Czy skracanie lekcji ze względu na upał ma sens?

Kilka szkół w Polsce zdecydowało się na skrócenie lekcji z powodu upału (np. szkoła w Bezrzeczu, w Zielonej Górze). Lekcje zamiast trwać 45 minut kończą się dzwonkiem po 30 minutach. Decyzje te wynikają z wysokiej temperatury panującej w klasach. W wielu salach lekcyjnych jest około 30 stopni rankiem, zanim dzieci jeszcze wejdą do szkoły. Później robi się jeszcze cieplej…

Jak szkoły radzą sobie z upałami?

Z wysoką temperaturą w szkołach dyrektorzy radzą sobie na wiele sposobów. Otwierane są okna, ustawiane wiatraki, przed szkołami kurtyny wodne, dzieciom pozwala się nosić sandały (bez konieczności zmieniania obuwia na trampki/kapcie), dozwolone jest picie w trakcie lekcji, jednak to, według wielu, nie wystarcza. Warunki są ciężkie. Dzieci narzekają na duszne powietrze w sali, ciężko się im skupić.

Czy skrócenie lekcji z powodu upału to dobry pomysł?

Marzena komentuje sprawę w ten sposób: „W sumie bez sensu, bo dzieci które po lekcjach idą u nas na świetlicę, musiałyby tam siedzieć dłużej, to już lepiej i chłodniej w klasie niż w zatłoczonej świetlicy.”

Agata dopowiada: „To jakieś chore wymysły! Przecież to dopiero kilka dni i w dodatku nie jest to jakiś straszny upał!„. Tadeusz podsumowuje: „Brzmi jak kolejny pomysł Januszy Marketingu – „szkoła pomaga w upały”.

„W klasie, gdzie jest 27 stopni i 22 uczniów musi być być niekomfortowo…” – dodaje Agnieszka. Monika pisze, jak to wygląda u nich: „U nas są skracane lekcje. Świetlica jest na poziomie gruntu i jest chłodna. W klasach nie da się wytrzymać.” Katarzyna z kolei dodaje: „A nie pomyśleliście ze w związku z upałem spada koncentracja i wzrasta zapotrzebowanie na płyny i choćby to są argumenty na skrócenie lekcji? Może powinno to być tylko nieformalnie, czyli po 30 min siedzą sobie w klasie i mogą się napić i w miarę się zachowywać, ale lekcja jako taka się kończy? Ja nie wierzę w to co czytam! W pracy bez klimy można ducha wyzionąć a co dopiero dzieciaki, które łatwo się odwadniają, a nastolatki dodatkowo mogą np. zasłabnąć. Nie! Trzeba im przykręcić śrubę, bo my tez mieliśmy ciężko. Typowe polskie piekiełko

Monika opisuje, jak sytuację rozwiązuje się w Niemczech: „Szkoły w Niemczech kończą lekcje o 12.00 w czasie upałów. Nauczyciele siedzą do końca swojego planowego zakończenia i wykonują prace typu uzupełnienie dziennika itp. Dzieci, które chodzą do świetlicy, która najczęściej jest osobną instytucją, są pod opieką nauczycieli do końca lekcji w szkole, ale siedzą najczęściej w cieniu na dworze i np. czytają, dopiero potem idą do świetlicy. Dzieci, których rodzice wyrazili zgodę, mogą iść do domu. W świetlicy jest najczęściej basen, kurtyny wodne albo bitwy wodne oraz obowiązkowo lody na deser i tak dzieci spędzają czas do np. godz. 17.00. I oczywiście jest wtedy zakaz zadawania prac domowych.”

Jesteśmy tu dla Ciebie. Podejmujemy tematy, które dla nas, Rodziców, są ważne. Miło nam Ciebie gościć na naszej stronie! :) Pozostaw ślad po sobie w komentarzu! Jeśli prowadzisz bloga, chętnie Cię odwiedzimy! :)

Komentarze

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  1. Agnieszka Agnieszka

    Po pierwsze nie przypominam sobie żeby dzieci kiedyś miały jaki kolwiek problem z upałami, właśnie wychodziło się do parku albo otwierało się wszystkie okna i drzwi i robiło przewiew w całej szkole. Po drugie odkąd to dzieci mają co kolwiek do powiedzenia na temat upałów i czasu trwania lekcji, znów się nie chce nauczycielom pracować. Strajkować się trochę boją bo wiedzą że się to nie opłaca to chociaż lekcje skrócić. Proszę bardzo można skrócić ale razem z ich dniówkami i jest na 100% pewna że od razu upały przestaną im przeszkadzać.

  2. Aneta Aneta

    Ok a w takim razie lekcji nie można przeprowadzić na dworze gdzieś w cieniu, gdzieś w lesie co mają zrobić dzieci ze świetlicy, co mają zrobić rodzice im czasu pracy nikt nie skraca.może lekcja w muzeum gdzieś nad wodą, myślę, że można odpuści siedzenie w klasach i zrobić coś z dzieciakami co da im chwilę wytchnienia a też nauczy.

  3. Dorota Dorota

    Dla mnie nie ma sensu. Wyjść gdzieś z dzieciakami do parku. Na korytarzach postawic dystrybutor z wodą. Też kiedys chodziłam do szkoły….i jakoś nikt się nami w upał nie przejmował

  4. Monika Monika

    Bez sensu,kiedyś nikt się takimi rzeczami nie przejmował,a jak było gorąco,to wychodziliśmy na boisko i tam nauczyciel prowadził lekcje.

  5. Justyna Justyna

    Jeszcze się nie znalazł taki co wszystkim dogodził

  6. Kasia Kasia

    Zastanawia mnie rzecz nastepujaca:
    Jak są upaly pracodawca zobowiazany jest do dostarczenia pracownikowi napoje, a w szkole? Ostatnio sie dowiedzialam, ze mleka i owocow w czerwcu juz nie bedzie, a o wodzie nie ma co marzyc w te upały. Nie wszystkie dzieci chodza na obiad, gdzie ew. kompot moglyby wypic, jest tylko maszyna z przegryzkami i woda za kupe kasy.
    Tak nie powinno być!

  7. Anna Anna

    Jak nie strajk to święta, jak nie święta to majówka a teraz to. Potem wszyscy zdziwieni, ze luki w nauczaniu ‍♀️

  8. Andrzej Andrzej

    A ja pracuje w piekarni i nikt mi nie skraca pracy

  9. Dorota Dorota

    No tak, najlepiej w ogóle już od kwietnia zrobić wakacje! Po co się mają dzieci męczyć?Pare dni ciepła i juz narzekanie… A później macie rozleniwione i roszczeniowe dzieciuchy, które uważają że im się wszystko od tak należy!

Polecane tematy