Dlaczego „mamuśki są kiepskie w łóżku”? Na co najczęściej narzekają młodzi ojcowie?

„Kocham nasze dzieci nad życie, ale nie znoszę tego, jaka ona stała się po porodzie i co rodzicielstwo zrobiło z nami – namiętnymi kochankami” – mówi Marcin, 7 lat po ślubie, dzieci – trzy lata i rok.

Czy Wy też słyszycie „może jutro, słonko” przez większość dni w miesiącu? Ja wiem, że to nie najlepiej o mnie świadczy, ale ku…mnie bierze, gdy ona tylko tuli naszego synka, a dla mnie nie ma czasu. – żali się Krystian, tata dwuletniego Antka – Bo zmęczona, śpiąca, bo nie ma ochoty. Serio? Byłem potrzebny tylko do tego, by spłodzić dziecko? Nie da się kochać dzieci i nadal widzieć męża? Ja nie mam problemu, by po zabawach na dywanie i układaniu klocków wieczorem przytulać się w sypialni. Ona niestety ma. Bierze do łóżka synka i namiętność się ulatnia…Mam wrażenie, że robi to specjalnie, by mieć wymówkę…

Te i podobne głosy to nie rzadkość. Istnieją i mają sporą moc rażenia. Na przekór temu, co zazwyczaj twierdzą młode mamy, które uważają, że mężczyźni świetnie akceptują swoje nowe miejsce w rodzinie.

Tymczasem tak naprawdę panowie często sobie nie radzą z „odstawieniem” na boczny tor. Nie są w stanie zaakceptować tego, że ich miejsce w rodzinie zmienia się. Nie nadążają za tym, co się od nich oczekuje. Niektórzy patrzą na to inaczej. Mówią, że panowie nie są w stanie sprostać wymaganiom, że nie są dojrzali do nowej roli. Jednak czy na pewno? A może warto spróbować zrozumieć ich racje? Posłuchać tego, co mówią?

para po narodzinach dziecka

Na co najczęściej narzekają młodzi tatusiowie?

„Mamuśki” przestają o siebie dbać

Termin „mamuśka” jest pejoratywny, używa się go do opisania kobiety, która po narodzinach dziecka zapomina o sobie, realizuje się tylko na jednym obszarze, co może być dla niej naturalne, ale dla otoczenia – które zna ją w „innym wydaniu” – zazwyczaj jest trudne do zaakceptowania.

Mężczyźni zauważają, że okres po urodzeniu dziecka jest pod  kątem podejścia do swojego wyglądu szczególny. Kobiety zmęczone nowymi zadaniami, obarczane wieloma obowiązkami – często rezygnują z tego, co dla nich było wcześniej ważne. Szczupła sylwetka, dobra kondycja, uczesanie, zadbane dłonie – przestają mieć znaczenie. Oczywiście – najważniejsze nie są, ale…gdy nagle kobieta przestaje o siebie dbać i oddaje się w 100% dziecku – rodzi się uzasadnione pytanie – a co z nią samą?

Kto się kryje pod  rozciągniętymi dresami i brudną od mleka bluzką?

Bezgraniczne poświęcanie się dziecku

Nowa rola mamy jest bardzo absorbująca: karmienie, tulenie, przytulanie, przewijanie. Wszystko to  z racji pozostania z dzieckiem w domu dotyczy głównie kobiet. To zrozumiałe, że potrzeba na to wszystko czasu i energii, ale gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której młode mamy oddają się macierzyństwu bez pamięci i wszelkie inne obowiązki odchodzą na boczny tor?  Kiedy należałoby bić na alarm i wołać: „droga kobieto, masz jeszcze męża”? I wreszcie – czy młode mamy mogą wymagać od mężczyzn, by podążali za nimi krok w krok, by z dnia na dzień niemal w pełni zrzekli się swoich potrzeb, by zmienili się od razu i bez słowa sprzeciwu? A jeśli oni pragną czego innego?

Panowie nierzadko po cichu mówią, że nie rozumieją takiej postawy. Tęsknią za zdrowym rozsądkiem, światem, w którym ich potrzeby były dostrzegane i akceptowane.I nie chodzi nawet tylko o seks, ale również po prostu o bliskość: przytulanie, długie rozmowy, wspólne wyjścia.

Mężczyźni nie poprzestają tylko na narzekaniu, wspominaniu tego, jak było dawniej. Są wśród nich tacy, którzy starają się na nowo rozniecić dawny żar. Często  aktywnie uczestniczą w opiece nad dzieckiem i nie rozumieją, dlaczego ich partnerka traci potrzebę spędzania czasu tylko we dwoje.

Seks przestaje istnieć

„Wkurza mnie to, gdy czytam, że kobiety nie chcą bliskości, bo my się nie staramy. Chyba to nie tak? Czy tylko jedna strona jest odpowiedzialna za seks? A druga? Moja żona po porodzie, czyli od blisko 4 lat przestała się starać. Ja robię naprawdę wiele, by było fajnie, a ona „oddaje się”. Próbowałem rozmawiać, ale ona wykręca się zmęczeniem. Mam coraz mniejszą ochotę na seks, który tak wygląda. Kiedyś było inaczej…”- pisze Łukasz na forum.

To kolejny zarzut do „mamusiek” – że przestają odczuwać ochotę na seks i uważają, że tylko mężczyzna jest odpowiedzialny za jakość pożycia. Jest w tym sens?

Kobieta po porodzie zamienia się w zarządcę

Co jeszcze zarzucają mężczyźni kobietom?

Ano to, że po porodzie zmieniają ton i sposób komunikacji. Nagle jakby z potrzeby oszczędności czasu i uzyskania natychmiast wszystkiego, czego potrzebują zmieniają ton w zarządzający – „przynieś”, „popraw”, „wstań”, „potrzymaj”. Panowie mówią, że to szalenie zniechęcające…i poniżające.

A gdy do tego tonu dochodzi czepianie się na każdym kroku o wszystko – zaczyna się problem. Codzienna komunikacja ma znaczenie, a zmienianie jej w rozmowy służbowe i wieczne narzekanie ma negatywny wpływ na relację.

Porównanie z innymi i zbyt duże wymagania

Mężczyźni w szczerych rozmowach przyznają, że „mamuśki” są bardzo wymagające, bez trudu wyliczają, czego potrzebują, co jest im niezbędne, by czuć się szczęśliwą. Ich wymagania dramatycznie rosną, szybują tuż po tym, gdy stają się mamami. Nie szczędzą czasu na porównania, które mają motywować partnera, ale często prowadzą do poczucia bezradności.

„Mi też bywa ciężko od dnia, kiedy stałem się ojcem. Nie tylko Wy, kobiety macie prawo do gorszych dni, zwątpień i uwag. Wam jednak narzekanie uchodzi płazem, macie społeczne przyzwolenie do tego – możecie bez skrępowania pisać, jacy my mężczyźni jesteśmy niedojrzali, egoistyczni, płytcy, kiedy mówimy wprost, że tęsknimy za Wami, za takimi, jakimi Was znaliśmy wcześniej – zanim stałyście się mamami. Jasne, większość par to ogarnia i ich związek po chwilowych zawirowaniach wraca do normy. Potrafią ułożyć sobie życie na nowych zasadach, ale jest też sporo takich, w których kobieta staje się matką sfiksowaną na tle dziecka w negatywnym słowa tego znaczenia. Wiem, co pisze, bo straciłem żonę, jaką znałem dotychczas i to z powodu dziecka, które kocham nad życie. Wiem, że obwinianie o to własnego potomka jest słabe, ale nie dziwię się mężczyznom, którzy o tym mówią głośno. Dlatego nawołuje o zrozumienie i zdrowy rozsądek. Poza dziećmi jesteśmy też my. Nie zapominajcie o swoich mężach i partnerach.” – Bartek, tata rocznego Jasia.

Czytasz i myślisz, że to strasznie słabe? Że przecież od czego jest rozmowa?

Masz rację, ale doświadczenie wielu psychologów pokazuje, że to spory problem. Młodzi tatusiowie czują się pomijani. I zazwyczaj trawią swoje rozgoryczenie w milczeniu.

Oczywiście wszystkie zarzuty wystosowane przez mężczyzn w kierunku kobiet można odwrócić. Bez trudu uda się wynaleźć argumenty, które trafią bezpośrednio w „winy” drugiej strony, przeważą szalę na korzyść młodych kobiet. Trudniej jednak przeczytać, przemyśleć i wspólnie postarać się, by było lepiej. Wszak matka to też kobieta….Dla dobra dzieci dobrze, by pamiętała o tym. I choćby w tym młodzi ojcowie mają rację.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jestem mamą. Normalną, nie wpatrzoną przez cały dzień w dziecko, ale myślącą o prawdziwym dobru całej rodziny. Uczę się, jak kochać siebie i innych. Wiem, że mogę to osiągnąć jedynie wtedy, kiedy będę łączyć kilka ról.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.