Dziecko w tropikach. O przegrzewaniu…

Zima astronomiczna. 25 grudnia. Południe. Temperatura wynosi 9 stopni. Ciepło. Wychodząc z domu, rezygnuję z czapki. Zakładam kurtkę na tunikę na krótki rękaw. Apaszka i cieniutkie dziurkowane skórzane rękawiczki (dla urody, nie dla ciepła) dopełniają całości. Dziecko ubrane podobnie. Bawełniane cienkie rękawiczki, koszulka z długim rękawem, rajstopy, getry, kurteczka, bawełniana czapka, chusta na szyi. Pierwsze dziecko w ocieplanym kombinezonie spotykamy już na schodach. Kilkuletni chłopiec. Oprócz zimowego puchatego kombinezonu ma na sobie śniegowce. Takie z kożuchem wystającym zza cholewki. Dłonie okrywają ortalionowe narciarskie rękawice- z tych grubych, sztywnych, w których nie można zginać palców. Głowę zdobi czapa uszatka. Ciężko określić jej grubość, ale jest wełniana z wierzchu i polarowa od wewnątrz. Polar ma kilka centymetrów grubości. Wisienką na torcie jest gruby szalik okręcony wokół szyi dziecka (tak okręcała mnie szalikiem mama, kiedy miałam brać udział w kuligu). W zasadzie widać jedynie oczy i kawałek nosa małego człowieka. Nic to, nie mój las… . Idziemy dalej.

Winter-Wear-for-Toddler-articleNa podwórku nie spotykamy już nikogo, jednak podczas spaceru po miasteczku, mijamy matki z dziećmi. Znakomita większość maluchów ma na sobie ubranko, które zapewniłoby im utrzymanie ciepła w warunkach polarnych. Obok mnie idzie, a właściwie skacze dwulatka. Każdy mój krok to jej trzy podskoki. Plus obrót. I cały czas śpiewa. Mnie jest ciepło, skaczącemu brzdącowi musi być bardzo ciepło, dziecku okutanemu w warstwy polarów i puchów ( i nie wiadomo czego jeszcze, bo przecież nikt nie wdział mu kombinezonu na gołe ciałko) musi być… no właśnie. O przegrzewaniu dzieci- znowu. Niby wszędzie już o tym trąbiono, niby wszyscy wszystko o tym wiedzą, a maluchy wciąż ubiera się jak na zdobycie bieguna.

Atopia, alergia, astma

Rodzice dzieciaków cierpiących na powyższe choroby, paradoksalnie mają w tym temacie łatwiej. Wiedzą, jak wielką krzywdę wyrządza dzieciom przegrzanie. Atopik, który na co dzień boryka się ze świądem, nadkażeniami bakteryjnymi i masą innych nieprzyjemności, nie może być ubierany jak Eskimos. Nadmierne ciepełko to raj dla bakterii, przyczynek do powstania potówek, powód dodatkowego świądu a co za tym idzie intensywniejszego drapania. Znam to, zdarzyło mi się raz jeden wyrządzić dziecku taką krzywdę. Ubrałam jak na Syberię. Dziecko wróciło do domu z mokrą główką, zapocone, czerwone i wrzeszczące. Objawy AZS zaostrzyły się natychmiast. Ubrałam tak z miłości- żeby nie zmarzło. Nie zmarzło, jednak skutki owego zdarzenia leczyliśmy dość długo.

Alergia na roztocza jest częstą przypadłością wśród dzieciaków. Oprócz rzeczy oczywistych – mrożenia, odkurzania, wycierania i wietrzenia, w mieszkaniu małego alergika musi być odpowiednia temperatura. Jeśli jest zbyt gorąco ( roztocza lubią ten stan) kurz, którego przecież nie sposób pozbyć się zupełnie unosi się do góry, wraz z alergenami. Rezultat- nieżyt nosa, kaszel, łzawiące oczy. Tak jak napisałam, my, matki alergików obserwujemy namacalne i błyskawiczne skutki przegrzewania dziecka, a co za tym idzie, szybko leczymy się z tego nawyku (przestajemy słuchać babcinych rad).  A co z rodzicami zdrowych maluchów, u których przegrzewanie dzieci nie przynosi natychmiastowych rezultatów?

„Zdrowe” dzieci

Znacie z pewnością domy, w których zwyczajowa temperatura podczas sezonu grzewczego wynosi 25-28 stopni. Rodzice praktycznie wcale nie otwierają okien, z obawy, że wpuszczą do domu „zimno”. Dzieciaki miłośników warunków tropikalnych rzadko chodzą lekko ubrane. Zazwyczaj zimą, oprócz przebywania w niemożliwie wysokiej temperaturze, mają na sobie podkoszulek i bluzkę właściwą.

E718E0B13AAD68D0A283D2C2D6DB34_h498_w598_m2Koniecznie na długi rękaw (bo przecież zimą nie nosi się koszulek z krótkim). Noworodki natomiast są regularnie krochmalone z powodu wyskakujących ”nie wiadomo skąd” potówek. Na spacer maluch ubrany jest tak solidnie, że ciężko mu się poruszać. Przyzwyczajony do takich warunków, nie skarży się na gorąco. Nie odczuwa go. Czy istnieją zatem skutki uboczne takiego „ciepłego wychowu”?

Oczywiście. Znamy przecież zdrowe dzieci, które łapią absolutnie każdą infekcję i przechodzą antybiotykoterapię kilka razy do roku. Znamy dzieci z objawami astmy, które nigdy na nią nie chorowały. Dziecko, które się spoci, przebywając w zbyt grubym ubranku, jest znacznie bardziej narażone na złapanie infekcji, niż dziecko, które zmarznie. Wyziębienie organizmu przebiega błyskawicznie, jeśli maluch przed chwilą mocno się zgrzał. Przegrzewane dzieciaki mają zwykle słabszą odporność.

Mity, które każą nam zakładać kolejną warstwę

  • Zdjęcie czapki na wietrze gwarantuje zapalenie ucha! Tak twierdzi moja babcia. Lekarz twierdzi natomiast, że zapalenie ucha jest chorobą bakteryjną.
  • Od chodzenia bez kapci dostaje się zapalenia pęcherza. Znów babcia. Lekarz i tym razem wyjaśnia, że przyczyną jest zakażenie bakterią.
  • Kiedy w domu jest noworodek, powinno być „ciepło jak w uchu”. Klasyk. Słyszałam to od babci, ciotek i sąsiadek. Położna była innego zdania. Rozebrała mi dziecko i otworzyła okno. Mała przywitała zmianę wesołym wierzganiem nogami. Stała się pogodniejsza i zniknęło gdzieś marudzenie.
  • Dziecko jest delikatne, szybciej marznie. Taaaa. Zwłaszcza takie, które szaleje na placu zabaw, podczas gdy nieruchomy rodzic kuli się, chowając ręce w kieszenie.

Można by tak długo. Babcie, mamy i ciotki przekazują nam dawne rady. Oczywiście, tkwi w nich ziarno prawdy – wychłodzony organizm jest podatniejszy na infekcje wszelkiej maści. Problem w tym, że w dzisiejszych mieszkaniach nie da się wychłodzić organizmu, chodząc bez kapci (chłodne stopy to nie jest wychłodzenie). Nie wychłodzimy też organizmu kilkulatka, jeśli pokona  trasę 10 metrów (do samochodu) bez czapki.

Odpowiednia temperatura dla dziecka, czyli jaka?

przegrzewanieJest sporo „szkół”, jeśli chodzi o odpowiednią temperaturę w domu. Różne źródła podają nieco inne wersje optymalnej temperatury, jednak zwykle oscylują przy wartościach: 18-19 stopni w nocy oraz 21-23 w ciągu dnia. Osobiście, w tym zakresie trzymam się zaleceń lekarskich. W ciągu dnia temperatura nie przekracza 21 stopni, w nocy jest około 19. Według wielu znajomych, w naszym domu jest zimno. Z drugiej strony, rzadko odwiedzamy zmarzlaków. Niestety, kilka minut po wejściu do nagrzanego do granic mieszkania, zmuszeni jesteśmy uciekać. Córka zaczyna się drapać, dostaje wypieków, kaszlu, kicha, łzawią jej oczy, zaczyna kapać z nosa.

A co ze spacerem?

Jeszcze do niedawno panowało przekonanie, że dziecko należy ubierać inaczej, niż dorosłego (dodatkowa warstwa). Obecnie coraz więcej specjalistów (pediatrów, lekarzy) zaleca zrezygnowanie z owej dodatkowej warstewki (która często okazywała się dodatkową kurtką z polaru, nie bawełnianym podkoszulkiem).  No cóż, jestem zdecydowanym zwolennikiem teorii, według której… dziecko też człowiek. Ubieram więc jak człowieka. Tak, żeby nie zmarzło i się nie zgrzało. Biorę też pod uwagę fakt, że będzie biegało, skakało i wywijało hołubce. Kiedy szykuje się długa jazda samochodem, zdejmuję dziecku kurtkę i czapkę (to wcale nie jest takie oczywiste). Wiele maluchów spędza godziny w aucie odziane w puchowe kurty i wełniane czapki.

Kombinezon na zimę?

Jak najbardziej. Podczas mrozu, lepienia bałwana, tarzania się w śniegu, na sanki. Nie przy 9 stopniach na plusie. Jeśli tak ubierzemy dziecko teraz, co założymy mu gdy temperatura spadnie do -9?

Wszystkim rodzicom, których nie przekonują ani doświadczenia innych mam, ani stanowisko lekarzy, polecam pewien test. Załóżcie na siebie to samo, co wkładacie dziecku. Wyjdźcie na dwór i zacznijcie uprawiać jogging. I pamiętajcie-biegający podczas zabawy maluch, czuje się tak samo.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Mysza Mysza

    A może przegrzewanie wynika z tego, że rodzice nie mają zbyt wiele ubrań: na przykład trzech kurtek na zimę: lżejszych, grubszych, na różną pogodę. Mają po prostu kombinezon?

    • mama mama

      Nawet jeśli tak jest ,to można wtedy zrezygnować ze sweterka i spodni ,założyć na bawełnianą bluzeczkę i nie za grube rajstopy

  2. kurczeno kurczeno

    W końcu ktoś mądrze napisał. Moje obie córy chowane wg zimnego chowu. Czapki zakładają koło października (9 miesięcy i 3 i 9 miesięcy) Kombinezony noszą tylko na duży śnieg i mróz. Przyzwyczajone do chłodniejszego domu, nie marzną a z potówkami nigdy nie było problemu.

  3. mama mama

    uważam że dla niemowlaka który jeszcze nie „wywija hołubców” kombinezon jest jak najbardziej odpowiedni. Proponuję zrobić test: niech mama ubrana w cienka kurteczkę, apaszkę, cienkie rękawiczki usiądzie nieruchomo w wózku i tak jeździ przez jakieś dwie godziny. Ciekawe czy będzie jej ciepło. Pamiętam że jakoś w październiku- listopadzie, czyli kiedy aura mniej więcej była podobna do tegorocznej grudniowej ubrana adekwatnie do temperatury, czyli dość cienko musiałam 1,5 godziny czekać na peronie na pociąg – zmarzłam na kość. To samo mój synek, którego ubieram w kombinezon a pod niego body na ramiączka, bluzeczka na długi rękaw i ciepłe rajstopy – po powrocie ze spaceru miał zimne stopy i ręce. I to nie lekko zimne a bardzo zimne. A temeratura oscylowała w granicach 5-6 stopni…także jestem zwolenniczką ubierania z umiarem a nie na biegun ale też nie popadajmy w skrajności

    • aga aga

      Czytając artykuł wnioskuję, że chodzi raczej o ubieranie dzieci z rozmysłem ,jak się matka wybiera z dzieckiem koleją to oczywiste jest że musi się przygotować na wszelką ewentualność,i powinna wziąć coś w razie chłodu .Nie koniecznie zakładać z góry że będzie czekać z dzieckiem dwie godziny na peronie i wkładać na niego od razu strój eskimosa.

    • Oluna Oluna

      Słuszna uwaga – należy rozgraniczyć ubieranie malucha, który już chodzi od niemowlaka leżącego/siedzącego nieruchomo w wózku.

      • HelowaMama HelowaMama

        To prawda, niemniej zastanawia mnie, co założy dziecku mama, która takiego malucha pakuje w kombinezon i śpiwór (kiedy na dworze jest 9 stopni), jeśli temperatura spadnie do -9. To będzie osiemnastostopniowa różnica temperatury, więc nikt na świecie mi nie wmówi, że należy ubrać dziecko tak samo. Mój skaczący dwulatek był kiedyś noworodkiem i niemowlęciem. Jak wspomniałam, raz jeden zdarzyło mi się przegrzanko i to bez udziału kombinezonów! Używanie kombinezonów w komplecie ze śpiworami, to norma. Nie widuje się Maluszka w wózku w samym kombinezonku, zwykle ma dodatkowe okrycia. Ja wiem, że przegrzewanie nigdy nie jest wynikiem złej woli, czy bezmyślności, to zawsze przejaw troski. Tak już mają matki:) No i jeszcze jedna rzecz- zanim uznamy, że maluszek ma „lodowate stópki i rączki, sprawdźmy karczek. Przez kilka pierwszych miesięcy życia, dzieciaki zazwyczaj mają chłodne kończyny i policzki i nie jest to przejaw wyziębienia, a normalne zjawisko. Maluch musi się przystosować. Myślę, że w kwestii ubierania dzieci wiele moglibyśmy się nauczyć od Skandynawów, jednak to by wymagało wyzbycia się wielu tradycyjnych poglądów. No i ostatnia rzecz- nie znam matki, która przyznaje się do przegrzewania dzieci. Nawet jeśli maluch jest czerwony jak buraczek, nawet jeśli wrzeszczy i co chwilę domaga się piersi, nawet jeśli pokryty jest potówkami-matka idzie w zaparte. Bo nie lubimy, gdy ktoś nam coś doradza, sugeruje, albo broń Boże -wytyka błąd. Ja też:)

  4. kasia kasia

    W pelni sie zgadzam. Moje córki nie nosza rajstop pod spodniami jezeli na dworze jest cieplej niz-15, ubieram je na cebulke ale raczej zakladam jedna warstwe mniej niz na siebie jezeli idziemy do parku, spedzaja duzo czasu na swiezym powietrzu jezdzac na rowerach, rolkach itd a do szkoly jezeli tylko moge idziemy na piechote zamiast jechac samochodem. W domu dzieci chodza boso albo wylacznie w skarpetkach bo kapci nie znosza, skacza po kaluzach kiedy pada bo deszcz nie jest powodem do zostania w domu.
    Moja starsza córka ma 13 lat, antybiotyk ostatnio przyjmowala w wieku 4 lat bo powstal paskudny odczyn w miejscu po ugryzieniu pajaka, mlodsza 6- latka antybiotyku jeszcze nigdy nie dostala od lekarza bo nie byl potrzebny. Goraczke ostatni raz mialy 3 lata temu, przez dwa dni, katar zdarza sie sporadycznie, nie czesciej niz raz lub dwa razy do roku, w przeciwienstwie do wiecznych przeziebien u szczelnie pozawijanych w grube swetry kolezanek.

  5. Mama Lenki Mama Lenki

    „k” Bardzo mądry wpis :D zgadzam się z tym w 100% , ja nie lubię się grubo ubierać i nie zmuszam do tego dziecka :D mała odwiedza przychodnię tylko podczas szczepień :D (ma 2,5 roku)przy temperaturze około „0” ubieramy rajstopki ale tylko pod legginsy, jeżeli ubieramy np welurowe dresy to raczej nie ubieramy rajstopek ;no chyba ze wieje a my wybieramy się na dłuższy spacer. W samochodzie zawsze siedzimy bez kurtek i czapek (na logikę : zgrzałybyśmy się opatulone jak na wichurę a po wyjściu z samochodu?! przecież po takiej podróży wystarczyła by chwila i choroba gotowa). Potówki moja córka miała raz, kiedy została z babcią … która do tej pory twierdzi ze za cienko ubieram mała(ale to już jej problem ;) )
    a co do mitów :)
    *jeśli nie wieje a temp jest około 8 stopni – nie ubieram małej czapki,(szalika nie nosi w ogóle);
    *w domu biegamy bez kapci wszyscy (od zawsze) i nie wiemy co to zapalenie pęcherza (ale babcia za każdym razem jak ją odwiedzamy twierdzi że kupi wnusi kapcie bo tak nie może być)
    *okna są otwarte codziennie (cały dzień) i jakoś nas nie przewiało :)
    *a co do delikatności- mała śpi odkryta (inaczej nie zaśnie , jest płacz i marudzenie) a np tatuś nie zaśnie jeśli jest odkryty :D
    więc podsumowywując : skaczemy po kałużach podczas deszczu , jeżeli jest śnieg tarzamy się w nim ;nie koniecznie w kombinezonie, chodzimy boso, nie nosimy szalików, mamy non stop otwarte okna i… JESTEŚMY ZDROWI I SZCZĘŚLIWI :)

  6. Nie zgadzam sie Nie zgadzam sie

    Mi się wydaje, że problem jest nazbyt uproszczony, często dziecko zwyczajnie trudno ubrać przy tak kapryśnej pogodzie jaką mamy w PL, a to deszcza, a to wiatr, skacząca temperatura…dorosły ma problem a co dopiero niemowlaka ubrać dobrze.

  7. aaaga aaaga

    A ja jestem zdania, żeby każdy ubierał swoje dzieci jak mu się podoba. Ja mam dwójkę i jednej córce jest wiecznie gorąco, drugiej wiecznie zimno. Jednej nie przeszkadzają wiatry i mróz, druga wiecznie krzyczy, że jej zimno w uszy i wraca do domu. Oby dwie mają koślawe kolana i generalnie oprócz plaży nie chodzą bez butów, bo po twardym podłożu czyli w domu się nie powinno. I to jest takie głupie gadanie i mądrowanie się na blogach. Każdy zna swoje dziecko najlepiej.

  8. Groszek Groszek

    Oczywiście,że dziecko też człowiek,ale człowiek jeszcze w fazie kształtowania! I tak samo jak półrocznemu dziecku nie podasz golonki, bo jego niedojrzały układ pokarmowy sobie z nią po prostu nie poradzi, tak samo trzeba pamiętać, że termoregulacja organizmu dziecka jest inna niż u dorosłego i nie zgadzam się ze stwierdzeniem,że dziecko trzeba ubrać tak jak siebie.Może kilkulatka już tak, ale na pewno nie maluszka, a już na pewno nie maluszka leżącego czy siedzącego w wózku! Warto by o tym wspomnieć.

  9. cholerka cholerka

    Brawo! Brawo! po trzykroć brawo.
    Nie ma to jak cenzura wypowiedzi (niewulgarnych, żeby nie było).

    Wystarczy, że zdanie czytelnika nie łączy się z przyjętą linią Partii, a już cenzura działa! :)

    ale cóż … wredne babska tak mają ;-P

  10. eerwew eerwew

    Dziecko stało się pogodniejsze, bo otworzyłaś okno? Hahaha. Nie bez powodu naśmiewają się z mamusiek na forach i blogach, bo to zabawne czego się człowiek może dowiedzieć. :-)

    Owszem, bakterie wywołują różne choroby, ale szybciej je wywołują, gdy organizm jest osłabiony.

    I wielka szkoda, że nigdzie nie ma daty, więc nie wiadomo z kiedy ten wpis ani komentarze.

Zobacz również