z jego „obsługą”, że trudno utrzymuje się on w buzi oraz że nałożenie żelu może nie być tak staranne, jak wtedy, kiedy zrobimy to za pomocą palca, czy nawet nakładki na palec.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. monia monia

    zgadzam się kit. ja też uważam za zbędny zakup.

  2. monia monia

    ja się podpisuje dwoma rekami. wystarczy zwykly gryzak, a to sie nie sprawdza. też odradzam.

  3. anusia12346 anusia12346

    mieliśmy ale nie spisał się był bezużyteczny nie polecam

  4. Ewa Ewa

    A nam sprawdza się bardzo dobrze, Córka nie chce smoczka a to gryzie bardzo chętnie! Polecam!

  5. mama Amelki mama Amelki

    kupiony i wyrzucony. moje dziecko ani nie ssało smoczków ani nie gryzło żadnych gryzaków. Zbędny zakup….