Dzieci wracają do szkół. To już pewne (!?)

Nauczanie zdalne miało przynosić dobre efekty. Minister edukacji narodowej był zadowolony. Mówił o tym głośno w mediach, do czasu …publikacji wyników matur i egzaminów ósmoklasistów. Wtedy ton wypowiedzi jakby się zmienił. Coraz częściej pojawiały się argumenty przeciw nauce online. Zaczęto podkreślać jej negatywny wpływ na psychikę dziecka.

Półkolonie w szkole tak, szkoła nie?

W międzyczasie pojawił się stanowczy ruch rodziców i przeciw wobec dalszemu zatrzymywaniu dzieci w domu. Doświadczyliśmy również dziwnego braku konsekwencji – dzieci zostały zaproszone na półkolonie (także do szkół), na obozy, wakacje, gdzie reżim sanitarny nierzadko był przestrzegany tylko trochę, z obawy przed ewentualnymi karami pieniężnymi. Nie odnotowano na wakacjach zwiększonych zachorowań w grupach rówieśniczych.

Z jednej strony obawa przed otwarciem szkół była ogromna, z drugiej te same szkoły mogły realizować program „wakacji w mieście” bez większych przeszkód. Zastanawiające?

powrót do szkoły

Dzieci wracają do szkół

Obecnie przekaz jest jednoznaczny – dzieci wracają do szkół po półrocznej przerwie. Minister edukacji narodowej jednoznacznie odrzucił pomysł wydłużenia kwarantanny o dwa tygodnie, by, jak chcieli pomysłodawcy, dzieci mogły pozostać w domu po wyjazdach wakacyjnych. To miał być swego rodzaju test – czy doszło na wakacyjnych szlakach do zakażenia.

Dwutygodniowej kwarantanny nie będzie.

Dzieci mają wrócić do nauki stacjonarnej. I tylko tam, gdzie zachorowań będzie więcej, może być rozważany model mieszany lub zdalny (po uprzednim zaleceniu takiego rozwiązania przez inspektora sanitarnego).

Wątpliwości jest jednak mnóstwo.

Osoby przeciwne powrotowi do szkół obawiają się:

  • masowych zarażeń,
  • nałożonych kwarantann na całe rodziny,
  • konieczności stosowania się do reżimu sanitarnego i stresu u dzieci,
  • ograniczonego dostępu do szkół – braku możliwości pełnego wsparcia najmłodszych w pierwszych klasach.

Przykłady innych krajów, w których dzieci uczą się nieprzerwanie od marca lub powróciły do szkoły już w maju lub sierpniu pokazują, że do masowych zarażeń w szkołach nie doszło. Podobne doświadczenia mamy z Polski, gdzie po wakacjach nie odnotowano zwiększonych zachorowań w tej grupie wiekowej.

Obawa druga jest uzasadniona. Jeśli każdy katar czy podwyższona temperatura będą powodem do paniki w szkole, to jest się czym stresować. Jeżeli zapomnimy, że oprócz najsławniejszej obecnie choroby jest wiele innych, to może być nieciekawie. Na problem wskazują też lekarze, którzy podkreślają, że w sezonie infekcji, będzie niezmiernie trudno rozpoznać osoby chore na koronawirusa od tych chorujących na grypę. Dla uświadomienia skali – w każdym sezonie na grypę w Polsce choruje miliony osób.

W sezonie 2018/2019 do 15 marca 2019 r., zanotowano łącznie 3 337 044 zgłoszeń przypadków zachorowań lub podejrzeń zachorowań na grypę i zachorowania grypopodobne (na podstawie tygodniowych raportów NIZP-PZH obejmujących następujące tygodnie sprawozdawc ze 1-7, 8-15, 16-22 i 23 – do końca miesiąca). (źródło)

Wiele obaw budzi konieczność noszenia przez dzieci masek czy przyłbic (np. na korytarzach szkoły). Po pierwsze to niewygodne, po drugie nie ma żadnych wiarygodnych badań, które potwierdziłyby, że to bezpieczne (zwłaszcza w przypadku nieprawidłowego użycia – maski należy zmieniać co 20 minut, w prawidłowy sposób, kto będzie tego pilnował w przypadku małych dzieci w szkole?). Rodzice obawiają się, że będzie problem z odprowadzeniem dziecka do sali, pomocy w odnalezieniu szatni, czy wsparcia przed zajęciami na basenie. Z jednej strony dzieci będą miały możliwość wykazać się samodzielnością, jednak z drugiej…może to powodować zwiększony stres.

I co teraz?

Szkoły zostały zamknięte, gdy o „nowym wirusie” jeszcze niewiele wiedzieliśmy. Teraz wiemy znacznie więcej. Niestety to nie rozwiewa wszelkich wątpliwości.

Jedni eksperci straszą, że to nieodpowiedni moment na powrót dzieci do placówek. Inni wskazują, że z wirusem należy się nauczyć żyć, bo dalsze ograniczanie edukacyjne będą miały znacznie poważniejszy negatywny wpływ na zdrowie psychiczne dzieci niż potencjalne zetknięcie się z ryzykiem zakażenia.

Jest też inny aspekt – finansowy. Można go bagatelizować, ale na dłuższą metę się po prostu nie da. System został tak stworzony, że szkoły zapewniają nie tylko edukację, ale także opiekę na czas pobytu dorosłych w pracy. Są też finansowane z podatków, a wpływy z nich dramatycznie zmalały, gdy świat zatrzymał się na kilkanaście tygodni. Dalsze zamknięcie szkół…także z tego powodu jest po prostu niemożliwe, bo już teraz brakuje pieniędzy na ich funkcjonowanie…

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ewa Ewa

    Dzieci powinny wrzucić do szkoły a wirusy były i będą więc przychodnie otwierajcie się

  2. Ania Ania

    Brawo! Niech trzymają się tego już na stałe, a nie do kolejnego wymysłu „profesora „od wirusów.

  3. Ewelina Ewelina

    bardzo dobrze. Dzieci powinnu wrocic do szkol.

  4. Oktawia Oktawia

    Świetnie! Ta cała kwarantanna i zamknięcie prawie wszystkiego było zbędne

  5. Małgorzata Małgorzata

    Wreszcie jakąś dobrą informacja. Bardzo dobrze że wracają gdyby nie wróciły zaczęła bym wierzyć że Państwo nie chce wykształconych ludzi w Polsce.

Polecane tematy