Gdy mama i tata mówią co innego…czyli „dobra” mama i „zły” tata

Możliwe, że zabawa w dobrego i złego glinę sprawdza się jako metoda przesłuchiwania przestępców, jednak jako metoda wychowawcza nie przynosi żadnych korzyści. Sprawia, że rodzina dzieli się na dwie drużyny, które stają po przeciwnych stronach barykady. Dlaczego pozwalamy sobie na taki „rozłam”? Do czego prowadzi wzajemne podważanie rodzicielskiego autorytetu? Spróbujmy przyjrzeć się kilku sytuacjom.

A mój tata jest straszakiem!

mamaNiestety, choć model ojca jako surowego władcy odchodzi do lamusa na rzecz serdecznych i czułych relacji ojcowsko-dziecięcych, tata-straszydło funkcjonuje nadal.

Zasada działania jest prosta: mama, której najzwyczajniej w świecie brakuje cierpliwości i siły do rozbrykanego potomstwa szuka „czegoś”, co pomogłoby okiełznać dziatwę.

Jeśli nie ma pomysłu na to, jak wpłynąć na dzieci, lub jak je ukarać…, zrzuca to zadanie na nieobecnego rodzica. Tata wam pokaże, jak wróci z pracy!

Zdarza się, że mężczyzna wchodząc w rolę, którą narzuca małżonka, staje się karzącą ręką sprawiedliwości. Tym sposobem, dzieci dysponują mamą-rodzicem od pieszczot i ojcem-surowym sędzią, którego należy się bać. Oczywiście, tata nie musi zgadzać się na to, aby w wychowywaniu dzieci pełnić taką funkcję, jednak już samo bycie straszakiem mocno godzi w jego wizerunek.

Pozwólmy ojcom być rodzicami, a nie specjalistami od czarnej roboty! Skoro uznaliśmy za nieludzkie i szkodliwe straszenie dzieci Babą Jagą, czarną Wołgą i dziadem z worem, dlaczego wciąż straszymy je tatą?

Mama-specjalistka od znoju, codzienności i zakazów

Mimo, iż żyjemy w czasach emancypacji i równouprawnienia, w dziedzinie wychowywania dzieci równości nie ma. Nadal zdecydowana większość obowiązków około dziecięcych spoczywa na barkach matek.

Sytuacje, w których pracujący poza miejscem zamieszkania ojciec jest w domu jedynie niezbyt częstym gościem, są bardzo powszechne. I tak po przeciwnych stronach barykady staje zmęczona codziennymi obowiązkami wobec dzieci matka i stęskniony za potomstwem ojciec. Nietrudno odgadnąć, jaki bywa finał.

Zapracowany tata nie może poświęcić dzieciom tyle uwagi, ile powinien, stara się więc tę stratę wynagrodzić. To naturalne, ale jeśli idzie w parze z podważaniem decyzji matki, bywa destrukcyjne.

Tata staje się Świętym Mikołajem, przywozi prezenty, rozpieszcza i nosi na rękach, ale niekoniecznie wychowuje. A co z mamą? Żony pracujących na odległość mężczyzn skarżą się na brak pomocy przy dzieciach, brak wsparcia i obecności mężów. Wiele z nich twierdzi, że po każdym „zjeździe” partnerów ma problemy z dziećmi, bo: tatuś pozwalał, tatuś kupował, tatuś nie wymagał.

Pozostawiona samej sobie mama siłą rzeczy staje się „tą złą”. To ona pilnuje, ona zabrania, a także częściej traci cierpliwość. To ona mierzy się z problemami wychowawczymi.

Emigracja zarobkowa jednego z rodziców to bardzo trudny temat. Bez względu na to, jak bardzo rodzice będą się starać, nie są w stanie całkowicie zniwelować jej skutków dla dzieci. Ważne, aby zdać sobie sprawę z faktu, iż żadne prezenty nie zastąpią nieobecności taty, a nieprzemyślane lub nieuzgodnione z partnerką mogą zaszkodzić. Kosztowna konsola jako prezent dla chłopca z problemami w szkole, quad dla dziecka, które miewa wybuchy agresji, setna lalka dla małej rozkapryszonej księżniczki- mogą wywołać poważny kryzys.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Anka Anka

    Niestety u mnie jest taka sytuacja, jesteśmy po rozwodzie…
    Były mąż pozwala na wszystko, a dzieciaki mają do mnie pretensji, bo w domu są inne zasady.
    Dodatkowo jego obecna partnerka próbuje grać „tę dobrą”.
    Serio trzeba mieć stalowe nerwy, by to przetrwać

    • Wioleta Wioleta

      tata pozwala na wszystko bo nie widzi dzieci za często i chce nadrobić pewnie zaległości . A dzieci wiadomo lubią wykorzystywać słabość rodziców i sytuację;) Dodatkowo obecność osób trzecich ..rzeczywiście niekomfortowa sytuacja

  2. xxx xxx

    Niestety bardzo częsty problem :(

  3. JestemZłymOjcem JestemZłymOjcem

    Każdy kij ma dwa końce. Najistotniejsze w tym wszystkim jednak jest to, aby słowa „dla dobra dziecka/dla dobra dzieci” nie były tylko wyświechtanym frazesem.
    Staram się z tym walczyć tu: jestemzlymojcem.blogspot.com