Żyjemy w zepsutym świecie, w którym poszukiwanie zdrowej żywności i dobrej alternatywy dla wszechobecnych „chemicznych produktów” staje się wyzwaniem. Już kupno jogurtu, pieczywa czy masła – wydawać by się mogło prostych i zdrowych produktów codziennego użytku – wydaje się niemal niemożliwe.
Gdy spojrzymy na to z bliska, jest groźnie. Możemy czuć się zagubieni i naprawdę zdezorientowani. Jak żyć, gdy na każdym kroku mówią nam, że to nie jest zdrowe, a tamto tylko w niewielkich ilościach? Jak w tym wszystkim się nie zgubić i nie zwariować?
Kiedyś tak nie było?
Dzisiejsze mleko z kartonika ma niewiele wspólnego z mlekiem prosto od krowy. Białe, pulchne bułeczki w niczym nie przypominają pajd zjadanych przez naszych dziadków, nie wspominając o pradziadkach.
Dalej nie jest wcale lepiej. Wędliny niezdrowe, gotowe sery również. Wiemy także coraz więcej o cukrze, soli…chemicznych dodatkach, które stosowane są niemal wszędzie.
Eksperci grzmią, że karmienie dzieci dzisiaj to nie lada wyznawanie. Skutki? Alergie, nietolerancje pokarmowe, otyłość, nadpobudliwość, ospałość, problemy z koncentracją, depresja, którą diagnozuje się u coraz młodszych dzieci, itd.
A co na to nasze babcie? Zamiast wspierać nas w podawaniu dzieciom żywności jak najmniej przetworzonej…Coraz częściej ….nam zazdroszczą – „ja nie miałam tyle, co ty – te słoiczki, gotowe soczki, mleko w proszku”, „teraz macie wygodę”, „wy to macie dobrze”. Wystarczy przejść się w sobotę do pierwszej lepszej cukierni, by zobaczyć starsze panie stojące w kolejce, również te które na pierwszy rzut oka mają wystarczająco dużo siły, by „zakręcić drożdżówkę”. Zamiast piec, bardzo często kupują gotowe wyroby. Bo tak łatwiej, szybciej, bez problemu. Ale czy zdrowiej? I czy na pewno lepiej?
Mleko – odwapnia kości?
Coraz częściej możemy przeczytać o tym, że „Mleko jest niezdrowe”, „Chcesz być zdrowy? Nie pij mleka”, „Nabiał krowi nie jest podstawa żywienia! To jest propaganda, którą karmi człowieka lobby nabiałowe”.
Podstawowe zarzuty przeciwników picia mleka:
mleko krowie jest dla cieląt nie dla dzieci,- najczęściej uczula małe dzieci,
- bardzo często jest przyczyną wysypek – AZS i ŁZS,
- białko wypłukujące wapń z organizmu,
- duże spożycie mleka powoduje częstsze łamanie kości,
- udowodniono zależność między wysokim spożyciem mleka a częstymi infekcjami u dzieci,
- mleko wywołuje zapalenie jelit i zatok,
- krowom, które wytwarzają mleko serwuje się hormony i antybiotyki, które później trafiają do mleka,
- mleko to żywność „przetworzona”, poddana pasteryzacji lub homogenizacji,
- Według Roberta Cohena, dyrektora wykonawczego Rady Edukacji ws. Nabiału i współzałożyciela strony notmilk.com spożycie mleka odpowiada za: raka piersi, cukrzycę, kamienie nerkowe, trądzik, choroby serca, osteoporozę, reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane.
- ze wszystkich ssaków tylko ludzie kontynuują spożywanie mleka po okresie niemowlęcym.
Niestety to, co mówi wielu ekspertów, aktywistów ekologicznych, wegan i wiele matek nie jest zgodne z tym, co możemy dowiedzieć się z ust ekspertów mających całkiem inne zdanie. Przykładowo Mathilde Kersting z Instytutu Badań Żywności dla Dzieci twierdzi, że mleko jest dla małego człowieka niezastąpione – warto je pić, bo jest źródłem białka, wapnia i jodu.
Poza tym wielu lekarzy podkreśla, że roślinne mleko nie jest tak zdrowe jak zwierzęce. Niektórzy wskazali, że nie znaleziono również związku między piciem mleka a częstotliwością zachorowań na poważne schorzenia.
Jaka jest prawda? Co o tym sądzicie – pijecie mleko? Podajecie dzieciom jogurty?
Pszenica – odpowiedzialna za plagę otyłości?
Ostatnie doniesienia nie pozostawiają suchej nitki również na glutenie – mieszaninie białek, występujących w pszenicy, życie, jęczmieniu, orkiszu. Według amerykańskiego kardiologa Williama Davisa pszenica dawno przestała być dobroczynnym zbożem, z którego powstaje zdrowe pieczywo. Przeciwnie – to co dzisiaj zbieramy na polu jest pod wieloma względami zmodyfikowane i do granic możliwości „poprawione”.
Nie karmię piersią. Dręczę się.
Karmię piersią i nie mam ochoty na seks
„Ciąża drogą mailową” Anna Kuliberda Justyna Smolińska
Przytul mnie, mamo, tato, czyli wpływ dotyku na rozwój dziecka
Bardzo ciekawe – pod rozwagę
Niestety – prawdziwe. Dzisiejsza żywność ma niewiele wspólnego z tą, która była za czasów młodości naszych dziadków, a nawet rodziców. Niby mamy na sklepowych półkach więcej produktów, ale znacznie gorszej jakości. Oczywiście nie można popadać w paranoje, ale trzeba zastanawiać,co się je i co podajemy naszemu dziecku. Zawsze czytam skład produktów. Mamy też ten plus, że rodzice męża mieszkają na wsi i mają własne warzywa i owoce.
Super artykuł, obala mit „zdrowego mleka”, które jest ładowane dzieciom „bo zdrowe”.
@malaMI,
W którym miejscu następuje owo obalenie „nibymitu” mleka? Nie zauważyłem jakoś, żeby autorka stawała po którejkolwiek stronie.
Prawda jest taka,że właśnie w czasach naszych dziadków podstawą diety były warzywa,mąka przenna i mleko krowie (żadne modyfikowane) i wszyscy byli zdrowi i dożywali póżnej starości. Dzisiaj niezdrowe są wszystkie ulepszacze i cała chemia,którą jesteśmy faszerowani bo liczy się nie nasze zdrowie ,a cała komercja i zysk producentów.
Bardzo dobry wpis. Daje do myślenia.
:)