Czym nas kiedyś karmiono, czyli schematy żywieniowe zmieniają się

Każda mądra mama wie: już kilkutygodniowe niemowlę potrzebuje witamin w tabletkach, od drugiego miesiąca życia do mlecznych mieszanek dodajemy mąkę, w trzecim miesiącu wprowadzamy zupę jarzynową, cukier zapewnia prawidłowy rozwój najmłodszych, dlatego słodzimy posiłki już od piątego miesiąca, ryby wprowadzamy do diety dziecka po drugim roku życia, dzieciom karmionym piersią podajemy dodatkowo do picia soki a w trzecim miesiącu rezygnujemy z karmienia nocnego…Żart primaaprilisowy? Nie. Tak właśnie dawniej wyglądały zalecenia ekspertów dotyczące karmienia niemowląt i małych dzieci.

Cukier krzepi!

iStock_000009596558XSmallDziś lekarze rozpisują się na temat szkodliwości cukru w naszej diecie. Zwracają uwagę, że jego nadmiar może mieć fatalne skutki dla naszego zdrowia. Cukier, zwany też białą trucizną XXI wieku, spożywany w nadmiarze obniża naszą odporność, prowadzi do rozwoju próchnicy, zaburza pracę układu trawiennego, przyspiesza proces starzenia się organizmu, powoduje senność u dzieci, stanowi główną przyczynę cukrzycy, otyłości, może powodować reakcję alergiczną itd. Dlatego zaleca się, aby dzieci do ukończenia pierwszego roku życia w ogóle nie poznały jego smaku a w kolejnych latach używały go w minimalnych ilościach. Jednak składnik ten producenci dodają do tak wielu produktów spożywczych, że czasami trudno jest znaleźć coś, co nie jest nim „doprawione”.

To wiemy dziś. A jak było kiedyś?

„Cukier krzepi!” – to chyba jedno z najsławniejszych sloganów reklamowych czasów przedwojennych. „Matko! Nie żałuj dziecku cukru. Cukier wzmacnia kości.” – grzmiały propagandowe hasła. Który rodzic nie pójdzie wówczas do sklepu i nie kupi go dla swojego dziecka? Zwłaszcza, że o dobroczynnym wpływie cukru na organizm najmłodszych mówią sami lekarze. Schemat żywieniowy dla niemowląt karmionych piersią, wydany w 1936 roku oraz późniejszy z 1955 roku, zalecają dosładzanie posiłków już w 8 miesiącu życia. W przypadku zaś dzieci karmionych sztucznie cukier wprowadzało się już w pierwszych tygodniach! Dawniej popularne było podawanie dziecku do picia wody z glukozą. Wierzono, że taki napój wpłynie korzystanie na jego rozwój.

„Jarzynka” od trzeciego miesiąca

Najnowsze badania wskazują, że dziecko do ukończenia 6 miesiąca powinno być karmione wyłącznie piersią. Z aktualnego schematu żywienia niemowląt z 2007 roku dowiadujemy się, że pokarmy stałe należy zacząć wprowadzać dopiero w drugim półroczu życia. Wyjątek stanowi gluten (mieszanina białek roślinnych, zawartych w ziarnach zbóż), którego niewielkie ilości dodajemy do pokarmu najmłodszych pomiędzy piątym a szóstym miesiącem. Ma to zmniejszyć ryzyko rozwoju celiakii (choroby trzewnej, objawiającej się nietolerancją glutenu.) W przypadku zaś dzieci karmionych sztucznie, składnik ten podaje się w szóstym miesiącu a stałe pokarmy od piątego. Nieraz jednak, z ust naszych mam czy ciotek, możemy usłyszeć: „Daj mu soczku, przecież już nie jest noworodkiem!”, „Biedne dziecko, tyko mleko i mleko, czy ono się najada?”, „Ty w jej wieku jadłaś ziemniaczki i nic ci nie jest…”.  Skąd u nich takie opinie?

To, kiedy należy wprowadzać do diety dziecka pierwsze stałe pokarmy, nie zawsze wyglądało tak, jak dziś. Według zaleceń z 1995 roku, soki z owoców lub warzyw oraz jabłko można było podawać już czteromiesięcznym szkrabom. Schematy żywieniowe z lat 90. mówiły nawet o trzecim miesiącu, kiedy to dodatkiem do mleka miał być przecier owocowy, herbatka i tarte jabłko, zaś w czwartym miesiącu zalecano zastąpić jeden posiłek mleczny – zupą warzywną (u niemowląt karmionych sztucznie). Lekarze doradzali też szybsze wprowadzenie pokarmów stałych w przypadku problemów z przyrostem wagi u niemowląt karmionych piersią.

Karmienie z zegarkiem w ręku

W okresie przedwojennym oraz w latach 50. i 60. noworodek nie tylko wcześniej mógł poznać smak „dorosłych” dań, ale miał też ściśle określone godziny swoich posiłków. Broszury informacyjne dla młodych matek, które rozdawano w szpitalach, precyzyjnie określały, ile powinny trwać przerwy pomiędzy kolejnymi karmieniami. Przykładowo schemat żywieniowy z 1947 roku podawał: do końca drugiego miesiąca niemowlę powinno jeść siedem razy na dobę, o godzinie 6, 9, 12, 15, 18, 21 i 24. W trzecim miesiącu należy liczbę posiłków ograniczyć do sześciu a w dziesiątym do pięciu. Tak sztywne zasady karmienia niemowląt były powodem stresu niejednej mamy z tamtych lat. Trudno było bowiem, w natłoku codziennych spraw i obowiązków, przestrzegać ich skrupulatnie. A przecież każda mama chce dla dziecka najlepiej, czyli tak, jak zalecają specjaliści.

Dziś nie ma tak rygorystycznych przepisów co do tego, kiedy i jak często mamy karmić nasze dziecko. W aktualnym schemacie żywieniowym nie podaje się konkretnych godzin  posiłków. Obowiązują zasady: karmić piersią „na żądanie”, dążyć do 5 posiłków dziennie, zachowując pomiędzy nimi 3-4h odstęp. Jeśli dziecko rozwija się prawidłowo, jest zdrowe, należy zwracać uwagę przede wszystkim na jego apetyt, indywidualne potrzeby, zamiast karmić według zegarka czy ustalonych schematów. Warto uwzględniać zalecenia specjalistów, są one bowiem oparte na najaktualniejszych badaniach w tej dziedzinie. Jednak, gdy zajdzie taka potrzeba, zaufać swojej intuicji.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Skonsultuj się z lekarzem.

Ela, dziennikarka, miłośniczka gór i fotografii a od niedawna szczęśliwa mama małego Gagatka, będącego dla niej nieustannym źródłem inspiracji. Na co dzień stara się łączyć pracę z trudną sztuką bycia rodzicem. Nie lubi słowa "poświęcenie" w odniesieniu do macierzyństwa. Wierzy, że dziecko nie ogranicza nas a wzbogaca nasze życie.

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Magdalenka Magdalenka

    I co żyjemy? No właśnie :)

  2. Natalia Natalia

    Przynajmniej wiadomo skąd te wszystkie „dobre rady” się biorą. Najbardziej lubię argument – ja tak robiłam / swojemu dawałam i nic mu nie jest. Oczywiście, że nie umarło, ale część konsekwencji jest długofalowa, wychodzi po latach.

  3. Magdalena Magdalena

    zaczynam czytać, otwieram oczy… czytam dalej, wierzyć mi się nie chce – w głowie coś krzyczy: co??? :) ufff. ciag dalszy wyłączył niepokojące objawy :)

  4. Kornelia Kornelia

    A najgorsze,że wciąż trzeba tłumaczyć :nie podajemy soczku marchewkowego dla 3mcznego dziecka i kaszek od 4mca,oraz innych budzących grozę rad w stylu użyj kawałka mydełka na zaparcia i smaruj nosek masłem na katar….

    • Judyta Judyta

      Akurat nosek i masło nie jest najgorsze. Najgorsze było „ciągle ci wisi na cycku, to niedobrze, daj jej smoczka” albo „czemu jej chlebka nie dasz?”, „nie noś w chuście bo ci kręgosłup odpadnie” I jeszcze kilka innych

      • Kornelia Kornelia

        No to prawda,ale są o wiele lepsze metody od masła. Wiem,bo sprawdzilam. A z uwagami od innych,to trzeba być asertywnym