Depresja poporodowa – „wymysł słabych kobiet”?

O depresji poporodowej w poważnym tonie pisze się w wielu miejscach. Analizuje się jej przyczyny, specyfikę i sposób radzenia sobie z problemem. Nadal jednak pokutuje u nas silny mit „Matki Polki”, która świetnie radziła sobie ze wszystkim, a żadna „tam depresja poporodowa” nie jest w stanie jej złamać, „bo nie ma czasu na głupoty”. „Skoro zatem ja potrafiłam, dlaczego ona sobie nie radzi?”.

Okazuje się, że odpowiedź jest banalna – każdy z nas jest inny i każdy inaczej przeżywa pierwsze trudne tygodnie po narodzinach dziecka. A ignorowanie czy ośmieszanie problemu nic nie daje. Od tego depresja poporodowa nie zniknie. I co równie ważne w ten sposób nikomu się nie pomoże. Przeciwnie – można pogłębić wewnętrzny smutek i załamanie.

Depresja poporodowa dotyka 10%-20% kobiet. Padnie na Ciebie?

depresja poporodowaDepresja poporodowa dotyka 10% -20%  (w zależności od źródła) kobiet w pierwszym roku po narodzinach dziecka.

Mamy cierpiące na depresję poporodową zazwyczaj nie rozpoznają u siebie jej objawów, często umykają one również najbliższym członkom rodziny. Partner kobiety również może być przygnębiony i doświadczać sprzecznych uczuć, dlatego bywa, że ma problem z obiektywną oceną stanu kobiety.

Jeśli mimo tych przeciwności, kobieta trafi do lekarza, jej stan zdrowia znacznie się poprawi. W depresji poporodowej liczy się bowiem przede wszystkim profesjonalna pomoc i wsparcie najbliższych kobiecie osób.

Mit „Matki Polki” sprzyja depresji

Istnieją kultury, w których termin „depresja poporodowa” nie jest znany. Są to miejsca, w których rodzice małych dzieci otrzymują znacznie więcej pomocy niż w krajach europejskich. Przykładem jest japoński archipelag Goto, na którym kobieta na miesiąc po porodzie przenoszona jest do domu swoich rodziców. Tam okryta kołdrą leży przez większą część dnia na posłaniu z noworodkiem. Jej jedynym zadaniem jest odpoczywanie i karmienie dziecka. Przez ten czas otoczenie dba o nią i maluszka, zajmując się wszystkim – sprzątaniem, gotowanie, opieką nad dzieckiem, gdy mama chce chwilę pobyć sama. Po miesiącu młoda mama wraz z maluszkiem wraca do męża, gdzie żyją już razem.

Szacunek, wsparcie i ogromna miłość, jaką otaczane są młode mamy sprawiają, że depresja poporodowa na archipelagu Goto nie jest znana.

Objawy depresji poporodowej

  • zmiany hormonalne (w okresie połogu działa intensywnie prolaktyna i oksytocyna, poza tym hormony płciowe i tarczycy) odpowiadające za nagłe wahania nastroju,
  • zaburzenia snu,
  • zaburzenia łaknienia,
  • poczucie niekompetencji,
  • brak radości z kontaktów z dzieckiem,

Objawy depresji poporodowej nie muszą występować w kilku dniach po porodzie. Zdarza się, że pojawiają się, gdy niemowlę ma kilka miesięcy.

Wiele młodych mam na skutek wahań hormonów po porodzie czuje się przybita. Jeśli uczucia beznadziei nie mija po 2 tygodniach od porodu, warto skonsultować się z lekarzem.

Jak uniknąć depresji poporodowej?

W pierwszych tygodniach, a także miesiącach życia dziecka bardzo ważna jest postawa partnera, ojca dziecka. Jego rola nie powinna się ograniczać jedynie do słodkich całusków w małe czółko niemowlaka, ale powinna polegać na konkretnym zaangażowaniu się w obowiązki. Mężczyzna powinien w możliwie konkretny sposób uczestniczyć w opiece nad dzieckiem – zmieniać pieluszki, nosić dziecko, wychodzić z nim na spacer, kąpać, itd.

Poza tym depresji można uniknąć, jeśli nauczymy się odpoczywać przy dziecku i pozwolimy najbliższym sobie pomóc oraz gdy poprosimy o wsparcie, co niekiedy wiąże się ze schowaniem dumy do kieszeni.

Wychowywanie się w środowisku, w którym panuje silne przekonanie, że należy radzić sobie samemu, gdzie zaradność i samowystarczalność są głównymi, kluczowymi atutami, sprawia, że wiele kobiet nie chce narażać się na przykre komentarze i próbuje z wszystkim poradzić sobie sama…bo w ten sposób robiła ich mama, teściowa, babka…W ten sposób niestety narażają się na wypalenie, zmęczenie i pogorszenie nastroju, które w dłuższej perspektywie mogą prowadzić do depresji.

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ula Ula

    Trafione w sedno, gdy miałam maksymalnego doła, pewnie nie depresje, ale bb, to nagle wszyscy zaczęli mi radzić, zamiast po prostu zrozumieć. W ich oczach po prostu sobie nie radziłam a nie poytrzebowałam pomocy. I te hasła teściowej: mi nikt nie pomagał, a miałam trójkę…

  2. xxx xxx

    Zgadzam się, temat jest bagatelizowany i wyśmiewany co jest paradokslane – zwłaszcza przez inne kobiety. Kobieta jest najgorszym recenzentem dla drugiej kobiety!

  3. Mota Mota

    Fajnie, że są strony takie jak te i poruszacie ważne tematy w całkiem niebanalny sposób. Ważny temat niestety tak jak zauważacie zbyt często bagatelizowany i ośmieszany…

  4. Sylwia Sylwia

    Poporodowa czy „zwykła”, depresja to depresja i osoba chora potrzebuje pomocy. Nie rozumiem, czemu ktoś miałby to ośmieszać. A te kobiety, które twierdzą, że „zawsze radziły sobie ze wszystkim same”, po prostu kłamią… albo już nie pamiętają, jak to właściwie było. Przez 30 lat da się sobie wmówić, że mama czy siostra wcale, ani trochę, nawet odrobinę nie pomagała. Ja tam doceniam pomoc i męża, i teściów (moi rodzice mieszkają daleko, a teściów mam „pod ręką” i świetnie się dogadujemy), i nie zamierzam nikomu wmawiać, że przez pierwsze 3 miesiące, które były naprawdę bardzo trudne (kolki, kilkutygodniowy baby blues, do tego karmienie co 2,5 godziny – także w nocy, bo dziecko nie przybierało na wadze), przeszłam bez żadnej pomocy. To by była bzdura i obraza dla rodziny. Na szczęście nikt nie twierdził, że koniecznie muszę być idealną Matką Polką :)

  5. Marysia Marysia

    Ja też słyszałam, że głupia jestem – że się nie cieszę, że nie umiem docenić tego co mam. W życiu bym nie pomyślała, ze trafi mnie depresja, bo jestem generalnie pogodną osobą. Lekarz rozwiał moje wątpliwości, czy zwariowała, bo sama ze sobą nie czułam się dobrze. Na szczęście miałam wsparcie w mężu bo w rodzicach i teściach nie

  6. Mirka Jaworska Mirka Jaworska

    Najlepsze są rady w stylu „weź się w garść” – gdyby mogła się wziąć w garść – pewnie by się wzięła i bez tej głupiej rady. Znam kobietę, która w depresji poporodowej podjęła próbę samobójczą. Na szczęście mąż dwie godziny wcześniej niż zwykle wrócił z pracy.Ludzie stworzeni dla siebie wyczuwają się tajemnym kanałem. Dzięki temu żyją wszyscy – a dzieci mają już troje i świetnie się trzymają. Najmłodsze jest o dwadzieścia lat młodsze od najstarszego.:) . Depresja poporodowa dotknęła ją tylko przy pierwszym. Do dziś nie może uwierzyć , jak to było możliwe. A jednak!

  7. Agata Agata

    Od pierwszego do ostatniego słowa 100% prawda :) Pozdrawiam autorkę tekstu :)