Gdy nie możecie mieć czworonoga w domu…

Dziecko domaga się psa? Przy każdej okazji patrzy na Was maślanymi oczami, prosząc o jedno? Psychologowie zalecają, co zrobić, by podjąć w takiej sytuacji słuszną decyzję. By po spełnieniu prośby nie stać się jedyną osobą, na której będą ciążyć obowiązki związane z opieką nad zwierzakiem.
Posiadanie w domu czworonoga to zazwyczaj dobra decyzja. O ile nie zapomina się, że pies czy kot to istota czująca, mająca swoje potrzeby. Tego właśnie jako rodzice powinniśmy uczyć najmłodszych od wczesnych lat. Liczy się codzienność, drobne decyzje podejmowane w trakcie kontaktu ze zwierzakiem: należy przykładowo zwracać uwagę na to, by pozwalać psiakowi odejść, gdy nie ma ochoty na zabawę, zadawać pytanie właścicielowi, czy dziecko może pogłaskać napotkanego na ulicy pieska, jak również zwracać uwagę maluchowi, by ten nie ściskał pieska z całej siły, bo dla zwierzaka taka czułość, nawet jeśli nie protestuje, może być nieprzyjemna.

Najtrudniejsze i najbardziej odpowiedzialne zadanie, jakie stoi przed rodzicami małych dzieci to nauka poczucia odpowiedzialności za zwierzaka. Uświadomienie maluchowi, że piesek potrzebuje czasu, wspólnej zabawy, wyprowadzenia na dwór, jak również podania posiłku i zadbania o to, by nie był spragniony. Nauka ta wymaga wiele konsekwencji i starań, jednak rozpoczęta wystarczająco szybko, może dać efekty, które pozytywnie nas zaskoczą. Od czego zacząć?

Poniżej kilka wskazówek. Wybierzcie te z nich, które najbardziej Wam odpowiadają.

Wychodzenie ze smyczą

Jeśli maluch jest już w wieku szkolnym, można sprawdzić jego motywację do posiadania w domu zwierzaka w dość prosty sposób. Jednym z pomysłów jest zaproponowanie mu przez kilka dni wychodzenia ze…smyczą. Jeśli dziecko będzie w stanie wstać z własnej woli o siódmej i pospacerować naokoło bloku, istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy pojawi się ukochany zwierzak, nie zrezygnuje z tego obowiązku tak łatwo.

W drugą stronę: wystarczy około tygodnia, by wiele dzieci zrezygnowało z próśb o zakup pieska. Dostając przy tym swego rodzaju sygnał: że zwierzak to nie zabawka, którą można wyłączyć, gdy nam się znudzi. Nawet jeśli zatroskani osobistą porażką malucha, zdecydujemy się mimo wszystko kupić czworonoga, dziecko z całej tej sytuacji wyniesie cenną lekcję: będzie wiedziało, że w opiece nad innymi żywymi stworzeniami potrzeba troski, empatii i konsekwencji i że wszystkie te uczucia można odnaleźć nie tylko wtedy, gdy w domu zamieszka zwierzak.

Nakarmimy psa

Odpowiedzialności za zwierzaka można uczyć się też w inny sposób. Nie trzeba od razu planować wyjazdu do schroniska, by zobaczyć, ile zwierzaków czeka tam na adopcję (choć to czasami dobry pomysł), można przykładowo skorzystać z bogactwa internetu.

Jest taka strona karmimypsiaki.pl, na której znajdują się zdjęcia czworonogów. Już kilkulatek może wybrać pupila, który mu się podoba i go wirtualnie nakarmić. Jedyne, co trzeba zrobić to podać swoje imię i nazwisko oraz adres e-mail, by w ten sposób wyrazić zgodę na otrzymywanie informacji handlowych od sponsorów akcji. W zamian sponsor przekazuje pieniądze pozwalające na zakup karmy.

Inna opcja to przekazanie wybranej kwoty na wskazany na stronie numer konta. Można również wraz z maluchem wybrać zwierzaka, a następnie wirtualnie go zaadoptować, przekazując na jego potrzeby każdego miesiąca 30 złotych. Jeśli przesyłanie pieniędzy stanie się okazją do wspólnej chwili z dzieckiem przed komputerem, tę chwilę każdego miesiąca będzie można traktować jak święto. Dziecko stanie się odpowiedzialne za pupila i od najmłodszych dniach będzie uczyło się wrażliwości na los mniejszych i słabszych.

Przy okazji możemy porozmawiać z dzieckiem o tym, dlaczego należy pomagać słabszym. Starszemu dziecku możemy wyjaśnić ideę dzielenia się pożywieniem, uczulając na los zwierzaków, z młodszym wystarczy, że pooglądamy zdjęcia, tłumacząc, że w ten sposób pomagamy i karmimy zwierzaki. Już kilkumiesięczne niemowlę zazwyczaj z dużym entuzjazmem reaguje na widok pieska czy kotka, a dźwięki, które wydają zwierzaki są na liście pierwszych wymawianych. Warto uczyć się od dzieci z jednej strony tego entuzjazmu w trakcie kontaktu ze zwierzakami, a z drugiej wrażliwości na ich los.

Wolontariusz: to brzmi dumnie

Różne szczytne akcje, tak jak wspomnianą wcześniej ideę karmienia psiaków, można wspierać poprzez zostanie wolontariuszem i czynne zaangażowanie się w propagowanie idei. Ten pomysł na pewno ma szansę przypaść do gustu starszym dzieciom.

Już gimnazjalista może wydrukować ulotki, odebrać plakat i zdobyć zgodę na jego zawieszenie w szkole lub umieścić go na tablicy, specjalnie do tego stworzonej. Bardziej kreatywne osoby mogą zaproponować lekcję na godzinie wychowawczej, podczas których młodzież będzie rozmawiać o losie mniejszych i słabszych zwierzakach.

A może zaproponować gimnazjalistom lub licealistom wolontariat w schronisku albo pomoc starszym osobom w wyprowadzeniu zwierzaka?

Uwrażliwianie dzieci na los zwierząt nie powinno być nam obojętne. Zbyt wiele obserwuje się bowiem aktów agresji skierowanych w kierunku czworonogów. Wspólnie spędzany czas na pomocy zwierzakom uczy empatii, pozwala realizować ambitne cele, dzięki którym dzieci czują się ważne i potrzebne, a te uczucia to doskonała nauka odpowiedzialności.

Planujecie zakup lub adopcję psa i macie małe dziecko? Koniecznie przeczytajcie!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. anusia12346 anusia12346

    zwierze to odpowiedzialnośc trzeba nakarmić opiekować się wychodzić no i kochać przede wszystkim

  2. DoDo DoDo

    Fakt, każde zwierzę jest czymś, czym trzeba się opiekować każdego dnia i nie można o nim zapominać. Warto więc naprawdę pomyśleć, czy tak samo dziecko jak i dorosła osoba dojrzała do posiadania zwierzęcia. Później to tylko pojawi się myślenie o tym jak pozbyć się psiaka jak i też będzie się myślało o tym jak to zrobić.A najgorsze myśli są takie, że zostawi się zwierzę głęboko w lesie, przywiązanego, pozostawionego samemu sobie….

  3. anusia12346 anusia12346

    przerażają mnie wiadomości typu ,, zostawiono psa przywiązanego do drzewa,, zrzucona z moctu w worku,, masakraa

  4. ;) ;)

    Długo nie rozumiałam dlaczego moi rodzice tak bardzo byli przeciwko posiadaniu psa. Swojego pierwszego psa kupiliśmy dopiero, gdy ja miałam 14lat.
    Dzisiaj po obserwacji tego co ze swoim yorkiem wyczynia dzieciak sąsiadów już rozumiem i dziękuję im, że byli odporni na moje maślane oczy, tony listów, laurek i łez. Oczywiście wiem, że wiele zależy od odpowiedzialności i podejścia rodziców i dziecka, jednakże dzieciom często brak wyczucia i nawet zwykły spacer z psem może być dla niego bardzo nieprzyjemny. Właśnie to obserwuję jak dzieciak ciągnie psa po betonie, podnosi jak zabawkę, biega za nim z piskiem. Gdzie są rodzice pytam?!

    • maria maria

      super tekst i naprawdę przydatne rady. najbardziej podoba mi się wychodzenie ze smyczą. proste i myślę, że skuteczne. pozwoli uzmysłowić coś nie tylko rodzicom, ale też dzieciom. na początku bowiem wyjścia z psem mogą być super sprawą, ale z czasem powszednieją i stają się zwyczajne, wtedy trudno namówić kogokolwiek…a dzięki temu prostemu eksperymentowi można sprawdzić, czy dziecko podoła, czy podoła też rodzic :)

    • Dorota Dorota

      Rodzice dbali o interesy psa oraz swoje oczywiście :) Dziecko też musi dojrzeć do posiadania czworonoga, a niestety niektórzy tego nie rozumieją…

  5. Wioleta Wioleta

    U nas nigdy w domu psa nie będzie mimo iż syn aż piszczy na widok czworonoga, niestety ja mam alergię. Ale za każdym razem gdy syn jedzie do dziadków to mówimy, że jedziemy do jego piesków będzie mogł się z nimi pobawić, nakarmić i wyprowadzic na spacer. Bardzo mu się to podoba. Choć dostalismy ostatnio kłopotliwy prezent – królika. Ja mam alergie, dodatkowo często wyjeżdżamy wiec nie wiem jakie to życie miał by u nas królik. Synek był zachwycony a my mieliśmy kłopot, na szczęście dziadki go przygarnęli – ale przestrzegam przed takimi prezentami – lepiej niech domownicy sami kupią zwierzaka jeśli chcą.