Depresja w modzie, czyli – co nasze dzieci robią na Facebooku?

Regulamin Facebooka jasno określa, że rejestracji mogą dokonywać jedynie osoby, które ukończyły trzynasty rok życia. Dyskusyjnym jest, czy trzynastolatek jest już zdolny do rozsądnego rozporządzania swoimi danymi osobowymi oraz prywatnością, jednak to nie jedyny problem. W praktyce bowiem,  konta zakładają o wiele młodsze dzieciaki. Najczęściej za zgodą i wiedzą rodziców.

Bo zasady są po to, żeby je łamać

komputerDziesięcio- i jedenastolatki informowane o fakcie, że ich konto jest nielegalne robią „wielkie oczy”. Pamiętają, że skłamały podczas rejestracji, podając fałszywą datę urodzin, jednak nie widzą w owym fakcie niczego złego. Przecież „mama wie”, pozwoliła, poza tym wszyscy tak robią.

Powodów dla których rodzice ulegają jest kilka: bo wszyscy w klasie mają, bo tam można podać lekcje, plany zajęć itd. Bagatelizujemy fakt, że oto daliśmy dziecku fatalną lekcję– pokazaliśmy, że można łamać i ignorować zasady bezpieczeństwa. Czy rzeczywiście bezkarnie? Niestety, dzieci używają kont nie tylko w celach związanych ze szkołą.

Oś czasu zamiast wolnego czasu

Spotkanie koleżanek. Dziewczynki mają po jedenaście lat. W użyciu są laptop i smartfony. Całe spotkanie polega na robieniu pozowanych zdjęć, umieszczaniu ich na profilu i komentowaniu. Dziewczęta nie wychodzą z pokoju nawet na moment, nie mają czasu na tradycyjną rozmowę, nie mają chęci na wspólny spacer, są zbyt zaaferowane obserwowaniem „lajków” i komentarzy. Dzióbki i infantylne sentencje udostępniane przez  małe dziewczynki powoli stają się normą. Jak i uczuciowy ekshibicjonizm, któremu oddają się coraz młodsze dzieciaki-zwłaszcza dziewczynki. „Smuteczek”, „życie jest okrutne”, „świat mnie przerasta”, „nie jestem nikomu potrzebna”- ciężko stwierdzić, na ile to „szpan” a na ile autentyczne wołanie o pomoc. Jedno jest pewne-depresja jest w modzie.

Mam depresję

Strony zrzeszające młodsze nastolatki rosną jak grzyby po deszczu. Jedenastoletnie adminki  zakładają „pogotowia” antydepresyjne. W rzeczywistości są to strony pełne pustych, chwytliwych  sloganów:  wyłącz telefon i internet, ciekawe, kto wówczas do zastuka do twoich drzwi. „nikt, nikogo nie obchodzę”- piszą dzieci. Pielęgnowanie i uprawianie „smuteczków” na wallach może być rzecz jasna kolejną niemądrą modą, jednak równie dobrze może mieć poważny powód. Bo jeśli dziecko musi uciekać się do takich metod, aby zwrócić na siebie uwagę innych, to może faktycznie ma jej na co dzień zbyt mało? Wypadałoby poważnie przyjrzeć się temu, co udostępnia, pisze i „lubi” nasze dziecko na Facebooku. Nawet, jeśli to jedynie owczy pęd- „bo wszystkie koleżanki to lubią”, jest to trend niepokojący.

Samookaleczenie- wyższy stopień wtajemniczenia

Nie tnij się, Aniołku to strony poświęcone samookaleczeniu.  Na niektórych z nich odnajdziemy naprawdę drastyczne zdjęcia. Zakrwawione, pocięte nogi i ręce, zdjęcia ze szpitalnych łóżek podpisane: po próbie samobójczej, zdjęcie od naszej fanki. Co prawda administrator dodaje uwagi w stylu: nie róbcie tego więcej, jednak osiąga odwrotny efekt. Ludzie, którzy się okaleczają są na tego typu stronach przedstawiani jako Anioły- istoty zbyt wrażliwe dla tego świata, czujące głębiej i mocniej, oryginalne. Ich rytuał okaleczania ma pomóc im „wrócić do domu”, czyli popełnić samobójstwo. Takie ujęcie tematu w oczywisty sposób uszlachetnia i gloryfikuje autoagresję. Strony te zrzeszają tysiące dziewczynek i młodszych nastolatek. Wciąż publikują nowe zdjęcia fanek-od delikatnych zadrapań, po poważne rany. Wiele z nich podpisane jest słowem „HELP”. Pod zdjęciami często opisane są powody okaleczeń: nieszczęśliwa miłość, życiowe kłopoty, brak zrozumienia, „bo muszę ranić siebie, aby nie ranić innych”.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Żaneta, matka Heleny. Zadeklarowana przeciwniczka klapsów, nocnikowego terroru i hodowli geniuszy. Stara się wychować dziecko na jednostkę szczęśliwą, niekoniecznie wybitną. Od dwóch lat - spełniona i szczęśliwa kura domowa . Z "nudów i bezczynności" wymyśliła sobie zajęcie: blog. Wierzy, że bez poczucia humoru nie da się wychować dzieciaka "na ludzi". Stara się do misji, którą jest macierzyństwo, podejść z dystansem.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Daria Daria

    Moja corka ma 10 lat. Od paru miesiecy prosi mnie abym zalozyla jej konto na fb. Byl placz, lament, argumenty ” ale wszyscy maja…”. Wytlumaczylam jej, ze nie ma czego szukac na fb. Nie wyobrazam sobie, aby moja corka calymi dniami siedziala na telefonie i tylko lajkowala. Albo wstawiala slitfocie. Zdarzy z tym, a teraz niech korzysta z bycia dzieckiem. Podworko to jej krolestwo, bawi sie z rowiesnikami i co najwazniejsze nie potrzebuje do tego tabletow, telefonow i wi fi Emotikon wink

    • Agata Agata

      I tAK trzymaj ja mam syna prawie 14 lat fb zrobił z niego bezwolna istotę ,widzę,że nabawił się strasznych kompleksów idę z nim do psychologa niech daje jakieś terapie bo ja jestem bezsilna.Chroń dziecko jak najdłużej od tego….Ja czuję,że straciłam syna

  2. Marek Marek

    Wreszcie coś o dzieciach – dla rodziców. Bo już myślałem ze to strona dla położnych.. tylko o płodach i jajowodach..
    „Depresja w modzie??” Depresja – to ciężka choroba psychiczna, trudna w ogóle do remisji i niemożliwa do wyleczenia.. raczej udawanie, czy też wyolbrzymianie chwilowo, nieznacznie obniżonego nastroju.. bardziej deficyt uwagi..
    jak ktos ma konto na fb na swoje imie i nazwisko, ze swoim zdjęciem a nie ma wymaganego wieku, możemy to zgłosic do FB i usunie.. zgłosic to może KAŻDY nie tylko rodzic.. ale musimy tez pamiętać, że każdy, nawet 5-latek jak tylko umie czytac i pisac może sobie założyć dowolną ilość adresów mailowych, dowolną ilość fikcyjnych kont na fb i najróżniejszych portalach, ma tez dostęp do wszystkiego np. strony sadistic.pl i podobnych, wystarczy tylko kliknąć – „tak, mam 18 lat” to nie sklep monopolowy o dowód nikt nie pyta
    FB do szkoły, planu lekcji? Od kiedy? Do tego wystarczy mail, jest co trzeba na stronie szkoły, fb jest do czego innego..
    Te opisane 11-latki nie mają depresji czy obniżonego nastroju tylko pajacują, popisują się jedna przed drugą. Teraz zbieraja „lajki” 20 lat temu zbierałyby kapsle. Jak nastolatek sam wielokrotnie pisze takie rzeczy należałoby się zastanowić czy to wołanie o pomoc czy chęć zwrócenia na siebie uwagi.
    Jak ktoś chce się pociąć/powiesić czy w inny sposób rozstac z tym swiatem to i tak to zrobi.. ale taka osoba się tym nie chwali.. a takie wstawianie zdjęć to pajacowanie, nic innego.. a ile 11-letnich dziewczynek (pomijając patologię, ośrodki antywychowawcze itp.) się faktycznie okalecza?? Myslę, ze znikoma ilośc.. jak ktos chce się pociąć to niech tnie zyły wzdłuż i głęboko, tego nikt nie zszyje.. a na to chętnych raczej nie ma.. bez przesady
    Nie kasowałnbym takich kont nastolatek, raczej je podglądał.. i wystarczy taki „smuteczek” skomentować, choćby uśmiechem, dziecko już wie, ze wiemy co robi.. jakbyśmy byli obok
    11-latka która się uczy, ma obowiązki w szkole, w domu, jakieś zainteresowania do opisanych trzech nie przystąpi booo… po prostu szkoda jej czasu.. no i o czym miałaby z nimi pogadac? Teraz o lajkach, za 2 lata o paznokciach/rzęsach za kolejne 2 o kolesiach w pubach, za 15 o serialach i obieraniu pyrów?
    Nie chodzi o to, żeby zapisywac na siłę na nie wiadomo ile dodatkowych zajęć i wypełnic czas do 22 ale jak się chce to jakis złoty srodek można znaleźć.. a te trzy opisane, jeżeli nie jest to incydent a sposób na spędzanie wolnego czasu i tak co dzień.. no to niestety.. uczyc się nie trzeba, bo każdego matoła do nastepnej klasy przepchną a za 5 lat mogą stać się klubowymi kibolskimi czy dresiarskimi spoko-laskami.. jakby nie było nie jest ich tak mało.. stracone dla społeczeństwa..