Dziecięce kłótnie i rodzicielskie dylematy

Rodzic nie powinien być sędzią, arbitrem, policjantem. Próby rozstrzygania „na czyjąś korzyść” konfliktu są bowiem zazwyczaj pozbawione sensu, bo dojście do tego „kto zaczął” rzadko jest proste, łatwo o niesprawiedliwą ocenę i poczucie rozgoryczenia w stylu „zawsze jesteś po jej/jego stronie”

Poza tym im dzieci starsze, tym konflikty są bardziej skomplikowane. Rzadko chodzi o wyrwaną zabawkę czy popchnięcie, ale o nawarstwiające się pretensje, uprzedzenia. Do głosu dochodzi spryt i ważenie tego, co się opłaca, by osiągnąć upragniony cel. Dlatego tak istotne jest, by rodzic nie dał się nabrać i od razu zrezygnował z roli godzenia dzieci na siłę. Kluczem, którego powinniśmy poszukiwać, jest nauczenie już najmłodszych, w jaki sposób pertraktować, jak rozmawiać, wypracowywać kompromis. Tak, by dzieci umiały same się dogadać, prawdziwie, a nie dlatego, że „mama czy tata każe”.

Łatwo napisać, ale jakie zasady powinny nam przyświecać na co dzień?

O tym jest ten artykuł.

Nie pytaj, kto zaczął

Przecież znasz odpowiedź – „on”, „ona” – wypowiedziane chórem.

Nie licz, że dowiesz się prawdy, bo dzieci będą przedstawiały sytuację w korzystnym dla siebie świetle. I wcale nie po to, żeby Cię oszukać, ale właśnie dlatego, że tak ją widzą.

Dlatego zamiast zadawać to pytanie, na które najpewniej nie otrzymasz satysfakcjonującej odpowiedzi, powiedz po prostu, co widzisz. „Widzę Olu, że jesteś zdenerwowana, a Ty, Tomku jesteś tak wściekły, że zaciskasz z całej siły pięści. Coś tu musiało się wydarzyć…Czasami trudno się dogadać, ja też bywam niekiedy zła, gdy czuję się niezrozumiana. Co proponujecie w tej sytuacji”. Gdy widzisz, że maluchy nie mają żadnej sensownej odpowiedzi, zaproponuj: „może ochłońcie, dajcie sobie czas, a do rozmowy wrócimy za kwadrans”.

konflikty dzieci

Gdy minie wyznaczony czas, zapytaj czy rodzeństwo jest gotowe do rozmowy, daj dzieciom się wypowiedzieć, niech każdy przedstawi swoje pomysły na zakończenie konfliktu. Być może w międzyczasie sytuacja sama się rozwiąże, a dzieci zapomną, o co właściwie się kłóciły i zaczną się radośnie bawić – tak często właśnie się to kończy.

Staraj się nie wtrącać w negocjacje, jeśli dwie strony są zadowolone z rozwiązania, nie oceniaj „traktatu o pokoju”, nawet jeśli wydaje Ci się niesprawiedliwy. Ważne, że dzieci się dogadały i według nich teraz jest dobrze. Dorosła ocena, co jest sprawiedliwe, a co nie, często różni się w odbiorze od tego, co sądzą dzieci.

Okaż zrozumienie i pociesz obie strony

Czasami jest tak, że od razu można wskazać „bardziej winną stronę” konfliktu, wtedy może Cię kusić, by poszkodowaną osobę pocieszyć, a agresora odrzucić, wyrzucając na przykład do drugiego pokoju. Tak instynktownie czujesz, że takie zachowanie byłoby sprawiedliwe. Prawda jest jednak taka, że dziecko, które postąpiło źle, zazwyczaj czuje, że postąpiło niedobrze i wyrzuty sumienia są dla malucha wystarczającą „karą”. Moment ten jest doskonałą okazją, by nauczyć dziecko sztuki wybaczania, by pokazać, że cokolwiek złego zrobi, Ty nadal będziesz je kochać.

Przecież to oczywiste, powiesz.

Dla Ciebie tak, ale dla dziecka niekoniecznie. Maluch potrzebuje pocieszenia w momencie, kiedy czuje, że zachował się fatalnie. Dlatego z jednej strony okaż niezadowolenie, ale z drugiej dodaj otuchy i wyraź swoje przekonanie, że następnym razem maluchowi pójdzie lepiej.

Kiedy interweniować?

Pytaniem podstawowym jest to, kiedy interweniować, by z jednej strony nie odbierać dzieciom możliwości zakończenia sporów, a z drugiej nie pozwolić, by zrobiły sobie krzywdę.

Warto zwrócić uwagę na dość ciekawy fenomen – dzieci na więcej sobie pozwalają, gdy przebywają w pokoju z dorosłym opiekunem, są bardziej ostrożne, gdy mama i tata nie widzi.

To przeczy zasadom logiki? Okazuje się, że niekoniecznie i psychologowie podkreślają, że maluchy, które mają obok siebie rodzica wiedzą, że ten zareaguje, gdy pójdą o krok za daleko. Gdy natomiast nie widzą mamy czy taty, wiedzą, że sami muszą się wykazać większą kontrolą.

Dlatego też, gdy dzieci są już wystarczająco samodzielne (znajdują się w okresie przedszkolnym), warto pozwalać im na samodzielne zabawy w swoim pokoju, pozostając w bezpiecznej odległości. Nie należy reagować od razu, gdy słyszymy pierwszy pisk, lepiej chwilę poczekać, jeśli czujemy, że musimy ingerować poprzestańmy na: „przestańcie. I spróbujcie rozwiązać to kulturalnie”.

Nie wierz w proste rozwiązania. Staraj się już od najmłodszych lat uczyć dzieci sztuki negocjacji. Gdy tylko możesz, nie rozstrzygaj sporów, ale pokaż wsparcie. Gdy zwracasz uwagę – zwróć uwagę obu stronom i pochwal oboje dzieci za każdym razem, gdy poradzą sobie same.

Bibliografia

„Rodzeństwo bez rywalizacji”, Faber Adele, Mazlish Elaine

N.K. Minge „Zgodne Rodzeństwo”

Rozwój dziecka 3-6 lat” T.Brazelton

„Szczęśliwi rodzice – szczęśliwe dzieci” Krystyna Łukawska

Jesper Juul „Nie z miłości”

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Marta Marta

    Zgadzam się w 100% rodzice nie powinni grać „Boga” – dzieci są zbyt cwane…

  2. Ala Ala

    Podoba mi się ten artykuł. dzięki

  3. Marzena Marzena

    Takie podejście jest mi bardzo bliskie