Na czym smażyć dziecku? I czy w ogóle smażyć?

Smażenie nie jest zdrowe. Z wielu powodów, o których poniżej. Jednak nie bądźmy hipokrytami, czasami ten sposób obróbki cieplnej jest zwyczajnie najbardziej atrakcyjny i trudno go zastąpić innym. Stosowany przy uwzględnieniu pewnych zasad jest do zaakceptowania. To ustalenie niewiele jednak mówi i nie wszystko wyjaśnia. Rodzice są zdezorientowani, i trudno się im dziwić. Nadal toczą się dyskusje dotyczące tego, na czym smażyć – na maśle, smalcu, a może oleju lub oliwie, od kiedy można podać dziecku produkty smażone – czy już po ukończeniu roku czy później i na co zwrócić uwagę, by smażenie miało możliwie najmniejszy negatywny wpływ na zdrowie.

Od kiedy podawać dziecku smażone?

Istnieje ogólna zasada mówiąca o tym, że dziecko, które kończy rok, może jeść tak, jak dorosły. To bardzo ogólne sformułowanie, bo jeśli się tak bliżej przyjrzeć i zastanowić, rodzą się pytania.

Czy to oznacza, że gdy dziecko kończy rok, może codziennie zajadać smażony kawałek mięsa i jajecznicę z patelni na śniadanie? No raczej nie. Tego się nie zaleca. Jasne jest, że smażenia trzeba unikać, i w jego miejscu wybierać raczej gotowanie, duszenie, pieczenie.

Można także minimalizować niekorzystny wpływ smażenia na zdrowie, decydując się na oryginalne przyrządzanie dań na patelni w papierze do pieczenie – metodę tą rekomenduje wiele blogerek.

na czym smażyć

Podsumowując tę część artykułu: można przyjąć, że w diecie dwulatka mogą pomału pojawiać się produkty smażone. Zgoda? Tak mówią tak zwane autorytety.

Co jednak z wszystkimi propozycjami dostępnymi w wielu książkach kucharskich dla rodziców, na portalach kulinarnych czy na witrynach producentów żywności dla dzieci, które uwzględniają obróbkę cieplną poprzez smażenie już przy rozszerzaniu diety niemowlaka? Bez trudu można znaleźć przepisy na smażone placuszki czy też rybę dla niemowlaka.

Zatem jak to jest można czy nie można podawać smażone, zanim dziecko ukończy rok?

Tutaj, jak łatwo się domyśleć, zdania są podzielone i istnieje wiele nieścisłości i niekonsekwencji w temacie, stąd chyba najlepiej zachować zdrowy rozsądek i podejść do tematu indywidualnie, uwzględniając obecność ewentualnych nietolerancji żywieniowych, kłopotów z trawieniem. itd.

Jak często smażone?

Według rozporządzenia Ministra Zdrowia, bezpiecznie dla zdrowia można smażyć dwa razy w tygodniu. Raz może być to potrawa mączna, a raz mięso. Takie są rekomendacje.

Praktyka pokazuje jednak, że zalecenia sobie, a życie sobie. Dlaczego? Oszacowano, że w diecie dorosłego Polaka ok. 20% spożywanej żywności to produkty smażone. Niektóre z nich zawierają nawet 40% tłuszczu, wyobraźmy sobie liczbę kalorii, która potrafi przy jednym produkcie smażonym zaspokoić całodniowe zapotrzebowanie, a gdzie inne posiłki?

Jak sytuacja wygląda u dzieci? Oczywiście na początku, gdy maluch dostaje swoje dania, przygotowane tylko z myślą o nim, zazwyczaj smażonego nie je, z czasem jednak stołuje się razem z rodzicami, dlatego je tak, jak wszyscy. Gdy nawyki nie są najlepsze, dziecko już od najmłodszych lat je zdecydowanie za dużo produktów smażonych. Można zatem podejrzewać, że smażenie wybierane jest zdecydowanie częściej niż jest to zalecane i nie ma tu znaczenia, że rozpatruje się dietę dziecka czy dorosłego.

Na czym smażyć, jeśli już smażyć?

Pamiętając o tym, że dwa razy w tygodniu w miarę bezpiecznie można podawać niewielkie porcje posiłków smażonych (naleśniki, jajecznicę), trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, na czym właściwie smażyć.  Zdania są w tym temacie podzielone i od wielu lat obserwuje się zmiany poglądów, podobne do tych, które koncentrują się wokół tematu – masło czy margaryna.

Najbardziej przekonujące wydają się najnowsze wyniki badań. Według nich tłuszcze roślinne, w tym oleje wielonienasycone i oliwa, nie nadają się do smażenia, bo się bardzo łatwo utleniają. W wysokiej temperaturze z olejów uwalniane są wolne rodniki, odpowiedzialne za przedwczesne starzenie, a także stany zapalne…i nowotwory. W ten sposób z nieszkodliwego, ba korzystnego dla zdrowia produktu powstaje silna toksyna. Dlatego najlepiej unikać smażenia na oleju. Z atutów olejów można korzystać, ale na zimno, polewając nimi, na przykład sałatki.

Na czym zatem smażyć?

Smażymy na tym, co się nie utlenia lub utlenia się w niewielkim stopniu:

  • na oleju z kokosa, który jest wyjątkiem wśród olejów roślinnych, bo posiada ponad 80% frakcji, która jest nasycona, dlatego nie utlenia się z dużą intensywnością.
  • na smalcu – ponieważ jest to tłuszcz zwierzęcy o przewadze tłuszczów nasyconych
  • na maśle klarowanym – pozbawionym białek, które w mniejszym stopniu pali się na patelni i utlenia.

Niezależnie od wyboru – należy smażyć możliwie krótko i nie dopuszczać do palenia użytego tłuszczu. Żelazna zasada to nieprzegrzewanie tłuszczu, niedopuszczanie do ich palenia – jeśli do tego dochodzi, należy wymienić stosowany tłuszcz, jest on zepsuty. Temperatura większości smażonych produktów powinna oscylować w granicach 160-180 stopni C, nie wyższej. I zdecydowanie należy smażyć rzadko, stosować inne metody.

Oleje do smażenia – pułapka, o której warto pamiętać

Najnowsze wyniki badań jasno informują, że smażenie na większości olejów, także tych rekomendowanych i długo stosowanych w wielu polskich kuchniach, to nie najlepszy pomysł. Zapominając o tej zasadzie, warto zobaczyć, co polecają wielkie koncerny. Tu można się prawdziwie zdziwić!

Rynek najróżniejszych olejów do smażenia jest przeogromny.  Większość rodziców, gdy podejmuje decyzję o zakupie konkretnego produktu, kieruje się rekomendacjami producenta, poszukuje informacji umieszczonych na właściwie każdej etykiecie: czy dany olej polecany jest do smażenia czy też nie. Sprawa wydaje się prosta,  jednak okazuje się, że niekoniecznie.

Na poniższym zrzucie ekranu pozyskiwanym ze strony producenta dobrze znanego oleju można zobaczyć produkt pozyskiwany z 3 ziaren – olej rzepakowy wzbogacony w olej lniany i olej z pestek dyni. I producent poleca ten właśnie olej do smażenia! Czyżby producent nie wiedział, że podgrzewanie oleju lnianego jest niewskazane, że jest to olej, który utlenia się bardzo szybko, że nawet w lodówce po kilku tygodniach jełczeje? Nie trzeba specjalistycznej wiedzy, by wiedzieć, że podgrzany olej lniany jest toksyną. O tym, że oleju lnianego nie podgrzewa się przeczytamy w każdym artykule poświęconym temu produktowi. A producent Kujawskiego tego nie wie? Serio?

Na witrynie www i na etykiecie produktu otrzymujemy tę samą informację, że olej zawierający w składzie olej lniany nadaje się do smażenia…I jak tu ufać producentom? Jak kierować się ich rekomendacjami? Strach się bać.

 

Kujawski

Co sądzicie na ten temat? Na czym smażycie? I kiedy podaliście po raz pierwszy smażone dziecku?

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Kobieta, żona, matka. Po krótkim zastanowieniu - właśnie w takiej kolejności. Nie lubi przesady oraz forsowania tylko jednego trendu w wychowaniu.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Ala Ala

    Ja smażę na maśle klarowanym :)

  2. muszyca muszyca

    smażę jajecznice na maśle, placuszki na oleju rzepakowym. Syn dostawał jajecznice od 7-8 miesiaca, placuszki od niedawna a ma obecnie prawie rok. Oczywiście od czasu do czasu, zamiennie z innymi daniami, ale je z dorosłymi od dawna bo nie chce papek niemowlęcych i słoików, poprostu nie je wszystkiego bo pogryźć nie miał czym…

  3. Izka Izka

    smażę na oleju kokosowym, ale robię to bardzo rzadko, zdecydowanie wolę parowanie, duszenie albo pieczenie w piekarniku. najfajniejszym sprzętem w kuchni jest parowar z Morphy Richards, bo szybko i wygodnie można zrobić pyszny, zdrowy obiad! ;)

  4. Anna Anna

    Staram sie smażyć na kokosowym ale nie wszystko smakuje tak fajnie jak z oleju rzepakowego czy słonecznikowego….chyba czas na masło klarowane.
    pierwsze smażone to naleśnik gdy miała 9 miesiecy, musiałam, mała domagała sie bardzo głośno tego samego co mamusia je :)
    Większość naszych dań jest parowania, gotowana lub pieczona. Przeraża mnie ilośc „smażonych” przepisów dla niemowlat które można znalesc w książkach lub blogach :/

  5. kasiula kasiula

    olej lniano-rzepakowy to zdecydowanie mój faworyt. Potrawy są mniej tłuste, mają fajny maślany posmak, ale bez przegięcia, moje dzieci go uwielbiają, no a ja łącze przyjemne z pożytecznym i przemycam moim pociechom same dobra takie jak omega 3 i 6, no i same witaminki z jedzenia się dużo lepiej przyswajają. U mnie w kuchni stoi taki olej „golden drop” i jest pysznie.