Dziecko a pies – co każdy rodzic wiedzieć powinien

Chodzenie przy nodze to co innego dla psa niż chodzenie przy wózku z dzieckiem, więc im wcześniej nauczymy psa chodzenia przy wózku tym lepiej.  Nie zapominajmy o pozytywnym podejściu. Z psem trzeba postępować w sposób jasny, spokojny i konsekwentny. Ból, strach, obawa przed krzykiem, szarpaniem smyczą czy uciskiem kolczatki to źródło złych przeżyć psa, które prędzej czy później odbiją się na jego relacji z nami i dzieckiem.  Pies nie ma być maszyną, pokornym sługą czy zdominowanym słabeuszem- pies ma być pewnym siebie, spokojnym kompanem ufającym nam, że jesteśmy źródłem wszystkiego, co dobre. Ma też reagować na nasze wskazówki jak najchętniej, więc nie ma znaczenia czy robi to po to, by zdobyć kawałek kiełbaski, rzut piłeczką, czy możliwość spuszczenia ze smyczy. To my uczymy psa komend, pozwalając mu w ten sposób zdobywać jedzenie, my bawimy się z nim, zabieramy w nowe miejsce, do psich kolegów, pozwalamy psu tropić, uczestniczymy aktywnie w jego spacerach. Psim zadaniem jest tylko wykonanie kilku drobnych rzeczy – przykładowo siadanie, zanim go spuścimy ze smyczy, przychodzenie na zawołanie, zanim powiemy mu by biegał dalej, chodzenie przy naszej nodze kilka metrów, zanim my pójdziemy za nim „w krzaki” jego śladami. Podstawowym błędem jest zbyt szybkie rezygnowanie z nagród podczas uczenia psa i oczekiwanie, że będzie to robił „bo tak, bo powinien”, pies wtedy reaguje coraz mniej chętnie, powoli. Lepiej by pies chodził na luźnej smyczy i wracał na każde zawołanie, bo wie, że mamy ze sobą kawałki kiełbasy, niż żeby się szarpał, wyskakiwał i uciekał!

Karanie psa też nie jest konieczne, bo zwiększa jego poczucie zagubienia, stres i frustrację, co utrudni mu zachowanie się dobrze w przeszłości. Przykład: zamiast karać psa krzykiem lub fizycznie za to, że skacze na ludzi lepiej nauczyć go siadania na komendę podczas przywitania i pilnować,  odwracać się tyłem, gdy czasem skoczy i pilnować by nikt nie głaskał go wtedy, gdy skacze. Zamiast denerwować się, że pies zniszczył mebel, lepiej zaplanować lepiej czas spaceru, wzbogacić go o zabawy węchowe, ćwiczenia z zakresu posłuszeństwa i pokonywanie przeszkód. Zmęczonego psa zostawiamy z naturalnymi gryzakami, rozsypaną po podłodze karmą czy wypełnionymi zabawkami typu Kong, a żadnych zniszczeń nie będzie.

Niezwykle ważne są elementy: Nauka komend, określenie jasnych zasad, konsekwencja (uniemożliwianie łamania zasad, nagradzanie za przestrzeganie zasad) i spokój – nerwy nigdy nie poprawiają sytuacji.

Czy dobrym pomysłem przed porodem jest puszczanie odgłosów płaczącego dziecka?
Agnieszka Kaniewska: Jak najbardziej. Puszczanie nagranego płaczu dziecka warto kontynuować aż ze strony psa nie będzie reakcji. Warto także obserwować zachowywanie psa w reakcji na dzieci spotkane na ulicy, na boisku. Jeśli pies jest bardzo aktywny, wyrywa się, skacze, trzeba go nauczyć innych reakcji, np. siadania i siedzenia w obecności dzieci. Jeśli ucieka od dzieci, można mu je kojarzyć z czymś miłym.

Nigdy nie należy zmuszać psa do kontaktu z dzieckiem – jeśli pies chce odejść, zawsze powinien mieć taką możliwość. Odchodzenie jest pierwszym sygnałem psa, że nie ma przyjemności z kontaktu, nie chce go.

Kolejne sygnały to ziewanie, odwracanie głowy, ściąganie uszu, chowanie ogona pod siebie  –  świadczą one o narastającym w psie stresie i są prośbą o zaprzestanie kontaktu. Jeśli dalej będziemy wymuszać na psie kontakt- może on warknąć mówiąc tym samym „Stop! Mam tego dość, odejdź, bo jak nie to będę się bronić!”. Jeśli nie uszanujemy warczenia, odchodząc, kolejnym krokiem ze strony psa będzie atak. Należy tu podkreślić, że żaden z tych sygnałów nie jest lepszy lub gorszy niż inne – warczenie jest tak samo ważne w komunikacji jak ziewanie – każdy z nich mówi o stresie psa wynikającym z sytuacji poczucia zagrożenia. Zatem nie ma też sensu „uczeni psa na siłę” czy karanie za warczenie, bo to uczy psa jedynie, że ma nie okazywać strachu, stresu, ale jego poczucie bezpieczeństwa jest coraz mniejsze, a co za tym idzie bezpieczeństwo dziecka również. Pies, który może bez obaw warknąć nie będzie nigdy musiał kłapnąć zębami.

Kiedy pies może potraktować dziecko jak rywala? Czego nie robić? Co powinno wzbudzić naszą czujność?
Agnieszka Kaniewska: Wtedy, gdy uczymy psa, że wszystko, co chce może sobie wziąć sam, decydując o momencie i nikt mu tego nie zabiera. Jeśli pies sam uzyskuje głaskanie czy uwagę ludzi przez zainicjowanie ich szczekaniem, kręceniem się, natarczywością – może (nie musi!) w przyszłości skojarzyć nagły brak uwagi i kontaktu z obecnością dziecka, które pochłania naszą uwagę. Jeśli jego jedzenie stoi cały dzień w misce i nikt mu jej nie zabiera, może potraktować raczkujące do niej dziecko jako intruza.

Określmy strefę tylko psa i strefę tylko dziecka. W pierwszą (np. posłanie w kącie) nie wolno będzie wchodzić dziecku, pies będzie miał tam swój azyl, do którego zawsze może uciec, gdy zacznie go coś irytować. Strefa dziecka to zwykle łóżeczko lub też łóżko rodziców, ewentualnie określony dywan czy kocyk. Możemy zawczasu pokazać psu, że tam ma nie wchodzić, zatrzymując go konsekwentnie, ale delikatnie. Jest tez strefa wspólna- pozostała część domu, w której jest i dziecko i pies. Podobnie możemy zrobić z zabawkami, dziecięcych nie rusza pies, psie najfajniejsze zarezerwowane są na spacery i zabawy psa z dorosłymi, wyciągamy je tylko na czas ćwiczeń i zabaw. Ten wariant jest najbezpieczniejszy, ponieważ możliwość ucieczki we „własny bezpieczny kąt” jest jednym ze sposobów na unikanie konfliktów i konieczności walki. Rywalizacja pojawia się, gdy miejsca/jedzenia/uwagi dorosłych jest zbyt mało i trzeba o nią walczyć. Wybiegany, wyćwiczony, wybawiony, najedzony pies nie będzie rywalizował z nikim, bo wie, gdzie i jak uzyskać dobra potrzebne mu w życiu.

Nie należy zostawiać dziecka z psem i psa z jedzeniem, kością czy gryzakiem. Nie należy pozwalać, by dziecko robiło psu to, co może być niemiłe (pokładało się na psie, obciążało go, wsadzało mu palce do uszu, nosa i oczu), nawet jeśli pies to znosi. Znosić nie znaczy lubić! Nie należy nagle zabraniać czegoś psu, co do tej pory mógł robić, tylko dlatego, że jest dziecko, np. zrzucać go z kanapy czy łóżka, bo chcemy być sami z dzieckiem, jeśli wcześniej mógł tam być, kiedy chciał. Nie należy zbytnio pobudzać psa w obecności dzieci, rzucać mu energicznie piłki, gdyż wtedy prędzej pies może „się zapomnieć” i biegnąc potrącić dziecko. Lepsze są aktywności spokojne, jak węszenie, ćwiczenie wymagających skupienia i uważności sztuczek.  Nie należy pochylać się z dzieckiem nad psem, osaczać go, otaczać. Zawczasu przyzwyczajamy psa do noszenia dużego i wygodnego kagańca, w którym pies może swobodnie otwierać pysk i ziać.  Nie należy psa trzymać na napiętej smyczy w obecności dzieci. Smycz powinna być jedynie asekuracja na wszelki wypadek, zwisać swobodnie w dół. Jeśli nie umiemy się z psem porozumieć bez używania siły fizycznej – najpierw wypracujmy lepszy kontakt, a potem dopiero pomyślmy o zapoznawaniu go z dzieckiem.

Psy, które nie mają zaspokojonych podstawowych potrzeb – są głodne, spragnione, chore, nie wychodzą na spacery po otwartym terenie, nie mają ruchu swobodnego, są zamknięte w kojcach, na łańcuchach –  stanowią zagrożenie, gdyż są nieobliczalne. Nawet ludzie głodni i zmęczeni potrafią zachowywać się irracjonalnie – tym bardziej pies! Najpierw należy skupić się na zaspokojeniu tych potrzeb i dopiero gdy pies na stałe dojdzie do równowagi psychofizycznej, myśleć o wyzwaniach typu pokazywanie mu dziecka. Nieodzowna w takich wypadkach będzie pomoc behawiorysty i psiego trenera.

Dlaczego nie wolno podać mleka pitego przez dziecko psu?
Agnieszka Faber: Większość psów w wieku szczenięcym, które przestają być karmione przez sukę, traci zdolność trawienia laktozy, dlatego też spożywanie mleka może u tych psów kończyć się biegunką.

Jak daleko można „zaufać” psu, pozostawiając na chwilę np. śpiące małe dziecko w wózku w ogrodzie i psa?

Agnieszka Kaniewska: To nie jest kwestia zaufania tylko przewidywania i zapobiegania.  Zostawiajmy dziecko i psa tylko w takich okolicznościach, w których nawet, jeśli coś pójdzie nie tak jak myśleliśmy- nic się nie stanie. Musimy być zawsze o krok do przodu niż możliwości psa i dziecka. Rodzice muszą na zapas przewidzieć, że dziecko zacznie się przekręcać na boczek, raczkować w kierunku schodów czy sięgać do gniazdek. Podobnie, choć trochę trudniej musimy przewidywać na bazie wiedzy i doświadczeń, kiedy i jak pies może się zachować. Skala jest bardzo szeroka. Od psów, które od małego żyły w domu, gdzie były dzieci, zawsze spotykały je tylko miłe rzeczy w obecności dzieci (żadnego wiercenia w uchu czy kopania psa!), psiak zawsze zachowywał się spokojnie, kładł, stawał przy dzieciach, a jak miał dość, to potrafił odejść – taki pies będzie miał więcej kontaktu z dziećmi. Aż po psy, które wychowały się w stodole czy kojcu, nie widziały od małego ani dzieci, ani śpiących ludzi, ani suszarki, metra, autobusu (czyli nie były socjalizowane), reagują lękliwie lub agresywnie, miały niemiłe doświadczenia z dziećmi, były bite i karcone przez dorosłych, czasem uczone agresji (nieważne czy do obcych, czy do zwierząt) – takie psy nie będą raczej mogły mieć bliskiego kontaktu z dzieckiem, bo są naprawdę nieprzewidywalne. Generalnie jednak podstawowa najbezpieczniejsza zasada to nigdy nie zostawiać samego dziecka w otwartej przestrzeni lub ze zwierzętami. W ogrodzie może niemowlaka nawet zaatakować ptak! Jakiekolwiek odchodzenie od tej zasady jest kwestią całkowicie indywidualna i odpowiedzialność za ewentualne błędy ponoszą wtedy rodzice. Nie możemy „ufając psu” przenosić na niego odpowiedzialności. Jeśli pies zobaczy kota i pobiegnie za nim potrącając wózek, nie jest w żaden sposób zły, a jedynie mniej przewidujący niż człowiek.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Yulia Yulia

    W naszym domu przed urodzinami córki mieszkał z nami wspaniały super przyjaciel, który niestety nie dożył spotkania z córką, był to mieszaniec bernardyna z malamutem-wielkie poczciwe bydle. Wiedzieliśmy, że chcemy, aby mała wychowywała się z psem, jednak zdecydowaliśmy się na Shih tzu-malutką rasę. Początki były trudne, bo mała budziła się do karmienia a w tym samym momencie pies zaczynał piszczeć „na siusiu”. Na szczęście jakoś to wszystko ogarnęliśmy, co prawda pies nie nauczył się żadnych sztuczek, poza podawaniem łapy, bo po prostu nie miałam czasu zajmować się obojgiem. Jednak jesteśmy bardzo zadowoleni z nici przyjaźni jaka między nimi nastała. Oczywiście zdarzają się momenty „małej grozy”-kiedy córka wyjada karmę z psiej miski, albo pies podbiera jej biszkopty, ale nie panikujemy. Naprawdę świetna rasa.
    P.S. Shih tzu można spokojnie zabrać do sklepu na zakupy, z powodzeniem mieści się w koszyku pod wózkiem:)

    • kinga kinga

      pieski są świetne, ale rzeczywiście, gdy rodzi się noworodek, to bywa różnie…:)

  2. Ela Maślanka Ela Maślanka

    Doskonały artykuł. Temat bardzo mi bliski, zgadzam się ze wszystkim co w nim napisano. Każdy kto ma psa i małe dziecko, powinien nauczyć się go na pamięć!

    • Dorota Dorota

      Zgadzam się w pełni, Bohaterki Wywiadu wyjaśniły wszystko perfekcyjnie. Nic dziwnego, pasję i miłość do zwierząt można „wyczuć” z daleka ;)

  3. aguska aguska

    Nasz piesek był mocno zazdrosny o córeczkę, po dwóch miesiącach wszystko się unormowało. Wcześniej był naszym oczkiem w głowie. Później gdy zobaczyłam, że w piesku nie ma życia, gdy odkładałam dziecko do łóżeczka, jego brałam na kolana i głaskałam. Pies też potrzebuje naszej uwagi i zrozumienia.

  4. N. N.

    Świetny artykuł! Bardzo Wam za niego dziękuję. Jak już pisałam u siebie mam 2 psy jeden z anielską cierpliwością drugi nie miał styczności z dziećmi więc nie wiemy jaka będzie reakcja. Pokażę ten artykuł bliskim by wiedzieli co i jak.

    • sosrodzice sosrodzice

      N – super, pomysł z pokazaniem artykułu bardzo nam się podoba :)

  5. anka anka

    ja mam moja labradorke juz dlugo jeszcze zanim urodzil sie moj skarb a gdy wrocilam ze szpitala z malenstwem cieszyla sie bardzo i mimo ze minelo 8 miesiecy caly czas go pilnuje nie odpuszcze mojego skarba na krok moja kochana sunia

    • Rodzynek Rodzynek

      Spanielka – zazdrośnica. Miała kilka trudnych dni, kiedy w domu pojawiło się dziecko, ale teraz Fifi i Nadia żyją w pełnej symbiozie.

  6. Kinga Kinga

    Bardzo ciekawy artykuł. Godny polecenia i przeczytania.

  7. Justyna Justyna

    Ja mam psa rasy Juck Russell 2 lata ktory szczeka bardzo duzo. Za 5 tygodni mam termin porodu i sie obawaiam, ze jego szczekanie bedzie duzym problemem.

Zobacz również