Edukacyjny stolik z funkcją pchacza ,,Smiki”

Dlaczego nie napisałam zgodnie z opisem producenta, że jest to pchacz, który został wzbogacony o funkcję stoliczka? Dlatego, żeby Was nie zniechęcić. Otóż odkąd zostałam mamą, wiedziałam, że moje dziecko we własnym tempie rozpocznie naukę chodzenia. Starałam się nie wywierać nacisków na córkę i spokojnie zaczekać aż będzie gotowa na pierwsze samodzielne kroczki. Jednak z czasem pomyślałam, że mogłabym jej odrobinę pomóc i wykorzystać dostępne na rynku akcesoria. Od razu odrzuciłam chodzik. Pamiętam jak dzieci mojej siostry rozbijały się nim o meble i używały jako dziwnej trampoliny. Ponadto poczytałam sobie opinie osób zachwalających oraz przeciwników tego rodzaju wspomagaczy. Ostatecznie zwyciężyła moja obawa dotycząca niekorzystnego wpływu chodzika na stawy. Postanowiłam zatem przy nadążającej się okazji zakupić pchacz. Ponieważ lubię wielofunkcyjne sprzęty i zabawki brałam pod uwagę taki produkt, z którego później moje dziecko będzie mogło mieć jakiś pożytek.

Pchacz

Z ręką na sercu muszę przyznać, że w naszym przypadku pchacz oblał egzamin. Córka upadała na kolana, albo nabierała takiej prędkości, że puszczała uchwyt od wspomagacza chodzenia i upadała na podłogę. Chociaż można regulować kąt nachylenia produktu, to niestety nie ma on opcji hamulca. Cóż, rozczarował mnie ten zakup, ale postanowiłam dać mu kolejną szansę i wykorzystać w roli edukacyjnego stoliczka.

Stoliczku, nakryj się

To nie była miłość od pierwszego spojrzenia. Fascynacja nową zabawką narodziła się powoli, przechodząc od etapu totalnej ignorancji po zainteresowanie. Moje dziecko z czasem odkryło, ile możliwości daje ta zabawka. Zacznijmy od tego, że dołączone do zestawu koła możemy wymontować, wówczas otrzymamy stabilnie stojący przedmiot. Jeśli chcemy, aby nasza pociecha jeździła nim po całym pokoju, co może być całkiem ciekawym i śmiesznym dla obojga stron doświadczeniem, pomińmy tę czynność.

Przeróbka pchacza na stolik jest dziecinnie łatwa. Mój Maluszek bardzo szybko doszedł do tego, jak rozkręcić filary zabawki. Etap zauroczenia śrubkami trwa do dzisiejszego dnia. Elementy, z których wykonane są nogi stolika uniemożliwiają ciekawskiemu dziecku eksperymenty natury kulinarnej. Ani jedna z części nie jest na tyle mała, by mogła zostać połknięta, czy w jakikolwiek sposób wyrządzić krzywdę. Nie ma tu żadnych ostrych kantów. Konstrukcja ma opływowy, bezpieczny kształt. Całość prezentuje się efektownie. Zastosowane kolory są żywe, przyjemne dla oka. Ogólnie mówiąc, na stoliczku sporo się dzieje. Prócz ruchomych i wydających dźwięk elementów występują również wypukłe obrazki, które małe paluszki na pewno zechcą po dotykać.

Wygląd naprawdę ma znaczenie

Będąc dzieckiem, nie wiedziałabym od czego zacząć swoją przygodę z tym przedmiotem. Moja córka nie ma ulubionego przycisku. Zazwyczaj obchodzi wkoło stoliczek i po kolei  męczy poszczególne elementy.

Chyba najbardziej uwagę obserwatora przyciągają głowy trzech żabek. Każda z nich jest nie tylko uśmiechnięta, ale również spogląda innymi oczami. Aby wprawić w ruch te sympatyczne płazy, wystarczy nacisnąć jeden z trzech kolorowych podświetlanych guzików. Wówczas żabki zaczną podskakiwać, a nasze uszy uraczą wesołe melodyjki, które łatwo zapadają w pamięci. Dziecko może pobawić się w małego didżeja i nadmiar energii, wyładować uderzając w przyciski. To jest bardzo odprężające, zwłaszcza po stresującym dniu.
Jeśli stoliczek byłby mapą świata, to na jej północy znajdują się trzy trybiki. Obrócenie jednego powoduje ruch pozostałych elementów tego nieskomplikowanego mechanizmu. Oto znowu pojawia się motyw żabki, zmieniającej się w misia, fioletowa kierownica oraz kopuła, w której podskakują kolorowe groszki.

W centralnej części zabawki schowany został ptaszek, który udaje dzięcioła. Kiedy dziecko poruszy wystającym spoza szklanej szybki ogonem, dziób uderzy o dzwoneczek, który wyda przyjemny odgłos.

Z prawej strony stoliczka znajdują się piszczące słoneczko oraz nieskomplikowane liczydło z czterema krążkami. Lewa część panelu została wzbogacona ruchomym walcem z powtórzoną funkcją skaczących kuleczek. Poniżej dziecięcy paluszek może zmieniać widoczność obrazka za pomocą przesuwającego się klocka. W zależności od pozycji plastikowego elementu, Maluszek zobaczy uśmiechnięte słoneczko lub śpiący księżyc.

Zabawka na wiele miesięcy

Moje obserwacje wskazują na to, że opisywany przeze mnie przedmiot pozwala zająć na dość długą chwilę Maluszka i zaciekawić go nie tylko swoim wyglądem ale również ciekawymi funkcjami. Na pewno nie był to nietrafiony zakup, którego szybko chciałabym się pozbyć. O ile sam pchacz nie był mojemu dziecku potrzebny, tak stoliczek cieszy się coraz większym powodzeniem

Stoliczek chwalę za:

  • Łatwość montażu
  • Lekkość i  możliwość swobodnego przesuwania przez dorosłego i dziecko
  • Wybór opcji jeżdżącej, bądź stojącej
  • Estetykę wykonania
  • Ciekawe elementy
  • Sporą ilość atrakcji
  • Przystępną cenę (około 80 złotych, w promocji produkt można nabyć taniej),
  • Jakość części, które zapewniają dziecku bezpieczną zabawę pod okiem rodzica
  • Zastosowanie tyko 3 standardowych baterii tzw. paluszków, które starczą na długie koncerty i są tak zamontowane, ze dostanie się do nich wymaga użycia śrubokrętu
  • Zajmowanie po złożeniu niewiele miejsca.

Doczepię się tylko do jego dostępności. Oprócz Biedronki widziałam go w Smyku (można go znaleźć na stronie pod nazwą Smiki, Muzyczny chodzik) w cenie przekraczającej 100zł. Oprócz tych dwóch sklepów można go dostać chyba tylko na portalach aukcyjnych.

Jesteś producentem, dystrybutorem tego produktu? Możesz pobrać powyższą grafikę i fragment recenzji, umieszczając je wraz z odnośnikiem u siebie na stronie.W razie pytań prosimy o kontakt - kontakt@sosrodzice.pl.

Ewa, 27 lat. Na swoje szczęście czekała 5 zim. Stara się pogodzić bycie mamą z egoistycznymi przyzwyczajeniami. Czyta, szuka informacji, słucha rad doświadczonych mam, próbuje znaleźć złoty środek i wychować córkę na dobrego człowieka. Póki co, widzi małą kopię siebie, która sprawia, że pełną piersią, czuje, że żyje.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. zaraza zaraza

    Do tej kategorii dodałbym jeszcze „wańke wstańke” z firmy Fisher Price. Jest to nadmuchiwany pingwinek mający w brzuszku piłeczki. Zabawka ta jest do tej pory ulubioną zabawką synka, którą ciągle próbuje położyć „nyny”. Niestety jest to zabawka dość trudna do zakupu na terenie polski, lecz popularny serwis aukcyjny pomaga. Mojemu synkowi to przysłała znajoma mieszkająca na stałe w USA.

    • sosrodzice sosrodzice

      Zaraza, dziękujemy za komentarz i sugestie. Jeśli uda nam się dotrzeć do wspomnianej zabawki, na pewno ją zrecenzujemy. :)