Facebook – kilka słów o gigancie…

Jedna siódma populacji jest zarejestrowana na portalu Facebook. Około miliard osób z różną częstotliwością loguje się na stronie, wkraczając w świat wirtualnej społeczności. Facebook dostępny jest w każdym kraju, na każdym kontynencie. Wynik godny pozazdroszczenia. Jednak co się za tym kryje? Coraz głośniej mówi się o nieuczciwych zagraniach, wprowadzeniu płatnych usług oraz zagrożeniach wynikających z pozyskaniem zbyt wielu informacji o zarejestrowanych w portalu osobach.

To, że lubisz to za mało…

Facebook to miejsce wymiany informacji zarówno między użytkownikami prywatnymi, jak również firmami, blogami, organizacjami społecznymi. To platforma kontaktu niekoniecznie przebiegająca na płaszczyźnie właściciel sklepu (czerpiący z działalności pieniądze) – użytkownik internetu, ale również instytucja charytatywna – internauta.

Większość z tych zarówno pojedynczych osób, jak i organizacji zdecydowało się rozpocząć swoją przygodę z Facebookiem z poczuciem, że wybiera serwis darmowy, który daje możliwość dotarcia z informacją do osób, które zechcą ją odbierać (wszystkich znajomych, czy tak zwanych fanów). Ta naiwność jednak dzisiaj jest karana, a i informacja, którą można było i nadal można przecież znaleźć na głównej stronie serwisu pozostaje fikcją. Właściciele strony dumnie głoszą, że serwis jest bezpłatny dzisiaj oraz że tak będzie już ZAWSZE. Czy jednak to prawda?

Facebook karze sobie płacić. Dla osób prowadzących tak zwane „fanpejdże” już dawno nie jest to platforma darmowa…Wszystko wskazuje, że w przyszłości opłaty będą pobierane od osób prywatnych. Niepokojące sygnały mamy bowiem już dzisiaj.

Zareklamuj swoją notkę

Oczywiście już od samego startu serwisu wiadomo było, że serwis będzie oferował płatne reklamy dla firm. Jednak mało kto się domyślał, że za dotarcie ze swoją wiadomością (nie tylko wysłaną przez firmy, strony, instytucje, ale również osoby prywatne) będzie trzeba zapłacić. Dzisiaj serwis karze wnosić opłaty za to, co początkowo było bezpłatne i co było częścią idei zakładania stron na Facebooku. Portal miał umożliwiać kontakty. Obecnie za te kontakty i podstawowe informacje, które trafiają do osób, które wyraziły chęć ich otrzymywania wymaga się opłaty. Uczciwe?

Od początku października 2012 roku wiadomo, że prywatne osoby będą mogły zwiększać widoczność swoich wpisów. Dzisiaj, by z informacją do osób, które daną stronę lubią trafić zmuszone są płacić również firmy i strony internetowe. To, że ktoś zdecydował się polubić stronę  to już za mało. To, że często wykazał się dużym zaangażowaniem i wydatkiem sporej ilości energii w oczach właścicieli Facebooka jest niewystarczające. Mydląc oczy zarówno osobom klikającym „lubię to” oraz właścicielom profili firm i blogów, wymaga się coraz więcej…pieniędzy.

Co zrobić, by dostawać informacje od wydawców stron, blogów, które się lubi?

By otrzymywać informacje (by wyświetlały się one na tablicy), należy w zębatce na głównej stronie danej strony  nacisnąć przycisk „dodaj do zainteresowań”. Co ciekawe w ten sposób można otrzymywać informacje od ulubionej witryny, nie będąc jej fanem. Z drugiej strony klikając tylko „lubię to”, może nas ominąć wiele ciekawych wydarzeń, bo dana strona pozostaje poza „naszym zainteresowaniem”. Przynajmniej formalnie. W świecie Facebooka.

Wróćmy jednak do konieczności płacenia za widoczność swoich wpisów na tablicach znajomych. Rozwiązanie to na razie zostało wprowadzone w 20 krajach. W USA za wypromowanie naszej notki zapłacimy 7 dolarów. Wkrótce płatność postów ma obowiązywać również w Polsce.

Jaki będzie tego skutek? Znawcy tematu sugerują, że wprowadzenie płatności za publikowanie notek (nie tylko dla firm, ale również indywidualnych osób) może sprawić, że informacje opublikowane bezpłatnie nie będą widoczne…A to przyczyni się do masowego odpływania fanów do innych portali, które w takim momencie wyrosną jak grzyby po deszczu.

Nie lajkujesz, nie widzisz

Być może udało się Wam zaobserwować co innego. Serwis Facebook to nie takie niewinne narzędzie, jakie nam się wydaje. Program ma wbudowane specjalne rozwiązania, które zostały wdrożone do śledzenia naszych zachowań w internecie. W pewnym stopniu podobnie postępuje wyszukiwarka Google. Jednak proces tutaj jest dużo dalej posunięty.

Dlatego Facebook odczytując nasze zainteresowania, proponuje nam konkretne produkty, usługi, reklamę. W ostatnich dniach zaczyna również udostępniać opcję kupowania i płacenia za prezenty, która jest połączona z kalendarzem urodzin.

Ponadto: jeśli nie wchodzimy w aktywną interakcję z jakąś stroną, nie wciskamy przycisku „lubię to”, nie udostępniamy treści, z czasem, mimo że informacje są dla nas interesujące, ale nie zwykliśmy brać czynnego udziału (z różnych powodów) w dyskusjach na stronie, informacje przestają się wyświetlać na naszej tablicy. Mimo że pozostajemy teoretycznie fanami danej strony. Dlatego jeśli naprawdę zależy nam na otrzymywania informacji od ulubionych witryn, warto zaznaczyć opcję „dodaj do listy zainteresowań”.

Zwróć uwagę, jakie zdjęcia dodajesz

Wiele osób zrezygnowało z portalu nasza-klasa w momencie, gdy zmienił się regulamin. Nie brakowało też takich, którzy oburzeni faktem, że właściciele strony poinformowani, iż zamieszczone zdjęcia nie będą mogły być trwale wykasowane, zdecydowali się korzystać z portalu Facebook. Nie wiedząc, czy nie dociekając, czy na tej stronie sytuacja wygląda inaczej….a wystarczy kilka chwil, znajomość angielskiego i dociekliwość, by dowiedzieć się, że każde zdjęcie, które zamieszcza się na Facebooku zostaje tam na zawsze (tutaj słowo „zawsze” ma jak najbardziej adekwatne znaczenie).

Trzeba pamiętać, że nawet usunięte zdjęcie pozostaje na serwerze FacebookaBa, pozostaje ono tam nawet wtedy, kiedy usuniemy konto na portalu. Dlatego jeden błąd w postaci dodania kompromitującej fotki w przyszłości może naprawdę słono kosztować. Tym bardziej, że online podaje się dużo informacji: nie tylko dane osobowe, ale również adres, nazwę skończonej szkoły, miejsce pracy. Po zdjęciu można w takim wypadku każdego zidentyfikować. W danym momencie może nie być to dla nas problemem, ale nie znając przyszłości, trudno domniemywać, co z naszymi danymi stanie się za kilka-kilkanaście lat. Gdy np. staniemy się osobą publiczną…lub gdy zaczną dojrzewać nasze dzisiaj małe dzieci.

Facebook a sprawa dzieci

Facebook to o zgrozo również portal dla dzieci, który staje się problemem nie tylko dla uzależnionych od niego nastolatków…Wystarczy spojrzeć na statystyki, by zauważyć, że 7% użytkowników portalu to maluchy od 5 do 7 lat. Słyszycie jak bije alarm?
Co prawda na portalu surowo karze się (przynajmniej w teorii) zamieszczanie roznegliżowanych zdjęć, jednak nadal trzeba być bardzo wyczulonym na zawartość portalu, jak i całego internetu, o którym pisaliśmy tutaj.

Być może powyższe informacje przydadzą się osobom prowadzącym strony na Facebooku oraz po prostu użytkownikom portalu. I co o tym sądzicie?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. OlkaG OlkaG

    No bardzo ciekawe informacje. Z tymi płatnościami to naprawdę nie fair – obiecywali, że to zawsze będzie darmowe… Po prostu wykorzystują sytuację, w której ogrom firm reklamuje się za pośrednictwem FB i w sumie bez profilu na Fejsie już nikt i nic nie istnieje…

  2. mama kasi mama kasi

    Ja FB coraz mniej lubię. Ostatnio za wiele artykułów polubiałam i miałam komentarz, że mam zablokowaną tę opcję. Za spamowanie zostałam skrytykowana…ech…

    • OlkaG OlkaG

      ??? Pierwsze słyszę, żeby blokowali za polubienie zbyt dużej ilości artykułów. W końcu od tego jest Facebook. Dziwne.

  3. joasia joasia

    mam stronę swoją na FB…a głupia sie zastanawiałam, czemu znajomi notek nie widzą.

  4. DoDo DoDo

    No faktycznie, brak polskiego regulaminu z pewnością powodował, że każdy go akceptował. A w rzeczywistości to mało kto wiedział i wie o co w nim chodzi i na co się zgadza :)

  5. mila mila

    bo facebook…to nie wszystko :)

  6. Joanna Joanna

    Ja w ogole nie jestem zwolenniczka takiego ‚upubliczniania sie’. Zamieszczanie fotek swoich i najblizszych w internecie to tez dla mnie nieporozumienie. Hitem swego czasu byla nasza klasa. Tylko czekalam, kiedy minie ten szał. Teraz gdzie sie nie rusze to slysze facebook. Nigdy mnie nie kusilo zalozenie swojego konta na tym portalu i tego sie trzymam ;-) Jest mi z tym dobrze.

    • Dorota Dorota

      Joanno, i chyba dobra decyzja :)

      • OlkaG OlkaG

        Ja mam konto i na Fb i na NK, choć teraz głównie na Fejsie bywam. Uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale w rozsądnych granicach. Trzeba wiedzieć, jakie fotki można opublikować i jakie wypowiedzi.

  7. Kellis Kellis

    Myślę, że problem z facebookiem jest taki, że jego twórcy chcą coraz to więcej i więcej. Dobro użytkowników niekoniecznie idzie z tym w parze. Facebook przestał już być zwykłym, przyjaznym portalem społecznościowym a bardziej maszynką do marketingu.

  8. atrament180 atrament180

    FC nazywam żartobliwie face z bookiem :) Ponoć – jak nie masz FC, to nie istniejesz! Dla mnie to głupota! Owszem, mam konto, ale wolę NK – dzięki niej kontaktuję się z uczniami (wczoraj np. wysyłałam wiadomości o konkursach literackich znalezionych w internecie). Prawda jest jedna – do internetu trzeba podchodzić ze zdrowym rozsądkiem!

Zobacz również