Dmuchajka Pilch

Otwieramy niewielkie kartonowe pudełko – ja z synem, miny mamy zaciekawione, bo wcześniej nigdy nie widzieliśmy dmuchajki. W kartoniku zmieściły się dwie małe styropianowe piłeczki, 10 kolorowych słomek (typowe do napojów)  oraz ona – drewniana Dmuchajka.

Dokładnie obejrzałam przedmiot z bukowego drewna o średnicy 6 cm i wysokości 5 cm, wykonany z wielką precyzją i dokładnością. Syn zajął się kolorowymi słomkami, ale gdy zobaczył, że umieszczam w drewnianym przedmiocie piłeczkę czekał, co będzie się działo.

Włożyłam słomkę w otwór dmuchajki i dmuchnęłam, piłeczka uniosła się do góry, a mały aż podskoczył z radości i zawołał „ja, ja sam”. I zaczęło się dmuchanie i okrzyki radości na zmianę. Piłka jednak nie była tak posłuszna dla dwulatka i ciągle uciekała, trzeba było ją co chwila szukać.

Syn podmuchał jeszcze kilka razy i oddał zabawkę, pokazując, że boli go głowa. (Ale co się dziwić jak dmuchał namiętnie przez dłuższy czas a jego organizm nie do końca był na to przygotowany). Dmuchajka trafiła do szafy.

Różne uczucia mną targały, produkt został wyróżniony w Konkursie Świat Przyjazny Dziecku, polecają go logopeda oraz neurologopeda a u nas w sumie nie wzbudził większego zachwytu, ot chwilowe zauroczenie, a potem syn już nie bardzo chciał się nią bawić.

Zajrzałam na stronę producenta i tam dowiedziałam się, że dmuchajka to raczej nie zabawka, ale przedmiot do ćwiczeń dla dzieci, które potrzebują usprawnić swój oddech i artykulację. Dmuchajka ma pomóc w kontrolowaniu i wydłużeniu oddechu. Dodatkowo pomaga w zachowaniu koncentracji i spokoju. Wszystko by się zgadzało, rzeczywiście dmuchajka ma służyć przede wszystkim jako pomoc dzieciom, które wymagają ćwiczeń oddechowych. Zapewne korzystanie z dmuchajki jest o wiele ciekawsze niż zwykłe dmuchanie w słomkę, ponieważ dziecko może zobaczyć efekty na własne oczy.

Odwiedziła nas ostatnio 3-letnia koleżanka syna. Wyjęłam dmuchajkę z szafy, by sprawdzić, jak ona zareaguje na taki „gadżet”. Zrobił się problem, bo dzieci dwoje a dmuchajka jedna. Dziewczynka jak tylko zobaczyła dmuchajkę, wszystko w  koło przestało być ważne. Oczarowana niespodziewaną zabawką dmuchała, ile sił w płucach. Moja latorośl również nagle nabrała wielkich chęci dmuchania , więc na zmianę dmuchali, by choć przez chwilkę ujrzeć, jak piłeczka unosi się ku górze. Efekt końcowy był taki, że dmuchajkę trzeba było wypożyczyć, bo dziewczynka nie chciała się z nią rozstać. Więc z czystym sumieniem muszę przyznać, że mój syn chyba był jeszcze za mały na tak „dorosłe” zabawy, dlatego dmuchajka nie zabawiła go zbyt długo. Sam producent sugeruje, że zabawka przeznaczona jest dla dzieci od 3 lat z uwagi na małe elementy (piłka), które mogłyby zostać połknięte przez dziecko. Z relacji mamy wiem, że jeszcze długo dziewczyna bawiła się nią. Obecnie dmuchajka wróciła już do syna, kilka razy na dzień jest wyciągana, gdy trzeba np. ujarzmić małego po szalonej zabawie. Syn choć przez chwilę uspokaja się i koncentruje na utrzymaniu piłeczki w górze. Dziś znów przyszła koleżanka syna i zawołała ” Maś duchajke”?

Podsumowując, uważam, że dmuchajka to dobry przyrząd do ćwiczeń oddechowych, ale także do wspaniałej zabawy, a jej główne plusy wyróżnię raz jeszcze:

  • solidny materiał wykonania
  • uniwersalne słomki sprawiają, że dmuchajka jest higieniczna, wystarczy dokupić kilka słomek i można bawić się do woli
  • uczy kontroli nad oddechem ( bardzo przydatne dla dzieci, które potrzebują takich ćwiczeń w domu i w gabinetach logopedycznych)
  • wiele godzin ciekawej i pożytecznej zabawy
  • dość atrakcyjna cena ok 35 złotych

niestety są też minusy:

  • ja bym dołożyła jakiś koszyczek , albo pogłębiła miejsce na piłeczkę, bo przy niewprawionym oddechu piłeczka co chwila ucieka, trzeba ciągle jej szukać a to bardzo zniechęca malucha do dalszego korzystania.
Jesteś producentem, dystrybutorem tego produktu? Możesz pobrać powyższą grafikę i fragment recenzji, umieszczając je wraz z odnośnikiem u siebie na stronie.W razie pytań prosimy o kontakt - kontakt@sosrodzice.pl.

Wioleta 30-letnia mama trzyletniego Wojtusia. Absolwentka studiów pedagogicznych. Z zamiłowaniem pochłania wszelką wiedzę na temat wychowywania dzieci, gotowania oraz dziedzin kosmetyki. Zagorzała zwolenniczka karmienia piersią i jak najczęstszego chwalenia dzieci. Wyznaje zasadę: "Słuchaj dobrych rad, ale postępuj zgodnie z matczynym instynktem".

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Anna Anna

    Uwielbiam, gdy ktoś potrafi stworzyć ciekawy artykuł na – na pozór – banalny temat. Prosta, nieskomplikowana dmuchajka – a opis zabawy wciągający, rzeczowy i inspirujący. Nie każdy tak potrafi.

    My również jesteśmy w posiadaniu takiej dmuchajki, aczkolwiek innej marki. Nasza jednak nie jest tak higieniczna, bowiem nie posiada wymiennych słomek. Nabyliśmy ją (a właściwie obdarowano nas), zachęceni przez logopedę oraz ortopedę – fantastycznie wkomponowała się w nasze zalecenia ćwiczeń oddechowych. Jako że jestem mamą bliźniąt, które uwielbiają (ku mojej zgryzocie) rywalizować ze sobą – stała się przedmiotem służącym do udowadniania kto lepiej „wyćwiczył oddech”. Kto dłużej, kto precyzyjniej, kto wytrwalej, kto… ufff- dziecięca chęć bycia „naj” nie zna czasem granic… Muszę przyznać, że przysłużyła nam się ta drewniana pomoc w okiełznaniu świadomości panowania nad oddechem. Ale żeby znowuż była to taka wciągająca zabawa (sama w sobie)? – dla moich synów: niekoniecznie.

    Ja jednak zapamiętam tę dmuchajkę na długo – i to z sentymentem. Pewnie kiedyś polecę ją dla swoich wnuków.

  2. Wioleta Wioleta

    Anno dziękuję Ci bardzo:)
    Bliźnięta wymagają szczególnej wytrwałosci od rodziców, najwazniejsze, że podoba im się taka zabawa a rywalizacja ….no cóż przyda im się w dorosłym życiu:)

    • Anna Anna

      Tak, oby tylko była to zdrowa rywalizacja. Póki co – moje ulubione powiedzenie „wygrywać bez pychy – przegrywać bez urazy” jest dla nich kompletną abstrakcją. Ale przecież są jeszcze dziećmi – mają do tego prawo (tylko ja, dorosła, ciągle muszę sobie to powtarzać ;))