Gdy dziecko krzyczy, „kup mi….”

Nie jestem doskonała. Jestem tylko mamą. Człowiekiem. Mylę się i czasem działam na swoją niekorzyść. Przyszło mi popełnić parę błędów. Na czarnej liście znajduje się moje „dobre serce”, a właściwie chęć uciszenia w zarodku wszelkich „jęków”.

Jak na spowiedzi przyznaję się, że  ulegałam prośbom o zakup czegoś, czego nie planowaliśmy, wręczałam lizaka, by skończyło się „marudzenie”, dawałam wafelka, by móc zająć się zakupami i mieć święty spokój. Jak to się skończyło? Po prostu przyszedł czas, kiedy musiałam zrobić z siebie…wariata.

Na moje usprawiedliwienie…

Nie mam idealnej sytuacji, w której ciocie i babcie garną się do opieki nad dziećmi (sama nie wiem, czy tego właśnie bym chciała). Mąż pracuje czasami całymi dniami, a zakupy jakoś zrobić trzeba. Moja słabość w końcu doczekała się „nagrody”. Z dziećmi w wózku i przy wózku w osiedlowym sklepie coś we mnie pękło…

Bo inne metody nie skutkują

adult-18728_1280Z ręką na sercu: próbowałam wszystkiego, ignorowanie, niesłuchania, unikania kontaktu wzrokowego. Dzieciaki mówiły, że chcą, potem się uśmiechały, ja nic. Wszelkie wykłady, uprzedzanie też nie przynosiły skutku. Dlaczego? Bo dzieci są na takim etapie, że pamiętają, że czasami się udawało, więc czemu nie próbować? A ja mam cierpliwość w ilościach deficytowych. I o tym dzieciaki też wiedzą.

Poza tym, z moim temperamentem, no cóż czekanie na efekty, które może przyjdą, a może nie, to nie dla mnie. Dlatego gdy kolejnym razem mijałam podczas zakupów dział z pieczywem, jogurtami i mąką, słuchając odgłosów jęczenia i oglądając miny męczenników, nie wytrzymałam i…też zaczęłam jęczeć.

„Kochanie, kup mi, kup. Mamusia chce lizaka, no proszę, no kup, czemu nie kupisz? Przecież jestem grzeczna? Kupisz? Kup, kup, kup mi!”.

Potrzebowałam kilka chwil, żeby się rozkręcić. Tak mi się to spodobało, że nawet nie zauważyłam zbyt wielu zdziwionych min naokoło. I wiecie co? Dzieciaki zaczęły mnie błagać, żebym przestała, że obok idzie mama ich koleżanki (wierzyłam na słowo, skupiona na tym, by nie wypaść z rytmu marudzenia), że nie mam robić im wstydu (to starsze) oraz że się mnie boją (młodsze).

Skutek? Obwieszczam mam nadzieję niechwilowy sukces. Moje marudzenie zostało nagrodzone. Kolejne cztery wyjścia do sklepu minęły nam spokojnie…

To jest dobry sposób? Dobry, bo skuteczny!

Czy warto? Sami zdecydujcie. Ja mam spokój. I w końcu udaje mi się kupić wszystko to, czego potrzebuję, bez próśb, gróźb i nerwów.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Mam na imię Kinga. Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. HelowaMama HelowaMama

    Od jakiego mniej więcej okresu w życiu dziecka datuje się te „rozboje i wymuszenia”? Moje zaraz będzie miało dwa lata, kilkakrotnie zaliczyło „rzut na glebę”, plus zanoszenie się. Nie reagowałam zgodnie z przebiegłym planem potomkini i zrezygnowała. Chwilowo, czy zacznie się to znowu? Boję się…:)

    • Dorota Dorota

      Heh….Nasza córka ma 2,5 roku i mimo naprawdę ogromnej konsekwencji ze strony mojej i Męża (dziadków nie wiem- wiadomo, nie zapanuję ;)), to ma czasami dni, kiedy próbuje wymusić coś marudzeniem, jękami, itd. Wie, że to nic nie da, a jednak ;) Zaczęła około 2 urodzin (chyba). Zdarza się jej również wywoływać reakcje otoczenia mówiąc, np. Ciebie nie lubię, lubię tylko Tatę lub na odwrót i widzę, że jest dumna z siebie, gdy jej słowa, zwłaszcza w większym gronie, wywołują pewny oddźwięk :)

  2. jola22 jola22

    dziecko próbuje i to jest zdrowe…musi sprawdzać co jakiś czas, czy zasady się nie zmieniły ;)

  3. krola krola

    Zakupy z dzieciakami bywają uciążliwe, my ustalamy razem listę, dzieci też coś tam wpisują, wrysowują, i jej się trzymamy. Kupujemy tylko to, co spisane.

  4. AGNESIK AGNESIK

    dlatego ja z dziećmi nie wychodzę do sklepu ;) łatwiej i bez stresu.

  5. maja:*** maja:***

    „k. Rozwiązaniem jest ignorowanie dziecka , w czasie gdy w pada tzw. furię ,w takim momencie najgorszym rozwiązaniem jest zrobienie to co dziecko od nas żąda .Należy dać dziecku nauczkę tego typu jak: przez kilka dni zakaz jedzenia słodyczy , dla większych dzieci granie i oglądanie telewizji…”dobre serce” to nie znaczy że mamy dziecią pozwalać na wszystko, najlepiej jak damy im warunek jeśli będą grzeczne np. gdy dziecku na czymś bardzo zależy dać warunek jeśli będą grzeczne przez określony czas dostaną to co chcą. myślę że przydadzą się moje rady . :)

  6. młodamama młodamama

    My staramy się dać wyraźnie do zrozumienia dzieciom że jak na razie to my podejmujemy decyzję o tym co i kiedy jest kupowane i o dziwo jak na razie skutkuje