Dążenie do normalności czy nagonka na ciężarne?

Dlaczego kobiety biorą zwolnienia w ciąży?

  • Ciąża zagrożona, stan zdrowia na to wskazuje (niestety trudno oszacować, w ilu przypadkach to prawda, często lekarze mówią o narażanie kobiety na stres w pracy, co właściwie w każdym wypadku może być „dobrym” wytłumaczeniem wystawienia L4).
  • Bo się należy, bo płacimy wysokie składki.
  • Bo mało zarabiamy i nie zamierzamy się narażać w ciąży.
  • Bo nie lubimy swojej pracy.
  • Bo pracujemy ciężko, a dziecko jest najważniejsze.
  • Bo inne biorą zwolnienia.
  • Bo planujemy zmienić pracę.
  • Bo takie rozwiązanie sugeruje pracodawca, niemający możliwości przeniesienia kobiety na inne stanowisko pracy, obawiając się dezorganizacji, itd. Pracodawca może preferować zatrudnienie na czas ciąży innej osoby na zastępstwo.
  • Bo i tak dostaniemy głodową emeryturę lub nie dostaniemy jej wcale, dlatego trzeba korzystać, gdy ma się do tego okazję.

Powodów jest pewnie tyle, ile kobiet.

Zwolennicy brania zwolnień w ciąży wskazują również, że dzisiaj jest to konieczność. Szybkie tempo życia oraz zmiana w sposobie pracy wymusza niejako taką decyzję. Argumentują to tak, że kiedyś w pracy można było wszystko: pić kawę przez kilka godzin, iść do sklepu, bo coś właśnie „rzucili”, odebrać dziecko ze szkoły, itd. Dzisiaj mało kto może choć połowę tego i stąd lepiej i bezpieczniej spędzić ciążę w domu.

Co na to przeciwnicy „lewych zwolnień”?

  • Przekonują, że w ten sposób nasz kraj nigdy nie wyjdzie na prostą.
  • Branie lewych zwolnień szkodzi wszystkim kobietom, także tym uczciwym.
  • Zniechęca pracodawcę do zatrudniania kobiet.
  • Jest złodziejstwem i oszustwem, z którym należy coś zrobić.

Co natomiast sugerują zwolennicy?

  • Jeśli kobieta będzie w pracy traktowana godnie, z szacunkiem, będzie wiedziała, że po urlopie ma gdzie wracać, na pewno pięć razy się zastanowi, zanim weźmie „lewe zwolnienie”.
  • Są inne niesprawiedliwości społeczne: pensje-emerytury dla sędziów w spoczynku, korzyści dla pracujących w energetyce, parytety węglowe, wcześniejsze emerytury: a dzieci w Polsce rodzi się tak mało, że kobiety w ciąży zasługują na specjalną ochronę.

A Wy co sądzicie na ten temat? Które argumenty bardziej do Was przemawiają?

ZUS kontroluje

Choć kontrolę w trakcie ciąży nie zdarzają się często, to jednak liczne wpisy na forach sugerują, że i przyszła mama może się ich spodziewać. Nawet jeśli ma „zwolnienie chodzące” pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych mogą zapukać do jej drzwi. Jeśli jej nie zastaną, zazwyczaj przyszła mama wzywana jest do urzędu, gdzie musi poinformować urzędników, gdzie była w dniu kontroli. Następnie pracownicy ZUS badają, czy wyjście ciężarnej na zwolnieniu nie kolidowało ze zwolnieniem i nie wpłynęło na pogorszenie jej stanu zdrowia.

Co w zamian?

Przeciwnicy wystawiania nieuzasadnionych zwolnień sugerują, by:

  • zmniejszyć świadczenia ze 100% do 70%, by ocenić, która ciąża jest rzeczywiście zagrożona,
  • jasno określić, po stwierdzeniu, których zagrożeń lekarz może wystawić zwolnienie (np. nadciśnienie tętnicze, cukrzyca ciążowa, itd.)
  • umożliwić kobiecie pracę zdalną lub zmniejszenie wymiaru godzinowego pracy,
  • ułatwić opiekę nad dzieckiem po porodzie, udostępniając większą ilość miejsc w żłobku czy proponując rodzicom dodatkowe świadczenia finansowe.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.*

  1. Malwina

    Tam na górze mogą sobie liczyć i debatować a prawda jest taka, że ciężarna zrobi co powinna. Ja poszłam na zwolnienie w 8 tygodniu ciąży z powodu strachu przed poronieniem z powodu niedoczynności tarczycy. Mój syn urodził się miesiąc wcześniej pomimo tego że odpoczywałam i dbałam o siebie. I niech mi ktoś teraz powie, że źle zrobiłam że zostałam w domu. Ciekawe kto by wziął odpowiedzialność jak bym straciła dziecko, albo urodziło by się w 22 tygodniu z wodogłowiem lub innym choróbskiem. Dla mnie oszczędzanie na ciężarnych to żenada….

  2. Mama Tymka

    Nie od dziś wiadomo, że ciało każdej kobiety jest inne i reaguje w różny sposób na ciążę i związane z nią dolegliwości. Ciąża to jeden z najważniejszych okresów w życiu kobiety, który wymaga dbałości o stan zdrowia i ducha. Kwestia tego, czy kobieta ma pracować czy nie jest kwestia bardzo indywidualną. Sama pracowałam w ciąży do końca 7 miesiąca ciąży. Pracowałam, ponieważ miałam zapewnione odpowiednie, wręcz super-warunki. A i tak pod koniec 7 m.c. było mi już ciężko… Nie oceniam innych kobiet-zdrowie kobiety w ciąży i jej noszonego w brzuszku dziecka jest najważniejsze. Kobieta w ciąży musi często do toalety, bolą ja plecy, puchną nogi… Niech na współę z lekarzem decydują, czy warto poświęcać zdrowie dla pracy. A ludzie? Niech się zajmą własnymi sprawami, bo taka już natura człowieka, że najwięcej ma do powiedzenia o kimś innym!

  3. Piotr

    Pracować, a nie się lenić!

    • Malwina

      powiesz tak swojej córce jak zajdzie w ciążę i będzie się bała o zdrowie swoje i dziecka ?

    • Aga

      Ciekawe czy byłbyś Panie Piotrze taki mądry, gdybyś to TY był odpowiedzialny za zdrowie i przyszłe życie noszonego w sobie dziecka. Ja wolałam nie ryzykować… Ciąża to czas dla kobiety baaaaaaaaaardzo szczególny. Każdy ból, kłucie w boku czy cokolwiek dziwnego powodowało, że napinałam się jak struna i przyczajona czekałam co będzie dalej. A w głowie ta myśl, że cokolwiek zrobię ma to wpływ na małego człowieka, którego w sobie noszę. Zwolnienie w ciąży 100% płatne, moim zdaniem jest 1000 razy bardziej potrzebne kobietom niż np. żołnierzom, którzy siedzą za biurkiem a dostają całą wypłatę gdy przez pół miesiąca chorują na zwykłe przeziębienie. Warto się zastanowić komu te 100% zabrać…

  4. HelowaMama

    To bardzo trudna kwestia. Ciężko postawić wyraźną granicę, pomiędzy uzasadnionym , a wymuszonym zwolnieniem. Może nie będzie na czasie to co napiszę, ale jak dla mnie twierdzenie,że ciąża nie powinna być powodem, aby zwolnić tempo jest bzdurą. Myślę,że to odpowiedni czas, aby się oszczędzać i dbać o siebie bardziej niż zwykle.Pomijając już wszelkie medyczne wskazania do zwolnienia, należy jeszcze wziąć pod uwagę samopoczucie ciężarnej. Jedne tryskają energią, uprawiają jogging i czują się jak nowo narodzone, inne zmagają się z mdłościami( te poranne niekiedy utrzymują się do 16- to może być kłopot) a ciąża jest dla nich męcząca i trudna. Musimy także wziąć pod uwagę charakter wykonywanej pracy, oraz nastawienie pracodawcy. Pracowałam w szkole- do końca czerwca, ostatnie miesiące szczęśliwie padły na okres wakacji, nie musiałam wybierać iść na zwolnienie, czy nie. Nie wiem, jak bym się zachowała- trzeci trymestr wspominam bardzo źle. Opuchnięte nogi, wieczna zgaga, zmęczenie i całkowity brak koncentracji.

  5. l6nka

    Nie wiem skąd w Polsce jest taki brak szacunku do kobiet ciężarnych. Mity dotyczące standardów okołoporodowych, nieustępowanie miejsc w kolejkach/komunikacji miejskiej, nagonka na kobiety, które troszczą się o zdrowie i życie swoje i nienarodzonego dziecka zostając w domu. Oczywiście nie wszędzie, bo ludzkie traktowanie coraz częściej się pojawia.

    Przecież oczywistym jest, że nasza polityka prorodzinna nie istnieje i nie wiem po co dokładać do pieca.

    Mam wrażenie, że te wszystkie najgłośniejsze sprzeciwy, szczególnie ze strony panów wychodzą od osób, które nigdy z ciężarną styczności nie miały. Bo jeśli jeden z drugim mieliby ukochaną kobietę w zagrożonej ciąży to gwarantuję, że nie tylko o odpoczynek, ale i o wolne miejsce siedzące w tramwaju dla swojej kobitki (i maleństwa!) by się modlili.
    Sama pamiętam wlepione w szyby wzroki panów siedzących na miejscach dla ciężarnych w tramwajach, tragiczne warunki w szpitalu podczas porodu, złe traktowanie przez lekarzy/położnych, czy też 77zł rodzinnego miesięcznie, które przyznali nam na synka (na miesiąc kiedy mąż zmieniał pracę).

    Tego typu zachowania szkodzą państwu, a nie to, że kobieta próbuje urodzić i wychować dziecko w spokoju i zdrowiu.

  6. Pawel

    Zeby bylo jasne, mam zone, mam dwojke dzieci, ale nie wyobrazam sobie takiego oszustwa, jak przebywanie cala ciaze na chorobowym, jesli nie ma ku temu wskazan. nie da sie tego w zaden sposob tlumaczyc, ani ze zus be, ani ze pensja nieodpowiednia. zyjemy w takim kraju, jakim zyjemy i nic nie tlumaczy kradziezy, a kradzieza jest wyludzanie zasilkow czy chorobowych

    • Kamila

      A ja uważam, że żaden pan nie powinien się wypowiadać na temat samopoczucia kobiet w ciąży i tego, czy są zdolne wtedy do pracy, czy powinny iść na zwolnienie, nawet jeśli ten pan ma żonę i dowje dzieci. Udział mężczyzn w tej dyskusji jest bezcelowy bo to my, kobiety wiemy co jest dla naszego nienarodzonego dziecka najlepsze.

  7. Pani Ewa

    W ciąży chciałam iść na zwolnienie, bo pracowałam w markecie budowlanym. Było tam zimno, praca była ciężka, cały czas na nogach jeśli nie na drabinie, jedynie czas pracy został mi skrócony o 4 godziny – z 12 do 8, ale przez to musiałam przychodzić do pracy 6 dni w tygodniu. Czy chciałam iść na zwolnienie bo jestem leniwa? Ja tak nie uważam, myślę, że było by jednak bezpieczniej nie pracować w takim miejscu w ciąży. Niestety zwolnienia nie dostałam, lekarz zgodził się, co prawda, wypisać mi L4 kiedy byłam w 7 miesiącu, ale za łapówkę wysokości 200 zł. To było dla mnie za drogo, chociaż pewnie bym się zgodziła, gdyby tylko nie powiedział do mnie „Ja też nie MOGEM być takim dobrym samarytaninem, Ewciu”, cham. „Na szczęście” w 9 miesiącu przeziębiłam się i dostałam zwolnienie od lekarza rodzinnego. Nie wiem jakie były dokładne przyczyny, ale moje dziecko nie urodziło się całkiem zdrowe, było odwrotnie ułożone (musiałam mieć cesarskie cięcie) i ma wzmożone napięcie mięśniowe, jest rehabilitowane od pierwszych tygodni życia, ma opóźnienie psychoruchowe i przyznane czasowe orzeczenie o niepełnosprawności. Dla „osłody” dodam jeszcze, że w czasie trwania urlopu wychowawczego skończyła mi się umowa o pracę i nie podpisano ze mną nowej (oczywiście nie dlatego, że nie mogę wrócić do pracy, o, na pewno nie), chociaż nie odnoszę wrażenia żebym się kiedyś w pracy nie starała. Skutek był taki, że utraciłam zasiłek wychowawczy i teraz żyję z małym dzieckiem na jego zasiłku pielęgnacyjnym wysokości 240 zł. Żeby mieć co jeść pracuję na czarno przez internet, a moje dziecko cierpi na tym, bo nie mam czasu się z nim bawić ani zrobić czegokolwiek w domu. Jestem młodą, kreatywną, inteligentną i dodatkowo atrakcyjną kobietą, i nie chcę już mieszkać w tym kraju. Przy najbliższej możliwej okazji wyprowadzę się stąd do takiego państwa, które szanuje swoich obywateli. Nie stać mnie na życie w Polsce.

  8. Asia

    uważam, że nikt nie może oceniać zdrowia ciężarnej… ja dostarczyłam L4 ciążowe w 7 tygodniu ciąży, w zamian za to kierowniczka i reszta pracowników obgadywała mnie, że ciąża to nie choroba i że zrobiłam to specjalnie… praca biurowa, można byłoby powiedzieć nic tylko pracować do samego końca… ale nie zawsze praca biurowa to tylko siedzenie za biurkiem… stres jaki przeżywałam słysząc te obgadywania mnie, przeziębienie jakie przeszłam w ciąży i pewnie wiele jeszcze czynników sprawiło, że poroniłam… firma zgotowała mi psychiczne piekło i ja miałam tam chodzić codziennie i stresować się bardziej? uważam, że oszczędzać na kobietach w ciąży to największa bzdura, zmniejszyć L4 do 70%? chore… wtedy niech państwo w ogóle pożegna się z tym, że kobiety będą chciały rodzić dzieci… nie dość, że pensje są tak niskie, że ledwo wiąże się koniec z końcem to jeszcze zmniejszać na takich rzeczach… każda ciąża jest inna, jedna kobieta nie ma w ogóle problemów i cieszy się z każdego dnia, druga zaś wymiotuje co najmniej 10 razy dziennie i co też ma chodzić do pracy? bo ciąża to nie choroba? (pewnie, że nie choroba, ale stan wyjątkowy) ciekawe jakby wtedy pracodawca zareagował gdyby ta ciężarna nie zdążyła dobiec do toalety i zwymiotowała przy kliencie…

  9. Joanna

    Na terenie tego państwa, gdzie największe przekręty robią ci, co nim kierują, gdzie co kilka dni słyszymy (oczywiście nie na każdym kanale, bo cenzura działa prężnie jak za czasów komunistycznych)
    o decyzjach na najwyższym szczeblu na których traci nasz kraj a za wszystko płacą najubożsi,
    wstydzić powinny się osoby, które uważają, ze matka spodziewająca się dziecka nie ma prawa przeżyć 9 miesięcy w świętym spokoju. Jedna mniej pozłacana klamka w ZUSie – straszne rzeczy. Dyskusje podejmują po to, by odwrócić uwagę od marnowania naszych publicznych pieniędzy same instytucje.

    Drugie dziecko straciłam w miejscu pracy. Przeżycie związane z utratą dziecka przeżyłam na oczach 43 podopiecznych w wieku 7-9 lat.
    Trzecia ciąża od początku była zagrożona, więc i tak jestem na zwolnieniu.
    Ale nie dam się naciągnąć na wyrzuty sumienia. I nie zostawiam suchej nitki na osobach, które próbują ze mną o tym dyskutować.

  10. Magda

    Dobre :D Rzygałam jak kot pierwsze 4 miesiące, prawie nie wychodziłam z łazienki – miałam tak pracować? Nawet kiedy szłam do urzędu załatwiać jakieś papierki porzygałam się na korytarzu, bo oczywiście toalety nie było, a na dwór nie zdążyłam :D Ale pracuj kobieto i ródź dzieci!

Zobacz również