„Doula” Bridget Boland

Bardzo emocjonalna, trochę mityczna, momentami aż nierealna. Taka jest książka „Doula” Bridget Boland. Szkoda, że przedstawiana fabuła jest wizją literacką i że to, o czym czytamy w dużym stopniu powstało w wyobraźni autorki. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się bardzo dobrze, a sam opis wydarzeń bardzo wciąga…

Narodziny a śmierć

Carolyn wybrała zawód douli nie dlatego, że sama o nim pomyślała, ale dlatego, że tę wizję wskazały jej bliskie osoby. Stosunkowo szybko na niego przystała, bo jako córka pracowników pogrzebowych ma już dość smutku towarzyszącego śmierci. Wybiera emocje, które w jej wyobrażeniu powinny łączyć się z chwilą urodzin. Dopiero z czasem zaczyna rozumieć, że narodziny to czas pełen niespodzianek. Nie wszystko da się zaplanować i nie zawsze poród wygląda tak, jakbyśmy chcieli.

Jako doula odkrywa różne sposoby postrzegania fizjologii porodu. Przypatruje się porodom domowym, towarzysząc w trakcie „rytuału przejścia” kobietom, które wsłuchują się w swoje ciało i  pragną rodzić bez znieczulenia. Z drugiej strony spotyka się z potrzebą bezpieczeństwa, którą dla niektórych par jest rodzenie w szpitalu blisko personelu medycznego. Niejednokrotnie toczy wewnętrzne boje, stara się zrozumieć osoby, które nie dopuszczają do siebie głosu instynktu i podporządkowują się temu, co słyszą naokoło.

Opowieść nie koncentruje się na opisach samych porodów. Na kartach ponad 500 stron przeczytamy o niejednej życiowej, rodzinnej tragedii kobiety, będziemy świadkami jej romansów, przeczytamy o przyjaźni, która zostaje wystawiona na próbę oraz o trudnych relacjach z matką. Przekonamy się, że rola rodziców jest trudna, a samo zrozumienie własnej rodziny pozostaje poza  możliwościami.

„Doula” to powieść nie o porodach sensu stricte, ale o dojrzewaniu oraz potrzebie odpowiedzenia sobie na pytanie: kim jestem oraz czego oczekuję od życia.

Jak wyglądał Twój poród?

Wyobrażenia często dalekie są od rzeczywistości. Bywa też tak, że zanim czegoś nie przeżyjemy, mamy nikłe o tym wyobrażenie. Dopiero doświadczenie uczy nas pokory oraz uzmysławia, w jaki tak naprawdę sposób chcielibyśmy postąpić, jeśliby wszystko zależało od nas
„Doula” daje nadzieję, że wystarczy odrobina konsekwencji oraz uświadomienie sobie własnych potrzeb, by mieć większy wpływ na rzeczywistość.

To nie powieść, która skupia się tylko na porodach, to opowieść o losie zagubionego człowieka, który często ma problem z tym, czego naprawdę chce. Walcząc z demonami przeszłości, stacza osobistą bitwę o siebie. W tym czasie rozprawia się z własnymi wyobrażeniami, grzebiąc potrzebę brania odpowiedzialności za inne dorosłe osoby, rodząc się na nowo i odkrywając radość z życia.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. moniaxx moniaxx

    Ja trochę żałuję, że nie wzięłam douli do porodu. Może wspominałabym go lepiej? Może byłaby moim dobrym duchem na sali porodowej? Opanowanym, doświadczonym?

    • Dorota Dorota

      Mi chyba też by się przydała, choć Mąż sprawował się wzorcowo…