Dziecko w świecie reklamy, czyli kto wybiera jogurt na zakupach

Świat reklam stale ewoluuje. Od prostych przekazów polegających jedynie na wymienieniu zalet danego produktu, poprzez pomysłowe prowokacje, aż po wstrętną manipulację.  Niestety, rzadko jesteśmy na nią odporni. Kupujemy na potęgę niepotrzebne zabawki, sprzęty, kosmetyki.  Tak, my dorośli jesteśmy podatni na chwyty reklamowe, a co dopiero dzieci?

„Nie wierzę w reklamy, one nie mają wpływu na to, co kupuję”

reklamaLudzie lubią oszukiwać samych siebie.  Święcie wierzymy, że obejrzenie bloku reklamowego nie ma na nas żadnego wpływu, a potem błądząc po sklepowych alejkach, wrzucamy do koszyka podpaski na A, proszek na V i pastę  na B. Niestety, reklamy działają, nawet jeśli im nie wierzymy. Jedną z ich funkcji jest bowiem uczynienie marki/produktu rozpoznawalnym. Kiedy oglądamy reklamę tuszu do rzęs, nie wierzymy ani przez moment, że po zastosowaniu specyfiku nasze rzęsy będą wyglądały tak, jak u pani ze spotu. Nic nie szkodzi, w drogerii i tak najczęściej kupujemy to, co znamy z telewizji. Wydaje nam się bowiem, że reklamowane (a co za tym idzie znane i droższe) jest lepsze. Sięgając po herbatę, kawę, lub inny produkt, najczęściej bierzemy ten, który znamy, choćby z telewizji.

Dziecko myśli inaczej

Blok reklamowy przed świętami Bożego Narodzenia to koncert życzeń. Wiadomym jest, że dziecko zapragnie wszystkiego, co ujrzy na szklanym ekranie. A jak to wszystko jest podane!
Lalki tańczą poruszają się i mówią jak żywe, interaktywne szczeniaczki od prawdziwych różni tylko fakt, że nie trzeba ich karmić i wyprowadzać. Kiedy oglądam tego typu pokaz, sama daję się nabrać, co dopiero dziecko?
Dziecku łatwo wmówić, że Barbie z różowym pasemkiem to szczyt marzeń (poprzednia miała zielone, jest ze starej kolekcji, a zatem passe). Co na to dzieci? Ano, dzieci widzą poruszające się lalki i według nich tak właśnie będzie, kiedy wreszcie dostaną wypatrzoną w telewizji zabawkę.
Ile razy widzieliście rozczarowanie, bo lalka nie potrafi sama tańczyć, zamiast rozmawiać z dzieckiem odtwarza jedynie kilka tekstów, interaktywny piesek to robo-klamot znający kilka sztuczek, nie nadający się do przytulania ani do „przyjaźni”?
Zdarza się, nader często, że „lalka wraz z akcesoriami” okazuje się lalką z tandetnym plastykowym grzebieniem do kompletu. A przecież w reklamie zabawka była magiczna, fantastyczna, niesamowita, miała gwarantować długie godziny zabawy.  Niestety, dzieci wierzą w to, co pokazuje telewizja.

Nie tylko zabawki

Naiwnością jest sądzenie, że tylko reklamy zabawek manipulują naszymi dziećmi. Zaskoczyła mnie reklama podpasek na kinowym poranku dla najmłodszych. Ze zdziwieniem zauważyłam, że na kanałach dla maluchów reklamowane są proszki do prania, produkty żywnościowe, kosmetyki, a nawet… ubezpieczenia. Okazuje się, że to cyniczne działanie ze strony producentów.
Badania prowadzone od lat pokazują, że dzieci mają coraz większy wpływ na to, co wkładamy do koszyka. Decyzje od błahych typu: którą kawę śniadaniową kupimy, po: dokąd wyjedziemy na wakacje, podejmują dzieci. Według badań przeprowadzonych przez Polski Program Jakości Obsługi, nawet 96% zakupów dokonywanych jest pod wpływem dzieci.

Ciebie to nie dotyczy? Pomyśl: kto wybierał jogurt podczas ostatnich zakupów?

Nie daj się!

Nie wolno pozwalać dziecku na dokonywanie ważnych wyborów pod wpływem reklamy. Nutella na śniadanie, jogurt prawie owocowy, płatki składające się głównie z cukru – to ważne wybory! Od tego zależą zdrowie i nawyki żywieniowe. Nie powinno ich dyktować nieświadome i podatne na reklamy dziecko.

Pamiętaj, że z czasem będzie gorzej

Na reklamy podatne są również nastolatki, jeśli dzisiaj o tym, co jecie decyduje maluch, za kilka lat będzie decydował o marce telefonu (rodzice biorący kredyty na iphony to nie mit!), a nawet auta. A zatem, tłumacz i nie ulegaj.
Szesnasta lalka (tym razem z brokatem!) nie przyniesie Twojemu dziecku szczęścia, a spełnianie każdej zachcianki sprawi, że będzie roszczeniowe. Odmawianie dziecku to element bycia dobrym rodzicem. Wychowaj świadomego konsumenta. I zacznij od dziś, bo z czasem będzie dużo trudniej.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.