Dziecko, czytaj książki! Tylko nie TE!?

Cieszymy się, że dzieci czytają. Bo czytanie poszerza horyzonty, uczy, pokazuje dobre przykłady, podpowiada, jak się zachowywać, jak budować relacje, oswaja z życiem. I super, że najmłodsi coraz chętniej czytają. Problem w tym, co dzieci czytają? Bo niestety kartki zamknięte w kolorowej okładce wystawionej na półce w księgarni to nie zawsze książki. To często śmieci. Dosłownie. Wydawnictwa, zwłaszcza niektóre, coraz rzadziej patrzą na to, co jest dobre. Liczy się tylko zysk. I tak trafiają w ręce dziesięciolatek i młodszych dzieci książki ociekające seksem, przemocą, wulgaryzmami. A my nie mamy o tym zielonego pojęcia! Niby to literatura, przynajmniej ją udaje, ale daleko jej do niej…

Dziecko, czytaj książki. Tylko nie TE!?

Książka z ostrzeżeniem

Nie każda książka nadaje się dla dzieci. Niestety wiele pozycji wygląda tak, że mogą sięgnąć po nie najmłodsi, tymczasem w ogóle się te propozycje dla nich nie nadają. Większość nie ma żadnych ostrzeżeń, które mogłyby wskazywać, że ich zawartość to „nie są kolorowe motylki i sarenki”. I tym sposobem takie pozycje czytane są przez dzieci, które kompletnie nie są przygotowane na ich zawartość.
Rodzice też nie mają bladego pojęcia, po jakie książki sięgają ich córki i synowie. Ufają w to, że wydawnictwo nie wyda czegoś „ tak bardzo słabego”, przeliczając się w całej rozciągłości na swojej łatwowierności.

Dzisiaj zbyt często literatura młodzieżowa to bagienko. Zanim pozwolimy czytać tego typu pozycje naszym dzieciom, sięgnijmy po nie i zerknijmy, co jest w środku. A…najprawdopodobniej będziemy poważnie zaskoczone.

Książka dla dzieci? Nie!

W popularnych książkach dla dzieci i młodzieży, często wyeksponowanych na liście bestsellerów w znanych sieciach mamy:

  •  wulgarny, prymitywny język,
  • brak walorów literackich,
  • brak mądrego przesłania,
  • promowanie agresji, prawa pięści,
  • przedmiotowe traktowanie,
  • przedstawione patologiczne środowisko,
  • promowanie ryzykownych zachowań, niebezpiecznych dla zdrowia i życia,
  • promocje lekkiego stylu życia, przygodnych relacji seksualnych,
  • przyzwolenie na gwałt (brak jednoznacznego potępienia tego typu zachowań i wskazania, gdzie
    szukać pomocy),
  • fragmenty powieści romantyzujące samobójstwo,
  • promujące toksyczne relacje.

Niestety często same okładki wprowadzają w błąd. Książka wygląda jak dla dzieci. Często ma infantylną, słodką, cukierkowatą grafikę, która w ogóle nie odpowiada jej wnętrzu…Jak to w tym powiedzeniu – nie należy oceniać książki po okładce, bo to treść jest ważna, a nie forma.

Czy zabraniać czytania?

Istnieje znacząca różnica między dzieckiem dziewięcioletnim, dwunastoletnim, a szesnastoletnim. Nie da się zatem jasno odpowiedzieć na pytanie, czy zabraniać dziecku czytać kontrowersyjne książki? Lepiej chyba, zwłaszcza w przypadku najmłodszych dzieci, wprowadzić zasadę, że najpierw czyta rodzic, a później dziecko. I po lekturze rodzic wyraża swoje zdanie. Można w umiejętny sposób przekierować
uwagę dziecka na inny tytuł.

Dużo łatwiej jest w przypadku młodszych dzieci. Jednak sprawa się komplikuje, gdy mamy w domu na przykład szesnastolatkę. Czy możemy jej zabronić czytać popularną książkę? Zdania są podzielone.

Można przyjąć, że jeśli zadbaliśmy o dobre wychowanie dziecka, to nawet największy książkowy gniot nam go nie zepsuje. Być może nawet okaże się, że młody czytelnik, który przeczytał bardzo dużo książek, uzna, że popularne tytuły są nudne? I nie podzieli entuzjazmu mniej wprawionych czytelników? Ktoś, kto dużo czytał, zwłaszcza wartościowe książki, nie będzie skupiał się na marnych przekazach. A te spod ciemnej gwiazdy, nawet jeśli po nie sięgnie, nie zniszczą jego psychiki.

Warto, żeby dzieci czytały dobrą literaturę z odpowiednimi wzorcami. Wtedy nawet beznadziejne książki nie będą stanowiły zagrożenia. Bo zwyczajnie zostaną one na jakiejś płaszczyźnie odrzucone prze wprawionego czytelnika.

Może zamiast zakazywać, przeczytać książkę z dzieckiem? Pokazać, co w danej publikacji jest słabe, podkreślić kontrowersyjne zachowania postaci, głównych bohaterów? Wtedy uchronimy siebie i dziecko przed skutkami czytania potajemnie, poprzez pożyczanie książek od rówieśników. W pewnym wieku zakazami naprawdę niewiele zdziałamy. Nie sposób bowiem pilnować dziecko w 100% i w każdej chwili.

Kwestia popytu

Jest też druga strona medalu. Wydawnictwa na coraz szerszą skalę wydają gnioty. Książki słabe, wulgarne, pełne błędów. To raz. Z drugiej strony trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego to robią?

Pewnie dlatego, że to się opłaca, bo takie właśnie książki się sprzedają. To kwestia popytu… Czytelnictwo młodzieży wzrosło dzięki tego typu niskim publikacjom. Czy jest zatem z czego się cieszyć, że mierne książki są czytane na potęgę? Na to pytanie każdy może sobie sam odpowiedzieć.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.