Zaufanie do lekarzy? Nie ufam. Sprawdzam.

Chciałabym doczekać dnia, kiedy będę wchodzić do każdego gabinetu pediatry z poczuciem, że idę do profesjonalisty. Osoby, której szczerze zależy na zdrowiu mojego dziecka. Nie służbisty, sprzedawcy, wyrabiającego „normę” określaną przez firmy farmaceutyczne, nie osoby ślepo poddającej się odgórnym zaleceniom, ale myślącej, traktującej każdy przypadek indywidualnie.

Marzy mi się pediatra, który będzie miał czas na wysłuchanie naszych rodzicielskich wątpliwości, który potraktuje mnie rodzica jako partnera, nie przedstawiciela „upierdliwego gatunku”. Nie chodzi nawet o to, że zależy mi na zmianie wszystkich lekarzy, bo są źli, raczej o przyjrzeniu się systemowi, który kuleje. Lekarze choćby chcieli, często nie mogą dobrze leczyć naszych dzieci. Poddawani są ogromnej presji, naciskom, nie mają czasu, by przyjrzeć się odpowiednio starannie każdej chorej osobie, nie mogą zlecić wszystkich niezbędnych badań (bo przychodnie nie mają na to pieniędzy), często mają związane ręce. I to mnie po prostu wkurza a jednocześnie motywuje do działania!  Sama nie wiem, co gorsze. Bo lekarzem nie jestem i nie będę, a w dzisiejszym świecie muszę wchodzić w kompetencje pediatry i znać się…na zdrowiu lepiej od niego.

Rodzice nie ufają lekarzom?

Coraz częściej słyszę o tym, że rodzice stają się świadomi, zadają pytania, szukają, dokształcają się. Nie wszystkim to się podoba. Ku oburzeniu niektórych osób, konsultują postawioną diagnozę z innym specjalistą. Mają czelność nie wierzyć w to, co usłyszą. Nie zawsze wykupują wszystkie leki, robią wszystko, by pewnych specyfików nie podawać. Gdy zauważają, że mimo leczenia, ich dziecko nadal często choruje, szukają innych dróg, poznają sposoby na wzmacnianie odporności, czytają alternatywne media, wracają do starych, babcinych sposobów.Niektórzy mówią, że „dostają hopla”, „zaczynają świrować”.

Robią to wszystko nie dlatego, że sprawia im to przyjemność, nie dlatego, że mają jakiś defekt mózgu, ale dlatego, że czują, że muszą.  Mają poczucie, że poleganie tylko na opinii lekarza to za mało. Dlatego korzystają z usług medycyny konwencjonalnej w ograniczonym stopniu, na przykład chodzą dziecko osłuchać a otrzymane recepty wyrzucają do śmietnika. „Swoimi metodami” leczą z powodzeniem wiele infekcji. Dzięki spokojowi i systematyczności udaje im się unikać antybiotyków i pobytów w szpitalu. Gdy mówią, że ich sześcioletnie dziecko nie dostało nigdy antybiotyku, inni im nie wierzą. Gdy wspominają, że ich przedszkolak prawie nie choruje, to…bliscy otwierają szeroko oczy i pytają, jak to możliwe?

  • coraz więcej rodziców nie szczepi dzieci lub szczepi wybiórczo,
  • w 2015 roku padł rekord – szczepienia odmówiło 16 tysięcy rodziców
  • w ciągu ostatnich 10 lat aż o 50% wzrósł współczynnik hospitalizacji dzieci do 1 roku życia,
  • profesor Waleria Hryniewicz, ekspert z mikrobiologii lekarskiej zauważa, że skuteczność leków jest coraz mniejsza, coraz częściej ludzi atakują zmutowane „super bakterie” szczególnie zjadliwe i odporne. Winne jest nieprawidłowe stosowanie antybiotyków, które sprawia, że bakterie stają się coraz odporniejsze.
  • najwięcej antybiotyków sprzedaje się zimą, a wtedy właśnie najczęściej dzieci chorują z powodu wirusów. Antybiotyki nie pomagają w infekcjach wirusowych. Przeciwnie – osłabiają organizm.

Znam mnóstwo przypadków nieprawidłowych diagnoz

Mylić się jest rzeczą ludzką. Jednak tam, gdzie w grę wchodzi zdrowie i życie dziecka każdy błąd ma ogromny koszt. Nie dziwią zatem słowa oburzenia i narzekanie na niekompetencje. Ktoś, kto raz na własnej skórze doświadczył skutków nieprawidłowej diagnozy w naturalny sposób powątpiewa w kolejne zalecenia. I trudno się temu dziwić…

Natalia wspomina pewną sytuację:

„Zamówiliśmy lekarkę do domu. Synek po dniu przerwy, kiedy myśleliśmy, że wszystko wraca do normy zaczął znowu gorączkować. Lekarka stwierdziła zapalenie płuc i przypisała antybiotyk. Powiedziała, kiedy zaskoczona zapytałam jeszcze raz o diagnozę, że jeśli nie podamy antybiotyku, dziecko za dwa dni wyląduje w szpitalu. Nie dawało mi to spokoju. Jeszcze tego samego dnia wezwaliśmy lekarza prywatnie. Drugi pediatra postawił inną diagnozę- infekcja górnych dróg oddechowych. O zapaleniu płuc nie było mowy. Który lekarz miał rację? Chyba ten drugi, po trzech dniach syn był zdrowy. Wystarczyło leczenie objawowe. Antybiotyki okazały się zbędne”.

nieufność do lekarzy

Natomiast Ola opowiada, jak to wyglądało u nich:

„Chodziłam z córką, która miała problemy skórne od urodzenia po wielu lekarzach. Wszędzie słyszałam, że to AZS no i standard w tej sytuacji emolienty i sterydy…Wydawało mi się to wszystko dziwne. W rodzinie nie mieliśmy przypadków alergii a problemy skórne były…ale ze względu na łojotokowe zapalenie skóry. Gdy przeczytałam, że u dzieci ŁZS i AZS może wyglądać podobnie, postanowiłam spróbować czegoś innego i…kąpać co kilka dni córkę w preparacie na ŁZS. Skóra bardzo szybko wróciła do zdrowia. Od kilku lat mamy spokój, co jakiś czas powtarzam profilaktycznie kąpiele i zapomnieliśmy o problemie…Lekarze? No cóż. Pomylili się”.

To tylko dwa przykłady. Podobnych historii jest dużo więcej. Czy „nadgorliwość” rodzica zasługuje na krytykę? Czy fakt, że mama czy tata wszedł w kompetencję lekarza powinno być krytykowane?

Polecenie odpowiedniego specjalisty

Fora regionalne i te o szerszym zasięgu aż pękają w szwach od próśb o polecenie dobrego specjalisty. Wiele z tych zapytań pisanych jest przez rodziców rozczarowanych sposobem leczenia, które doświadczyli w przeszłości. Ich motywacja jest bardzo silna, pragną znaleźć osobę, do której będą mogły mieć zaufanie. A to w praktyce dość trudne i do tego niezbędne, zaufanie do lekarza jest kwestią podstawową. Nie da się leczyć dziecka, gdy rodzic nie wierzy w zalecenia specjalisty i podważa je na każdym kroku.

Niektórzy szczęściarze znajdują dobrego pediatra w pobliskiej przychodni. Inni przemierzają pół miasta, by dostać się do specjalisty. Są też tacy, którzy na wstępie odrzucają wszelkie kandydatury „na NFZ”, wychodząc z założenia, że lecząc się prywatnie, mogą liczyć na to, że lekarz będzie czujniejszy, ostrożniejszy i bardziej zapobiegliwy. Zdarza się, że do specjalisty czeka się miesiącami i przemierza pół Polski. Dobry pediatra to skarb. Jak go jednak znaleźć?

To, że czytam i nie ufam lekarzom nie oznacza, że padło mi na głowę

Istnieją co najmniej dwie grupy rodziców: pierwszą tworzą osoby wierzące w zalecenia lekarzy i nie poddające je co do zasady w wątpliwości i drugą – ci, którzy postępują odwrotnie – analizują, rozważają i sprawdzają. Porozumienie między tymi dwoma grupami jest prawie niemożliwe. Konflikty rodzą się w naturalny sposób.

Osoby z pierwszej grupy nie dowierzają, jak można poddawać w wątpliwość opinię specjalisty. Przecież mama czy tata nie są lekarzem, nie skończyli długich, trudnych studiów, dlatego jakim prawem nieśmiało pytają – czy jest na pewno tak, a nie inaczej? A może dziecko powinno być leczone inaczej?

Warto jednak zauważyć, że nieufność do lekarzy ma pewne przyczyny. Najczęściej wynika z przykrych doświadczeń i obserwacji tego, co się dzieje. Żaden rodzic nie chce świadomie źle dla swojego dziecka. Ma to jednak i niezbyt korzystny skutek – zdarza się, że rodzic, którzy nie ufają lekarzom całkowicie rezygnują z opieki medycznej, co w skrajnych przypadkach może być bardzo groźne. Jak zwykle kluczem do problemu jest zachowanie zdrowego rozsądku. Zasada ograniczonego zaufania i trzymanie ręki na pulsie może jest męczące, ale w dzisiejszych czasach chyba niezbędne…Jak sądzicie?

Macie sprawdzonego dobrego lekarza? Czy nadal poszukujecie odpowiedniego pediatry dla swojego dziecka? Jakie są Wasze doświadczenia?

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    My mamy fantastyczną Panią Doktor ~ zawsze wysłucha, wytłumaczy, moja dwójka zawsze przebadana od a do z, Pani Doktor ma czas dla małego pacjenta i dla jego rodzica też I to wszystko na NFZ… Po prostu to jest pediatra z powołania

  2. Marta Marta

    dobry żart heheheh na chore gardło antybiotyk wypisują pediatrzy

  3. Ola Ola

    W Polsce to pediatra jest chociaż lekarzem pierwszego kontaktu. W UK najpierw trzeba iść do konowala gp (paracetamol na wszystko) a dopiero po ok 8 wizytach można dostać skierowanie do pediatry (czas oczekiwania na wizytę od 4-6 tygodni lub dluzej)

  4. Saii Saii

    W polsce na wszystko antybiotyk przepisuja w uk na wszystko paracetamol Emotikon unsure tak zle I tak niedobrze…
    Matka musi sie zaglebic, oczytac, konsultowac objawy aby potem isc do lekarza, I w razie czego wiedziec gdy lekarz przepisuje bezpodstawnie lek

  5. Urszula Urszula

    A ja mam cudowną panią dr, niestety przyjmuje prywatnie, 100 zł wizyta ale jest warta każdej złotówki!!

  6. ja ja

    nie niestety ale antybiotyki są najczęściej wypisywane na prośbę rodziców… którym wydaje się że lekarz który nie wypisze pięciu recept to Znachor

  7. ja ja

    większość ‚ pierdol’ z którą przychodzi się do lekarza to naprawdę pierdoly…z którymi nasze mamy i babki w życiu nie poszłyby to lekarza.trudno oczekiwać niewiadomo jakiego cudownego leczenia.sprawdzić czy nie ma.zmian osluchowych i do domu leczyć syropem z cebuli…

  8. Ola Ola

    O co chodzi z tymi pediatrami? Ja nie znam ani jednego godnego zaufania. Dlaczego nie znają najnowszych badań, do których każdy rodzic ma dostęp? Nie znają zaleceń WHO! Nadal wierzą w przesądy i wmawiają matkom noworodków, że dziecko potrzebuje mm, że pokarm matki powstaje z treści jej żołądka, że jakość tego pokarmu może być wątpliwa, że błonnik w diecie matki powoduje wzdęcia u dziecka, że trzeba przepajać dziecko wodą z glukozą, że słoiczki trzeba podać w 4 miesiącu, że trzeba odstawić dziecko od piersi na 2 tygodnie, żeby sprawdzić, czy wtedy będzie mniej płakało… Zgroza. Gdybym słuchała pediatrów, nie udałoby mi się karmić piersią. Ufam już tylko sobie.