Według producenta, Dapis łagodzi podrażnienia i przyspiesza ustępowanie zmian po ukąszeniu owadów (komarów, os, pszczół). Po jego nałożeniu można liczyć na uczucie świeżości. Jednak, by cieszyć się tymi korzyściami, trzeba zastosować preparat od razu po ukąszeniu, co niestety w praktyce nie zawsze jest możliwe.
Żel może być stosowany u dorosłych i dzieci od pierwszego roku życia.
Preparat nakładany na skórę dość długo się wchłania, pozostawia tłustą warstwę, która zasycha na skórze i najlepiej gdy zostaje usunięcia przed kolejną aplikacją.
Jak działa Dapis?
Zacznijmy od składu, który jest dość zaskakujący, bo w żelu brak poważnych substancji aktywnych i trudno dociec, co tak naprawdę pomaga usuwać swędzące bąble.
Propylene glycol- glikol propylenowy,
Ledum palustre- wyciąg z dzikiego rozmarynu,
Carbomer- substancja zagęszczająca,
Sodium hydroxide- wodorotlenek sodu,
Apis mellifica extract- wyciąg z jadu pszczelego.
W naszym przypadku żel nie wykazał się w spektakularny sposób. Poza uczuciem chłodzenia i chwilowym odciągnięciu córki od myśli od drapaniu miejsca ugryzienia, nie przyczynił się do szybszego gojenia skóry.
Do kupna nie zachęca również cena: ponad 20 złotych za niewielką 40g tubkę.
Ogólna ocena:
Znam ten zel, dla mnie to homeopatia, jednak lekiem bym tego nie znała…Ale może się mylę? Ciekawa jestem, co producent by o tym powiedział, bo skład dość zastanawiający…