Dziadkowie nie muszą pomagać, ale nie powinni też przeszkadzać

Ja wiem lepiej

Chyba najgroźniejsza z  postaw, która może się ujawnić między rodzicami a dziadkami zakłada traktowanie młodego rodzica z góry. Gdy babcia czy dziadek wychodzi z założenia, że wie lepiej, jak wychować wnuka od jego rodziców, zaczynają się prawdziwe schody.

Z jednej strony zazwyczaj starsza pani czy pan nie mają złych zamiarów, pragną pomóc i wspierać debiutujących w swoich rolach rodziców, jednak z drugiej strony wkraczanie na nie swój teren i podważanie kompetencji mamy i taty dziecka to droga donikąd, krzywdząca wszystkich, a szczególnie dziecko. Na pewno taka postawa nie rodzi zgody i spokoju, ale przynosi konflikty i wewnętrzne zadry. Powstają blizny w postaci uprzedzeń, o których trudno zapomnieć.

Jest też niestety coś jeszcze. Kolejny kamyczek, który tym razem trzeba wrzucić do ogródka młodej mamy i taty. Jeśli rodzice dziecka decydują się na pełnoetatową pomoc babci czy dziadka, to niejako poszerzają jej  czy jego wpływ na wychowanie maleństwa.

Inaczej – w takiej sytuacji to naturalne, że babcia czy dziadek będą bardziej ingerować w proces wychowywania wnuka niż czasem byśmy chcieli. Nie każda babcia czy dziadek może się zgodzić robić wszystko pod nasze dyktando. Nie są przecież opiekunkami, ale członkami rodziny, którzy wyświadczają nam przysługę… Dlatego tak wiele osób twierdzi, że niania jest lepsza od „zatrudniania babci na pełen etat”. Oczywiście – jak to w każdym temacie związanym z dziećmi – nie ma tu złotych recept. Każdy musi wypracować własny sposób…

I jeśli decyduje się na współpracę z babcią w zakresie stałej opieki nad dzieckiem warto dokładnie tę kwestię przemyśleć, uwzględniając, co w ten sposób się zyskuje, a co traci…

 

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. agu agu

    święta prawda

  2. marta marta

    w tych relacjach powinna być szczerość ona jest podstawowa i tyle/ nic na silę. i mnie tez drazni „poswiecanie sie” oraz transakcje wymienne. fuj

  3. Marek Marek

    nic nie muszą.. to wielu niedojrzałych „rodziców” z nazwy, którzy w istocie są dziecmi, bo bez rodziców nie umieją 2 kroki zrobic po prostu się dziadkami wysługuje.. i mają za swoje.. autorytetem sa dziadkowie, a oni sami są traktowani przez własne dzieci jak starsze rodzeństwo.. niania czy babcia – oczywiscie niania.. płacę, wymagam, jest tak jak ja uważam, niania nie wie lepiej, nie polozy się w dzień spac bo zmęczona.. jak mi nie odpowiada – wymieniam.. i kontakt z dziadkami – jak najbardziej.. ale nie musi byc ani codzienny, ani cotygodniowy.. i kazdy zna swoje miejsce

  4. Katarzyna Katarzyna

    Ja mam teściową która wszystko wie lepiej. Postawiłam sprawę jasno: albo respektuje nasze zasady(np. nie bijemy dzieci, pozwalamy biegać boso itp.) albo ograniczamy kontakty. Było sporo fochów z jej strony ale się nie poddaję. Mojemu dziecku wolno się ubrudzić, czasami jeść rączkami, wolno biegać i obijać sobie kolana.

  5. Agnieszka Agnieszka

    O ! Tylko nie wszyscy dziedkowie ,a wlasciwie babcie chca przyjac do siebie, ze przeszkadzaja,niby pomagaja-przynajmiej tak mysla,a tak naprawde przeszkadzaja jak cholera :) a najbardziej nie trawie jak ja mowie,zeby babcia nie brala na rece,niekarmilana sile i wogole zeby sie nie wtracala, a ona tego nie rozumie i dalej robi po swojemu-masakra

  6. asia asia

    Moja teściowa wszystko wiedziała lepiej. Śmiała się z moich zasad i ciągle robiła po swojemu. Miała pretensje, że nie może się zajmować małym. Chcielibyśmy z mężem radzić sobie sami, ale ok. Robiła to przez dwa tygodnie, to nie dość, że ciągle gadała, że w zamian chce opieki na starość, to jeszcze każdy sprzeciw męża kwitowała słowami:”Jak trzeba było zająć się małym to wiedzieliście gdzie przyjść!” Dlatego zapisaliśmy do żłobka.

    • Dorota Dorota

      Asiu, nie dziwię się. Taka pomoc to żadna pomoc, to znęcanie się psychiczne…Dobra decyzja

  7. Dorota Dorota

    Ja pod względem „wtrącania się” mam skrajnych dziadków. Jedni zero pytań, nawet jak dzieciak chory, druga strona wtrąca się na każdym kroku. I żaden sposób mi się nie podoba. Owszem, to nie są dzieci naszych rodziców i to od nas zależy jak, gdzie, co i kiedy, ale … Uważam, że „normalne” rady i „słuchanie” ich są potrzebne i wskazane m.in. dla kształtowania więzów rodzinnych, szacunku dla starszych w rodzinie. Moim zdaniem jeśli dziecko widzi, że rodzice szanują zdanie dziadków, uczą się traktować ich jak ludzi wartościowych, mądrych, godnych szacunku. Myślę że w przyszłości nie będą ich traktowali tylko jak źródło dodatkowych pieniążków, ani jak niepotrzebnych do niczego staruszków. Dzieci rodzinnej hierarchii uczą się też przez obserwację. Oczywiście to wszystko nie dotyczy apodyktycznych dziadków.

  8. y. y.

    to jest chyba strona dla dziadków, którzy nie chcą pomoc i po przeczytaniu tego artykułu zostaną jeszcze usprawiedliwieni. A może tak postarać sie pomoc, zwłaszcza ci, którym rodzice również kiedyś pomagali w opiekowaniu się dziećmi. Najłatwiej powiedziec: ja sie nie nadaje i tak bedzie najlepiej – to sie nazywa świadoma bezradność.
    nie zgadzam sie z tym artykulem, metoda : nic na silę nie jest dobra,.zarowno dla dziadkow jak i rodzicow. Rodzice musza odetchnac , a kiedy to zrobia, jesli nie ma komu powierzyc dzieci? Dzieci rowniez musza zmieniac otoczenie. Drodzy dziadkowie, pomagajcie swoim dzieciom jak potraficie najlepiej, nawet jesli nie czujecie sie na silach opiekowac dziecmi, to ugotujcie czasem jakis obiad, zabierzcie wnuki na przedstawienie, itp. pomoc moze miec rozna forme. I pamietajcie rodzice wychowuja, a dziadkowie sie opiekuja, no i oczywiscie kochaja i rozpieszczaja – i o to chodzi.