Dlaczego nikt mi tego nie powiedział, zanim zostałam mamą?

Zanim zaszłam w ciążę, a właściwie zanim urodziłam dziecko, miałam w głowie sielankową wizję macierzyństwa. Nie wiem dlaczego, ale uważałam, że to w gruncie rzeczy proste. Wszak kobiety robią to od wieków, co za problem urodzić i później wychować „na ludzi”. Jesteśmy do tego przecież stworzone. Serio, tak myślałam i mocno w to wierzyłam. Gdy bliskie mi osoby opowiadały o zmęczeniu, bezsennych nocach, słuchałam, ale jakbym nie słyszała. Nie docierało to do mnie, byłam pewna i przyznaję się do tego dzisiaj, że one po prostu sobie nie radzą. Są za słabo zorganizowane albo zwyczajnie trochę przesadzają, bo na pewno nie jest tak źle…

Przecież wystarczy dbać o to, by dziecko miało sucho, było nakarmione i miało odpowiednie warunki do snu. Nie brałam pod uwagę tego wszystkiego, co uświadomiłam sobie po porodzie. Nie miałam pojęcia, że mogę stawać na rzęsach, a moje maleństwo nie będzie reagowało entuzjastycznie na moje starania. Nie dlatego, że jest złośliwe, ale dlatego, że takie są dzieci. Po prostu.

Moja naiwność mnie dzisiaj nieco zdumiewa. Nie miałam pojęcia albo nie wierzyłam (sama nie wiem co gorsze), że…

Że nie da się być idealną mamą, spełniać się zawodowo i mieć mnóstwo czasu dla siebie

Znacie to? Te sielankowe wizje rozwoju zawodowego po urodzenia dziecka. Te stwierdzenia, że dziecko w niczym nie przeszkadza, że motywuje, dodaje siły. Jasne, to prawda, tylko dlaczego życie pisze różne scenariusze?

Przecież rzeczywistość nie jest taka różowa, jak próbuje się nam wmówić.

Może to i dobrze, że nie straszy się młodych mam, że nie snuje się przed nimi wizji trudności nie do pokonania, że mówi się nam, że możemy wszystko, że żyjemy w lepszych czasach. Może tak. Często jednak poczucie, że „można pogodzić bycie mamą z byciem pracownikiem roku”, „że każda sobie radzi, że to tylko kwestia dobrej organizacji” nakręca nas jak katarynki. I klasycznie zaczynamy wpadać jedna po drugiej w pułapkę bycia idealną matką, pracownikiem, stawiającą na samorozwój kobietą, która nigdy się nie złości, przeciwnie czerpie z życia pewnymi garściami.

10269087_645873765465911_6749467493181049448_o

Oczywiście po porodzie można się rozwijać.

Jednak zapomina się dodać, że nie można mieć wszystkiego naraz, że zawsze coś dzieje się kosztem czegoś.

Nikt mi nie powiedział: możesz mieć świetną rodzinę i super pracę, ale…nie od razu, odpuść trochę, świat się nie zawali, a dzieci szybko rosną.

Że już nigdy nie będę sama

…że dziecko będzie zawsze przy mnie, a nawet jeśli go fizycznie nie będzie, to ja będę nieustannie myśleć i tęsknić.

To zdumiewające, jak łatwo można pogodzić irytację i zmęczenie „dzieckiem” z błyskawiczną zmianą nastawienia, gdy maluch jest poza zasięgiem.

Chyba każda mama to zna, gdy ma maluszka obok siebie, często marzy, by wyjść, wyrwać się, odetchnąć, jednak, gdy w końcu jej się to udaje, zaczyna myśleć…o dziecku i tęsknić.

1209122_558012080931486_129370676_n

Że dziecko może płakać nawet, gdy jest wyspane, najedzone i przewinięte

Nikt mi nie powiedział, że dziecko może płakać z miliona powodów. Niekoniecznie z tych, o których mówi się najczęściej. Nie ma instrukcji, która powie, że wystarczy zrobić to i to i będzie w porządku. Dlatego nie wierzę w żadne monitory płaczu, żadne inteligentne rozwiązania, które mają podpowiadać rodzicowi, co próbuje zakomunikować dziecko.

Tak, bo to prawda, że dziecko płacze zawsze z jakiejś przyczyny. Jednak jako rodzic warto pogodzić się z tym, że często nawet wytrwałe poszukiwanie powodu płaczu, nie pozwoli go odkryć…I tak też jest dobrze, czasami wystarczy być i nie wariować, kiedy nie wiadomo, co się dzieje. Bo nawet jeśli dziecko płacze, a Ty nie wiesz dlaczego, to nadal jesteś dobrą mamą.

Że przeważnie płacze, kiedy bardzo byś chciała, żeby było spokojne

Widziałam to nieraz, zwłaszcza w kościele przy okazji chrzcin – rozpaczliwe próby uspokojenia płaczącego niemowlaka, przekazywanie dziecka z rąk do rąk, próby zrobienia wszystkiego, by maluch był cicho. Niestety. Często właśnie wtedy, kiedy najbardziej nam zależy na spokojnym popołudniu, bo mamy coś ważnego do zrobienia, nasze rozkoszne niemowlę zamienia się w diabełka.

Przy dziecku jedno jest pewne – nic nie jest pewne. Nigdy nie wiesz, jak będzie wyglądał kolejny dzień.

Że nad ranem można mieć wątpliwości, czy w ogóle się spało

Macierzyństwo uświadomiło mi, że można spać, pozostając w pełnej gotowości, kontrolując mimowolnie to, co dzieje się naokoło. To ciekawy stan między jawą a snem. Znajdujesz się gdzieś po środku. Ma to tę zaletę, że słyszysz każde piśnięcie maleństwa, ale też tę wadę – nie odpoczywasz w pełni. Skutek jest taki, że budzisz się z dziwnym poczuciem, jakbyś w ogóle nie spała.

1017395_492681957469415_889798019_n

Że można nie zauważyć „mlecznego” rękawa, wychodząc bez dziecka

Nie wiem, czy Wam się również to zdarzyło…ale z forów internetowych wiem, że to dość częste.

Gdy masz małe dziecko w domu, trudno w pełni kontrolować swój wygląd. Nawet jeśli bardzo się starasz. W konsekwencji na wieczornych spotkaniach na Twojej czarnej sukience w całej krasie dumnie pręży się biała plama od mleka a na jasnej marynarce brązowe zacieki, których źródeł lepiej nie dociekać.

Że spanie z dzieckiem często oznacza spanie z piętą w oku

W internecie znaleźć można mnóstwo słodkich zdjęć, na których mamusia w nienagannym makijażu (!) śpi ze swoim słodkim niemowlakiem. Widok jak z obrazka! Jak to wygląda w rzeczywistości….?

aaaar2

Rozczochrane włosy mamy, wyraz zmarnowania po nocy pełnej celnych kopniaków ze strony dziecka…jedno się zgadza: uroczy wyraz twarzy śpiącego niemowlaka czy małego dziecka.

Że przeważnie jak masz super ważny plan, dziecko się rozchoruje

Prawa Murphy’ego są aktualne także w świecie rodziców.

Gdy umówiłaś się z mężem na pierwsze wyjście bez dziecka, najpewniej maluch nie będzie mógł zasnąć. Gdy zaplanowałaś rodzinny wyjazd, najprawdopodobniej dziecko się przeziębi. Wyjście do znajomych? No to biegunka…

Małe dzieci często chorują. Jasne są dzieci, które miewają „tylko katarek” i odporność, której mogą im zazdrości nawet dorośli, ale nawet zasmarkany nos bywa powodem nieprzespanej nocy lub wyklucza możliwość zrealizowania jakiegoś planu. Nie zawsze z przeziębionym dzieckiem można wyjść w odwiedziny, czy zostawić ze spokojem dziecko w domu z opiekunką. Nie wspominając o tych wszystkich chorobach, które przykuwają do łóżka lub rozsiewają się z prędkością światła, jak osławione rotawirusy przynoszące biegunkę i wymioty.

Że zacznę się dziwacznie zachowywać

Młody rodzic jest dziwny – szczególnie dla osób, które mają ten etap przed sobą.

Bo jak inaczej określić osobę, która pije zimną kawę, ciesząc się chwilą ciszy, przerywa co kilkanaście sekund strumień wody, nasłuchując, czy dziecko nie płacze, wącha pupę swojego dziecka, wyciera mokrym palcem brudną twarz malucha, wydłubuje spod paznokcia pozostałości po przewijaniu i robi masę innych rzeczy, które trudno zrozumieć.

dziwny-rodzic-ostatecznie

 

Że będę włączać częściej odkurzacz niż telewizor

Gdy zostałam mamą zrozumiałam, że cały dzień można ciężko pracować, a efektu nie widać…

1006280_498183220252622_1917729535_n

Bo tak naprawdę trzeba przeżyć, żeby zrozumieć…Choć i w tej sytuacji gwarancji nie ma. Nie znam bardziej surowego recenzenta dla młodej mamy jak inna mama.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. nieidealna_mama_małgosi nieidealna_mama_małgosi

    Podoba mi się ten artykuł – niby nic odkrywczego, ale za to tak ładnie wszystko zebrane „do kupy” (że się tak wyrażę) dziękuję autorce!

  2. A A

    Czy inspiracją do tego artykułu nie była książka „Nieperfekcyjna mama”? Brzmi jak jej streszczenie.

  3. ANa ANa

    Ja przed „byciem mamą” często mówiłam „jak można” tak ulegać, tak postępować, tak wychowywać… teraz pluję sobie w brodę i wiem że MOŻNA! bycie rodzicem wymaga poświęceń, nie jest proste, łatwe i czasem przyjemne. Są dni kiedy mam ochotę się rozpłynąć, mieć DZIEŃ TYLKO DLA SIEBIE, a potem pojawia się moja słodzina i jednym uśmiechem wynagradza wszystkie „niewychodzenia” z domu i inne niedogodności macierzyństwa :)

  4. lavinka lavinka

    A ja się dziwię, jak można było nie wiedzieć tak oczywistych rzeczy jak to, że dzieci mało śpią w nocy, chorują, biegają, płaczą, robią kupę i człowiekowi brakuje siedmiu macek, żeby to ogarnąć. Toć wystarczyło przez godzinę zająć się młodszym rodzeństwem lub dzieckiem sąsiadki, by takie rzeczy wiedzieć, o obserwacji i słuchaniu tego, co mówią „dorośli” nie wspomnę. Ja nie wiem, czy poza mną kobiety żyły w jakiejś szklanej kuli bez dostępu do rzeczywistości?

    • Ann.. Ann..

      Nie każdy ma dostęp do małych dzieci, ja bym nie dała swojego dziecka pilnować nastoletniej sąsiadce itd. Mam dużo młodsze rodzeństwo i nie da się porównać opieki „z doskoku” na godzinę czy jednorazową nocą, z codzienną odpowiedzialnością za dziecko, choroby, naukę itd. Człowiek o tym wszystkim wie, ale gdy przychodzi rzeczywistość i zmęczenie, to co wydaję się być oczywiste Cię przeraża i przerasta, szczególnie gdy masz kilkoro dzieci. Praktyka „z doskoku” nigdy nie przygotuje Cię w pełni do macierzyństwa i nie sprawi, że będziesz dzięki niej mniej zmęczona, bo przecież wiedziałaś, że tak będzie. Kobieta jest tylko człowiekiem, który ma swoje słabości. Tekst jest podsumowaniem, tego co się dzieje przy dzieciach, dla tych którzy być może nie wiedzą, lub nie zdają sobie sprawy z tego jak to naprawdę wygląda. Jeśli pani nigdy nie była zmęczona, poirytowana, wściekła to zazdroszczę. Pozdrawiam.

  5. Ella Ella

    Kinga, dzięki Ci za ten artykuł. Myślałam, że tylko ja tak mam i że przez to jestem wyrodna.

  6. Ma Ma

    zebrana „do kupy” książka „Nieperfekcyjna mama” a raczej jej streszczenie.